Dark Forest
#1
Dark Forest - Dawn of Infinity (2011)
[Obrazek: 315440.jpg?0109]

Tracklista:
1. Hourglass 05:35
2. Lightyears On 04:21
3. The Green Knight 05:11
4. Seize the Day 04:29
5. The Tor 07:33
6. Through a Glass Darkly 05:20
7. The Stars My Destination 05:17
8. Under the Greenwood Tree 04:16
9. Black Delta 05:00
10. A Deadly Premonition 05:26

Rok wydania: 2011
Gatunek: Heavy Metal/Power metal
Kraj: Wielka Brytania

Skład zespołu;
Will Lowry-Scott -śpiew
Jim Lees - gitara
Christian Horton - gitara
Paul Thompson bas
Adam Sidaway -perkusja

Istniejący od roku 2002 DARK FOREST rozpędzał się dosyć długo zanim w roku 2009 zadebiutował albumem "Dark Forest". Była to płyta taka sobie , zniszczona w zasadzie przez fatalny wokal Christiana Hortona , który nieco wcześniej na krótko pojawił się też w jednym z efemerycznych składów CLOVEN HOOF. Na tym nowym albumie Horton już na szczęście nie śpiewa, bowiem w 2009 pozyskany został wokalista Will Lowry-Scott, do tej pory bez metalowej historii własnej.
Śpiewa nieco lepiej niż Horton, w kompozycjach z pogranicza tradycyjnego heavy metalu i power metalu, przy czym ta granicę wytycza raczej energia wykonania niż autentyczna power metalowa stylistyka.

DARK FOREST pozostaje wierny swojemu stylowi lekko folkowemu, lekko rycerskiemu i epicko-bojowemu. Brzmienie nie jest zbyt ciężkie, gitary lekko bzyczą i są rozmieszczone na jednym poziomie z sekcją rytmiczną gdzie nieźle pogrywa perkusista Sidaway. Horton uwolniony od wokalnych wyczynów gra sporo bardzo dobrych solówek wspierany w tym przez drugiego gitarzystę Jim Leesa, tyle ,że te kompozycje są pod każdym względem dosyć przeciętne. W większości pogodne i melodyjne jak "Hourglass" czy lekko maidenowski "Through a Glass Darkly".
Epicki bojowy duch jest stylizowany na zmetalizowane pieśni zamkowe ("Lightyears On" czy też "The Green Knight" oraz "Under the Greenwood Tree") szkoda tylko, że zbyt często się tu pojawia niepotrzebnie tradycyjny "łooooo" i nieco psuje średniowieczny charakter tego grania.
Will Lowry-Scott jest bardem o głosie starszego pokolenia bardów a jego styl jest mocno egzaltowany i teatralny. Czasem to się może podobać jednak częściej irytuje.Tym bardziej ,że jednak nie jest to wokalista pierwszoligowy i śpiewa niejednokrotnie z dużym wysiłkiem. Słychać to tam gdzie jest sporo partii wysokich , jak w "Seize the Day".
Ogólnie jest jednak epicko bojowo i rycersko i ten ich średniowieczy heavy/power fragmentami może się podobać jak długi i wolniejszy, dostojny i na swój sposób monumentalny i surowy"The Tor". W "The Stars My Destination" odchodzą od stylu dominującego na tym LP i grają bardziej tradycyjny heavy metal stając się zupełnie bezbarwnymi jednak. "Black Delta" ma najlepsze zagrywki gitarowe i choć prosty pełni tu rolę umiarkowanego killera. Tylko wokalnie Will Lowry-Scott się tu zupełnie nie sprawdza...
Jeden raz na koniec w "A Deadly Premonition" powiewa prawdziwym heavy/power metalem w amerykańskim rycerskim stylu lat 80tych i ten numer jest wart wszystkich pozostałych. Ma tez coś w sobie z tych miarowych bojowych kawałków RUNNING WILD i szkoda ,że grupa nie zaprezentowała tu więcej takich mocnych twardych ale bardzo melodyjnych i prawdziwe epickich numerów spod znaku miecza i topora.

Jest to w sumie dobra płyta. Ponownie, jak debiut instrumentalnie lepsza niż wokalnie, ponadto bardziej stylistycznie zróżnicowana. W kwestii brzmienia nie zaszkodziło by głębsze i bardziej miękkie brzmienie gitar bo sound ogólnie lekko męczy uszy.
Nie jest źle i jeśli się pogodzi z manierą wokalną Lowry-Scotta to mamy przyzwoity album z odrobiną dosyć przyjemnego battle folka w tle.


Ocena: 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Dark Forest - Dark Forest (2009)
[Obrazek: 224635.jpg]

Tracklista:
1. The Battle of Badon Hill 04:08
2. Pipes of Pan 04:10
3. The Wizard of Alderley Edge 04:02
4. Dyed in Crimson 03:57
5. Excalibur 08:26
6. Hollow Hills 04:27
7. Fear Dearg 03:41
8. The Wrekin Giant 07:38
9. Fight for Metal 03:55
10.Dark Forest 05:05

Rok wydania: 2009
Gatunek: Heavy Metal/Power metal
Kraj: Wielka Brytania

Skład zespołu;
Christian Horton - śpiew, gitara
Jim Lees - gitara
Bill Clough - gitara basowa
Adam Sidaway -perkusja


Jest to pierwszy album formacji z Dudley, kierowanej przez Christiana Hortona, który zaliczył także niedługi epizod w legendarnym CLOVEN HOOF w latach 2008-2009.

Grupa ta gra heavy metal osadzony w tradycji brytyjskiej gdzieś tam z echami największych klasyków (słychać IRON MAIDEN w otwierającym The Battle of Badon Hill), ogólnie jednak z pewnymi inklinacjami power metalowymi nawiązującymi do stylistyki POWER QUEST, zwłaszcza w formie przekazu heroicznego melodyjnego metalu.
Od razu na wstępie trzeba zaznaczyć, że ten LP jest kompletnie zdewastowany przez fatalny wokal, a raczej miauczenie Hortona, przerywane od czasu do czasu przeraźliwymi wysokimi zaśpiewami, które być może jakoś uszłyby w wypadku USPM z lat 80tych, ale tutaj pasują jak pięść do nosa. Gdy się z tym trochę oswoić, wyciszyć percepcję tych wokalnych popisów, to sama muzyka nie jest zła, a gitarowa robota bardzo solidna. Jest energia, jest pomysł na dobre riffy tworzące dobre melodie, a nawet bardzo dobre, jak w Pipes of Pan, gdzie zagrał gościnnie słynny założyciel WITCHFINDER GENERAL, Phil Cope. Ta kompozycja jest odległa od stylu jego macierzystego zespołu i to atrakcyjny, dynamiczny i potoczysty heavy metal. Czasem jest to zgrabnie podbarwione celtyckim folklorem jak w udanym The Wizard of Alderley Edge oraz Fight For Metal lub ma formę czegoś w rodzaju opowieści barda w The Wrekin Giant, lecz jaki bard (Horton) taka opowieść, choć w folkowych motywach bardzo dobra.
Gdy pojawiają się elementy neoklasyczne, to już tak dobrze nie jest, bo sola w stylu neoklasycznym w Dyed in Crimson są fatalne i ogólnie jakoś na tle tych mocnych heavy/power metalowych riffów w tej kompozycji to te piskliwe sola nie bardzo pasują. Nadrabia i to bardzo, mocny i realnie epicki Excalibur i tu muzycznie jest doskonale i nawet Horton usiłuje się do tego dostosować bardziej wyważonym i brutalniejszym wokalem. Na temat Excalibura było już kilka kompozycji, ta wydaje się jedną z lepszych i ciekawszych w formie. Dobrą serię kontynuuje bardzo melodyjny i łagodniejszy epicki Hollow Hills, którego słucha się tym lepiej, że jest instrumentalny. Gdy DARK FOREST gra agresywniej, ciężej i w stylu heavy/power to niszcząco brzmią gitary w świetnej mocarnej melodii Fear Dearg i doprawdy mało który zespół brytyjski gra z taką energią. Na zakończenie w pełni archetypowy song barda w stylu BLIND GUARDIAN, sztandarowy, bo zatytułowany Dark Forest. Wszystkie wady i wszystkie zalety poprzednich kompozycji...
Produkcja jest raczej przeciętna i o ile bas brzmi dobrze, a perkusja nieźle, to już gitary, szczególnie w solówkach, zrealizowane są bardzo amatorsko. Wokal także jest wciśnięty między gitary, co nie jest złe zważywszy jego wartość, ale ogólnie jest to chyba niezamierzony błąd inżyniera dźwięku.

Czasem można przymknąć oko i ucho na słabego wokalistę. Tu jednak bardzo dobra muzyka została zdeprecjonowana przez wokal zbyt słaby i zbyt amatorski jak na ogólny poziom zespołu. Horton chyba zdał sobie z tego sprawę (szkoda, że tak późno) i na kolejnej płycie zaśpiewał już ktoś inny.

ocena 6,4/10

new 8.08.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości