Brocas Helm
#1
Brocas Helm - Defender of the Crown (2004)
[Obrazek: 47418.jpg]

Tracklista:

1. Cry of the Banshee 04:18
2. Defender of the Crown 03:14
3. Skullfucker 03:11
4. Drink and Drive 02:46
5. Blood Machine 02:56
6. Preludious 00:29
7. Ghost Story 03:29
8. Helms Deep 03:29
9. Juggernaut 03:01
10. Time of the Dark 05:45
11. Never Kissed Goodbye 04:34
12. War Toons 03:32
13. Persian Gulf 02:58
14. Children of the Nova Dawn 05:13
15. Drink the Blood of the Priest (bonus track) 05:52

Rok wydania: 2004
Gatunek: Traditional Heavy Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Bobbie "Dark Rider" Wright - śpiew, gitara
James Schumacher - bas
Jack Hays - perkusja

Ten zespół to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i jeden z najbardziej zasłużonych dla amerykańskiej sceny heavy metalowego podziemia. Istnieje nieprzerwanie od roku 1981, ale w tym czasie nagrał niewiele i nie zdołał się związać z żadną wytwórnią płytową na dłuższy czas, choć ich nagrania były chętnie prezentowane na reedycjach, także remasterowanych.
Dwa LP w latach 80-tych i dopiero w 2004 płyta kolejna, wydana nakładem własnym i chyba najbardziej reprezentatywna dla stylu tego zespołu czy może raczej jego wyraźnego braku.

Słuchając tego albumu słychać, że to właściwie płyta kompilacyjna, zawierająca nagrania z wielu lat, grupy stale szukającej swego stylu i tak naprawdę nie mogącego go odnaleźć.
Poniekąd tak jest faktycznie, bo "Children of the Nova Dawn" to według oficjalnych informacji pierwszy w ogóle utwór, jaki ten zespół stworzył, zresztą znakomity to kawałek, łączący cechy heavy metalu, hard rocka i rocka lat 70-tych i jego nagranie w końcu po ponad 20 latach było jak najbardziej pożądane. Porywające zagrywki gitarowe i szarże basowe, no i ten specyficzny eklektyzm, jaki ogólnie cechuje cały ten album.
Bardzo dobrze wypadają tu utwory stanowiące mix melodic power i tradycyjnego rycerskiego heavy metalu lat 80-tych, jak "Cry of the Banshee" i "Defender of the Crown", przy czym to jest wszystko jakoś tak chyba specjalnie podane w nieco przerysowany sposób i w znacznym stopniu w europejskim stylu. Absolutnie niszczący numer z super galopującym basem to "Time of the Dark" i tu faktycznie jest czego posłuchać. Ten instrument jak słychać można wykorzystać w sposób znacznie efektywniejszy niż to się robi zazwyczaj w takim graniu.
Być może płyta z true rycerskim heavy i power zagrana w ten sposób była by wielkim wydarzeniem, ale to niezdecydowanie stylistyczne skutkuje niestety nie tylko znakomitym, epickim, klasycznym "Drink the Blood of the Priest" z organowym wstępem i dostojną melodią, ale cała masą kompozycji przeciętnych, o niezdecydowanym charakterze, gdzie rock miesza się z metalem we wszelkich odmianach, jak w "War Toons" czy "Skullfucker". Jednak także w tym melanżu potrafią być niesamowicie porywający, jak w chuligańskim i niepoprawnym "Drink and Drive".
Bardzo dobre wokale Wrighta, którego głosu czas się nie ima, często warte lepszej muzycznej oprawy, jak w przypadku "Helms Deep". Faktem jest jednak, że potrafią w ciągu bardzo krótkiego czasu powiedzieć bardzo dużo, jak w speed metalowym instrumentalnym "Persian Gulf", przesyconym rytmami bałkańskimi.

Co do solówek na tym albumie, to trzeba powiedzieć, że to najlepsza robota Wrighta jak do tej pory. Zaawansowane technicznie, pokręcone, odlotowe sola pełne klasycznych, rockowych inspiracji.
Album jest nierówny, kompozycje znakomite sąsiadują z z przeciętnymi, gdzie dobre pomysły gubią się w ogólnym chaosie. Nieszczególne brzmienie to już tradycja w przypadku tego zespołu i tu dziwić się specjalnie nie ma czemu. Solidna produkcja nadałaby temu wszystkiemu innego wymiaru, a tak to jednak garaż niestety.
Dziwny to zespół, a jego muzyka to jak mozaika, zbudowana nie zawsze z elementów pasujących do siebie kształtem i kolorami.
Wciąż istnieją, wciąż w podziemiu i może się ponownie odezwą nową płytą. Kiedy? Tego nikt nie wie, pewnie nawet oni sami.


Ocena: 7.3/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości