Drużyna Spolszczenia

Pełna wersja: Iron Hunter - Mankind Resistance
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Iron Hunter - Mankind Resistance (2018)

[Obrazek: 714924.jpg?4838]


tracklista:
1.In the Heat of the Night 04:26
2.Street Warriors 03:51
3.I'll Die for You 03:24
4.The Deathbringer 03:42
5.Save the World 04:14
6.Starchaser 02:43
7.Blood, Fire & Steel 03:50
8.Beyond the Black Hole 04:35
9.Killing Machine 03:53



rok wydania :2018
gatunek: heavy metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Emi Ramírez - śpiew
Paco Paz - gitara
Alex Sixstrings - gitara
Anxo Silva - gitara basowa
Alex Outeiro - perkusja


Jest to debiut zespołu z Vigo, który powstał w 2015 roku i do 2016 nosił nazwę STARLIGHT.

Grają bardzo klasyczny heavy metal, bez powerowych naleciałości, co najwyżej od czasu do czasu słyszalnych w grze perkusisty. Chyba słychać tu oba metalowe kontynenty, zwłaszcza  w wokalu Ramireza, gdy wchodzi w bardzo wysokie partie. Momentami brzmi  nich zabawnie, momentami bardzo interesująco i bardziej w tych rejestrach niż gdy śpiewa swoim zwykłym głosem. Czasem jednak te okrzyki na górkach są drażniące i zupełnie niepotrzebne. To w końcu nie jest MANOWAR. Z drugiej strony zagrywki pod MANOWAR są na pewno w przeciętnym Save the World.
Co słychać w inspiracjach? Na pewno IRON MAIDEN w pewnych konstrukcjach powtarzalnych riffów (Killing Machine), trochę tradycyjnych grup amerykańskich i coś z neotradycyjnego grania STEELWING i ENFORCER.
Jest trochę epickiego cllasic heavy i tu można wymienić In the Heat of the Night, czy też .I'll Die for You, te kompozycje sa jednak raczej odegrane bez ognia i pasji.
Są także szybsze numery w stylu brytyjskim jak Street Warriors czy Beyond the Black Hole, bardzo typowe i oparte na dynamicznych, ale już całkowicie wyeksploatowanych riffach.
Tak jakoś zachowawczo ten zespół gra, ostrożnie kroczy przetartymi ścieżkami nie schodząc z nich ani na chwilę, zapatrzeni  w Mistrzów, ale dokładnie nie wiadomo w jakich. Bardzo to słychać w szybkim i pustym The Deathbringer w stylu STEELWING czy KATANA. Podobnie w Blood, Fire & Steel o kapitalnym początku, który zaraz potem rozmywa się w nudnym riffowaniu i tak naprawdę płaskim i pozbawionym emocji śpiewie Ramíreza.
Sola niezłe, ale tylko niezłe, na szczęście poza zbiorem dźwięków oferujące także sporo wyrazistych melodii.

Szkoda, że najlepszy numer na płycie to instrumentalny Starchaser z maidenowskim wstępem i ładnymi partiami gitarzystów. To za mało po prostu. Sekcja rytmiczna, jeśli się jej przysłuchać wypada bardzo przeciętnie. Perkusista oferuje ograniczony zakres zagrywek, bas  bardziej współpracuje z gitarami niż z perkusją.
Produkcja klarowna, może nawet zbyt ugładzona i nieco  gitarowej ryku i brudu wcale by tu niczego nie zepsuło.
Grzeczny, poprawny heavy metal jaki grają gorsze neotradycyjne zespoły. Jednak to tylko produkt, poprawny produkt.


ocena : 6,8/10

new 31.07.2018