Australijska scena power i heavy metalowa - (2010)
#1
Australia to kraj, gdzie w muzyce metalowej wszystko wymieszane jest w jednym kotle - wpływy stylów europejskich i amerykańskich tworzą interesującą mieszankę i każdy nowy album pochodzący z Krainy Kangurów może stanowić interesującą niespodziankę.
Scena australijska jest jednak reprezentowana przez bardzo wąską i nieliczną grupę zespołów. Większość muzyków się zna, przyjaźni, często też grupy planują wspólne występy na żywo, wzajemnie "wypożyczają" muzyków, a ci niejednokrotnie występują gościnnie na albumach innych zespołów. Od lat głównymi animatorami sceny power metalowej są byli członkowie słynnego, nieistniejącego już DUNGEON - "Lord" Tim Grose i Stu Marshall. Obaj angażują do swoich nowych zespołów LORD i EMPIRES OF EDEN wokalistów i instrumentalistów z różnych grup australijskich i obecnie te dwa zespoły przejawiają największą aktywność. LORD wydał w roku 2009 drugą płytę, a w 2010 obszerne wydawnictwo kompilacyjne "Return of the Tyrant", zawierające również nowe nagrania
[Obrazek: 282526.jpg]
Stu Marshall z EMPIRES OF EDEN w roku bieżącym nagrał LP "Reborn In Fire", drugi z albumów stworzonych siłami zaproszonych z całego świata gości, a w przygotowaniu jest już i trzecia płyta, która zapowiadana jest na rok 2011.
[Obrazek: 277447.jpg]
Aktywnie działa najbardziej znany obecnie zespół power metalowy z Australii - BLACK MAJESTY, który w tym roku, po trzech latach przerwy, przypomniał o sobie płytą "In Your Honour".
[Obrazek: 269390.jpg]

Dzielnie trzyma się również ILIUM, który wydał w trzeci album w 2008 ("Vespertilion") i czwarty w 2009 - "Ageless Decay".

[Obrazek: 241298.jpg]
"Dochodzącym" wokalistą jest w tym zespole znakomity Mike DiMeo (RIOT, MASTERPLAN) i zapewne również i on zaśpiewa na piątej płycie "Genetic Memory", która jest obecnie przygotowywana i ma zostać wydana w roku 2011.
Sporą niespodzianką z tego roku jest faktyczna reaktywacja słynnego PEGAZUS. Zespół ten przecierał szlaki w power metalu australijskim w latach 90-tych XX wieku, potem na długo zamilkł, obecnie jednak ogłosił powrót na scenę i zapowiedział przedstawienie w roku przyszłym kolejne płyty. Poprzedni LP tego zespołu ukazał się w roku 2002.
Innym grupom, funkcjonującym w Australii, powodzi się różnie. Znakomity BLACK STEEL, grający mieszankę heavy i power metalu, od jakiegoś czasu milczy i ostatnia informacja o planowanym nagraniu nowej EP pochodzi z maja 2010. Melodic power metalowy CRIMSON FIRE, kierowany przez cenionego w Australii wokalistę Louie ''Lewis'' Gorgievski, powoli szykuje drugi po "Crimsonfire" (2005) album, wciąż jednak nie może znaleźć wytwórni, która byłaby zainteresowana wydaniem tego materiału. Zasłużony speed heavy power metalowy ANARION wydał co prawda swój trzeci LP "Beneath It All" w roku 2009, płyta ta jednak przeszła zupełnie bez echa.
[Obrazek: 291581.jpg]
Z ciężej grających grup heavy power wymienić należy powrót po wielu latach zespołu SKINTILLA płytą "King of Kings" w 2009 roku.
[Obrazek: 254835.jpg]
Inne grupy power metalowe mają znaczenie niewielkie, ich muzyka dociera tylko do wąskiego, lokalnego grona słuchaczy, a status wielu z nich jest niejasny. Część grup funkcjonuje na zasadzie przedsięwzięć amatorsko towarzyskich i daje o sobie znać od czasu do czasu występami na żywo.
Problemy finansowe i organizacyjne utrudniają nowym zespołom wydawanie swojej muzyki na płytach, małe jest również zainteresowanie wytwórni ich nagraniami.
Scena tradycyjnego heavy metalu w obecnej chwili w Australii ma znaczenie marginalne. W zasadzie działa tylko kilka mało znanych, nawet we własnym kraju zespołów i z ciekawszych wydarzeń można odnotować co najwyżej pojawienie się w roku bieżącym z nowa płytą legendarnej formacji z Tasmanii TYRANT, jednego z najstarszych metalowych bandów w tamtej części świata. Zespół istnieje od 1983 roku, przechodził niezliczoną ilość zmian osobowych i dorobił się kultowego statusu, choć przez te lata wydał tylko kilka płyt.
Nowy album to "Save the Devil", wydany w październiku 2010 własnym sumptem.
[Obrazek: 284996.jpg]
Także w tym roku płytę Flamethrower zaprezentował jeszcze starszy TAIPAN, album ten jednak nie wzbudził większego zainteresowania.
[Obrazek: 271023.jpg]
Z grup grających heavy metal z elementami hard rocka wymienić należy PAINDIVISION , kierowany przez niezmordowanego Stu Marshalla, który przewiduje wydanie trzeciego albumu w roku 2011 oraz sensacyjnego ELECTRIC MARY, łączącego heavy metal z hard rockiem i stonerem, a obecnie uznawanego za jedną z największych nadziei australijskiej melodyjnej metalowej sceny na najbliższe lata.
Z ich jedynym jak na razie albumem Down to the Bone (2009) zdecydowanie warto się zapoznać.
[Obrazek: 248096.jpg]
Melodyjny metal progresywny to przede wszystkim VANISHING POINT, zespół ceniony i zasłużony, znany zresztą daleko poza rodzinnym krajem. Niestety prace nad nowym albumem, który miał się ukazać w 2010 zostały poważnie opóźnione, przede wszystkim z powodu odejścia ze składu aż trzech członków grupy.

W sumie więc scena australijska prezentuje się skromnie, jednak, jak nadmieniłem na początku, każda płyta z tego kraju może kryć różne niespodzianki i to, co się tam dzieje w melodyjnych odmianach metalu warto śledzić w miarę możliwości na bieżąco.
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości