Axenstar
#1
Axenstar - Perpetual Twilight (2002)
[Obrazek: 11443.jpg]

Tracklista:
1. All I Could Ever Be 04:34
2. The Cross We Bear 05:46
3. King of Tragedy 05:34
4. Scars 05:06
5. Enchantment 04:41
6. New Revelations 07:16
7. Secrets Revealed 03:12
8. Confess Thy Sins 04:08
9. Evil Glorified (bonus track) 05:16
10. Perpetual Twilight 08:31

Rok wydania: 2002
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, instrumenty klawiszowe
Peter Johansson - gitara
Thomas Eriksson - gitara
Magnus Ek - bas
Pontus Jansson - perkusja

Szwedzki AXENSTAR zadebiutował w ramach drugiej fali szwedzkiego power metalu, mając już przetartą drogę w ramach popularnego i dynamicznie rozwijającego się gatunku.
Centralną postacią tej grupy jest wokalista Magnus Winterwild i obrał on drogę nieco inną niż większość grup grających melodic power metal w Szwecji.Z łatwością można na tym debiutanckim albumie odnaleźć wyraźne wpływy fińskie ,narzucające skojarzenia z muzyką wczesnego SONATA ARCTICA czy STRATOVARIUS, z istotną rolą instrumentów klawiszowych, dominacją szybkim temp i znacznym ograniczeniem wątków epicko rycerskich. Co więcej płyta została poddana masteringowi w znanym Finnvox Studios i nawet samo brzmienie jest upodobnione do typowego dla melodic metalu fińskiego i stonowanego chłodu soundu klasycznego dla Szwecji tu się nie uświadczy.AXENSTAR gra tu szybko, poniekąd radośnie i z nastawieniem na przebojowość, jednak bez korzystania z hard rockowych doświadczeń.

To typowy power metal galopad gitarowych i klawiszowych pasaży ,ze starannym doborem refrenów i tej Finlandii tu pełno, nawet w umieszczeniu na końcu albumu znacznie dłuższej rozbudowanej kompozycji tytułowej gdzie można wyróżnić kilka głównych motywów o różnych tempach i klasyczne solowe gitarowe dialogi .Obaj gitarzyści grają na tym LP bardzo dobrze, ich ataki w nieraz bardzo szybkich tempach są pełne energii a i współpraca układa się bez zarzutu.
"All I Could Ever Be" czy "The Cross We Bear" tym razem z pewną rycerską nutą to udane kompozycje odegrane z dużą wprawą i te melodie również są atrakcyjne.
Z gracją manewrują w "New Revelations" bardzo grzecznym i układnym numerze gdzie w pewnym momencie dokładają nieco mroku i smutku w części instrumentalnej a od power metalowych natarć dają chwilę wytchnienia w zagranym pod dyktando gitar akustycznych instrumentalnym "Secrets Revealed".
Najbardziej szwedzko brzmi na tym LP "King of Tragedy" nieco wolniejszy i tu grupa wyraźnie nawiązuje do stylistyki kręgu HAMMERFALL i grup podobnych. "Scars" z kolei to taki cieplejszy i nastawiony na przebojowość z nutką fińskiej melancholii utwór najbardziej od power metalu oddalony.Niekiedy zupełnie niepotrzebnie łagodniejszy melodic metal łamią zbędnymi przyspieszeniami jak w "Enchantment", ogólnie jednak te utwory są dobrze skonstruowane i w dobrych miejscach wspomagane łagodnymi prostymi zagrywkami klawiszowymi. Z cała pewnością na wyróżnienie zasługuje "Confess Thy Sins" dynamiczny i dramatyczny a przy tym rozegrany w doskonale dobranych szybkich tempach.
Ogólnie również bardzo dobrze prezentuje się sekcja rytmiczna a perkusista Pontus Jansson gra z wielkim zaangażowaniem i wyczuciem tej speed power metalowej konwencji. Niestety w procesie produkcji ustawiono go nieszczególnie i ta perkusja ma za bardzo plastykowe brzmienie i cierpi na brak mocy ginąc czasem w gitarowych natarciach.
Muzycznie to bardzo dobra płyta. Rasowy gatunkowo melodic power metal w łagodniejszej odmianie bez wątpienia. Niestety Winterwild to jeden z najbardziej nijakich wokalistów jakiego nosi szwedzka metalowa ziemia. Słabiutki, bezbarwny głosik bez głębi i donośności i rozpaczliwe próby przebicia się przez ścianę gitar i sekcję rytmiczną wywołują uczucie zażenowania. Tak sobie tam w tle pośpiewuje nieraz mocno fałszywie i tymi fatalnymi popisami psuje zdecydowanie pozytywne wrażenie z odbioru samej muzyki. Gdy zamilknie na jakiś czas pobrzmiewa energiczny zgrabny power metal, gdy się pojawia ponownie cała przyjemność z odbioru pryska. Do tego ten głos po prostu męczy mając się zazwyczaj nijak do najważniejszych wątków melodycznych.
Doprawdy trudno zrozumieć czemu Magnus Winterwild podjął się obowiązków wokalisty, nie mając ku temu żadnych predyspozycji.
Widocznie jednak względy muzyczne przeważyły i AXENSTAR nie okazał się zespołem jednego albumu. Nagrywał regularnie dalej i niebawem stał się na jakiś czas jednym z popularniejszych zespołów najbardziej typowego z możliwych melodyjnego europower metalu ze Szwecji.


Ocena : 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Axenstar - Far From Heaven (2003)
[Obrazek: 31580.jpg]

Tracklista:
1. The Descending (Intro) 01:05
2. Infernal Angel 04:16
3. Blind Leading the Blind 04:43
4. Don't Hide Your Eyes 05:12
5. Far From Heaven 06:56
6. Abandoned 05:19
7. Children Forlorn 04:12
8. Death Denied 04:31
9. Blackout 04:59
10. Northern Sky 04:55

Rok wydania: 2003
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, instrumenty klawiszowe
Peter Johansson - gitara
Thomas Eriksson - gitara
Magnus Ek - bas
Pontus Jansson - perkusja

Już w następnym roku po wydaniu debiutu AXENSTAR w niezmienionym składzie przedstawił drugą płytę, ponownie wydaną przez Arise. Zespół grając klasyczny i podręcznikowy wręcz, szybki melodyjny europower metal ze znacznymi jak na Szwecję wpływami sceny fińskiej wzbudził zainteresowanie, choć postawa beznamiętnego i pozbawionego głosu i charyzmy wokalisty a zarazem lidera Magnusa Winterwilda było mocno krytykowana. Dla wielu liczyła się jednak główne strona muzyczna, a ta w przypadku tej ekipy spełniała wymagania słuchaczy, nadal spragnionych melodii zbudowanych na gitarowych galopadach i chwytliwych wpadających w ucho refrenów. AXENSTAR na tym LP nie bawi się w zaskakiwanie czy poszukiwanie nowych dróg. To muzyka w prostej linii będąca kontynuacją wypracowanego wcześniej modelu.

Tym razem zrezygnowano jedynie z rozbudowanej kompozycji finałowej i wyciszającego utworu instrumentalnego zastąpionego krótkim intro bez udziału "mistrza" Winterwilda. Cała reszta to AXENSTAR nieco sonatopodobny, odrobinę rycerski i równie muzycznie dynamiczny jak poprzednio. Potoczyste, zgrabnie zagrane numery "Infernal Angel" oraz "Blind Leading the Blind" niczym nie ustępują temu co był najlepsze na pierwszym LP, można by nawet powiedzieć ,że są bardziej jeszcze dopracowane i pewnie wykonane. Nawet pod względem wokalnym jest postęp i choć Winterwild nie stał się nagle kimś innym to już gdy śpiewa wyżej na ogół niz poprzednio i głośniej to wypada co najmniej poprawnie. Znakomite sola grają na tym albumie obaj gitarzyści. Zresztą dostali tu dużo miejsca na to i swobody, którą wykorzystują pogrywając fantazyjnie śmiało i pomysłowo, także w prowadzonych krótkich dialogach.
AXENSTAR bardzo zadbał o refreny, miękkie, łagodne ale wyraziste i jeden z najlepszych można usłyszeć w "Don't Hide Your Eyes" ze wstępem zwiastującym raczej delikatną balladę niż dosyć urozmaicony melodic power metalowy kawałek. Najdłuzszy na płycie "Far From Heaven" ma w sobie dużo cech fińskiego melodic metalu, więcej tu także klawiszy, ogólnie wykorzystywanych raczej oszczędnie.Masywniejsze są tylko w wolniejszym "Abandoned" za to ostrzej i zdecydowanie power metalowo wypada obudowany basem, delikatnymi klawiszami na drugim planie "Children Forlorn". Rycerskiego power metalu trochę jest w dumnych energicznych riffach "Death Denied", jednak ogólnie głos wokalisty sprowadza to wszystko do ugładzonego melodic power, tak jak i w radosnym ale w tym zdystansowanym z lekka stylu szwedzkim "Blackout". Tym razem album zamyka spokojna wieloplanowo zaaranżowana kompozycja "Northern Sky" gdzie nawet udało się odpowiednio wkomponować mało nośny głos Winterwilda.
Album ma ciekawsze brzmienie niż poprzednio, Sekcja rytmiczna została ustawiona bardziej po szwedzku niż po fińsku,perkusja jest bardziej wyrazista a bas wyjątkowo ciężki miejscami. Gitary mają więcej głębi i ciepła a wokal wysunięto tym razem do przodu.

Dojrzalszy niż debiut, wyrównany album starannie ale rozważnie zagrany i o przyjemnym brzmieniu.Melodic power ułożony i wygładzony ale w tej kategorii zarazem elegancki, także w soundzie.Zapewne z bardziej charyzmatycznym wokalistą wszystko to prezentowało by się jeszcze lepiej ale w przypadku AXENSTAR wszystkiego mieć nie można.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Axenstar - The Inquisition (2005)
[Obrazek: 69661.jpg]

Tracklista:
1. The Fallen One 03:51
2. Under Black Wings 05:38
3. Salvation 03:57
4. Inside Your Mind 05:52
5. Daydreamer 04:32
6. Drifting 02:27
7. The Burning 07:16
8. Run or Hide 05:04
9. The Sands of Time 04:30

Rok wydania: 2005
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, instrumenty klawiszowe
Peter Johansson - gitara
Thomas Eriksson - gitara
Magnus Ek - bas
Pontus Jansson - perkusja

"The Inqusition" to trzecia płyta AXENSTAR , jednego z najbardziej typowych dla europower metalu w melodyjnej odmianie zespołów ze Szwecji.Dwa poprzednie albumy to słaby śpiew Magnusa Winterwilda i dużo dobrego grania, z całą pewnością nieoryginalnego ale dopasowanego niemal idealnie do gustów okresonej grupy słuchaczy.
AXENSTAR nic nie zmienia w swoim stylu, no prawie nic ,bo może dołożyli więcej zdystansowanego chłodku stylu w miejsce odniesień do fińskiej sceny sonato- i strato-podobnej.Zgrabnie, elegancko, w białych kołnierzykach i grzecznie ale to zdecydowanie melodic power metal. Jak zwykle bardzo dobre otwarcie w postaci równiutko ułożonego "The Fallen One" o sporym ładunku przebojowości. Dbają o te szczegóły i ułożenie cały czas. Miłe dla ucha tło klawiszowe i udana melodia z ciepłym solo gitarowym w "Under Black Wings".Łatwo przychodzi im generowanie tych wdzięcznych galopadek, tym razem bez nadmiernej speedmanii, jak w "Salvation" ale taki bardziej nastawiony na element rycersko-epicki power metal jest nieosiągalny dla głosu Winterwilda i ten utwór całościowo jest co najwyżej dobry, podobnie jak "Run or Hide" pełen dumnych riffów ale zepsuty drewnianym śpiewem. Przy okazji można zauważyć większe niż na poprzednich albumach współdziałanie gitar i klawiszy, które też są głośniejsze i wypełniają większą przestrzeń także w "Inside Your Mind". Jest to jednak płyta utworów o mniej chwytliwych melodiach niż na LP chociażby poprzednim i zarówno ten numer jak i "The Sands of Time" to jednak nie jest szczyt możliwości tej grupy.
Za to zwiewny mix melodic metalu i melodic power w "Daydreamer" prezentuje się bardzo dobrze, biorąc rzecz jasna poprawkę na niespecjalne wokalne umiejętności lidera, który jednak przynajmniej już tak fałszywie nie pobekuje i nie pojękuje jak kilka lat wcześniej. Amatorsko brzmijednakże jego śpiew w skromnym utworze "Drifting" zagranym w wersji akustycznej i choć tam jest lekko wspierany to kompozycja emocji nie wzbudza.
Dobrze,że wracają do ugładzonego szybkiego power metalu w "The Burning" - encyklopedycznego w ramach gatunku ale z ciekawie rozłożonymi akcentami w tym dosyć długim czasie trwania.
Mimo wszystko jest to album mniej interesujący od poprzedniego. Słabsze sola, mniej pomysłów na drobne ubarwiające zagrywki, jakoś tym razem zanadto anemiczna sekcja rytmiczna.
Rozwaga przeszła w nadmierne uspokojenie i lekka monotonię mimo starannego nadal wykonania.
Ugładzony, wypolerowany melodic power - aż chyba za bardzo. Wykalkulowane granie z usypiającym wokalistą o brzmieniu bardzo dobrym ale obliczonym na to aby nikogo nie urazić i nikim nie wstrząsnąć
Taki AXENSTAR pojawił się po raz ostatni i następna płyta "The Final Requiem" z 2006 roku to już zupełnie inna para kaloszy.


Ocena 6,5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Axenstar - The Final Requiem (2006)
[Obrazek: 129190.jpg]

Tracklista:

1. Final Requiem 03:53
2. Condemnation 04:03
3. The Divine 04:19
4. Edge of the World 05:19
5. Thirteen 04:41
6. The Hide 04:59
7. Underworld 05:46
8. Spirit 04:07
9. Pagan Ritual 03:56
10. Seeds of Evil 04:37
11. End of the Line 03:59
12. Beyond the Lies 04:48

Rok wydania: 2006
Gatunek: melodic power metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, instrumenty klawiszowe
Joakim Jonsson - gitara
Magnus Ek - bas
Pontus Jansson -perkusja

Aby zabić muchę nie potrzeba armaty, wystarczy gazeta. Aby zniszczyć w melodic power metalowym stylu nie potrzeba NOCTURNAL RITES, wystarczy AXENSTAR.
Tylko raz to trafienie jest tak celne i nokautujące - na tym właśnie albumie.
Ekipa AXENSTAR zrobiła wszystko inaczej niż dotychczas i postawiła swoje granie na głowie, czyniąc z tego co było słabością największy oręż. Winterwild jest bezbarwnym, beznamiętnym wokalistą? To chowamy go lekko za ścianą gitar. Za słodko brzmiały te gitary wcześniej? To trochę brudu i niższe strojenie. Zbyt typowe zagrywki? To odrobinka groove. Za wesoło? Szczypta smutku i garść umiarkowanej drapieżności w ramach grzecznego grania. Klawisze zbyt remizowe były? Parapety za bardzo szczytowały? To niech teraz robią czasem tylko klimatyczne, nowoczesne tło. Za dużo galopad? To wolniej, rytmiczniej. Zbyt wiele kręcenia pseudo progresywnego? To upraszczamy. Zwrotka, refren, solo i od nowa. Refreny zbyt oklepane? No to teraz coś też wpadającego w ucho, ale bez tanecznych podskoków. Sekcja rytmiczna o średnich możliwościach? No to niech grają w prosty, czytelny sposób.
Tak to się robi w Chicago, to znaczy oczywiście w Västerås.
Maksymalna prostota, maksymalne nastawienie na chwytliwość bez bawienia się w EUROPE.
Otrzymujemy w rezultacie dwanaście tracków utrzymanych w jednolitej stylistyce melodyjnego, lekko smutnawego melodic power metalu na absolutnie równym poziomie umieszczonym niezmiernie wysoko. Dwanaście killerów niby podobnych do siebie, ale jednocześnie każdy jest rozpoznawalny i każdy ma znakomity refren. Zdumiewający przypadek zgromadzenia 12 znakomitych kompozycji na jednym albumie bez uciekania się do zapożyczeń, bez łzawych ballad i kawałków przeznaczonych dla okraszonych reklamami rozgłośni radiowych. Dwanaście killerów przyprawiających o szybsze bicie serca fanów takiego grania.
Zero Niemiec, zero USA, zero UK. Sama Szwecja, bo taki power metal powstaje tylko w Szwecji. Można by rokładać ten LP na czynniki pierwsze, ale nie ma po co. Każdy kawałek broni się sam jak bunkier, a wszystko razem to niezdobyta forteca.
Tym albumem AXENSTAR wszedł na wyższy poziom grania takiej muzyki. Szkoda, że to tylko jednorazowe wejście na szczyt, bo obecny stan tej grupy już nie zwiastuje podobnej płyty.
Jedno z największych osiągnięć skandynawskiego melodic power metalu.


Ocena: 10/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#5
Axenstar - Aftermath (2011)
[Obrazek: 293514.jpg]

Tracklista:

1. Dogs of War 05:12
2. The Escape 03:52
3. Tears of the Sun 03:21
4. Agony 05:26
5. Aftermath 03:49
6. A New Breed 04:50
7. Dead Kingdom 04:51
8. Until Your Dying Breath 05:06
9. Signs of a Lie 04:27
10. Forever the Pain 05:29

Rok wydania: 2011
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, bas, instrumenty klawiszowe
Jens Klovegård - gitara
Joakim Jonsson - gitara
Adam Lindberg - perkusja

AXENSTAR należy do ważniejszych grup power metalowych ze Szwecji, a jego okres największej popularności to połowa pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. W 2006 ukazał się ich genialny w swej prostocie, kapitalny album "The Final Requiem" i niestety w tym momencie kariera grupy się załamała. Część składu odeszła, utracono kontrakt płytowy i tylko dzięki uporowi i konsekwencji Winterwilda i Jonssona zespół nie zakończył działalności. Obaj rozpoczęli prace nad kolejną płytą, licząc na uzyskanie kontraktu z jakąś wytwórnią, dobrani zostali także nowi muzycy do składu.

To, co zostało zaprezentowane na tym albumie, to owoc ostatnich kilku lat starań i pracy, niestety efekt zadowalający nie jest.
Płyta poprzednia pokazała, jak można wszystkie niedostatki zamaskować, a walory wyeksponować w bardzo prosty sposób. Tym razem się to nie udało.
AXENSTAR, jak poprzednio, proponuje power metal w średnim tempie z umiarkowanym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych i dwiema gitarami. Wokalista specjalnymi zdolnościami nie dysponuje, jest to śpiew raczej beznamiętny, średnio wysoki i tym razem dodatkowo jakby zrezygnowany i bojaźliwy. Na albumie z 2006, Magnus Winterwild śpiewał zapewne wcale nie lepiej, ale wtopiony w gitary i wykonujące niezwykle atrakcyjne melodie pasował z takim wokalem idealnie. Tu jest bardziej wysunięty i niestety nie ma nic do zaoferowania.
Co więcej męczy i drażni tą monotonią, podobnie jak gitarzyści, wygrywający ciągle te same riffy.
Wciąż odnosi się wrażenie słuchania właściwie bliźniaczo podobnych kompozycji. Ta płyta zawiera utwory nieco smutne, co wadą nie jest, jest im jednak bardzo daleko do atrakcyjności tych z "The Final Requiem". Po prostu nie ma tu wiele melodii przykuwających uwagę.
Jeden numer jest wyborny. Prezentowany wcześniej "Tears of the Sun" to prawdziwy killer, który mógłby ozdobić nawet płytę poprzednią. Tak się gra power metal. Cóż, jeśli to tylko taki jeden rodzynek... Do tego dobre "Dogs of War' z dynamicznymi gitarami i może coś tam jeszcze pod koniec albumu by się wynalazło, o ile się do tego końca jakoś dotrwa.
Sola gitarowe są niezłe, dopasowane do klimatu kompozycji, ale ten element nigdy nie był w muzyce tego zespołu zbyt istotny. Bas zarysowany słabo, dobra perkusja może odrobinę zbyt gęsta. Klawisze skromne w tle gitar i prezentują się znakomicie.

Brzmienie jest bardzo dobre, typowy szwedzki power sound, zresztą produkcją zajął się Pelle Saether, a masteringiem Göran Finnberg, który pracowali wcześniej dla najlepszych szwedzkich grup power i heavy metalowych.
Tym razem nie wypaliły melodie. AXENSTAR bez znakomitych melodii jest zespołem bezbarwnym i nieatrakcyjnym i tak było zawsze. Ta płyta jest zapewne lepsza od poprzedniej w realizacji, nowy gitarzysta to solidny fachowiec, ale to wszystko za mało.
Zdystansowany, chłodnawy melodic power grać jest bez nudzenia słuchacza bardzo trudno.
AXENSTAR zadaniu nie sprostał tym razem.
Pozostaje nadzieja, że na kolejnym LP bardziej zadbają o melodie, bo w przeciwnym razie pozostaną grupą jednej płyty, której poziomu chyba i tak już im się nie uda osiągnąć.


Ocena: 6.2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#6
Axenstar - Where Dreams Are Forgotten (2014)
[Obrazek: 458934.jpg?3331]

Tracklista:

1. Fear 04:22
2. Inside the Maze 04:30
3. My Sacrifice 04:04
4. Curse of the Tyrant 04:26
5. The Return 03:32
6. Demise 04:10
7. Annihilation 05:10
8. Greed 04:25
9. The Reaper 04:44
10. This False Imagery 04:49
11. Sweet Farewell 06:03

Rok wydania: 2014
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, bas, instrumenty klawiszowe
Jens Klovegård - gitara
Joakim Jonsson - gitara
Adam Lindberg - perkusja

Mimo, że "Aftermath" z roku 2011 został przyjęty obojętnie ekipa AXENSTAR nie zrażona tym, przygotowała w 2014 kolejny LP grając praktycznie to samo co poprzednio. Dla Winterwilda chyba czas zatrzymał się na roku 2002, bo grupa sztywno trzyma się melodic power schematu (własnego zresztą) z tamtego czasu. Raz w 2006 trafili z melodiami i zdewastowali totalnie, ale tylko raz.

 "Where Dreams Are Forgotten" to zestaw zagranych podobnie i o podobnych do siebie melodiach kompozycji ugrzecznionych, wypolerowanych ostrożnych. Winterwild śpiewa jak zwykle nieco smutnawo, nieco rozpaczliwie i jest taki manieryczny jak zwykle, gdy zamierza się za chwilę rozpłakać. AXENSTAR wznosi się ponad kompozycyjną miałkość "Aftermath" tylko kilka razy, przy czym niezbyt wysoko. Zapewne Inside the Maze mógłby stanowić jakiś bonus dla "Final Requiem", bowiem te echa stylu z tamtej płyty tu są, jest jakiś pomysł na wykorzystanie grzecznego Winterwilda w solidnej melodii refrenu. Jakoś i The Reaper trochę lepiej się słucha, ale tylko do momentu gdy zaczynają grać zupełnie nie swoje rzeczy w części instrumentalnej. To ma być jakaś progresywność? Poza tym tylko drobne i szybko gasnące przebłyski...Nudna pseudoepickość Curse of the Tyrant z pewnością nie przekona do AXENSTAR nikogo, podobnie jak pozbawione energii i zacięcia refreny z Demise czy Annihilation. Komu za zaimponować tak przewidywalny i płaski power metal jak Greed? Najgorszy utwór umieścili na końcu i Sweet Farewell, potwornie nudny i manieryczny song melodic heavy tylko potęguje niedobre wrażenia muzyczne z tego albumu.

Na szczęście AXENSTAR nie męczy klawiszami, a sama gra gitarzystów jest co najmniej dobra. Kilka solówek niezłych, ale w ogólnej masie do bólu wtórnych zagrywek Klovegårda i Jonssona jakoś to ginie i szybko się o tym zapomina.
Z pewnością na pochwałę zasługuje brzmienie, być może nawet najlepiej dobrane jak do tej pory na płytach AXENSTAR.
Soczyste to jest, zarazem gitary zdecydowanie rozpoznawalne  jako szwedzkie, czytelna sekcja rytmiczna i wyśmienicie ustawiony z przodu Winterwild.
Wysiłki pracowników studio nagraniowego nie zdadzą się jednak na nic jeśli kuleją same kompozycje. AXENSTAR nie ma recepty na to już po raz drugi z kolei, a jeśli pominąć rok 2006, to praktycznie od początku swojej działalności. Płyta zdecydowanie zachowawcza, ale czy zachowawczość jest dobra, jeśli idea jest nie warta zachowania? To jak na  razie ostatnia płyta AXENSTAR,  ale znając upór Magnus Winterwild jeszcze zapewne o tej ekipie usłyszymy.

ocena 6,2/10

new 15.12.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#7
Axenstar - End Of All Hope (2019)
[Obrazek: 764773.jpg?1807]

Tracklista:

1. Legions 03:49
2. King of Fools 05:41
3. The Unholy 04:05
4. Honor and Victory 04:49
5. A Moment in Time 06:41
6. My Kingdom Come 05:20
7. The Dark Age 04:27
8. Mistress of Agony 05:00
9. Time Is No Healer 04:36
10. Of Pain and Misery 06:32


Rok wydania: 2019
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Winterwild - śpiew, bas, instrumenty klawiszowe
Jens Klovegård - gitara
Joakim Jonsson - gitara
Hampus Fasth - perkusja
Po pięciu latach AXENSTAR powraca z nową płytą wydaną w ramach kontraktu z niemiecką wytwórnią Ram It Down Records w maju 2019. W ekipie znajduje się nowy perkusista Hampus Fasth, a Magnus Winterwild pozostał wierny swojemu pojmowaniu power metalu.

Ta płyta stylowo niewiele odbiega od tego co zostało zaprezentowane na wcześniejszych albumach i generalnie miarą jego wartości jest jakość samych kompozycji. Z tym jest tu różnie, chociaż tym razem AXENSTAR nie schodzi poniżej dobrego poziomu i zestaw kompozycji jest bardziej przemyślany niż na płycie poprzedniej.
Jak to w przypadku AXENSTAR bywa dominują średnio szybkie tempa i bardzo umiarkowana chwytliwość refrenów (niestety, od dawna), niekiedy, jak w przypadku Honor and Victory i My Kingdom Come odnoszących się do stylistyki heroic głównego nurtu europejskiego melodic power metalu. Z tego obszaru najlepiej prezentuje się The Dark Age i tu jest więcej energii oraz naprawdę wysokiej klasy, nieskomplikowany ale mocno rozpoznawalny refren. Jest także i doza melancholii w spokojnym songu A Moment in Time, który w drugiej części bardziej się rozkręca jako power metalowy i rozkręca się w udany sposób.
Kilka kompozycji jest dosyć bezbarwnych i wynika z nich niewiele, poza utrzymaniem  ogólnego, lekko chłodnego i nostalgicznego klimatu tej płyty (Legions, The Unholy, Time Is No Healer, Of Pain and Misery). To dobre, starannie zaaranżowane kompozycje z udanymi solami gitarowymi (Of Pain and Misery!), ale za bardzo to jest ułożone, wygładzone i neutralne w kategorii power metal.

Jest na tym albumie także jeden fantastyczny numer klasy tych, które znalazły się przed laty na "Final Requiem". To King of Fools. Gdy AXENSTAR gra w ten sposób taki melodyjny, trochę smutny power metal z killerskim refrenem to jest rewelacyjny! Jest to niewątpliwie numer 1 na tym LP, ale i Mistress of Agony w podobnym stylu jest także bardzo dobry.
Magnus Winterwild śpiewa bardzo dobrze, gitarzyści także, perkusja momentami jest na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza w przejściach. Brzmienie  także trudno krytykować, skoro to ten sam od lat sound z niezbyt ciężkimi gitarami, niezbyt głośną perkusją i doskonale ustawionym w tym wszystkim głosem Winterwilda.
AXENSTAR to grupa niezrównana w kompozycjach w takim stylu, jaki zaprezentowali w King of Fools. Gdy próbuje grać rycerski fantasy power metal przegrywa, podobnie jak gdy próbuje malować rock/metalowe melodyjne granie w barwy power metalowe, nie grając z power metalową energią.Wydaję się, że albo AXENSTAR nie ma potencjału, by stworzyć mniej statyczny repertuar i wyjść z pewnego rodzaju skostniałego schematyzmu, albo to tak zostało zaplanowane i ta grupa już zawsze będzie zachowawcza i kompromisowa.
Tak, czy inaczej, jest lepiej niż w 2014, ale tylko dobrze i nic ponadto.

ocena : 7,1/10

new 15.05.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości