Crush
#1
Crush - Kingdom of the Kings (1993)
[Obrazek: 7186.jpg]


Tracklista;
1. Beyond the Gates... 01:09
2. March of the Deads 05:25
3. The Gloriest Night 03:08
4. Kingdom of the Kings 03:27
5. Run to the Highway 03:35
6. Unborn 03:51
7. Flag of Hate 04:33
8. Princess of Hell 03:48
9. Ballad of Sorrow 04:51

Rok wydania: 1993
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Grecja

Skład zespołu:
Panagiotis Konstantinidis -śpiew
Pantelis Rodostoglou - gitara
Tasos Vretakis - bas
Kostas Vogiatzogloy- perkusja


Legendarny w Grecji podziemny CRUSH. Jeden z pierwszych heavy metalowych bandów z Aten pojawił się po raz pierwszy w roku 1983 i od tego czasu ujawnia się nieregularnie, od lat w tym samym składzie i od lat w makijażach pośrednich pomiędzy tym Kinga Diamonda i załogi KISS.
Nagrywali niezmiernie rzadko, a ich jedyny album jest w oryginalnym wydaniu rarytasem, przy czym nawet co do daty wydania istnieją pewne rozbieżności. Zagranicznej publiczności przybliżony został bardziej dopiero w roku 2009, gdy ich "Kingdom of the Kings" doczekał się reedycji w wersji CD z jednym niepublikowanym wcześniej utworem "Morpheus World"- ostrym heavy/power metalem z dużą dawką dramatyzmu.

Zawsze niezależny i podziemny, zresztą z wyboru, bo jego członkowie po prostu bardzo dobrze się przez wszystkie lata bawili metalową muzyką. Tyle, że ta ich zabawa przerasta większość tego, co uparcie i zupełnie na poważnie robiły greckie heavy metalowe kohorty przez ostatnie 30 lat.
CRUSH skrzyżował tradycyjny heavy metal z epiką, z power metalem, z odrobiną horroru na tym LP pokazał wielką klasę.
Zaczyna się od horroru (jednak KING DIAMOND!) w mówionym intro "Beyond the Gates..." po czym piękne solo gitarowe Rodostoglou jest wstępem do "March of the Deads", dumnego metalu na granicy epic i agresywnego heavy metalu.
Chrapliwy szorstki głos Konstantinidisa i true, mega true riffy szlachetnego galopującego "The Gloriest Night" to kwintesencja niczym nie skażonego klasycznego heavy metalu. Tak jak i wolniejszego podbarwionego IRON MAIDEN rycerskiego fantasy "Kingdom of the Kings".
Ozdobą wszystkich utworów są sola gitarowe, często wysuwane całkowicie na czoło jak tej kompozycji. Wspominając pewne wpływy IRON MAIDEN należy wymienić także agresywny i wyborny w potoczystej melodii "Unborn" z rozległą i istotną partią gitary solowej grającej kapitalny zapadający w pamięć motyw, a wszystko w umiarkowanym tempie i gęstą perkusją.
Trochę mniej udane są może "Run to the Highway" o mało epickim ładunku i surowszy, mało dynamiczny "Flag of Hate" ale nadrabia ponury i mroczny "Princess of Hell", zagrany i zaśpiewany tyleż beznamiętnie co i konsekwentnie. Coś jest w tym z "black" metalu wczesnego VENOM.
CRUSH umie być również nastrojowo łagodny nie tracąc epickości w lekko i wysoko zaśpiewanym "Ballad of Sorrow", ze wzruszającym,, hymnowym refrenem i dzwonami na zakończenie.
Doskonale zgrana ekipa o wysokich umiejętnościach, wszystkich bez wyjątku bo perkusja to tu wielkie wyczucie, a bas pomysłowość we wsparciu jednej tylko gitary.
Podziemność wpłynęła jednak na jakość produkcji i ta jest nie najlepsza nawet w wersji CD, choć głośność i dynamika jest większa.

Tak do końca nigdy nie wiadomo czy ten zespół w danej chwili istnieje, czy też nie. Zawsze wykazywany jest jednak jako aktywny i pojawia się często niespodziewanie grając swoje znakomite numery na lokalnych koncertach, przypominając czym jest najwyżej klasy tradycyjny true heavy metal.


Ocena 9,3/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości