Cult of the Fox
#1
Cult of the Fox - A Vow of Vengeance (2011)
[Obrazek: 314197.jpg?3741]

Tracklista:
1. Letters of Fire and Sword 04:44
2. A Witch Shall Be Born 04:31
3. Spirit of the Hunter 05:58
4. Through Metal and Madness (pt 2) 03:18
5. Slave to the Reaper 05:24
6. Word of Truth 04:30
7. The Power We Serve 02:41
8. I'm Working on That 05:18
9. Cult of the Fox 04:47

Rok wydania : 2011
Gatunek : Heavy Metal
Kraj : Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Hultman - śpiew
Per Persson - gitara, śpiew
Erika Wallberg - gitara
Peter Svensson - bas , śpiew
Daniel Fritze - perkusja

Zespół ten istnieje na podziemnej scenie szwedzkiej od roku 2000, działa w Malmö a do roku 2007 nosił nazwę CROSS BOW. Znanych szerzej muzyków nim nie ma, może poza basistą Peterem Svenssonem, który w różnych latach udzielał się w kilku grupach, w tym CONSTAZIA i popularnym LOCOMOTIVE BREATH. Od 2010 grupa działa jako kwintet po dołączeniu sympatycznej gitarzystki Eriki Wallberg. Ten LP to debiut zespołu, wydany własnymi siłami wcześniej grupa zaprezentowała tylko pewna liczbę demówek. Późny debiut.
Heavy metal to bardzo tradycyjny, nawet bardziej niż bardzo bo zespół wykorzystuje często stylistykę i strukturę riffów typową dla najwcześniejszych płyt BLACK SABBATH ("Spirit of the Hunter" czy " I'm Working on That "), zresztą także doprawia swoja muzykę dawką okultystycznego mroku i atmosfery horroru i mistycyzmu.
Dosyć to powierzchowne i tak naprawdę stanowi pretekst do zaprezentowania prostych heavy metalowych kompozycji jakie grano w latach 80tych w Europie i Ameryce.
Nie jest to skierowane do najszerszej grupy odbiorców neotradycyjne granie ładnych chłopców ze STEELWING, produkcja jest raczej skromna, a brzmienie nie podrasowane, co w jakimś stopniu działa na korzyść dodając muzyce autentyzmu.
Wokalista ma głos nieociosany, ten śpiew można odnieść do amerykańskich przeciętnych śpiewaków ubiegłego stulecia jacy tabunami odeszli w zapomnienie. Nie bardzo też można wyczuć czy gar solowa gitarzystów pełna fałszu jest miernikiem ich umiejętności, czy raczej nieudaną próbą zagrania czegoś jak Iommi.
Zaletą są zróżnicowane tempa w obrębie poszczególnych kompozycji od szybkich niemal speed metalowych do wolnych nastrojowych i atmosferycznych ogólnie jednak ich muzyka niczym nie przyciąga. Mało energiczne, nie porywające i nie wywołujące dreszczyka emocji granie heavy metalu, który wypada lepiej, gdy unikają tego niby ponurego klimatu i grają toporne, ale melodyjne rzeczy w niemieckim stylu jak "A Witch Shall Be Born". Sądząc jednak po "Through Metal and Madness (pt 2)" czy "Slave to the Reaper" konkurencją dla GRAVE DIGGER nigdy się nie staną.
Wolniejsze melancholijne granie w obszarach heavy/doom też niespecjalnie im wychodzi, dodatkowo też denerwują Nieudolne amatorskie chórki, zupełnie zbędne i pokazujące, że inni członkowie zespołu też nie bardzo umieją śpiewać. Słaby perkusista, po prostu słaby, nawet jak na tak nieskomplikowaną muzykę. Proste walenie, do tego nieraz się po prostu spóźnia. To słychać zwłaszcza w szybszych numerach.
Flagowy "Cult of the Fox" to nijaki heavy metal, podobnie jak sam zespół. Dobra wizytówka i wystarczy posłuchać gdzieś tego jednego utworu, aby wyrobić sobie pogląd na całość ich umiejętności i możliwości.
Zazwyczaj szwedzkie zespoły grające tradycyjny heavy metal prezentują co najmniej dobry poziom. Ten zespół niestety nie i ta płyta ogólnie ten poziom zaniża.


Ocena : 3,5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Cult of the Fox -By the Styx (2018)
[Obrazek: 704578.jpg?2529]

Tracklista:
1. Siege from the Sky 04:24
2. By the Styx 03:35
3.Killing the Black Dog 03:20
4. Riddle of Steel 03:14
5. Blackfriar’s Bridge 03:44
6. Nightmaster 03:28
7. Bones Alley 03:48
8. A Warrior Reborn 03:40
9. Return to the Burning 03:52
10.The Damnation of Albert Caneham 06:29
11.Shuttin' Em Down 02:20

Rok wydania : 2018
Gatunek : Heavy Metal
Kraj : Szwecja

Skład zespołu:
Magnus Hultman - śpiew
Erika Wallberg - gitara
Fredrik Theander -gitara
Peter Svensson - bas, śpiew
Marcus Rosenkvist - perkusja, śpiew


Dobra. Dam im szansę po tym jak siedem lat temu objechałem ich debiut "A Wow of Vengeance".
Tym razem nowy gitarzysta, bo Per Persson odszedł w roku 2012 oraz nowy perkusista ( o, jak dobrze!)
Może Erika Walberg lepiej gra na gitarze? Może coś dorzucili od siebie w tym co grają? Może na Antarktydzie da się uprawiać brzoskwinie i czereśnie?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest negatywna.

Magnus Hultman jako wokalista jest równie beznadziejny jak kiedyś, a może nawet bardziej. Zresztą należy już do przeszłości bo opuścił ten band  w roku 2018. Rosenkvist to perkusista lepszy niż Daniel Fritze, Theander zagrał kilka przyzwoitych solówek, ale tradycyjny heavy metal jako proponują jest poniżej wszelkiej krytyki. Poziom najbardziej amatorskich grup niemieckich z małych miasteczek Zagłębia Ruhry. Doprawdy, w całej tej papce nie ma na co zwrócić uwagi. Jedynie trochę sympatycznego naśladowania PARAGON  w Killing the Black Dog i mała dawka surowej rycerskiej epiki na początku Return to the Burning. Ponownie pozwolili sobie na doomowe podjazdy pod BLACK SABBATH w pierwszej fazie The Damnation of Albert Caneham, który rozwija się jako heavy metal w średnim tempie, oczywiści donikąd mimo prób klimatycznego, epickiego grania.
Nic nie ma tej płycie godnego uwagi, literalnie nic.
Paskudna amatorska produkcja całości, nieczytelna, garażowa, dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy.
Trudno mi zrozumieć motywy, dla których wytwórnia Iron Shield Records z Berlina nadal utrzymuje ten beznadziejny zespół w swojej stajni. Jest tyle grup czekających na swoją szansę.
CULT OF THE FOX to chyba najgorszy zespól szwedzki grający tradycyjny heavy metal, jaki ma kontrakt.
To totalne nieporozumienie.

ocena 2,8/10

new 11.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości