Anguish
#1
Anguish - Through the Archdemon's Head (2012)

[Obrazek: R-3723514-1420328628-7636.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. (Intro) Through the Archdemon's Head 02:44
2. Book of Fox 06:07
3. When the Ancients Dare to Walk 06:04
4. Dawn of Doom 08:27
5. Lair of the Gods 06:56
6. Illusive Damnation 06:52
7. The Veil 07:08
8. Morbid Castle 11:56

Rok wydania: 2012
Gatunek: Epic doom metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
J. Dee - śpiew, bas
David - gitara, bas
Rasmus (Rasmus Jansson) - perkusja
Christoffer (Christoffer Frylmark) - gitara

Wywodzący się z Uppsali ANGUISH to nowe pokolenie doomowego grania w Szwecji, tyle że młodzi muzycy mają już doświadczenia zarówno w około doom metalowym graniu jak i w death i ekstremalnych mieszankach i w jakiś sposób się to przenosi na styl ich muzyki z debiutanckiego albumu "Through the Archdemon's Head". To granie z jednej strony klasyczne dla gatunku, nawiązujące go stylu ISOLE z dawniejszych lat, MEMORY GARDEN, trochę CANDLEMASS z czasów "Ancient Dreams" i debiutu COUNT RAVEN, jednak spory w tym jest i pierwiastek podbarwionego blackiem horroru, a klimat nastrojowych rozmyślań o śmierci ustępuje miejsca określonej brutalności w ramach dopuszczalnych przez konwencję gatunku muzycznego jaki prezentują.

W mocnych kruszących riffach sporo ostrości i to słychać w klasycznych długich wybrzmiewaniach ale więcej tej ostrości jest w wokalu J. Dee, dosyć surowym i drapieżnym i to odróżnia ten zespół od wymienionych wyżej wzorców. Ten wokal nie jest bronią najmocniejszą, na pewno mniej potężną niż gitary a te robią wrażenie i są monumentalne, granitowe i chwilami podchodzące pod sound doom/death.
W swoich kompozycjach zespół wykorzystuje riffy i motywy dosyć powszechnie już znane, zresztą takie jakich należy oczekiwać od doom metalu z epickim zacięciem i na heavy metalowej podbudowie, bez stonera i eksperymentu. Tyle, że te riffy niespecjalnie kumulują się w interesujące melodie i te są owszem dobre, ale mało wciągające. Klasyczne rozgrywanie odtwórcze, nieco bezduszne i mechaniczne bo chłodem i precyzją wykonania nie można zastąpić skutecznie klimatu i atmosfery. Czasem tylko tworzą swoją odrębną i to mocno się zarysowuje w posępnym "Dawn of Doom", gdzie zapewne najlepiej wygenerowali ten drapieżny mrok w wolnych tempach i nieustępliwym powtarzaniu pancernego motywu przewodniego. Tu w melodii przeważa CANDLEMASS i zapewne Marcolin nadałby tej kompozycji wymiar epicko-tragiczny tu zaś więcej jest heavy/death/doom.
Jeśli traktować ich granie jako taki właśnie ponury mix doom i heavy/epic oraz death, to naturalnie tym utworom trudno zarzucić coś złego poza przerysowanym wystudiowaniem. Doom zawsze gdzieś po brzegach jest lekko rozmyty, nihilistyczny i odrzucający sterylność, ANGUISH gra zaś bardzo dobrze, ale sterylnie. Mało również transowo i może dlatego utwory wydają nieco za długie. W każdym jest mnóstwo ulubionych przez fanów riffów i motywów, ale takie to dosyć podobne do siebie i ciężko znaleźć takie fragmenty, gdzie nagle dzieje coś więcej niż technicznie bezbłędny epic/heavy doom. Melodii rozpoznawalnych brak... brak niestety w wystarczającej dawce. Horroru najwięcej w zamykającym "Morbid Castle", także w wokalu i budowaniu klimatu (po raz pierwszy!) grozy przy wykorzystaniu bardzo wolnych sekwencji spotykanych w blackend heavy metalu i elementów teatralnych poprzez dodanie drugiego głosu.Jakoś jednak i tu nie bardzo starczyło pomysłu na straszenie mniej typowymi dla doom środkami i w drugiej części powracają do klasycznego doom w powtarzanym bez końca motywie przewodnim.

Brzmienie jest kruszące, selektywne i produkcja ogólnie godna podziwu. Głęboki bas tworzy doskonały podkład pod stalowo-granitowe gitary, a perkusja w ustawieniu nie ma sobie równych.
Wszystko zgrane zostało idealnie i sound robi wrażenie. Same kompozycje jednak mniej, zwłaszcza gdy się szuka autentycznego melancholijnego klimatu doom.
Nietypowy wokal i pierwiastki horroru nie są tu wystarczające, aby uznać zespół technicznie nienaganny za interesujący na tyle, aby stał się częścią skandynawskiej czołówki gatunku.


Ocena: 7,5/10

17.02.2012
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości