Dawn of Silence
#1
Dawn of Silence - Moment Of Weakness (2006)
[Obrazek: 134641.jpg]

Tracklista:

1. Hands of Fate 03:56
2. Out of Time 04:13
3. Point of No Return 03:46
4. Long Time Dead 03:32
5. Moment of Weakness 03:35
6. Fire and Ice 04:16
7. Misguided Life 04:30
8. Midnight 04:37
9. Seeker of Truth 04:30
10. Dark Secrets 03:52
11. Seven Gates 04:05
12. Fear of Life 06:19

Rok wydania: 2006
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Patrik Johansson - śpiew, gitara
Mats Johansson - gitara
Pelle Johansson - bas
Torbjörn Edqvist - perkusja

Zespół muzyką z tego swojego pierwszego albumu pobudza do refleksji nad tym, ile można zaczerpnąć z grania IRON MAIDEN, aby nie być posądzany o proste kopiowanie oraz czy skandynawski power metal można skrzyżować z brytyjskim heavy metalem i NWOBHM w formie strawnej i nie irytującej.
Panom Johanssonom się to udało. Album "Moment Of Weakness" to nie jest granie w żadnym stopniu odkrywcze, jednak pozbawione jest cukru Finów i lodu Szwedów, oferując w zamian cięte riffy i energiczne ataki dwóch gitarzystów oraz operujący w średnich i średnio wysokich rejestrach wokal. Do tego dudniący bas oraz bardzo gęsta i wymyślna perkusja Edqvista, który jako jedyny nie nazywa się Johansson. Ponieważ się tak nie nazywa, więc lekko go skrytykuję za nadmiar inwencji twórczej na tym LP... Mógłby trochę powściągliwiej się zachowywać w niektórych momentach.
Zaletą albumu jest to, że nie ma tu momentów słabych. Kompozycje może nie są wymyślne, ale przemyślane, z dobrymi solówkami i basowymi pochodami.
Tego IRON MAIDEN słychać sporo i w niemal każdym utworze można coś wyłapać. Jest to ten IM stary, z lat NWOBHM i 80-tych, pewne motywy są wręcz zapożyczone, podobnie jak wplatanie powtarzalnych ozdobników gitarowych w partiach solowych.
Nie ma jednak wrażenia muzycznego podszywania się, jak to ma miejsce w przypadku THUNDERBOLT z Norwegii. Skojarzenia są luźne, a uczucie deja vu ulotne.
Panowie Johanssonowie wrzucili tu także kilka innych stylowo kompozycji z niezwykle udanym "Misguided Life" o potężnym, heavy powerowym brzmieniu i kapitalnym, melodyjnym refrenie.
Żwawo, żywo i odważnie zagrane "Fire And Ice" i "Seven Gates" o tradycyjnej, maidenowskiej strukturze i świetnych melodiach to również najbardziej udane kompozycje.
Czasem są bardziej surowi i lekko epiccy, jak w "Dark Secrets" lub niszczą zaraźliwym rockowym refrenem w "Out Of Time".
Wszystko dosyć ciężko zagrane, na granicy heavy i power metalu, bez klawiszy, bez elektroniki i wypieszczonej, wycyzelowanej produkcji.
Album zamyka nieco dłuższy utwór "Fear Of Life" w odległy sposób przypominający "Fear Of The Dark" czy podobne maidenowskie kawałki... trochę za długi moim zdaniem, ale przepięknie zwieńczony akustyczną, balladową częścią.
Wcale bym się nie pogniewał, gdyby zamiast tej mocnej, utrzymanej w średnio wolnym tempie kompozycji nie było właśnie tej akustycznej ballady.
Debiut tego szwedzkiego zespołu oceniam bardzo pozytywnie.
Nic nie odkrywają, grają rzeczy znane i lubiane na bardzo dobrym poziomie, choć z pewnością nie jest to zespół wirtuozów.
Zapewne nie zdobędą również szerszej popularności, co nie przeszkadza cieszyć się od czasu do czasu ich debiutanckim albumem.

Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Dawn of Silence - Wicked Saint or Righteous Sinner (2010)
[Obrazek: 261821.jpg]

Tracklista:

1. Chasing a Ghost 03:59
2. Escape the Night 04:05
3. Release Me (From Myself) 04:07
4. In Quest for Life 05:30
5. Cage of Fear 03:48
6. Crucifire 03:09
7. Away From Heaven 05:08
8. Haunted Dreams 03:57
9. Shadow of Guilt 04:43
10. Masquerade 05:32

Rok wydania: 2010
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Patrik Johansson - śpiew, gitara
Mats Johansson - gitara
Pelle Johansson - bas
Torbjörn Edqvist - perkusja

DAWN OF SILENCE to mniej znany zespół ze Szwecji, który jednak w bardzo udany sposób zadebiutował w 2006 roku albumem "Moment of Weakness", gdzie wykorzystał styl muzyki IRON MAIDEN do zaprezentowania chwytliwego, melodyjnego i mocno zagranego heavy metalu. Grupa złożona z w 3/4 z panów Johanssonów, dosyć długo pracowała nad kolejna płytą, ale czas na to poświęcony na pewno nie jest stracony.
Szwedzi zaproponowali heavy metal bardzo atrakcyjny pod względem melodii, inspiracji IRON MAIDEN jest tym razem znacznie mniej, pojawiły się za to echa niemieckiego melodic power i mocniej zagranego hard rocka w skandynawskiej manierze, głównie w drugiej części albumu.
Ta różnorodność jest tu zarówno plusem, jak i minusem, tyle że każdy może znaleźć coś dla siebie.
Już otwierający ten LP "Chasing a Ghost" to dynamiczny, melodyjny heavy metal z echami W.A.S.P., w "Escape the Night" z kolei słychać nawiązania do lżejszych nagrań DREAM EVIL. Brytyjskie odniesienia to "In Quest for Life", przy czym wcale nie takie ironowe, raczej sięgające głębiej do filozofii grania heavy metalu z UK. Niekiedy łączą różne motywy w jedną całość, jak to ma miejsce w "Shadow of Guilt" ze znakomitym heavy powerowym atakiem, ale użyte tu chórki mogłyby być lepiej zrobione. Najwięcej z grania z debiutu pokazali w zwartym i dynamicznym "Haunted Dreams" i ta kompozycja, zbudowana na maidenowskich riffach, pełnych polotu i świeżości, wypada tu bardzo okazale, podobnie jak bardzo dopracowany pod każdym względem "Release Me (From Myself)" z doprawdy interesującą melodią. Bez problemu radzą sobie z czarowaniem refrenem w typowym melodic heavy metalowym "Masquerade", solidnie rozgrywają powerowy "Cage Of Fear", zaś w równie udanym "Away From Heaven" pokazują, że i ekscytujące rozgrywanie części instrumentalnych nie jest im obce. Samo wykonanie jest na tym LP bardzo dobre, zarówno sola gitarowe, jak praca sekcji rytmicznej bez zarzutu i można by nawet powiedzieć, że pod tym względem uczynili postęp od czasu swojego debiutu. Wokalista Patrik bardzo żwawy i energiczny, słychać, że wkłada w to, co robi dużo pasji i zaangażowania. Głos ruchliwy, zmienny, ale bez pisków i ryków - taki rasowy heavy melodic wokalista. Mocno ubarwia proste przecież w gruncie rzeczy kompozycje.
Moim zdaniem, jedynie w "Crucifire" coś nieco poszło nie tak i ta kompozycja zupełnie mnie nie przekonuje.
Brzmienie tej płyty jest znakomite, dopracowane i selektywne, z idealnie wyważonymi proporcjami pomiędzy głośnością sekcji rytmicznej, gitar i umiejscowieniu w tym wszystkim głosu wokalisty. Świeże, przebojowe, ale nie radiowe spojrzenie na melodyjny heavy metal, wykonany w wielu miejscach z powerową werwą.
Album atrakcyjny i godny polecenia, należy też mieć nadzieję, że na tym nie poprzestaną.
Po wydaniu tego LP, wokalista Patrik Johansson został dostrzeżony w metalowym światku szwedzkim i dołączył do znacznie bardziej znanego BLOODBOUND, gdzie zastąpił samego Urbana Breeda.
Należy mieć tylko nadzieję, że nie zahamuje to dalszej kariery interesującego DAWN OF SILENCE.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości