Cryonic Temple
#1
Cryonic Temple - Chapter One (2002)
[Obrazek: 6598.jpg]

Tracklista:

1. Heavy Metal Never Dies 04:49
2. Metal Brothers 04:00
3. Warsong 05:25
4. Gatekeeper 06:12
5. Rivers of Pain 05:35
6. King of Transylvania 04:19
7. Steel Against Steel 05:05
8. Mighty Warrior 04:40
9. Over and Over 03:31

Rok wydania: 2002
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Johan Johansson (Glen Metal) - śpiew
Leif Collin - gitara
Esa Ahonen - gitara
Jan J Cederlund - bas
Sebastian Olsson - perkusja
Janne Soderlund - instrumenty klawiszowe

Ten szwedzki zespół, pod skrzydłami włoskiej wytwórni Underground Symphony, przedstawił prosty, osadzony w najlepszej tradycji heavy metal. Metal dla metalu można by rzec, ale jest to stop metalu wysokiej próby z pewną domieszką metali szlachetnych.
Chapter One rozpoczyna się od normalnego sławienia metalu w "Heavy Metal Never Dies". Tytuł słuszny jak najbardziej, tekst także
Metal brothers raise your hands
Together we are strong
Spread the Metal through the World
We will carry on...
itd.
Sam numer bardziej jednak pod melodic power. Dobry, ale gorszy od lekko pozującego na hymn "Metal Brothers". Refren ma fajną melodię i jest czymś w rodzaju remizowej odmiany MANOWAR:
Metal Brothers, we fight together
Metal Brothers, we fight forever

Bardzo ładnie.
"Warsong" to solidna, rzemieślnicza robota, natomiast dłuższy i bardziej klasyczny "Gatekeeper" ma udaną rozwiniętą i ciekawie zagraną część instrumentalną.
Ogólnie zespół pod względem umiejętności niczym tu nie zaskakuje - dobrze grają i rozumieją się, ale bez wirtuozerii i fajerwerków. Wokalnie, Glen Metal wypada różnie, wydaje mi się, że jest nieco schowany i być może to zabieg celowy.
W "Rivers of Pain" poczyna sobie śmielej, a refren jest tu po prostu kapitalny. Ogólnie nieco ciężej i nieco wolniej, podobnie jak w true metalowym numerze o oryginalnym tytule "Steel Against Steel"
Treść jest jasna:
When the hammer beats the heart you'll know
The swords of metal that fights so strong
It's gonna be steel against steel
When the hammer beats the heart you'll know

więc chwała !
W tym samym stylu "Mighty Warrior", może jeszcze bardziej melodyjny i zagrany szybciej informuje, że
Mighty warrior, fight for your glory
Mighty warrior, never surrender

Tak jest! Numer znakomity, podobnie jak zagrany lekko w maidenowskiej manierze "Over and Over".

Końcówka płyty dynamiczna, melodyjna, zagrana z polotem zaciera pewne niedociągnięcia słyszalne wcześniej, jak chociażby w "King of Transylvania".
Melodyjne sławienie metalu zawsze w cenie, szczególnie, gdy instrumentaliści są sprawni, sekcja rytmiczna wystarczająco głośna, a echa gigantów gatunku od czasu do czasu słyszalne. Zespół gra jednak swoje i w prosty sposób nie kopiuje nikogo, stojąc jedną nogą w latach 80-tych, a drugą w powerowym XXI wieku . Nic odkrywczego, ale przynajmniej czytelnie i zrozumiale dla każdego wielbiciela klasycznego metalu, który melodię przedkłada nad surowość wykonania.

Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Cryonic Temple - Blood, Guts & Glory (2003)
[Obrazek: 32713.jpg]

Tracklista:

1. Morphine Dreams 01:02
2. Mercenaries of Metal - The Quest, Part 1 06:12
3. Inquisition - The Quest, Part 2 04:34
4. Swords and Diamonds 04:28
5. Thunder and Lightning 03:38
6. The Story of the Sword 05:36
7. Long Live the Warriors 05:03
8. Triumph of Steel 05:03
9. The Quest, Part 3 06:11
10. Through the Skies 04:32
11. Metal No. 1 05:32

Rok wydania: 2003
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Johan Johansson (Glen Metal) - śpiew
Leif Collin - gitara
Esa Ahonen - gitara
Jan J. Cederlund - bas
Sebastian Olsson - perkusja
Janne Soderlund - instrumenty klawiszowe

Blood, Guts & Glory zazwyczaj stawia się na miejscu ostatnim wśród tych trzech albumów z Johanssonem jako wokalistą.
Nie wiem, czy to sprawiedliwe. Album nie ma może tak zapadających w pamięć metalowych killerów jak debiut, jest jednak bardzo równy i ma brzmienie lepsze od poprzednika. Produkcja jest staranna, gitary mięsiste, a perkusja głośna i wyeksponowana.
Mamy tu również więcej niż poprzednio mieszania klasycznego heavy metalu z power, przede wszystkim z power europejskim, melodyjnym, szybkim i chwytliwym. O ile "Mercenaries of Metal" niezbyt szybki i z melodyjnym, hymnowym refrenem, to prosta kontynuacja z płyty poprzedniej, to już "Inquisition" jest mieszanka energicznie zagranych, runningowych riffów w zwrotkach i łagodnym refrenem, typowym dla melodic power. "Swords and Diamonds" to wręcz radosny heavy metal, przebojowy i z prostą melodią.
Najlepsze dwa utwory ustawiono w środku albumu. "Thunder and Lightning" i "The Story of the Sword" są zagrane odważnie, z pazurem, pełne rycerskiego patosu i odniesień do heavy metalu lat 80-tych. Do bardzo udanych zaliczę również "Triumph of Steel" w stylu klasycznego heavy oraz na pozór chaotyczny z początku "Through the Skies", posiadający jednak bardzo dobry refren. Mniej natomiast udane są "The Midas Touch (Samurai)", gdzie próby zagrania US heavy/power wyszły przeciętnie oraz "Long Live the Warriors". Ten utwór, zagrany w średnim tempie, sławiący metal i jego wojowników za bardzo schodzi w klimaty odrzutów z sesji nagraniowych MANOWAR...
Odnoszę też wrażenie, że wokalnie Glen Metal jest tu pewniejszy niż na debiucie, a gitarzyści bardziej zgrani ze sobą i pokazują więcej w indywidualnych popisach.
Według mnie bardzo dobry album, bez przebijających żelazobeton pocisków, ale ślepakami także w żadnym miejscu nie strzela.
Ta płyta zyskuje przy głębszym poznaniu i lekceważyć jej nie należy.

Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Cryonic Temple - In Thy Power (2005)
[Obrazek: 77086.jpg]

Tracklista:

1. The Sleep of the Innocent 01:22
2. When Hell Freezes Over 05:40
3. In Thy Power 05:36
4. Travellers in Time 05:14
5. Beast Slayer 05:22
6. Wolfcry 06:36
7. Mr. Gold 04:59
8. A Soldiers Tale 05:03
9. Shark Attack 04:32
10. Rapid Fire 04:22
11. Eternal Flames of Metal 06:45

Rok wydania: 2005
Gatunek: Melodic Power Metal/Heavy Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Johan Johansson - śpiew
Leif Collin - gitara
Esa Ahonen - gitara
Jan J Cederlund - bas
Sebastian Olsson - perkusja
Janne Soderlund - instrumenty klawiszowe

Trzecia płyta nagrywana przez zespół często uważana jest za tą stanowiącą i wartości grupy i jej muzyki. Trzecia płyta jest zadaniem trudnym, szczególnie wtedy, gdy styl nie ulega zmianie, zespół nie ewoluuje i pozostaje wierny temu co grał poprzednio.
CRYONIC TEMPLE pozostał wierny swojemu power i heavy metalowi w lekko epickiej odmianie i zdał egzamin celująco, nagrywając swój najlepszy album.
Brzmienie zostało wzmocnione i doprowadzone do standardu heavy power, bez nadmiernej ostrości ale naciskiem na ciężar i głębię.
"When Hell Freezes Over" prowadzony w średnim tempie ma bardziej jeszcze cechy klasycznego heavy metalu, ten ciężar jest jednak wyczuwalny, nawet w nieco lżejszym refrenie. Galopujący "In Thy Power", jest już jednak tym co grupa robi na tym LP najlepiej i jest to szybka, prosta, melodyjna kompozycja, z cechami rycerskiego power metalu i klasycznym refrenem niemieckiego pochodzenia, solem częściowo inspirowanym muzyką Czajkowskiego z Jeziora Łabędziego. Doskonałą passę kontynuuje "Travellers in Time", nieco ostrzejszy i bardziej podniosły, ale nadal utrzymane zostały dynamizm i naciska na atrakcyjną melodię. Tu też warto zwrócić uwagę na bardzo dobre sola obu gitarzystów, którym we wszystkich niemal kompozycjach pozostawiono dużo miejsca, czasu i swobody dla zaprezentowania niezłych umiejętności. To co pokazują nie jest skomplikowane, ale jak najbardziej pasuje do struktury samych utworów i w solach wykorzystują często motywy przewodnie. "Beast Slayer" bardzo mocny w pierwszej części, potem rozwija się jako speed power melodic utwór w tradycyjnym stylu. Bardzo to płynne i zadziorne granie z kilkoma momentami zaczerpniętymi z rycerskiego metalowego abecadła lat 80tych.
W "Wolfcry" dużo basu, echa IRON MAIDEN i ogólnie brzmi to jak numer z Wysp, stylowo odmienny od pozostałych. Także bardzo ciekawy, ale o mniejszym ładunku energii.
Słychać też, że Glen Metal wie o co chodzi także w śpiewaniu rzeczy w zupełnie klasycznym, starym stylu. Ogólnie to jego niezwykle udany występ i jednocześnie najlepszy ja do tej pory, bo jego wokale tchną pewnością siebie, a to w tym co zespół tu muzycznie prezentuje jest istotne. Tą pewność słychać także w "Mr. Gold", który jako typowy melodyjny heavy power zyskuje dzięki interesującej wokalnej stronie właśnie.
Bojowy "A Soldiers Tale" nawiązuje do nagrań z wcześniejszych płyt, co wyraźnie słychać w refrenie, a "Shark Attack" to idealny przykład melodyjnego heavy power zagranego w średnim tempie pięknie rozkwitającego w refrenie. Trzeba oddać sprawiedliwość, że to płyta świetnych refrenów i to często zaskakujących, podobnie jak maidenowskie solo w tym kawałku. Pod koniec mamy jeszcze bardzo dobry, oparty na energicznej pracy gitarzystów "Rapid Fire" i na koniec power metalowy "Eternal Flames of Metal", gdzie są i zagrywki w stylu GAMMA RAY i mocniejsze heavy powerowe granie z true elementami w rozwinięciu. Takie rozbudowane utwory często zamykają melodic powermetalowe albumy, ale ten jest wyjątkowo udany. Dosyć ciężki, ale równocześnie sprawia wrażenie zwiewnego i eleganckiego. No i znów te maidenowskie ozdobniki, przez co kompozycja łączy Kontynent z Wyspami bez konieczności korzystania z Kanału La Manche.
Pewność siebie, klarowność kompozycyjna, umiejętność zaskakiwania szczegółami.
Najlepszy album CRYONIC TEMPLE, niestety zamykający również pierwszy chlubny okres działalności grupy. Odszedł Glen Metal i teraz zespół jest już w innej, surowszej metalowej stylistyce tylko wspomnieniem dni dawnej chwały.
Ten album jest jednak godny polecenia fanom melodyjnego heavy/power opartego o europejską filozofię takiego grania.


Ocena: 9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Cryonic Temple - Immortal (2008)
[Obrazek: 214297.jpg]

Tracklista:
1. Immortal 05:54
2. Standing Tall 04:37
3. Where Sadness Never Rests 06:02
4. Beg Me 04:56
5. Freedom Calling 04:50
6. Fear Of The Rage 04:20
7. Time 05:15
8. Fight To Survive 04:28
9. Train Of Destruction 05:21
10. As I Sleep 03:55
11. Departure 02:00

Rok wydania : 2008
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj:Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Thurin - śpiew
Leif Collin - gitara
Esa Ahonen - gitara
Bjorn Svensson - bas
Hans Karlin - perkusja

Szwedzki CRYONIC TEMPLE dał się poznać w latach 2002-2005 jako bardzo dobry zespół chwytliwych heavy metalowych melodii , interesującego wykonania i przywiązania do tradycji classic heavy w formie.Potem zniknął i jego powrót w 2008 przyjęty został z zadowoleniem, mimo ze w składzie znalazł się nowy dotąd nieznany wokalista Magnus Thurin w miejsce popularnego Glena Metala.
CRYNIC TEMPLE powrócił jednak nie tylko z nowym gardłowym ale i z nową koncepcją muzyczną daleko wykraczającą poza to co prezentowali wcześniej. No nie, nie jest to żaden niespodziewany mix modnych nowoczesnych gatunków ...to tylko heavy power metal.
Tylko, bo w tym stylu po prostu tylko grają. Grają taki heavy power z przeciętnymi melodiami, nijakimi solami gitarowymi i łomotliwą sekcją rytmiczna. Owszem tytułowy "Immortal" nie jest zły choć obarczony niezrozumiałymi tu i zbędnymi złagodzeniami, ale poza tym jest zazwyczaj źle .czy może raczej nijako. W "Standing Tall" oferują nieco wzmocnioną typową power metalową galopadkę , trochę w stylu niemieckim, trochę pod IRON SAVIOR ale to blade odbicie dobrych wzorów.Te kompozycje są monotonne, podobne do siebie, maja źle dobrane refreny osłabiające mocne ataki gitar w zwrotkach a korzystanie z solówek podpatrzonych u IRON MAIDEN w "Where Sadness Never Rests" budzi zdumienie i tęsknotę za poprzednim stylem muzycznym zespołu.
Gdy próbują być nieco nowocześniejsi jak w "Beg Me" prezentują się ubogo w próbach modern power grania a od połowy płyta już po prostu nudzi."Freedom Calling" czy "Time" w gruncie rzeczy pozbawione są fabuły a siłowy heavy power w "Fear Of The Rage" to podbudowana amerykańską energią kolejna wariacja na znane tematy IRON SAVIOR , zresztą i głos wokalisty jest podobny w dużej mierze do głosu Pieta Sielcka, Tak na dobra sprawę to może i najlepsza kompozycja na tym LP ale quasi coverowanie znanych Niemców to niewielki powód do dumy. Bardzo się napinają na mix niemieckiego i szwedzkiego heavy power w nijakim "Fight To Survive", surowym ale jednocześnie grubo ciosanym. W "Train Of Destruction"jakieś echa stylu RAGE Szwedzi są jednak bezradni w próbach wydobycia tu czegoś interesującego. Na koniec moment oddechu od nieustannego ataku w balladzie akustycznej z elementami symfonicznymi "As I Sleep" niestety tez ledwo poprawnej.
Nowy wokalista zaśpiewał nieźle, może nawet wypadł najlepiej ze wszystkich ale muzycznie nie jest to już CRYONIC TEMPLE jaki znaliśmy wcześniej. Tu zaprezentował się zespół prawie niemiecki w sposobie muzycznej artykulacji, ze stosowną mocą gitar i napędzającej całość sekcji rytmicznej ale w repertuarze jednocześnie szaroburym i ulotnym, na płycie o brzmieniu przewidywalnym i typowym dla gatunku ,ale na poziomie zaplecza.
CRYONIC TEMPLE odchodząc od swojego heavy metalu pełnego naiwnego uroku nie potrafił dać nic interesującego w zamian w kategorii heavy power, gdzie aby nie zmieszać się z tłumem trzeba dać słuchaczowi "coś".
Oddzielne momenty i krótkie chwile tego "coś" na tym LP to zdecydowanie za mało.


Ocena 5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości