Drużyna Spolszczenia

Pełna wersja: U.D.O. - Steelfactory
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
U.D.O - Steelfactory (2018)

[Obrazek: 719771.jpg?1142]

tracklista:
1.Tongue Reaper 04:25
2.Make the Move 04:04
3.Keeper of My Soul 04:02
4.In the Heat of the Night 04:52
5.Raise the Game 04:11
6.Blood on Fire 04:42
7.Rising High 04:09
8.The Devil Is an Angel 04:34
9.Hungry and Angry 04:36
10.One Heart One Soul 04:56
11.Pictures in My Dreams 06:08
12.A Bite of Evil 05:10
13.Eraser 04:00
14.Rose in the Desert 04:11
15.The Way 04:47

rok wydania : 2018
gatunek : heavy metal
kraj : Niemcy

skład zespołu:
Udo Dirkschneider - śpiew
Andriej Smirnow - gitara
Fitty Wienhold - gitara basowa
Sven Dirkschneider - perkusja

Tak Kapral Udo Udo Dirkschneider niezniszczalny jest., choć od roku 2015 U.D.O. to interes rodzinny, bo za perkusją siedzi od tego czasu syn Udo - Sven, który zaczynał jako pracownik techniczny Nigela Glockera z SAXON i nawet zastępował go w czasie koncertów, gdy ten był niedysponowany. Jednak czas terminowania się skończył i teraz Sven wspiera ojca na kolejnej płycie U.D.O. Z innych istotnych zmian - podziękował w 2017 gitarzysta z Finlandii Kasperi Heikkinen i na tym LP Andriej Smirnow dokonał trudnej sztuki nagrania wszystkich partii gitarowych w pojedynkę.
Smirnow to jednak bardzo kompetentny gitarzysta, co udowadnia w U.D.O. już od sześciu lat. Natomiast sam Udo udowadnia ,że także mając lat 66 można śpiewać heavy metal i robić to nadal bardzo dobrze.

Oczywiście po U.D.O. nie można się spodziewać niczego więcej, niż tylko muzyki jaki ten zespół pod kierunkiem Dirkschneidera gra od 31 lat. Melodyjny mniej lub bardziej tradycyjny heavy metal niemiecki, często szybki, często drapieżny, czasem romantyczny, a czasem drażniący swoją topornością.
Tym razem U.D.O. swoich fanów także nie zawodzi. Wśród serii takich sobie typowych dla Dirkchneidera numerów jakie gra od dziesięcioleci, jest kilka udanych kompozycji z szybkim Tongue Reaper już na samym początku. Wyborny jest również Eraser z fenomenalnym riffem głównym i ten kto go wymyślił zasługuje na order. Dawno już nie słyszałem czegoś takiego na żadnej płycie U.D.O. Moc rocka i metalu iw jednym!
Zwraca uwagę także wyjątkowo dobry, łagodniejszy i rytmiczny przebojowy In the Heat of the Night, co ciekawe stylowo zbliżony do ACCEPT z Tornillo. Interesujące, co naprawdę Udo myśli o ACCEPT święcącym sukcesy bez niego i killerskich płytach swojego dawnego bandu w ostatnich latach. Tak czy inaczej In the Heat of the Night to his sporego formatu.

Toporności pewnego od zawsze lansowanego przez U.D.O. grania nie jest w stanie zamaskować w Raise the Game ani coś w rodzaju melorecytacji, ani motyw arabski. Ten podstawowy riff i to tempo wykorzystywane było już na płytach U.D.O. dziesiątki razy. Zresztą dotyczy to i kilku innych kompozycji na tym LP, choć należy przyznać, że robią co mogą, by to brzmiało bardziej oryginalnie.
Oczywiście miłośnicy U.D.O. z pewnością radują się słysząc mocny i dynamiczny Rising High, prosty niemiecki heavy z przebojowym, potoczystym refrenem czy bujający hard'n'heavy Hungry and Angry. Ładnie zrobiony jest również spokojniejszy One Heart One Soul. Poza tym jednak dużo zwykłego kwadratowego grania rodem z Niemiec i od tego U.D.O. uciec nie da.
Udo ma kilka wokalnych potknięć, chociażby w balladzie The Way, ale życzę wszystkim tyle energii i wigoru ile ma Kapral, gdy będziecie  w jego wieku. Smirnow rozegrał partię wyśmienitą. Potwierdza to co się o nim mówi, że ożywił i wyciągnął tę grupę z pewnego marazmu i muzycznej przewidywalności. Kilka jego solówek jest na tym albumie po prostu wspaniałych. Sven spisał się bardzo dobrze i zrobił wszystko co perkusista (każdy) powinien zrobić grając w U.D.O.
Jeśli czasem można było mieć zastrzeżenia do brzmienia płyt Udo, to tym razem jest to majstersztyk. Całość produkcji to  Jacob Hansen, który tym razem nic nie spieprzył, a głos Kaprala miksował stary druh Stefan Kauffman.
Rzecz jasna "Steelfactory" to żadna tam rewelacja metalowa, to po prostu kolejny album legendy niemieckiego heavy metalu, który od zawsze gra to samo. Są na tym LP i mielizny i momenty nudnawe, jednak bije z niego taka jakaś pozytywna energia, szczery przekaz, radość z grania, że powiem - niech tam, bardzo dobra płyta!


ocena 8/10

new 4.08.2018