Arryan Path
#1
Arryan Path - Terra Incognita (2010)
[Obrazek: 263312.jpg?2503]

Tracklista:

1. Cassiopeia 09:16
2. Molon Lave 04:40
3. Terra Incognita 04:58
4. Open Season 03:55
5. Ishtar 04:48
6. The Blood Remains on the Believer 05:29
7. Elegy 04:19
8. Angel With no Destination 02:52
9. Minas Tirith 06:02
10. The Mind (Bonus Track) 03:56

Rok wydania: 2010
Gatunek: Melodic Epic Power Metal
Kraj: Cypr

Skład zespołu:
Nicholas Leptos - śpiew
Socrates Leptos - gitara, bas
George Kallis - instrumenty klawiszowe
Stefan Dittrich - perkusja

Leptos jest jedna z najważniejszych postaci cypryjskiego metalu. Prze klika lat przebywał w USA, gdzie też w 1997 powstał zespół ARRYAN PATH. Po nagraniu w 2004 debiutanckiego albumu "Road to Macedonia" o grupie i jej liderze na dłuższy czas ucichło.
Jakiś czas temu powrócił on na Cypr i przypomniał o sobie w prowadzonych przez siebie grupach DIPHTHERIA, PRODIGAL EARTH i ponownie ARRYAN PATH.
Powstały albumy wszystkich tych zespołów, a najnowszy z nich to właśnie album formacji stworzonej jeszcze w Ameryce.
Leptos od pewnego czasu postawił na melodię w swym epickim graniu i ta płyta jest z pewnością bliższa muzycznie albumowi PRODIGAL EARTH - "Zenith II Zero" z 2009 roku niż debiutowi ARRYAN PATH.
Początek w postaci wstępu do Cassiopeia jeszcze może wskazuje na nawiązania do "Road To Macedonia" i poniekąd do grania DIPHTHERIA w tym wolnym dostojnym riffowaniu z elementami muzyki helleńskiej oraz surowej części drugiej. O połowy jednak mamy to co stanowi istotę tego albumu. Bardzo melodyjny epicki power metal w tradycji greckiej, ale i niepozbawiony wpływu doświadczeń amerykańskiego heavy metalu tradycyjnego.
Taki jest "Molon Lave". Lekki, a jednocześnie podniosły ze wspaniałym refrenem, jakże greckim. W "Terra Incognita" znów dużo zmetalizowanego folkloru, ale w oprawie epic doom i jest to dosyć ciężki utwór jak na ten album, jeśli brać pod uwagę brzmienie gitary.
Po nim następuje raczej przeciętny "Open Season" utrzymany w duchu klasycznego heavy metalu i bez cech epickich. Melodia nie za ciekawa, ale na szczęście "Ishtar" to już majstersztyk epickiego metalu w łagodnej odmianie. Niesamowity refren, oparty o staroegipskie motywy i wspaniałe wykonanie wokalne. Leptos jest na tym LP klasą wokalną samą w sobie i śpiewa inaczej niż w PRODIGAL EARTH, prościej i bez uciekania się do wysokich zaśpiewów. Tego przykładem jest melodic powerowy "The Blood Remains on the Believer", zbliżony do nagrań CASUS BELLI czy INNERWISH.
"Elegy" to emocjonalny song, będący czymś pomiędzy balladą, a hymnem z kolejnym wybornym refrenem w średnim tempie. Łagodna elegancja bije z tej melodii i z gitarowego sola. No te sola to są na tym albumie może oszczędne, ale jakież wyraziste i przemyślane oraz pełne muzycznej treści. "Angel With no Destination", krótki, szybki i zwarty to melodic powerowy numer w starym stylu, natomiast zaczynający się od odgłosów bitwy "Minas Tirith" zdecydowanie epicki w surowych zwrotkach i pięknie łagodzony w melodyjnym refrenie, no takim jakie grają w zasadzie tylko Grecy. Jest tu i patos i patyna wieków, a wszystko podane w swobodny i niewymuszony sposób. ARRYAN PATH pokazuje, że można epicki power metal zaprezentować grając miękko i delikatnie i niekoniecznie uciekając się do heavy powerowej stylistyki, jak to czynił dla przykładu MARAUDER.
Album zamyka bonusowy "The Mind". Ciekawa kompozycja, stojąca gdzieś na granicy power, heavy, hard rocka oraz metalu progresywnego. Także i tym razem melodia wpada bardzo w ucho.
Album zagrany został przez wszystkich członków zespołu na wysokim poziomie, słychać też, że to ekipa zgrana. Albumy z tego regionu geograficznego często mają niestety słabe brzmienie, tym razem jednak niczego nie można pod tym względem zarzucić, bo produkcja jest bardzo dobra .
Ten LP nie jest może do końca przeznaczony dla fanów najbardziej morderczych i posępnych odmian epic metalu, jednak z cała pewnością w pełni usatysfakcjonuje miłośników melodii pełnych gracji i Grecji.


Ocena: 9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Arrayan Path - Ira Imperium (2011)
[Obrazek: 318427.jpg?5024]

Tracklista:
1. Dies Irae 04:32
2. Gnosis of Prometheus 03:47
3. Ira Imperium (The Damned) 04:15
4. Kiss of Kali 04:02
5. Katherine of Aragon 06:26
6. 77 Days ’til Doomsday 04:20
7. Emir of the Faithful 05:31
8. Hollow Eyes of Nefertiti 05:54
9. Amenophis 03:26
10. Lost Ithaca 05:25
11. I Sail Across the Seven Seas 04:50
12. The Fall of Mardonius 06:27
13. The Poet Aftermath 04:11

Rok wydania: 2011
Gatunek:
Kraj: Cypr

Skład zespołu:
Nicholas Leptos - śpiew
Alexis Kleidaras -gitara
Socrates Leptos - gitara
Vagelis Maranis -bas
Stefan Dittrich -perkusja
George Kallis - instrumenty klawiszowe
gościnnie :Tony Martin -śpiew


Jest to już trzeci album grupy kierowanej przez Nicholasa Leptosa, drugi wydany jego powrocie z USA i pierwszy pod nieco zmienioną nazwą ARRAYAN PATH , jako że poprzednia ARRYAN PATH budziła nazistowskie skojarzenia choć zespół w żadnym stopniu nie był z ideologią aryjskiej wyższości nigdy powiązany.
Obszerny sześcioosobowy skład tej grupy jest ściśle podporządkowany artystycznej wizji muzycznej Leptosa, wizji power metalu epickiego, melodyjnego, przesyconego duchem helleńskim i wzbogaconego o elementy zarówno progresywne jak i zaczerpnięte z innych metalowych podgatunków. Prace nad tym nowym LP rozpoczęły w zasadzie zaraz po nagraniu poprzedniej płyty "Terra Incognita", a nawet jeszcze wcześniej, bowiem pełen pomysłów Leptos fundamenty pod kompozycje przewidziane na tą płytę stworzył już dawno.

Mitologiczno-historycznej warstwie lirycznej towarzyszy odpowiednio dobrana muzyka i ma się wrażenie uczestnictwa w spektaklu barwnym i nasyconym emocjami i patosem.
Ten towarzyszy już od samego początku w podniosłym symfonicznym intro, które następnie przechodzi w pełny "ancient" motywów muzycznych utwór w części zasadniczej, gdzie wolniejsze partie w stylu epic heavy przemieszane są z fragmentami szybszymi typowymi dla power metalu.
Taka power metalową kompozycją jest także "Gnosis of Prometheus" bardzo grecką w tym dumnym a niezbyt ciężkim refrenie i towarzyszącym wokaliście chórkom.
Leptos jest mistrzem łagodnego ale mocno zagranego power metalu o teatralnym wymiarze i rozmachu. Pod tym względem "Ira Imperium (The Damned)" wypada imponująco, z bogatym tłem, chórami i mieszaniem wodewilu z folklorem w tychże chórach oraz znakomitym gościnnym występem ex wokaliisty BLACK SABBATH Tony Martina .
Folkloru jest także nieco w indyjsko rozpoczynającym się "Kiss of Kali" dynamicznym power metalowym kawałku napędzanym perkusją i z wysokim pełnym rozmachu i ekspresji wokalem Leptosa opowiadającego o okrutnej bogini. Tu też pojawiają się śladowe ilości zagrań progresywnych jakie Leptos wtrąca w swoje kompozycje jakby od niechcenia w nieoczekiwanych momentach. Opowieść o Katarzynie Aragońskiej "Katherine of Aragon" jest ponura, pełna ciężkich riffów, mroczna i tylko śpiew epicki rozjaśnia ten gitarowy mrok zwalistych powerowych miarowo podanych akordów. Jest to dobry utwór, jednak jak na ARRAYAN PATH niezbyt porywający a i ta druga część z duetem wokalnym damsko-męskim zrobiona przeciętnie, mimo że niewiasta ma bardzo miły dla ucha głos.
"77 Days ’til Doomsday" to z kolei taki sztandarowy szybki i bardzo melodyjny numer powerowy Leptosa z super chwytliwym potoczystym refrenem, ciepły i dodatkowo rozgrzewany klawiszami w tle. do tego znakomite orientalne solo gitarowe i jest to jeden z najbardziej wpadających w ucho numerów z tego albumu."Emir of the Faithful" to bardziej tradycyjny heavy rycerski numer, który trochę zbyt długo rozpoczyna się słuchowiskowym wstępem i wyposażony jest w bojowy refren.
Leptos miesza klimaty i gatunki i już "Hollow Eyes of Nefertiti" to dramatyczny numer z symfonicznymi wstawkami, wokalami mieszanymi przy czym Leptos śpiewa tu wyjątkowo wysoko.Pięknie prezentuje się tu fragment wolniejszy o charakterze dumnego hymnu. Staroegipskie motywy przeważają w mocnym heavy/power metalowym "Amenophis", gitarowo najcięższym na tej płycie ale zarazem najprostszym w formie.
W "Lost Ithaca" Leptos tęskni wraz z Odyseuszem za utraconą Itaką, utwór ten ma w znacznej mierze charakter melodic metalowego songu z hard rockowymi inklinacjami i wielkiej epickości tu uświadczyć nie można za to niezwykle sympatycznie prezentuje się gitara akustyczna.
"I Sail Across the Seven Seas" jest nieco kontrowersyjną próba łączenia zagrywek progresywnych, melodic metalu i epiki i najlepiej z tego prezentuje się prosty wzniosły i bardzo dostojny refren w tradycyjnym heavy metalowym stylu.
Łagodna rycerska epicka opowieść "The Fall of Mardonius" z chórami męskimi , grzmiącą perkusją, w marszowym tempie znakomicie się rozkręca a fragment z wykorzystaniem instrumentów jest zrobiony rewelacyjnie. Ogólnie epicki numer w jakim Leptos łączy z właściwą sobie swobodą tradycyjny heavy metal z power metalem dumnie i z rozmachem zakończony.
Płyta kończy się poetyckim i nastrojowym, znakomicie zaśpiewanym przez Leptosa songiem z MANOWAR w tle ,ale z pianinem na pierwszym planie "The Poet Aftermath" i jest to wspaniałe poruszające metalowe dusze zakończenie.

Jest to album bogaty formalnie, wybornie zrealizowany pod każdym względem i to bogactwo dźwięków ujawnia się przez to samoistnie. Wiele planów, to miękkie i ciepłe, to zimne i surowe brzmienie instrumentów i głosu wokalisty. Grupa wśród swoich członków nie ma wybitnych indywidualności, ale ci ,którzy z Leptosem grają, tworzą team doborowy i rozumiejący się bez słów.
Może jedynie w tą bogatą muzycznie treść wdarło się nieco eklektyzmu i w porównaniu z poprzednim albumem jest to płyta w odbiorze nieco trudniejsza. Nnadal jest to jednak ten urzekający melodiami i pomysłami ARRAYAN PATH Leptosa, który w obecnej chwili jest jedną z najciekawszych postaci sceny melodyjnego inspirowanego epiką metalu w Europie.


Ocena 8,7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Arrayan Path - IV:Stigmata (2013)
[Obrazek: 375299.jpg?3528]

Tracklista:
1. Clepsydra 04:59
2. The Bible Bleeds 04:41
3. Midnight and the First-Born Massacre 05:36
4. Judas Iscariot 05:46
5.. Stigmata 06:24
6. Cursed Canaan 04:31
7. Pharaoh's Wish 04:12
8. Harbingers of Death 04:10
9. Disguising Your Soul 05:17
10.The Storyteller 06:12
11.Mystic Moon 04:54



Rok wydania: 2013
Gatunek: epic power metal
Kraj: Cypr

Skład zespołu:
Nicholas Leptos - śpiew
Socrates Leptos - gitara
Vagelis Maranis -bas
Stefan Dittrich -perkusja
George Kallis - instrumenty klawiszowe
oraz
Jimmy Mavromatis - śpiew


To czwarty album ekipy Nicholasa Leptosa i tym razem oparty przede wszystkim o tradycje biblijnego przekazu, co nadaje całości charakter zwarty tematycznie, zbliżony do koncept - albumu.

Tym razem ARRAYAN PATH zdecydowanie zawęził także stylistykę i jest to zdecydowanie epic power metal, w pewnym zakresie w estetyce przekazu bardzo bliski epic heavy, w łagodnej zbliżonej do WARLORD formie.
Można powiedzieć, że właśnie te łagodne songi i utwory o refleksyjnym epickim charakterze stanowią o sile tego albumu.
Judas Iscariot jest prawdziwym arcydziełem i jest to jedna z najlepszych kompozycji jakie stworzył do tej pory Leptos. Refren jest doskonały, ale melodia zwrotek jest po prostu przepiękna. Znakomicie prezentuje się także Stigmata, pompatyczny, dostojny zagrany w umiarkowanym tempie i pełen emocji.
Emocje... Nicholas Leptos jest na tej płycie po prostu niesamowity. To zdecydowanie jeden z najlepszych wokalistów power metalowych obecnej doby, i jeśli mówi się, że śpiewa w stylu Fabio Leone, to ja powiem,że śpiewa od niego lepiej.
Bezbłędny technicznie, poruszający głos, a gdy Leptos śpiewa w duetach z gościnnie występującym tu Jimmym Mavromatisem, to jest to prawdziwa uczta.
Dynamiczne, bardzo melodyjne, mocno akcentowane, szybkie kompozycje power metalowe takie jak Clepsydra czy Pharaoh's Wish, są wykonane bardzo elegancko i to szczególnie słychać w Cursed Canaan.
Bardziej tradycyjny epic heavy to Disguising Your Soul, w typowym helleńskim stylu i umiarkowany tempie, z łagodną nostalgiczna partią instrumentalną z symfonizacjami. Przykuwają uwagę ciężej zagrane The Bible Bleeds i Harbingers of Deathw type epic heavy/power, jednak nadal jest zwiewne i potoczyste, głównie za sprawą wokalu Leptosa. Mroku jest niewiele i najbardziej zaakcentowany został  w Harbingers of Death, z ponurą narracją.
The Storyteller poniekąd jest stylistycznym ukłonem w stronę elegancji szwedzkiego THE STORYTELLER, czy BLIND GUARDIAN, ale przy zachowaniu tego większego śródziemnomorskiego ciepła muzycznego.
Jeśli szukać na upartego eklektyzmu, to chyba można go znaleźć nieco  w Midnight and the First-Born Massacre, gdzie Leptos opowieść epicką prezentuje w postaci melodyjnego heavy w sosie progresywnym i jest w tym trochę niezdecydowania.
W wielu kompozycjach pojawiają się także mocniej lub słabiej zarysowane elementy orientalne, "ancient", tła symfoniczne są zrobione smakiem i bez przepychu, delikatnie i zawsze drugoplanowo. Wtrąceń neoklasycznych jest bardzo mało, gdzieś przemykają momentami jako ozdobniki (Mystic Moon), ale w żadnej kompozycji nie stanowią fundamentu i szkieletu.


Jak zwykle wykonanie bardzo dobre, generalnie instrumentalnie podporządkowane występowi Leptosa. Socrates Leptos zagrał kilka naprawdę bardzo dobrych solówek, ciekawych przez swoją nieschematyczność.
Brzmienie całości jest wspaniałe. Leptos we własnym studio na Cyprze wykonał po raz kolejny świetną robotę i jak się okazuje, by nagrać bezbłędny produkcyjnie album wcale nie trzeba udawać się na pielgrzymkę do Finnvox Studio.
Cóż, gdy wiele zespołów power metalowych w roku 2013 rozczarowało swoimi płytami, to ARRAYAN PATH potwierdził, że stanowi ścisłą światową czołówkę.

ocena : 9,4/10

new 31.08.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Arrayan Path - Archegonoi (2018)

[Obrazek: 743924.jpg?5553]

tracklista:

CD1
1.Weaving the Web of Destiny 06:48
2.Rod of Asclepius 07:14
3.Seven Against Thebes 06:23
4.Sins of Pandora 05:06
5.The Words of Menelaus 06:01
6.Bellerophon (Forged by the Blacksmith) 07:25
7.Thisbe's Blooded Veil 02:36

CD2
1.Lion of Amphipolis 06:00
2.Blood of the Sphinx 06:03
3.Nemesis 04:58
4.Eastern Sands 05:07
5.Where the Hydra Hides 04:57
6.King of Argos 05:35
7.Thermopylae 480 BC 09:44

rok wydania : 2018
gatunek: epic heavy metal/power metal
kraj : Cypr


skład zespołu:
Nicholas Leptos - śpiew, orkiestracje, instrumenty klawiszowe
Socrates Leptos - gitara
Christofors Gavriel - gitara
Miguel Trapezaris - gitara basowa
oraz
Mark Zonder - perkusja
i inni goście

Pokłady twórczych pomysłów Nilasa Leptosa wydają się być niewyczerpane. Po ubiegłorocznym wybornym albumie "Dawn of Aquarius" 30 listopada 2018 nakładem Pitch Black Records ukazuje się "Archegonoi", dwupłytowe wydawnictwo, gdzie Leptos po raz kolejny opiera swoje kompozycje o mitologię grecką, ale także i realne wydarzenia historyczne w Thermopylae 480 BC. Ponownie na perkusji jako muzyk sesyjny zagrał znakomity Amerykanin Mark Zonder.

ARRAYAN PATH jest elegancji i epicki jak zwykle, jednak tu bez nadmiaru ciężaru. Rozpoczęcie jest symfoniczne i bardzo podniosły jest Weaving the Web of Destiny z kapitalnym chóralnym monumentalnym refrenem, jednak już tu słychać, że gitarzyści grają lekko, bez nacisku na moc brzmienia i nie zagłuszają orkiestracji, ani wokalu Leptosa.
Epickość kompozycji Leptosa jest niesamowita. Tak, to jest niesamowite jakie melodie główne i pompatyczne refreny przygotował on dla Rod of Asclepius, The Words of Menelaus i Bellerophon (Forged by the Blacksmith) bez epatowania gitarową mocą. Ornamentacje akustyczne i inne ozdobniki są w to wszystko przepięknie wplecione, zróżnicowane wokale i chórki tworzą wrażenie uczestnictwa w muzycznym teatrze. 
Seven Against Thebes rozpoczynający od wokalizy opartej o grecki folklor jest cieplejszy, bardzo łagodny w znacznie lżejszym refrenie i nieco progresywny w dosyć dramatycznej części środkowej z symfonicznymi aranżacjami tła. Jest to bardzo dobry utwór, ale jednak nie tak monumentalny jak wymienione wyżej.
Sins of Pandora jest dosyć typowym dla ARRAYAN PATH chłodnym i teatralnym power metalem symfonicznym z rozległymi chórami, wokalizami i stałym umiarkowanie szybkim tempie podporządkowanym klasycznym greckim rytmom.
Na drugiej płycie rozpoczęcie jest równie pompatyczne i symfoniczne. To Lion of Amphipolis, z kolejnym mega epickim refrenem chóralnymi dosyć mocnym tym razem wokalem głównym Leptosa jednak ta kompozycja jakoś się rozmywa w środkowej, mało wyrazistej części i epicki finał nie do końca zaciera to wrażenie. Z kolei Blood of the Sphinx to klasyczny numer w greckiej tradycji dumnego surowego metalu epickiego. Przepiękny jest Nemesis, gdzie szybsze partie power metalowe w stylu WARDRUM połączone z powolnym uroczystym refrenem. Doskonałe połączenie!
Eastern Sands to klasyczny power metal z z elementami progresywnymi w konstrukcji partii gitarowych, jednak i tu Leptos wprowadził bardzo dumny i bardzo grecki w  stylu narracji chwytliwy i epicki refren. Leptos różnicuje kompozycje, miesza style i z kolei Where the Hydra Hides, to klasyczny epic heavy z naleciałościami power/doom, gdzie duże znaczenie mają sola gitarowe, uzupełniające opowiedzianą przez niego historię. King of Argos to refleksyjny, smutny song z pianinem i smyczkami i kolejna bardzo dobra kompozycja, klimatyczna i podniosła w jeszcze jednym znakomitym refrenie.
No i wreszcie na zakończenie wspaniały epicki kolos Thermopylae 480 BC. Cała moc talentu Leptosa skupiona w jednym miejscu!

Wokalnie Leptos rozegrał to to po mistrzowsku  przy wsparciu sporej grupy dodatkowych głosów męskich i żeńskich, gitarzyści także stanęli na wysokości zadania, chociaż na wcześniejszych albumach można było usłyszeć ciekawsze sola. Zagrywki Zandera po prostu genialne miejscami, przy czym blach używa oszczędnie.
Całość jest zrealizowana wspaniale. Kunsztowne plany dalsze są idealnie słyszalne, perkusja brzmi soczyście, a Leptos i pozostałe wokale są bardzo dobrze słyszalne, wysunięte i idealnie się uzupełniają.Bardzo bogaty formalnie album, przepełniony wycyzelowanymi  szczegółami zarówno w sferze instrumentalnej, jak i wokalnej. Elementy symfoniczne, folk i ancient oraz rozwiązania progresywne są bardzo bardzo gustowne i wbudowane w całość w bardzo inteligentny sposób.Jest to kolejny wysokiej klasy album ARRAYAN PATH Leptosa, jednak płyta greckiego ORION'S REIGN "Scores of War" z października 2018 robi jednak w tej kategorii większe wrażenie.

ocena 9,2/10

new 2.12.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości