Drużyna Spolszczenia

Pełna wersja: Dark Empire
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dark Empire - From Refuge to Ruin (2012)
[Obrazek: 329484.jpg?3031]


Tracklista:
1. A Plague in the Throne Room 05:35
2. Dreaming in Vengeance 07:29
3. The Crimson Portrait 05:08
4. Dark Seeds of Depravity 04:50
5. From Refuge to Ruin 09:59
6. Lest Ye Be Judged 06:01
7. What Men Call Hatred 04:52
8. Black Hearts Demise 04:22
9. The Cleansing Fires 14:22


Rok wydania: 2012
Gatunek: Extreme Progressive Power Metal
Kraj:USA

Skład zespołu:
Brian Larkin - śpiew
Matt Moliti - gitara, śpiew (harsh)
Randy Knecht - bas
Matt Graff - perkusja (muzyk sesyjny)

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, czyli w Ameryce, pojawił się potwór o imieniu DARK EMPIRE. Do życia powołał go Czarodziej Moliti i wespół z wezwanym zza siedmiu mórz Carlssonem pierwszą płytą z melodyjnym heavy power odegranym i odśpiewanym wirtuozersko dokonali totalnego zniszczenia co najmniej sześciu lasów, przez co padła na nich klątwa ekologów. Potem jednak potwór zaczął się kręcić w kółko, rozpadać, Moliti sklejał go na nowo, uzbroił inaczej i w roku 2008 jego pokraczny atak wywarł już tylko wrażenie na zwolennikach dziwności z pogranicza progresywnego thrashu i power metalu, przymykających oko na niedbały wygląd nowego wcielenia monstrum oraz praktycznie na wszystko inne.

Teraz DARK EMPIRE po bólach i spazmach po raz trzeci pojawia się aby stoczyć bój, chyba tym razem już o wszystko. Potwór ryczy, a konkretnie ryczy Moliti bo mamy tu coś pomiędzy harshem i growlem i jak wskazują doniesienia prasowe album się opóźnił bo ryczący był głosowo niedysponowany aby te ryki nagrać. W ten sposób DARK EMPIRE dołączył do grona extreme metalistów. Oczywiście tylko częściowo bo główny ciężar spoczywa na Brianie Larkinie, którego tożsamość była jedną z najściślejszych tajemnic Molitiego i został przedstawiony praktycznie w ostatniej chwili. Jak się okazuje specjalnie na co zębów i uszu ostrzyć nie było, bo to taki sobie śpiewak przeciętny, jakich w USA w progpower bez piszczenia jest wielu.
Reszta składu bez większego znaczenia bo Knecht trzyma się DARK EMPIRE chyba z przyzwyczajenia a perkusista jest sesyjny i należy mieć nadzieję, że nie z lokalnego ogłoszenia, bo cudów nie pokazuje.
Ogólnie Moliti na swoje granie nie ma zupełnie pomysłu. Albo jakieś popłuczyny po DIVINEFIRE z elementami neoklasycznymi, albo coś pomiędzy death/thrashem i progressive metalem amerykańskim trzeciego sortu. Sam Moliti męczy tymi swoimi bezproduktywnymi zagraniami solowymi poutykanymi pomiędzy to szybsze partie, to znów takie na granicy doom i heavy doom w thrashowo-powerowym sosie. Jest trochę melodii w każdym kawałku, czasem niezłych jeśli się za mocno nie słucha samego wokalisty, który jednak pcha się na afisz w anielskim fragmencie numeru tytułowego. Dużo agresywnego pędzenia do przodu daleko odbiegającego od czołówki death/thrashu niestety, do tego jakby próby progresywnego ujęcia niby epickiego klimatycznego grania występujące bardzo często na równi z brutalnością, która tu niczego nie wnosi.
Generalnie wszystko praktycznie oparte na jednym schemacie, podobne do siebie, bez pomysłu i bez inwencji. Najlepszy być może melodyjny motyw z "Black Hearts Demise".
Na koniec prawie 15 minut wystawania słuchacza na próbę cierpliwości w "The Cleansing Fires".
Momentami pojawia się cień nadziei, że się to sensownie rozkręci ale jednak nie....
Onegdaj OUTWORLD powiedział najkrótszym utworem ze swojej jedynej płyty więcej niż Moliti i DARK EMPIRE tym tasiemcem.
Forma ściągnięta od DIVINEFIRE to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Tyle ze więcej elementów thrashowych i death thrashowych oraz coś na kształt progresywności cały czas jest w bezpośrednim polu widzenia.
Produkcja słaba, jak na takie granie gdzie potrzeba ekspozycji death thrashowej i power thrashowej mocy słaba. Płasko, jednoplanowo, brzęcząco i sztucznie. Pewnie jednak lepiej niż na albumie poprzednim.
W ostatecznym rozrachunku godzina muzyki pozującej na ambitną a w kosmopolitycznym języku Szekspira określanej zazwyczaj celnie jako "uninspired".

Na samym końcu albumu słychać dzwony. Oby nie wieściły pogrzebu tego straszydełka bo potwór DARK EMPIRE zdechł już dawno temu.


Ocena 4/10
Dark Empire - Distant Tides (2006)
[Obrazek: 114177.jpg?1648]


Tracklista:
1. We Will Never Die 06:13
2.The Alchemist 05:42
3. A Soul Divided 05:34
4. Distant Tides 06:40
5. Northern Sky 05:06
6. The Final Vision 07:41


Rok wydania: 2006
Gatunek: Power Metal
Kraj:USA

Skład zespołu:
Jens Carlsson - śpiew
Matt Moliti - gitara, śpiew (harsh), instrumenty klawiszowe
Noah Martin - gitara basowa
Teemu Takhanen - perkusja


DARK EMPIRE założył uzdolniony gitarzysta Matt Moliti w roku 2004, w mieście Little Falls, w stanie New Jersey. Obok mniej znanych muzyków w składzie znalazł się wokalista szwedzkiego PERSUADER Jens Carlsson. Grupa zdecydowała się wydać swój pierwszy album nakładem własnym i ukazał się on w kwietniu 2006 roku.

Moliti przygotował bardzo atrakcyjny repertuar z energicznym melodyjnym power metalem, w którym doskonale odnalazł się Carlsson, zapewne także dlatego, że utwory te w jakimś stopniu zbliżone są do tego co śpiewał w PERSUADER.
Moliti to znakomity gitarzysta, który w dynamicznym, szybkim We Will Never Die, ze zdecydowanie rycerskim refrenie nie zawahał się wykorzystać elementy neoklasyczne w solach. Na pełnym fundamencie neoklasycznym oparty jest wspaniały The Alchemist z dumnym wokalami Carlssona i potężnymi atakami gitarowymi Moliti.
A Soul Divided jest może nieco mniej atrakcyjny pod względem melodii, ma w sobie jednak elementy melodyjnego dark metalu, użyto instrumentów klawiszowych na wstępie oraz Moliti ujawnił swoje talenty w harsh wokalu.
Distant Tides jest wolniejszy, w stylu epickim i ma bardzo długi instrumentalny wstęp. Riffy gitarowe są porażające i kruszące, a partie harshu dodają majestatu. Największy majestat i pompatyczność to refren. Jest to refren po prostu genialny. Jego epicka moc jest niewyobrażalnie wielka i Carlsson wykonał go w arcymistrzowski sposób. Zwraca tu także uwagę partia gitarowa gościnnie występującego Jeremy'ego Krulla. Do wybitnych power metalowych kompozycji należy tu także zaliczyć szybki, bojowy Northern Sky z chórkami. Kunszt instrumentalny Moliti można podziwiać w rozbudowanym, wielowątkowym instrumentalnym The Final Vision. Piękny układ kompozycji i piękna gra Moliti!

Wykonanie całości jest wyborne. Carlsson to oczywiście jak zwykle ekstraklasa, natomiast Moliti pokazał się jako niebywale biegły gitarzysta, także neoklasyczny, przy czym jego shred można określić jako wyważony i powściągliwy.
DARK EMPIRE zaprezentował  porywającą muzykę z pogranicza US Power i europower w stylu szwedzkim i żałować można tylko, że album nie jest nieco dłuższy.
Produkcyjnie płyta udała się średnio. Gitara jest dosyć sucha, poziom głębi całości niewielki, a perkusja bardzo puka.
Lepiej brzmi zremasterowana wersja z roku 2007 wydana przez Rock Machine Records.

W późniejszym czasie Moliti zdecydował się na zwrot stylistyczny w kierunku progresywnego power/thrashu i w innym składzie, ale z Carlssonem, nagrany został album "Humanity Dethroned" (2008).

ocena 8,9/10

new 15.11.2018