Drużyna Spolszczenia
Circle of Silence - Wersja do druku

+- Drużyna Spolszczenia (http://druzynaspolszczenia.pl)
+-- Dział: MMS - RECENZJE (http://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=183)
+--- Dział: Heavy/Power/Melodic/Epic/Doom/Gothic... (http://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=186)
+---- Dział: C (http://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=189)
+---- Wątek: Circle of Silence (/showthread.php?tid=1407)



Circle of Silence - Memorius - 17.06.2018

Circle of Silence - The Blackened Halo (2011)

[Obrazek: R-3367009-1340964115-1130.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Synthetic Sleep 04:02
2. Left To Die 03:48
3. Exception 03:57
4. 21 Grams 04:35
5. The Blackened Halo 04:24
6. Take Your Life 03:17
7. Never Forget 03:44
8. Reflections 04:51
9. Redesign 05:19
10. The End 04:50
11. Until The Worlds Collide 05:53

Rok wydania: 2011
Gatunek: Power Metal
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Nick Keim - śpiew
Tobias Pfahl - gitara
Christian Sommerfeld - gitara
Björn Böhm - bas
Peter Suppinger - perkusja

Zespół ten istnieje od roku 2005, co ciekawe w niezmiennym składzie od samego początku i jest to jego pierwsza płyta. Grupa to raczej mało znana i wydane zostały nakładem własnym wcześniej tylko dwa obszerne dema , nie wywołując wielkiego zainteresowania. Band zwrócił jednak uwagę Massacre Records i "The Blackened Halo" ukazał się już nakładem tej wytwórni w końcu kwietnia.

Nie znam poprzednich nagrań, więc trudno jest tu poczynić jakieś porównania do tego, co było wcześniej, tu jednak zespół prezentuje power metal melodyjny i dosyć typowy dla sceny niemieckiej. Mocne, dynamiczne gitary i lekko schowany w nich wokalista, dysponujący jednak głosem na tyle wyrazistym, że nie jest zagłuszany i radzi sobie dobrze, mimo że głosowo niczym się nie wyróżnia. Ciężkie granie w zwrotkach, zdecydowanie power metalowe, łagodzone jest lekko w melodyjniejszych niż można by oczekiwać refrenach, które jak ten z "Synthetic Sleep" przypominają te z MYSTIC PROPHECY. Zresztą i samo brzmienie gitar jest mocno zbliżone do tej "gusowej" gitary w tym zespole. Bardzo ciężki, głęboki bas punktuje tu cały czas, lekko ginie w ryku gitar, gdy te atakują najmocniej, ale świetnie słyszalny jest w momentach, gdy trochę odpuszczają, jak w "Left To Die".
Niektóre kompozycje są trochę niefortunnym połączeniem takiego nowocześniejszego rytmicznie stylu w power metalu z bardzo typowymi dla Niemiec prostymi, tradycyjnymi, melodyjnymi refrenami, jak w "Exception" czy "21 Grams" albo "Take Your Life". W takim chłodniejszym, doprawionym thrashem graniu, jak w kompozycji tytułowej, zespół prezentuje się średnio interesująco, zresztą mimo prób pewnego drobnego komplikowania i łamania tempa te fragmenty instrumentalne są co najwyżej dobre, podobnie jak sola gitarowe, chyba czasem zbyt złożone jak na taki rodzaj grania. Środkowa część albumu wypełniona jest muzyką trochę męczącą, bo poza energicznymi riffami gitarowymi wiele się tu nie dzieje i jednostajność oraz schematyzm stają się dominujące. Najciekawszym w drugiej części płyty, i chyba ogólnie, utworem jest szybki i pozbawiony nadmiaru zmasowanych gitar "The End". Bez komplikacji, z bardzo dobrą melodią i krzyczanymi chórkami w refrenach wypada korzystnie na tle przyciężkich wcześniejszych numerów. Ponownym mariażem tradycji z nowoczesnością jest na zakończenie "Until The Worlds Collide", który rozpoczyna i kończy romantyczny motyw symfoniczny z pianinem i łagodnym solem gitarowym.

Płyta zawiera power metal na dobrym poziomie przypominający trochę ostatni album BLACK DESTINY, tyle że to co bardziej melodyjne jest jednocześnie i mocno ograne. To, co nowoczesne brzmi z kolei nieco zachowawczo i w efekcie, poza kilkoma kompozycjami, ciężko tu coś zapamiętać na dłużej. Na wyróżnienie zasługuje brzmienie, bardzo dobre, rasowe, jak najbardziej pasujące do mocnego power metalu z elementami thrashu i klasycznego heavy. Mogą podobać się blachy, zresztą perkusista nie żałuje tu sił i nie oszczędza swojego zestawu. Sekcja rytmiczna zagrała świetną partię.
Solidny z kilkoma przebłyskami LP z "niemieckim" power metalem, ubarwionym drobnymi modern metalowymi ozdobnikami od czasu do czasu.


Ocena: 7.3/10

02.05.2011


RE: Circle of Silence - Memorius - 01.01.2019

Circle of Silence - The Crimson Throne (2018)

[Obrazek: R-11918288-1524732876-2481.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Conquer the Throne 01:00
2.Race to the Sky 04:53
3.Destroyers of the Earth 03:50
4.The Chosen One 04:20
5.Lionheart 04:01
6.The Crimson Throne 03:40
7.Into the Fire 03:26
8.A Kingdom Divine 04:34
9.Endgame 04:32
10.Possessed by Fire 04:10
11.Wild Eyes 04:08

rok wydania: 2018
gatunek: heavy/power/thrash metal
kraj: Niemcy

skład zespołu:
Niklas Keim - śpiew
Tobias Pfahl - gitara
Christian Sommerfeld - gitara
Björn Boehm - gitara basowa
Peter Suppinger - perkusja

Stary stabilny skład CIRCLE OF SILENCE nagrywa stary stabilny heavy/power/ thrash w niemieckiej manierze. Po monolitycznym i raczej średniej klasy power/thrashowym "The Rise Of Resistance" z roku 2013 jest to trzecia płyta, po pięciu latach milczenia, wydana przez Massacre Records w końcu kwietnia.


Po CIRCLE OF SILENCE trudno oczekiwać, że zamieni się z nosorożca w gazelę. Miło jest posłuchać galopad Pfahla i Sommerfelda, ale oni nigdy nie wzniosą się ponad pewien poziom kompozycji wyznaczany z jednej strony przez niemiecką kwadratowość, z drugiej przez taką, a nie inną melodykę, determinowaną gdzieś przez bliskie echa całej sceny niemieckiej i klasyczne wolne melancholijne partie o epickim wydźwięku. Tak zresztą zaczyna się ten album utworem Race to the Sky, z pewnymi Mają solidną podstawę thrashową, jak zwykle zresztą, w intensywnych i rytmicznych jak numery PARAGON - Into the Fire, Destroyers of the Earth czy w mocarnym, rycerskim, potoczystym Lionheart. Doprawdy petarda jak na CIRCLE OF SILENCE. W wolniejszych numerach, takich jak The Chosen One czy też surowym The Crimson Throne są wypadkową PRIMAL FEAR I DESTILLERY, dzielnie pozostając lekko z tyłu, bo potencjał twórczy nie jest ten, ale szczerość wypowiedzi niezaprzeczalna. W A Kingdom Divine słychać inspiracje TAD MOROSE z Breedem,  w ultra ciężkich riffach, tempie i rozjaśnieniu tego wszystkiego rozpoznawalną melodią, ale bez uciekania od brutalnego chłodu. Ten styl słychać także w Endgame.
Największy hit to chyba dewastujący gitarowo Possessed by Fire. Moc! Najmniej wartościowy numer - jednak umieszczony na końcu z lekka ospały Wild Eyes.

Niklas Keim, lekko schowany w gitarach nigdy nie zaśpiewa lepiej niż Niklas Keim. Sola gitarowe to niby nic takiego, ale są dopracowane, melodyjne, coś podkreślają, coś dopowiadają do tego, co opowiada Keim. Ta sekcja rytmiczna jest jedną z lepszych wśród zespołów niemieckich, absolutnie niedoceniona w swojej kompetencji grania dokładnie tego, czego się od niej tu oczekuje i niczego więcej. CIRCLE OF SILENCE zrobił to, czego nie zdołało zrobić w ostatnim czasie wiele innych, bardziej utytułowanych zespołów. Niemcy nagrali  album zwarty stylistycznie, rasowy i  jednocześnie rozpoznawalny w melodiach. Grają dosyć ciężko i dosyć ostro, ale ta płyta nie męczy ani przez minutę. Brzmienie i specyfika soundu instrumentów typowa dla albumów niemieckich od Massacre Records. Klarowna, mocna i soczysta w gitarach, potężna w sekcji rytmicznej.

Swoją drogą dobrze, że Massacre Records nie pozbyło się tego zespołu ze swojej stajni. To może nie jest zespół o wyjątkowych zdolnościach kompozycyjnych, ale przynajmniej gra konkretnie niemiecki heavy power z thrashowym zacięciem, a tak muzyka ma zawsze wierne grono odbiorców.

ocena: 7,9/10

new 18.07.2018



RE: Circle of Silence - Memorius - 27.05.2022

Circle of Silence - Walk Through Hell (2022)

[Obrazek: 1024673.jpg?1443]

tracklista:
1.Down to Hell 00:48
2.Prisoner of Time 04:36
3.Walk Through Hell 04:57
4.United 06:23
5.I Am Fear 04:23
6.At War with Yourself 03:43
7.Triumph over Tragedy 04:55
8.I Want More 04:26
9.The Curse 04:05
10.Far Beyond the Sun 04:45
11.God Is a Machine 04:49
12.This Is War 04:04
13.Fire 05:00

rok wydania: 2022
gatunek: heavy/power metal
kraj: Niemcy

skład zespołu:
Niklas Keim - śpiew
Tobias Pfahl - gitara
Christian Sommerfeld - gitara
Björn Boehm - gitara basowa
Peter Suppinger - perkusja

W dniu dzisiejszym, 27 maja jest oficjalna premiera wydanej przez Massacre Records czwartej płyty CIRCLE OF SILENCE. Ta premiera, czas święta, została jednak okryta smutkiem i mrokiem. W dniu 4 kwietna odszedł na zawsze współzałożyciel zespołu, basista Björn Boehm (R.I.P), który był związany z grupą od roku 2005, a jego wkład w twórczość - nieoceniony. Może teraz wraz z Kilmisterem grają na dwa basy rokendrolowe metalowe standardy?

Pożegnał się godnie, bo płyta jest bardzo dobra. CIRCLE OF SILENCE zadbał o heroiczny klimat ogólny, a kompozycje są wyraziste, z zapadającymi w pamięć wieloma refrenami. Jak wiele niemieckich power metalowych grup w ostatnim czasie także i oni odeszli od prostego i kwadratowego teutońskiego grania na rzecz muzyki formalnie bogatszej, a brzmieniowo nieco łagodniejszej. Nie tracą jednak przy tym nic ze swej nasyconej thrash/power metalowej motoryki i te partie gitarowe Pfahla i Sommerfelda nadal mają dawną rozpoznawalną moc rażenia. Jest jednak rycersko, jest potoczyście w refrenach już w pierwszym po intro Prisoner of Time, cieszy także solidna forma wokalna Niklasa Keima. Ten bojowy rycerski heroizm znalazł znakomite wyrażenie w twardym, rozbudowanym United, gdzie dużo do powiedzenia mają nie tylko gitarzyści, ale i sekcja rytmiczna. Być może występ Petera Suppingera jest najlepszy w jego dotychczasowej karierze.
Nadal jest ten pierwiastek mroku i posępności w kilku utworach, jak w Fire czy tytułowym Walk Through Hell i może nawet niepotrzebnie tu łagodzą to w nostalgicznym refrenie. Taki bardziej drapieżny CIRCLE OF SILENCE też jest fajny...  Powolny, kroczący, ponury heavy/power epicki grają także w I Want More. Nieźle łączą mocniejsze power granie z romantycznością w I Am Fear i jest tu także świetne solo gitarowe na sam koniec. Słabszymi punktami płyty są natomiast typowo niemieckie heavy/power metalowe The Curse i Far Beyond the Sun, choć tu także są elementy oddalające je od teutońskiego mainstreamu. Za to bardzo dobrze się zaraz potem prezentuje spokojnie zagrany God Is a Machine z potężnymi gang chórkami i konsekwentną grą obu gitarzystów. Taki nieco starszy styl zespołu proponowany jest w At War with Yourself i tu najważniejsze są ataki gitarzystów, mimo że po raz kolejny zadbano i o dobrą melodię w refrenach, a w sumie coś zupełnie nowego dla siebie przedstawili w classic heavy metalowym, rycerskim Triumph over Tragedy w stylu lat 80tych. Wyjątkowo dobry, dumny i bogaty w muzyczną treść utwór z pięknymi ozdobnikami gitarowymi. I pełna energii metalowa galopada w melodyjnym God Is a Machine, a gitary kruszą w antraktach pomiędzy heroicznymi refrenami!
Produkcja staranna, sound czytelny i udane ustawienie perkusji w procesie mixu, co zasługuje na szczególne uwzględnienie.

Bardzo dobra płyta, najlepsza w  historii zespołu. Pozostaje mieć nadzieję, że zespół pomimo tragedii jaka go dotknęła, będzie kontynuował swoją działalność i w przyszłości pojawią się równie udane albumy ekipy z Heilbronn/Sinsheim.


ocena: 8/10

new 27.05.2022