Dantesco
#1
Dantesco - Seven Years of Battle (2011)
[Obrazek: 297895.jpg]

Tracklista:

1. The Burning Times 05:49
2. Rasputin 05:56
3. Carnifex 08:20
4. Anima Et Corpus 04:48
5. Purinos Polemos (Viriathus) 05:40
6. Guerrero 04:46
7. El Baile De Las Brujas 05:54
8. The Dungeons are Calling (Savatage cover) 04:29

Rok wydania: 2011
Gatunek: Heavy Epic/Doom Metal
Kraj: Puerto Rico

Skład zespołu:
Erico "La Bestia" Morales - śpiew
Joel Carrasquillo - gitara
Dennis Torres - gitara
Ramon de Jesús - bass
Wampa Zayas - perkusja

DANTESCO. No tak, można by rzec zabawny zespół z Puerto Rico z kuriozalnym wokalistą "La Bestia" znany z płyty "Pagano".
Słaby, zabawny? Nie tym razem.
Tym razem DANTESCO po prostu zdemolował. Zdemolował pod każdym względem.
Po pierwsze i najważniejsze, ekipa z Puerto Rico pokazała, na czym polega heavy epic doom metal.
Kompozycje są kapitalne, naładowane mrokiem, dramatyzmem i mistycyzmem, jaki ostatnio w takiej dawce zaserwował CANDLEMASS 20 lat temu. Tu nie ma słabych czy słabszych utworów. Jest wspaniały klimat od początku do końca, jest moc dostojnych, kruszących riffów, jest mnóstwo uniesienia, a monumentalizm w wolniejszych fragmentach jest po prostu niesamowity. Tak jak w "Carnifex" dawno już nikt nie grał miarowego mrocznego epic heavy/doom... No może ostatnio tylko Chilijczycy z PROCESSION. Wspaniałe są tu też energiczne natarcia w wielu kompozycjach, wykorzystywane w większym lub mniejszym zakresie, jak w "Purinos Polemos (Viriathus)" czy "Rasputin". Sola gitarowe Carrasquillo zagrane są z niebywałym wyczuciem i te piękne motywy, pełne wzniosłych momentów, powtarzalnych, gitarowego lamentu i autentycznego dramatyzmu to ozdoba każdego z utworów. Każdego. Gitarowe partie w "The Burning Times" są po prostu mordercze.
Ten mroczny, średniowieczny klimat tu po prostu przygniata, wciąga i nie wypuszcza ani na chwilę. Trzeba też przyznać, że język hiszpański bardzo dobrze się sprawdza w takiej muzyce i część kompozycji, jak "Guerrero" czy "El Baile De Las Brujas" zaśpiewane są języku ojczystym.
Większość utworów jest jednak po angielsku i album jest w związku z tym mniej hermetyczny niż płyty poprzednie.
Te wydawnictwa dzieli jednak przepaść kompozycyjna i wykonawcza. "La Bestia" śpiewać nie umiał.
Czy teraz nie umie? Zapewne Marcolin wykonałby to lepiej, ale występ Moralesa jest i tak znakomity. Absolutnie nieoczekiwanie znakomity i idealnie wpasowany w tę muzykę. W pewnych miejscach jest nieco wspierany przez wielogłosowe chórki, przy czym uzyskano bardzo dobre efekty i te harmonie wokalne są momentami fantastycznie zrobione. Potężny głos "La Bestia' tym razem bardziej zdecydowany, operowy niemal i to on tworzy połowę klimatu.

Ciekawa, urozmaicona gra sekcji rytmicznej dodaje jeszcze tu kolorytu, a współpraca obu gitarzystów i wymienność funkcji godna szacunku.
Jeszcze jeden element trzeba koniecznie wymienić. To brzmienie. To jest zrobione kapitalnie i ten mroczny, ciężki sound, równocześnie bardzo ciepły i głęboki jest wspaniały, co najlepiej słychać w długich doomowych wybrzmiewaniach.
Przyznam, że nie spodziewałem się takiej płyty.
DANTESCO pozostawia daleko za sobą ubiegłorocznego kandydata do tronu epic doom/heavy - PROCESSION z Chile, który w ostatecznym rozrachunku nieco rozczarował.
W obecnej chwili, zespół z Puerto Rico to numer jeden na świecie.
Pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych epic heavy doom metalem.
Majstersztyk. Absolutny majstersztyk.


Ocena: 10/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości