Axe Victims
#1
Axe Victims - Another Victim (1984)
[Obrazek: 5336.jpeg?3541]

Tracklista:

1. Shoot From The Stars 04:18
2. Heartbreaker 05:07
3. For The Ladies 05:41
4. Can't Stand It 04:09
5. Man of the Dark 04:55
6. Young And Wise 05:22
7. Soldier of Life 03:55
8. I've Got the Power 04:22
9. Turn It Loud 05:47

Rok wydania: 1984
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Frank Fanfare - śpiew
Tom Bohn - gitara
Roland Hag - gitara
Holger George - bas
Martin Rocco - perkusja

AXE VICTIMS to jeden z wcześniej założonych w Nadrenii Westfalii zespołów lat 80-tych i jeden z niewielu, który jako grupa z Niemiec wydał w tym czasie swoją płytę dla wytwórni Mausoleum. Grupa pochodziła z Wuppertal, powstała w 1982 roku i album ten okazał się jedynym.
To, co zagrali, to heavy metal, który jest co najmniej kontrowersyjny.

Wystarczy posłuchać "Shoot From The Stars". Nie brak tu niczego - ani ostrych gitarowych zagrywek, nawet bardzo ostrych jak na ten czas, melodyjnych solówek i wolno rozgrywanej, pełnej rockowego żaru partii. Ten numer jest po prostu znakomity w tym pomieszaniu ekspresji i łagodnych momentów. Co więcej, to tak nie bardzo niemieckie granie i to wrażenie jest spotęgowane powolnym heavy metalowym "Heartberaker", który jest niczym innym tylko mocniej zagranym amerykańskim glamem. Problem jednak polega na tym, że w takich utworach z tego zespołu zupełnie uchodzi energia. "For The Ladies" w tej samej stylistyce ciągnie się niemiłosiernie z powodu tego właśnie pozbawionego iskry wykonania. Gdy do tego dochodzi brak jakiejś sensownej melodii w stadionowej konwencji nudzą w "Can't Stand It". Pojęcie "ospały" jest jak najbardziej na miejscu. Kilka mrocznych zagrywek niczego nie poprawia w równie pozbawionym życia "Man of the Dark" i tu wręcz odnosi się wrażenie, że to idzie na zwolnionych obrotach. Do tego dochodzi fatalne solo gitarowe. W "Young And Wise" z lekka ożywają, coś tu jest z JUDAS PRIEST z lat 70-tych w tych galopujących gitarach w umiarkowanym tempie, to jednak tylko przeciętny klasyczny heavy metal z męskimi chórkami w tle. Przy okazji radośniejszego, rytmicznego hard'n'heavy "Soldier of Life" wychodzi na jaw, że Frank Fanfare to za bardzo śpiewać nie umie i choć melodia jest bardzo sympatyczna i chwytliwa oraz dobrze podkreślona motywami powtarzanymi przez gitarzystów, to wokalnie to nie zabrzmiało dobrze. Niespecjalnie też zachwyca "I've Got the Power", tu jednak w rytmicznym naznaczonym hard rockiem numerze może się podobać gra basisty. Zresztą sekcja rytmiczna spisuje się tu na dobrym poziomie cały czas, trudno jest jednak zagrać coś ciekawego do ospałego stylu gry gitarzystów w większości numerów.
Na koniec zupełnie uchodzi z nich powietrze w rozwlekłym i pozbawionym treści muzycznej "Turn It Loud" z długimi wybrzmiewaniami gitar i prymitywnym refrenie wykonywanym chóralnie. Powolne i pozbawione to zupełnie metalowej energii.
Przeciętny wokalista, gitarzyści, grający przeważnie bez większego zaangażowania...

Nie ratuje tego wszystkiego przyzwoita produkcja z ładnie ustawionym miękkim basem i syczącą blachami perkusją, ciekawie rozplanowaną w przestrzeni.
Tak, ten kapitalny początek to wszystko, na co stać było ten zespół. Gdyby potrafili tak grać przynajmniej w połowie kompozycji, to kto wie, może by bardziej zaznaczyli swoją obecność na niemieckiej i międzynarodowej scenie, a tak mimo że przygotowali także drugą płytę, "Hypnotized", nikt nie zdecydował się jej wydać. To spowodowało rozwiązanie zespołu niedługo potem.


Ocena: 4.7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości