Axemaster
#1
Axemaster - Blessing in the Skies (1987)
[Obrazek: 5507.jpg]

Tracklista:
1. The Prophecy/Golgotha 04:49
2. Blood of the Temple 05:45
3. Rock Forever 04:09
4. Without a Trace 03:26
5. Crusades 05:13
6. Demon Machine 04:57
7. The Reaper 04:45
8. Slave to the Blade 04:28
9. The Predator 03:52

Rok wydania: 1987
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Christopher Michael -śpiew, bas
Joe Sims -gitara
Brian Henderson -perkusja

Trio z Kent w Ohio uformowało się jako AXEMASTER w roku 1985. US Power Metal przeżywał swój rozkwit i grupie udało się szybko zadebiutować w roku 1987 albumem "Blessing in the Skies" z muzyką nie odbiegającą od głównego nurtu amerykańskiego pojmowania power metalowego grania.Płyta zawiera zarówno utwory wolniejsze i naznaczone surową nastrojowością jak "Golgotha" czy "Blood of the Temple" jak i bardziej dynamiczne.
Tworzenie klimatu ponurego przychodzi grupie tu z trudnością i toporność ogólna towarzyszy cały czas. To także zapewne spowodowane jest przeciętnymi możliwościami wokalisty, czasem śpiewającego ostro głosem w średnich rejestrach a czasem uciekającego się do melodeklamacji jak w "Blood Of Temple".Mało czytelne są solówki przepełnione dźwiękami ale jakieś piskliwe stwarzające tylko pozory groźnych i zuchwałych.
Można też tu usłyszeć kompozycje w jakiejś mierze porównywalne do nagrań ACCEPT i podobnych grup niemieckich ("Rock Forever" czy też "Without a Trace" ) gdzie nawet śpiew jest podobny do tego jaki prezentuje Udo Dirkschneider.To jednak bardzo słabe kawałki jak na pochwałę rokendrola i metalu.Typowy power metal rycerski wychodzi im tu nieinteresująco, brak energii w "Crusades" oraz "Slave to the Blade" a w "Demon Machine" nużące przestoje Nieco dziwnie w tym całym zestawie brzmi "The Reaper" bardziej rockowy i z fatalnym wokalem. Michael z całą pewnością jest lepszym basistą niż śpiewakiem bo bas kurat brzmi na tym LP ciekawie i dosyć bogato. Za to perkusista albo młóci prymitywnie albo gra zupełnie chaotycznie.
Nieco, ale tylko nieco lepszy jest umiejscowiony na końcu bliższy tradycjom klasycznego rycerskiego metalu "The Predator" z długim solem gitarowym i melodią lepszą niż te jakie tu w innych numerach można usłyszeć.
Ogólnie jest to wyjątkowo przeciętna przeciętnego zespołu, do tego dosyć marnie wyprodukowana. Suche brzmienie gitary, nieco stłumione basu i nadmiernie głośna do tego perkusja ...typowe błędy i niedociągnięcia.

Zespół ten niekiedy próbuje się postawić w jednym szeregu z OMEN czy LIEGE LORD jednak AXEMASTER pod każdym względem do nich bardzo daleko.


Ocena : 5,2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości