Bloodgood
#1
Bloodgood - Bloodgood (1986)
[Obrazek: 6463.jpg]

Tracklista:

1. Accept the Lamb 03:48
2. Stand in the Light 03:44
3. Demon On the Run 04:00
4. Anguish and Pain 03:06
5. Awake! 04:14
6. Soldier of Peace 03:16
7. You Lose 02:56
8. What's Following the Grave 05:06
9. Killing the Beast 04:43
10. Black Snake 02:56

Rok wydania: 1986
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład:
Les Carlsen - śpiew
David Zaffiro - gitara
Michael Bloodgood - bas
J.T. Taylor - perkusja

Spośród amerykańskich zespołów grających w latach 80 tych tradycyjny christian heavy metal warto przypomnieć BLOODGOOD, który swoja nazwę wziął od nazwiska założyciela basisty Bloodgooda.
Grupa prezentowana muzykę nieco opartą o wzory brytyjskiej szkoły heavy metalu tego okresu, dynamiczną i ciekawą wykonawczo, odległą od stadionowego grania zespołów amerykańskich. Spośród grup zaliczanych do kręgu christian metalu w tym czasie był to chyba zespół najlepszy skutecznie rywalizujący z BARREN CROSS i STRYPER.
"Bloodgood" - choć bardzo melodyjny jest trochę surowy w wykonaniu. Mamy tu bardzo wysunięty bas Bloodgooda, prowadzący linię melodyczną podobnie jak to robił Shelley w BUDGIE. Perkusja jest tu bardzo głośna i do niej należy utrzymywanie całej rytmiki.
Wokalnie ten Lp jest rozegrany przez Carlsona po mistrzowsku. Zmienny zróżnicowany śpiew - od niskich, twardych zaśpiewów do wysokich, bez cienia fałszu - wręcz strzelistych powiedziałbym, co przeważnie się ujawnia w refrenach.
Melodie są znakomite i świeże - od tej w zwrotkach „Accept The Lamb” już poczynając.
”Stand In The Light” ma z kolei wybijający się refren, jeden z najlepszych w christian metalu - oczywiście prosty i przeznaczony do wspólnego śpiewania z publicznością na koncertach. „Anguish And Pain” zdecydowanie powermetalowy i to na najwyższym poziomie, a to jak zaśpiewane zostało "paaaain" w końcówce przed solem przyprawia o ciary.
Kompozycja „Awake!” z maidenowskim riffem na początku przeradza się w utwór pełen emocji w części drugiej i stanowi ozdobę tej płyty. Podobnie wielkie emocje wywołuje wolniejszy „What's Following The Grave” wysmakowany i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Wokalnie Carson po prostu tu niszczy i tyle.
”Killing The Beast” to małe powermetalowe arcydzieło, wykonane zadziornie i z polotem, a refren przeszedł do kanonu gatunku. Na koniec mocny akcent w postaci krótkiego „Black Snake”.
To jedyny udany utwór autorstwa samego Bloodgooda na tym LP, bo niestety „Soldier Of Peace” i „You Lose” poziomem odstają znacznie od reszty, nawet od dobrego, a niewymienionego wcześniej dynamicznego „Demon On The Run”
Udane sola gitarowe to ozdoba płyty, gdzie gitarzysta gra z niezachwianym przekonaniem. uzyka odległa od taniej melodii i efekciarstwa w pewnym sensie zaprzeczenie stadionowego rock/metalu, jaki w tym czasie był w USA na fali wznoszącej.


Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Bloodgood - Detonation (1987)
[Obrazek: Bloodgood_-_Detonation.jpg]

Tracklista:

1. Battle Of The Flesh 02:45
2. Vagrant People 03:26
3. Self-Destruction 03:29
4. Alone In Suicide 04:04
5. Heartbeat (Of The City) 03:25
6. Eat The Flesh 04:25
7. Holy Fire 03:10
8. Crucify 03:05
9. The Messiah 04:25
10. Live Wire 02:39

Rok wydania: 1987
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład:
Les Carlsen - śpiew
David Zaffiro - gitara
Michael Bloodgood - bas
Mark Welling - perkusja

Drugi album tego christian metalowego bandu z Seattle różni się dosyć poważnie od debiutu.
Pojawił się nowy perkusista Mark Welling lepszy technicznie od poprzednika, a bas został cofnięty i wraca do bezpośredniej współpracy z perkusistą. Jest też gęściejszy. Gitara ma bardziej surowe brzmienie, a sola są bardziej agresywne. Wokalnie nadal znakomicie i tu zmian nie ma, no może poza pewnym ograniczeniem wysokich partii.
Tak czy inaczej jest najlepsza płyta christian metalowa w tradycyjnym heavy jaką znam. Pełen patosu i wiary „Vagrant People” jest przykładem tego nowego podejścia do muzyki BLOODGOOD. „Self-Destruction” surowy i spięty jak klamrami doskonałymi partiami perkusji to numer nietypowy, a jednocześnie bardzo się tu wyróżniający.
”Alone In Suicide” pełen dramatyzmu ma świetną melodię, podobnie jak odmiennie zaśpiewany „Heartbeat (Of The City)”. W „Eat The Flesh” zapada w pamięć najlepsze na płycie solo. „Holy Fire” to znów powermetalowa energia w bardzo melodyjnej oprawie. Ciężki, mroczny i wręcz demoniczny „Crucify” pokazuje, że i ciemna strona nie jest zespołowi obca - tym bardziej utwór ten robi tu wrażenie.
”The Messiah” to jeden z najbardziej znanych i według mnie najlepszy z christian metalowych hymnów - kanon gatunku. STRYPER takich kompozycji jednak nie stworzył.
Potknięcie w postaci „Live Wire” na koniec nieco psuje efekt ogólny.
Nie szkodzi. Rzecz godna polecenia. Niestety ostatni taki udany album zespołu, który niebawem zaczął wchodzić w muzyczne obszary zarezerwowane dla bardziej "przebojowo" melodyjnych zespołów amerykańskich i konkurencji tej nie wytrzymał.


Ocena: 9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości