Bolt Thrower
#1
Bolt Thrower - The IVth Crusade (1992)
[Obrazek: 979.jpg?1052]

Tracklista:
1. The IVth Crusade 04:59
2. Icon 04:10
3. Embers 05:18
4. Where Next to Conquer 03:50
5. As the World Burns 05:25
6. This Time It's War 05:50
7. Ritual 04:30
8. Spearhead 06:47
9. Celestial Sanctuary 04:37
10. Dying Creed 04:17
11. Through the Ages (Outro) 03:45


Rok wydania : 1992
Gatunek: Epic Heavy/Death Metal
Kraj Wielka Brytania

Skład zespołu:
Karl Willets - śpiew
Gavin Ward - gitara
Barry Thomson - gitara
Jo Bench - bas
Andy Whale - perkusja

BOLT THROWER to zespół zjawiskowy. Takim stał się niemal od początku istnienia, od drugiej płyty "Realm of Chaos", która w kategorii death metal zaoferowała coś innego, coś nietypowego i odmiennego. Takim był i w następnych latach od albumu "For Victory", od którego rozpoczął się triumfalny marsz war death metalu Brytyjczyków jakiego nikt inny nie był w stanie skopiować.

Album "The IV Crusade" zajmuje w ich dyskografii miejsce szczególne i w jakimś stopniu wymyka się klasyfikacjom i szufladkom. To BOLT THROWER po części heavy metalowy, po części epicki, po części wynikający z doświadczeń doom metalu i doom death angielskiej tradycji poczatku lat 90tych.
Album muzyki ciężkiej, dumnej i przesiąkniętej lewantyńskich duchem co uwypukla okładka stworzona z obrazu Delacroix przedstawiającego zajęcie Konstantynopola przez Krzyżowców.
Ta płyta jest mroczna i dostojna, praktycznie pozbawiona brutalności wcześniejszych nagrań, a raczej eksponująca to co w ich muzyce na dwóch poprzednich albumach przykuwało uwagę fanów brzmień ciężkich ale jednocześnie melodyjnych. To niesamowicie melodyjna płyta gdzie te melodie są siłą napędową walcujących riffów podawanych w umiarkowanych tempach i klimatycznych zwolnień. Swoboda z jaką BOLT THROWER zwalnia i przyspiesza jest momentami zdumiewająca, przy czym ani na chwilę nie opuszcza słuchacza wrażenie obcowania z dziełem niezwykłym, monumentalnym i obdarzonym własną niepowtarzalną atmosferą, której zresztą zespół już nigdy nie odtworzył a przynajmniej nie na tak ogólną skalę.
Willets tu śpiewa, owszem nie odchodząc od swojego stylu wokalnego wyrażenia ale śpiewa, gitary są czymś więcej niz narzędziem mordu i zniszczenia i wycyzelowane sola gitarowe oraz tła i wzajemne uzupełnianie się duetu Ward /Thompson mają mnóstwo odniesień do metalu klasycznego i doom w epickiej odmianie. Tylko sekcja rytmiczna z Jo Benson nadającą ton jest przeniesiona z dawniejszych czasów i dobrze, bo trudno sobie wyobrazić BOLT THOWER bez charakterystycznego stylu gry perkusisty Whale.
To płyta zwalista ,masywna, przytłaczająca majestatem ale przytłaczająca w sposób niebywale przyjemny.Wśród miłośników melodyjniejszych odmian metalu znana mniej, zapewne dlatego że BOLT THROWER to death metal i nie wszyscy z tego względu wdają się we wgłębianie w szczegóły ich dyskografii.
Jest to jednak album wcale nie mniej przystępny niż wczesne płyty MY DYING BRIDE, ANATHEMA czy PARADISE LOST "Shades Of God" a na pewno bardziej "true" od tych wymienionych.
Z pewnością ten album stał się pożywką dla rozwinięcia stylu heavy/epic/doom granego lżej, to fakt, ale BOLT THROWER to w końcu BOLT THROWER.
Duch średniowiecza jest tu obecny cały czas, to mrok gotycki i rycerski, magiczny niemal i hipnotyzujący jak wszystko co BOLT THROWER nagrał od czasu "Cenotaph". Album jest absolutnie wyrównany, co więcej w zależności od nastroju i chwili coraz to inne kompozycje wydaja się wyróżniające się, a zawsze inne.Rzecz jasna cenotaphowy wstęp i finał "Embers" jest zawsze na pierwszym miejscu...

Niesamowita siła bije z tej płyty a zarazem spokój.To tez osiągnięto pogłębiając brzmienie gitar i to sound miękki i ciepły oparty o niskie tony i nacisk na doły słyszalny od pierwszej do ostatniej chwili.
Absolutne mistrzostwo.


Ocena 10/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości