Cryhavoc
#1
Cryhavoc - Pitch-Black Blues (1999)
[Obrazek: 7391.jpg]

Tracklista:

1. Cryscythe 04:12
2. Metamorphosis 04:43
3. The Wind 04:23
4. Snowsong 03:54
5. Spree 04:19
6. The Serpent and Eve 04:19
7. Wild at Heart 04:14
8. Pitch-Black Ink 05:04

Rok wydania: 1999
Gatunek: Heavy/Gothic Dark Metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Kaapro Ikonen - śpiew
Risto Lipponen - gitara
Jouni Lilja - gitara
Kari Myöhänen - bas
Pauli Tolvanen - perkusja

CRYHAVOC należy do mniej znanych i nieco zapomnianych zespołów z Finlandii, który zaistniał na krótko w końcu lat 90-tych za sprawą dwóch płyt, a potem w bardzo niejasnych okolicznościach zaprzestał działalności.
Zwarte, skomasowane kompozycje z mocnym i nieco drapieżnym wokalem Ikonena to treść drugiej płyty, "Pitch-Black Blues" z 1999 roku.

Dużo melodii przypominających SENCENCED z okresu "Amok" i "Down", wszystko grane mocno siłowo, a to za sprawą mocarnej perkusji, która tu robi bardzo ciężkie tło dla gitar. Trzeba przyznać, że perkusista Pauli Tolvanen miał dryg do ciężkiego grania i wychodziło mu to znakomicie. Gitarzyści może nie bawili się w wirtuozerię i popisy, ale sola, jakie grali były bardzo ciekawe - melodyjne i melancholijne jednocześnie.
Na tym LP zespół zaprezentował bardziej melodyjne oblicze niż na debiucie, potrafił wokół prostej melodii zbudować utwór kopiący w tyłek energią, mimo że zbyt szybko nie grali. Wykorzystanie pewnych elementów melodic death metal z kręgu gothenburga i klasycznego heavy metalu spowodowało, że zdawać by się mogło typowe fińskie gothic granie nabrało tu innego wymiaru.
Wszystkie utwory prezentują bardzo wysoki poziom, z tym że pod względem melodii nieco mniej atrakcyjne wydają mi się "Cryscythe" i "Pitch-Black Ink".
Największym killerem jest zdumiewający "The Serpent and Eve". Tą drogą nie poszedł żaden inny zespół z tego kręgu, a szkoda, bo wykorzystanie takiego refrenu w niemal rockowym stylu w tak ponury sposób to pomysł mistrzowski. Najbliżej tu może do późnego CEMETARY. Te inspiracje muzyką Lodmalma są też zauważalne w "Snowsong", ale równocześnie ta kompozycja mogła by się znaleźć i na "Amok" SENTENCED.
Tak czy inaczej bardzo to skandynawska płyta i jest nawet coś z tego chłodu Północy w "The Wind".
Grupa wykorzystuje, mając do dyspozycji dwie gitary, typowe rozgrywanie druga gitarą powtarzalnych motywów w tle, tu zazwyczaj mało wyeksponowanych, ale istotnych dla kształtu kompozycji, jak w szybkim "Wild And Heart". Dużo ostro podanej przebojowości, jak w tym utworze czy też w "Spree", gdzie sporo riffów jest typowych dla klasycznego heavy metalu.

Album jest krótki, trwa nieco ponad 35 minut, ale ta długość jest wystarczająca dla tak masywnego grania i wrażenia przesytu nie ma. Jest raczej chęć ponownego posłuchania wszystkiego od początku, bo wrażenie, że jest tu jeszcze więcej niż się usłyszało jest nieodparte.
Brzmienie uzyskane w procesie obróbki tego materiału jest bardzo dobre, nasuwa pewne skojarzenia z CEMETARY z okresu "Godless Beauty", jednak bez ekspozycji planów dalszych. Podkreślono rolę perkusji i ten instrument jest mocno wyeksponowany.
Jedna nieznanych perełek fińskiego grania w takich klimatach.


Ocena: 9.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości