Crimson Shadows
#1
Crimson Shadows - Glory on the Battlefield (2012)
[Obrazek: 322326.jpg?0739]

Tracklista:
1. Glory on the Battlefield 02:28
2. Battle Hard 06:43
3. Beyond the Mountain Wasteland 05:50
4. For the Glory of the Throne 07:03
5. Kingdom of Ale 06:14
6. Quest For the Sword 06:22
7. Lost In A Dark Forest 06:22
8. Journey's End 05:02

Rok wydania: 2012
Gatunek: Extreme Melodic Power Metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Jimi Maltais -śpiew
Ryan Hofing - gitara, bas, śpiew
Greg Rounding gitara, śpiew
Cory Hofing -perkusja

Jak to często bywa w przypadku grup kanadyjskich i ten zespół stoi na skrzyżowaniu metalowych dróg.
Do debiutu torował sobie drogę powoli, zwrócił na siebie uwagę EP "Death, Power, Glory" z 2007 i w końcu prezentuje także swój debiutancki LP , gotowy już w końcu roku 2011.
Tak, stoją na skrzyżowaniu metalowych dróg i to to jest mix co najmniej zastanawiający, a na pewno oryginalny. Najkrócej mówiąc - speed power DRAGONFORCE w czystej postaci z wokalami ekstremalnymi - harshem i czymś w rodzaju growla oraz masa melodii odnoszących się do stylistyki rycerskiego melodyjnego power metalu.
Z całą pewnością nie jest to zespół, który w kategorii extreme melodic metal można porównywać z fińskimi CHILDREN OF BODOM, NORTHER czy tez KALMAH.To inna motoryka, wynikająca z kopiowania stylu DRAGONFORCE i jeśli szukać pewnych analogii w klimacie to co najwyżej zbliżają się miejscami do stylu DESTROY DESTROY DESTROY z drugiej płyty i tylko z rzadka CRIMSON SHADOWS coś przenosi ze skandynawskiego grania power z harshem, szczególnie gdy ten harsh właśnie dominuje.

Aby ich polubić trzeba lubić DRAGONFORCE i brutalne wokale. Te są na ogół bardzo dobre zresztą, występuje także masa czystych wokali i wojennych mocnych chórków, Śpiew to mocna strona tej płyty i wszystko wymieszane jest w stosownych proporcjach tworząc bukiet zgrabnie ułożony i udekorowany ozdobnikami. Solówki gitarowe super szybkie, zazwyczaj niezbyt złożone, bardzo melodyjne i nadzwyczaj częstym wykorzystaniem motywów głównych poszczególnych kompozycji.Bardzo sprawna sekcja rytmiczna a perkusista doprawdy robi tu chwilami power metalowo fantastyczne rzeczy.
Znakomite brzmienie jak na skromną produkcję self i nagrania pod tym względem cechuje duża dynamika.
Utwory poza melodycznym uderzającym podobieństwem do DRAGONFORCE mają tez podobne długości, przy czym jednak nie zawsze ten czas nawet około siedem minut jest potrzebny i lekko przeciągają, głownie w solach, którymi te nagrania są przesycone.
A co o samych utworach? No po prostu DRAGONFORCE z trzech pierwszych płyt - mkną lekkie rycerskie melodie ze smokami w tle przez cały czas z prędkością światła ułożone ze znanych już riffów i bardzo rzadko wyhamowują, jak to ma miejsce w znakomicie zrobionym klimatycznym zwolnieniu w "Quest For The Sword".

Muzyka CRIMSON SHADOWS ma w sobie wszystko to co lubią fani DRAGONFORCE. Ma też dużo z korzennego power with harsh vocal i tu razem tworzy to sprawnie skonstruowaną całość. Jeśli komuś ostatnia płyta DRAGONFORCE wydała się zbyt cukierkowa i za mało rycerska to Kanadyjczycy spełnią oczekiwania w zupełności.Tyle, że tak naprawdę to wszystko jest bardzo do siebie podobne i brakuje utworów zdecydowanie zapadających w pamięć. Taka lekka monotonia ale o to już oskarżano i DRAGONFORCE nie raz.



Ocena : 7,7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości