Attika
#1
Attika - When Heroes Fall (1991)
[Obrazek: 17814.jpg]

Tracklista:

1. Filming the Tragedy / Silent Rage 09:53
2. When Heroes Fall 03:18
3. Prisoners of Habit 05:04
4. Hollow Grave 05:41
5. Deliverer 04:15
6. Seventh Sign 04:34
7. The Shame (voice intro) 00:23
8. The Shame 03:42
9. Black Rose 08:04

Rok wydania: 1991
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Robert VanWar - śpiew
Joe Longobardi - gitara
Dan Rubel - bas
Jeff Patelski - perkusja

Jest to druga płyta tej grupy z Melbourne, ale nie w Australii, tylko na Florydzie.
Zespół nagrał pierwszy LP "Attika"w 1988 roku i zarówno ta płyta, jak i "When Heroes Fall" odnoszą się do heavy power w stylu amerykańskim. ATTIKA próbował czegoś więcej niż siłowego grania rycerskiego, dbając o melodie i gdzieś tam w dalszej kolejności można by wymienić FATES WARNING czy SAVATAGE jako pewien wzór tego grania. Jest tu również coś ze stylu brytyjskiego w solach z echami IRON MAIDEN w grze gitarzysty, coś z SATAN z późniejszego okresu, z pewnością nie jest to jednak ten poziom.

Specyficzną cechą kompozycji tej grupy były powtarzalne motywy grane przez gitarę i przechodzenie do refrenu o zazwyczaj większej melodyjności i bardziej w tradycyjnym heavy metalowym stylu. Wokalista śpiewa agresywnie, dosyć jadowicie i drapieżnie, bez krzyku i piszczenia. Nie grają także zbyt szybko, choć wydaje się, że sekcja rytmiczna popędza gitarę, a perkusista od czasu do czasu gra swoje, nie bardzo bacząc na zasadniczą rytmikę utworów. Rytmika nagrań jest bardzo dobra i pod tym względem dwuczęściowy, umieszczony na początku "Filming the Tragedy / Silent Rage" jest udany i brzmi to atrakcyjnie. Riffy są urozmaicone, powtarzane, jednak zapewne bardzo celowo w tych samych sekwencjach wielokrotnie stanowią często tylko tło do pełnych agresji tyrad wokalnych VanWara.
Tak skonstruowany jest i zwarty szybki "When Heroes Fall" i już mniej udany "Prisoners of Habit" z melodią zbyt łagodną gitarowo jak na to, co tu ogólnie ten zespół prezentuje. Łagodniejsze granie wychodzi im znacznie lepiej, gdy jest grane szybciej i taki mix NWOBHM i US Power w "Hollow Grave" z maidenowską solówką jest bardzo dobry. Tego typowego rycerskiego w melodii amerykańskiego power metalu w czystej postaci jest tu mało, ale "Deliverer" można do tej kategorii na pewno zaliczyć. Mocną stroną zespołu jest gra basisty. Pełni on tu co jakiś czas rolę drugiego gitarzysty, niekiedy wchodzi w styl Harrisa z IRON MAIDEN, a na pewno cały czas jest głośny i bardzo dobrze słyszalny. To też zasługa wyjątkowo czytelnej produkcji.

Wszystko ma ostre brzmienie, wyraziste, perkusja jest bardzo głośna i momentami nawet przysłania sola gitarowe. Te jednak ostre jak brzytwa i tak się bez problemu przebijają przez gęstą siatkę, utkaną przez sekcje rytmiczną. Dwa zadziorne, dynamiczne utwory z gęstym basem, "Seventh Sign" i "The Shame", mogłyby być dziełem IRON MAIDEN, gdyby powstały w UK i gdyby Brytyjczycy mieli takiego z lekka niepoukładanego stylistycznie wokalistę. Tak czy inaczej, szczególnie "The Shame", z perkusyjną nawałnicą, w wielu riffach i momentach kojarzy się z Ironami, ale z drugiej strony też z najwcześniejszymi nagraniami FATES WARNING, tyle że zagranymi z większa energią.
Na poważniejsze zwolnienie tempa pozwolili sobie jedynie na końcu, w długim, rozmarzonym, balladowym "Black Rose", wykonanym w nie zmienionej manierze wokalnej, ale jednak znacznie spokojniejszym i wyhamowującym emocje i heavy powerowe wyładowania wcześniejszych utworów. Jednak także i tu nie zabrakło ognistego sola gitarowego i znacznie brutalniejszej, galopującej części drugiej. Końcówka tej kompozycji trochę bez pomysłu, co jednak nie zaciera ogólnego, bardzo dobrego wrażenia, jakie ten zespół robi swoją muzyką na tej płycie.

Połączenie tego wypływającego z doświadczeń brytyjskich grania z amerykańską energią i dynamicznym sposobem wykonania, przy dużej dawce łatwo przyswajalnych melodii sprawia, że album jest ciekawy i na pewno wyróżnia się z ogólnej masy heavy powerowych krążków grup z USA, bazujących na brudnym soundzie, surowości i często thrashowej motoryce.
Zespół ten nie nagrał już nic więcej, nie bardzo też wiadomo, jaki jest jego obecny status.


Ocena: 8.2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości