Borealis
#1
Borealis - Fall From Grace (2011)
[Obrazek: 302331.jpg]

Tracklista:

1. Finest Hour 4:02
2. Words I failed to Say 5:14
3. Fall From Grace 5:39
4. Where We Started 5:18
5. Breaking The Curse 4:54
6. Regeneration 5:45
7. Watch The World Collapse 4:04
8. Take You Over 3:22
9. Forgotten Forever 5:13

Rok wydania: 2011
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Matt Marinelli - śpiew, gitara
Ken Fobert – gitara
Jamie Smith - bas
Sean Dowell - perkusja
Sean Werlick - instrumenty klawiszowe

BOREALIS zadebiutował w roku 2008 płytą "World of Silence", wydaną własnym nakładem i już niemal z marszu zapowiedział album kolejny, na który jednak trzeba było dosyć długo poczekać. Zespół jasno określił już na wstępie, że będzie to muzyka nieco inna bardziej złożona i niepozbawiona elementów progresywnych, choć nadal z dominacją melodic power metalu.

Słowa dotrzymali. "Fall From Grace" jest albumem i muzycznie bardziej zaawansowanym i skomplikowanym niż debiut .
Co zwraca uwagę przede wszystkim to równoległe plany dynamicznej power metalowej gitary i klawiszy, minimalnie tylko cofniętych, rozległych i wysunięty wokal. No bardzo dobrze śpiewa Matt Marinelli, zdecydowanie to ciekawsze śpiewanie niż poprzednio. Zresztą i kompozycje są nieporównywalnie bardziej interesujące.
Kogo przeraża słowo progresywny nie musi się obawiać. Tu ten element to tylko dodatek bardzo umiejętnie wykorzystany w tym wzajemnym współdziałaniu instrumentów klawiszowych, gitar i śpiewu oraz doprawdy świetnej urozmaiconej pracy perkusji. Tu się bardzo dużo dzieje i jeśli w bardzo dobrym wpadającym w ucho "Finest Hour" z fantastycznymi klawiszami jeszcze nie aż tyle, to w Words I Failed To Say" dzieje się mnóstwo przez cały czas. Piękna dynamika i wyważenie pomiędzy partiami łagodnymi, a mocnymi pełnymi energii. Tej energii nie brak i w tytułowym "Fall From Grace". Taki spokój tu dominuje i lekki chłód przy jednoczesnym łagodnym tle...
BOREALIS łączy to wszystko na tym albumie z maestrią i niesamowitym wyczuciem.
Tyle tu melodii, tyle przestrzeni na tej płycie. Tyle przestrzeni! Tego się w melodic power metalu nie spotyka tak często.
Czarują, zniewalają, cały czas czarują i zniewalają jak w "Where We Started", gdy nagle od tej energicznej riffowej kanonady wypełnionej melodia przechodzą do partii wyciszonych.
Ileż można czarować? Można i w "Breaking The Curse", gdzie pojawia się zdumiewająco piękny motyw muzyczny, zaśpiewany z niebywałym wyczuciem przez wokalistę. Potężne riffowe ataki w "Regeneration" wygładzane elegancką melodią i refrenem oraz doprawdy fantastycznymi partiami klawiszowymi, tym razem na drugim planie.
Ta niesamowita pełna mocy i energii seria musiała zostać w końcu przerwana i uspokojona i tak się dzieje w "Watch The World Collapse", malowanym emocjami utkanymi z dźwięków drugiego planu i wspaniale zrobionych harmonii wokalnych. No i to dodanie mocniejszych akcentów na koniec nagle wyciszonych gitara akustyczną. Proste, ale genialne.
"Take Your Over" jest znów taki jakby trochę mniej ekscytujący na tle pozostałych początkowo, ale rozkwita w refrenie, który wydaje się prosty i jakiś taki swojski i przyjazny. Może właśnie przez to, że ten motyw już gdzieś był i pewnie nie raz.
Na zakończenie "Forgotten Forever" o wymiarze niemal epickim. Pełna wzniosłości, ale i nostalgii kompozycja z wyjątkowo dynamiczną sekcją rytmiczną.
Wspaniałe zakończenie.

To album zagrany przez zespół zespołowo. To jeden organizm, jedna myśl i wspólne wykonanie. Kapitalnie jest to zagrane od początku do końca. Od pierwszej do ostatniej sekundy.
Jakże często się zdarza, że takie albumy z muzyką power metal z elementami progresywnymi potrafią zmęczyć i znudzić w połowie. Nie ta płyta Kanadyjczyków. Tu się po prostu chłonie to granie i słuchanie muzyki BOREALIS z tego LP to niebywała przyjemność.
Tym większa, że realizatorzy dźwięku w studio dokonali cudu i jest to mistrzostwo w tym zakresie. Postarał się Tomas Johansson w szwedzkim studio Panic Room, bardzo się postarał.
Fantastyczny album z Kanady, w kategorii szeroko rozumianego power metalu najlepszy, jaki powstał w tym kraju moim zdaniem.
O ile debiut był był poprawnym graniem w obrębie gatunku, to tym razem BOREALIS rzuca czar na słuchacza.
Ciężko się uwolnić, bo to metalowy narkotyk z niesamowitym, melancholijnie refleksyjnym klimatem. Wciąga, wciąga bez reszty.
Sensacja.


Ocena: 10/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Borealis -The Offering (2018)
[Obrazek: 693053.jpg?2628]

Tracklista:

1.The Fire Between Us 04:41
2. Sign of No Return 05:05
3. The Offering 05:08
4. River 04:44
5.The Second Son 05:34
6. The Devil's Hand 03:58
7. Into the Light 05:24
8. Scarlet Angel 05:24
9. The Awakening 05:06
10.The Path 02:18
11.Forever Lost 05:07
12.The Ghosts of Innocence 08:45

rok wydania : 2018
gatunek : progressive  power metal
kraj: Kanada

skład zespołu:
Matt Marinelli - śpiew, gitara
Ken Fobert - gitara
Sean Werlick - instrumenty klawiszowe
Trevor McBride - gitara basowa
Sean Dowell - perkusja
oraz
Sarah Dee - śpiew ("Scarlet Angel" i "The Ghosts of Innocence")

Po raz czwarty Matt Marinelli i BOREALIS zabiera nas w magiczna podróż. Zjawiskowy zespół z Kanady tym razem proponuje godzinę muzyki o potężnym brzmieniu bliskim EVERGREY z kapitalnymi jak zwykle wokalami Marinellego.
Moc jego głosu unosi się ponad kruszącym beton soundem obu gitar , a Sean Werlick skromnie tworzy te swoje dalekie plany uwypuklające się , gdy nieco cichną  gitary.
Doprawdy sound jest tym razem miażdżący i odpadają w większości heavy power metalowi napinacze.
Przy tym tyle wspaniałych, okrytych cieniem melodii, pełnych ciepła i dramatyzmu... Album jest monolityczny, kruszący mocą i zdecydowaniem grania tego wszystkiego. Te sola są niby skromne, ale ile w nich treści! Budowanie klimatu to istota BOREALIS, zespołu o niesamowitym rozmachu, przy eksploatacji niedużej liczby motywów muzycznych na utwór.
Do The Second Son mamy niesamowity, oszałamiający popis dark power mocy grupy i dopiero w balladowym The Devil's Hand z gitarą akustyczną BOREALIS daje chwilę wytchnienia. Do czasu, bo uderzenie w finałowej części jest przepotężne i zarazem jakże romantyczne...
Ja nie wiem jak to możliwe, że BOREALIS ma taki potencjał twórczy w stosunkowo wąskim zakresie stylistycznym.
Przygniatają do ziemi od Into the Light do końca, grając swój teoretycznie progresywny power metal, ale przecież tu wszystko jest proste i jasne. Ciepły dramatyzm, morderczo odegrana nostalgia, genialne niedopowiedzenia, gdy się podobno powiedziało wszystko. To są po prostu wizjonerzy, bo czy to co dzieje się w drugiej części albumów nie jest wizją, nieosiągalną do spełnienia dla nikogo za nimi?
Przecież melodia ze spokojnego Scarlet Angel nie jest wcale taka oryginalna, ale kto potrafi nadać jej taki kształt jak BOREALIS? W ozdobnikach, w niuansach, w dawkowaniu odcieni szarości?
"The Offreing" to monolit, którego nie wypada dzielić kawałek po kawałku. Gdy wydaje się, że coś jest niby mniej atrakcyjne w danej minucie czy sekundzie, to nagle niespodziewanie rozkwita coś innego, ściśle powiązanego, w melodii, w gitarze, w klawiszach czy fakturze drugiego planu.
No ta sekcja rytmiczna wyczynia cuda i to wszystko słychać dzięki rewelacyjnemu jej ustawieniu. Ta centralka jest po prostu genialnie zrobiona i tyle. Sean Dowell zagrał natchnione partie perkusji do natchnionych akordów gitarowych.
Chyba lepszego podsumowania niż The Ghosts of Innocence być nie mogło. Jest tu wszystko co było na tym albumie, tu się zbiegają wszystkie drogi, wszystkie melodie i wszystkie odcienie szarości. Magia.

BOREALIS to wizjonerzy z Kanady i wyczułem to już  w roku 2011, gdy napisałem o nich po raz pierwszy o "Fall From Grace", który znalazł się na czołowym miejscu mojego Top Roku i nie tylko mojego zresztą.
Od tego momentu idą swoją drogą, coraz śmielej i śmielej.
Magia.

ocena 10/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości