Dawn of Solace
#2
Dawn of Solace - Waves (2020)

[Obrazek: R-14711273-1580115282-3082.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Lead Wings 04:48       
2. Ashes 05:57     
3. Silence 05:18       
4. Hiding 04:46       
5. Tuli 05:36       
6. Numb 05:30       
7. Choice 05:03       
8. Ghost 04:01

Rok: 2020
Gatunek: Gothic Metal/Rock
Kraj: Finlandia

Skład:
Tuomas Saukkonen - śpiew, gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe
Mikko Heikkilä - śpiew
Gościnnie:
Lars Eikind - śpiew


Po 14 latach i oficjalnym zawieszeniu działalności w 2013, Saukkonen powraca z pomysłem muzyki gotyckiej i klimatycznej w DAWN OF SOLACE i udaje mu się ją sfinansować za pomocą crowdfundingu.
Album wydany został przez świeżo otwartą wytwórnię Noble Demon, założoną przez byłych pracowników Nuclear Blast i Napalm Records.
 
W muzyce zaszły zmiany, tym razem głównym wokalistą jest wyborny Mikko Heikkilä, którego można było usłyszeć w nieodżałowanym BLACK SUN AEON. To on jest tutaj siłą i nawet w tak oklepanej kompozycji jak otwierający Lead Wings tworzy piękny klimat tęsknoty i nostalgii i okraszone to jest zaskakująco dobrym solem.
Są tu pewne naleciałości KATATONIA i VOYAGER w lżejszych partiach, to słychać chyba szczególnie w Silence, słychać też coś z lżejszych partii GHOST BRIGADE i niestety tutaj wychodzi już długość kompozycji.  Z długością nadchodzi też niestety monotonia i przy Hiding już zaczyna się zmęczenie materiału, a Tuli to już próba cierpliwości. Jest nudno i kompozycja zaczyna się dopiero od 3 minuty i tu dopiero chyba pierwszy raz słychać Saukkonena i to było bardzo dobre posunięcie, aby był cofnięty. Szkoda, bo to by była dobra 2 minutowa kompozycja, a tak jest rozwlekły groch z kapustą.
Dużo jest przeciętności i jeszcze więcej wcześniej wymienionych zespołów, ale Ghost nie ma takiej siły rażenia, jak cokolwiek z The Meanining of I VOYAGER.
 
Produkcja jest bardzo sterylna i jednocześnie bardzo charakterystyczna dla projektów Saukkonena i żadnych nowości tutaj nie ma, brzmienie automatu niezmienne i w miarę solidnie ukrywane.
Problemem są bardzo przewidywalne i poprawne kompozycje, które trzymają się sprawdzonych już patentów i motywów, w pewnym momencie rozciągniętych do granic możliwości.
Po części szkoda, że do czegoś takiego Mikko musi śpiewać, bo on nie rozczarowuje i daje z siebie wszystko, szkoda tylko, że pomysłów starczyło na garstkę melodii i jedną, może 2 solidne kompozycje.
Jest lepiej niż na debiucie, ale do rozpływania się z zachwytu czy łzach od emocji bardzo daleko, bo sama muzyka w swojej powtarzalności wywołuje raczej uczucie obojętności i słychać, że priorytetem jest WOLFHEART, gdzie te kompozycje by się nie sprawdziły.
 

Ocena: 6.6/10
 
SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Dawn of Solace - przez SteelHammer - 24.04.2020, 12:54:24
RE: Dawn of Solace - przez SteelHammer - 30.04.2020, 14:09:20

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości