Drużyna Spolszczenia

Pełna wersja: InnerSiege
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
InnerSiege - Kingdom of Shadows (2012)

[Obrazek: 361152.jpg?0924]

tracklista:
1.Warrior 04:02
2.Fight On 05:14
3.Dragon Rider 04:37
4.Children of Winter 05:09
5.Control 05:55
6.Abuser 04:45
7.Excuses 04:48
8.Free 04:54
9.What Kind of Love 01:53
10.Ultimate Sacrifice 06:20

rok wydania : 2012
gatunek : power metal
kraj : USA

skład zespołu:
Jeremy Ray - śpiew
J.L. Prater - gitara
Kevin Grose - gitara
Ravn Furfjod (Jokull) - gitara basowa
Wade Helm - perkusja

Ten mało znany zespół power metalowy pochodzi z miasta Peoria w stanie Illinois w USA i działa od roku 2008. Ciekawostką jest fakt, że basistą jest Norweg znany jako Jokull, lider kilku norweskich grup black metalowych. INNERSIEGE jednak black metalu nie gra i jest przedstawicielem amerykańskiej odmiany power metalu.

To, co grają, grają w umiarkowanych, miarowych tempach, z wysuniętym do przodu wokalistą i nieubłaganym natarciem dwóch gitar, przy czym Plater zdecydowanie kieruje się często w obszary shredu i to dobrej jakości. Jeremy Ray to klasyczny przykład kompetentnego wokalisty amerykańskiej szkoły Geoffa Tate i może nie jest tak dobry jak on, ale wyższe rejestry ma opanowane jak należy i jest niemal równie dramatyczny jak Mistrz Tate.
Kompozycje są dosyć ponure, z lekkim zacięciem epickim, aczkolwiek dominuje posępność jak w Warrior, czyDragon Rider.
Pewna monolityczność w obrębie kompozycji jest w udany sposób złamana w znakomitym Fight On przez dołożenie bardzo wyrazistej monumentalnej melodii, a przypadku Children of Winter drugiego planu klawiszowego. Children of Winter przypomina do złudzenia pewne bardziej dramatyczne kompozycje  QUEENSRYCHE czy LETHAL. Podobny klimat, podobny styl narracji wokalnej. Jest to wyjątkowo dobry numer, wsparty fantazyjnym solem gitarowym podkreślającym nastrój utworu. Nastroju jest sporo, także podobnego do tego z "Operation:Mindcrime" QUEENSRYCHE w Control i Abuser oraz na pewno w nieco romantycznym Free.
Ozdobą albumu jest zdecydowanie i pompatycznie zagrany rytmiczny Excuses z kruszącymi riffami gitarowymi, gdzieś tam przypominającymi te z My Darkest Hour MEGADETH. Do tego mamy tu dwa wokale - anielski i diabelski w dialogu. Doskonale to zostało zrobione. Ładna gitarowa miniatura What Kind of Love i Ultimate Sacrifice kończy ten album. Kończy trochę smutnawo, ale cały ten LP radością nie tryska...

Produkcja jest wyborna. Mocarne, klarowne gitary, perkusja głośna jak należy, wszystko doskonale słyszalne, bardzo przyjemne w ujęciu całościowym i odległe od XX wiecznych stylizacji na HELLSTAR.
Ten album jest jedyną pozycją  w dorobku grupy. Trochę szkoda, bo to jest bardzo dobra muzyka, zagrana przez ludzi, którzy wiedzą co chcą przekazać.  INNERSIEGE to grupa zdecydowanie godna polecenia, wyróżniająca się w powodzi US Power metalowych zespołów, które poza mocą ryczących gitar nie mają zbyt wiele do zaoferowania.

ocena 8,3/10

new 31.10.2018