Avenger (UK)
#1
Avenger - Blood Sports (1984)
[Obrazek: 5633.jpg]

Tracklista:

1. Enforcer 03:52
2. You'll Never Take Me (Alive) 03:22
3. Matriach 03:51
4. Warfare 05:26
5. On The Rocks 02:50
6. Rough Ride 03:28
7. Victims Of Force 03:30
8. Death Race 2000 03:06
9. N.O.T.J. 05:32

Rok wydania: 1984
Gatunek: Heavy Metal (NWOBHM)
Kraj: Wielka Brytania

Skład:
Ian Davison Swift: śpiew
Les Cheetham: gitara
Mick Moore: bas
Gary Young: perkusja

Zespół ten tworzony przez wokalistę BLITZKRIEG Briana Rossa nic ponad demo z nim nie nagrał i dopiero po zmianach w składzie i przyjściu wokalisty Iana Swifta zadebiutował albumem "Blood Sports”. Dosyć późno jak na zespół z "kręgu Newcastle”, gdzie wszyscy wszystkich znali i wszyscy niemal grali we wszystkich zespołach. Znajomości nie pomogły.
Trochę może i w tym winy samego kierunku jaki obrał ten band.
Od grup z północno wschodniej Anglii oczekiwano surowych riffów, szybkich temp, nieco brudu, szatana i zła. AVENGER lekko się wyłamał i zaproponował na pierwszym krążku muzykę szybką, rytmiczną i nawet surową w riffach, ale melodyjną i raczej optymistyczną - taką jaką preferowały "lżejsze" zespoły NWOBHM w latach 1980-1984.
Debiut wypadł późno. Stąd muzyka jaką tu zagrali zabrzmiała nieco archaicznie w błyskawicznie zmieniających się warunkach. Swift jednak okazał się bardzo dobrym wokalistą, który tu wykrzesał sporo z prostych kompozycji speed heavy metalowych. Prawdziwą gwiazdą okazał się gitarzysta Les Cheetham. Proste utwory nie pozwoliły mu na rozwinięcie skrzydeł, ale w paru motywach pokazał wielką klasę. Duże umiejętności wykorzystał też w ekscytujących i pełnych inwencji solach gitarowych, na które czeka się w każdej kompozycji z dużym zainteresowaniem. Mocna strona to perkusja Gary Younga. Może nieskomplikowana, ale jednak lepsza niż np. w nagraniach BLITZKRIEG czy nawet SATAN z analogicznego okresu. Do tego głośna i o całkiem fajnym brzmieniu.
Album zawiera kilka wartych wyróżnienia utworów - w tym chyba najsłynniejszy "Matriarch" z popisową grą Cheetama i bardzo dobrą balladę "Warfare". Ciepła, klimatyczna i w pewnym stopniu nawet wzruszająca, a zgranie zespołu tu uwidacznia się jak w żadnym innym utworze. Duże wrażenie wywiera również lekko punkowy "Death Race 2000".
Natomiast próba bardziej złożonego grania w "N.O.T.J." taka tylko średnio udana.
Płyta bardzo dobra a gitarzysta zasługuje na znacznie więcej rzecz jasna.

Płyta bardziej doceniona po latach niż w tamtym czasie, gdy fala NWOBHM opadała gwałtownie.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Avenger - Killer Elite (1985)
[Obrazek: 111.jpg]

Tracklista:

1. Revenge Attack 04:11
2. Run For Your Life 02:59
3. Brand and Torture 02:14
4. Steel on Steel 04:44
5. Right to Rock 04:11
6. Hard Times 01:59
7. Under the Hammer 02:33
8. Face to the Ground 02:47
9. Dangerous Games 01:49
10. Yesterday's Hero 04:40
11. M.M. 85 02:10
12. Sawmill 03:39

Rok wydania: 1985
Gatunek: Heavy Metal (NWOBHM)
Kraj: Wielka Brytania

Skład:
Ian Davison Swift: śpiew
Greg Reiter: gitara
Mick Moore: bas
Gary Young: perkusja

Jest to drugi i ostatni album grupy kierowanej przez znanego wokalistę Swifta.
Tuż po wydaniu pierwszego LP znakomity gitarzysta Cheetham odszedł.
Nowy gitarzysta Greg Reiter także okazał się bardzo dobry i grał z podobną pasją w solach
a i technicznie nie ustępował poprzednikowi.
Mamy tu materiał lepszy niż poprzednio. Otrzymujemy bardzo energiczny i melodyjny speed heavy metal, gdzie NWOBHM już mocno łączy się z tradycyjnym metalem. Jest ciężej, mocniej, z większym naciskiem na siłę i z odejściem od typowo rockowych korzeni.
Lepsze jest samo brzmienie, jedynie perkusja ustawiona trochę ciszej, co tym razem jest dobrym posunięciem. Bardziej zrównoważona z basem sekcja rytmiczna doskonale podgrywa Reiterowi i często prowadzi narrację dając mu możliwość rozwinięcia skrzydeł w solówkach.
Już na początku dwa killery – „Revenge Attack” i „Run For Your Life” pokazują, że nabrali wprawy w komponowaniu konkretniejszych, bardziej chwytliwych numerów, z lepszym wykorzystaniem atutu mocnego gitarzysty w składzie. Potem mamy pierwszy z tych króciutkich utworów – „Brand and Torture”, który jest za wolny jak na 2 minuty. Motyw można było wykorzystać w jeszcze ciekawszy sposób. Pozostałe – „Hard Times”i „Dangerous Games”, a także M.M. 85 (najszybszy) co najmniej bardzo dobre.
”Dangerous Games” to taki mój cichy faworyt na tym LP... Wybija się ponad inne znakomitą melodią i ciekawymi riffami, a solo pierwszorzędne.
”Yesterday's Hero” jako taka mocniejsza ballada sprawdza się - solo kapitalne z echami neoklasyki, co jest zdecydowanym novum i zaskoczeniem. Także wokalnie Swift pokazuje, że potrafi w łagodniejszym stylu zaśpiewać czysto i z wyczuciem.
Ogólnie, co tu można zarzucić pozostałym utworom? Nic. Trzymają równy, bardzo wysoki poziom. „Under the Hammer”to zresztą klasyka stylu z Newcastle. Coś z SATAN, coś z BLITZKRIEG, coś z RAVEN. No i przy tym jakże atrakcyjna melodia.
Wokalnie Swift stosując różne sztuczki z głosem wypada wybornie.
Godny uwagi album - ale i ta płyta się lekko spóźniła w czasie. Przypadła na moment, gdy powoli czas NWOBHM mijał, a zespół nie zdobył na tyle uznania, aby rzesze fanów podtrzymały jego dalsze istnienie.
Obecnie zaliczana do klasyki gatunku i bardzo dobrze.


Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości