Demonlord
#1
Demonlord - Only The Dead Are Safe (2011)
[Obrazek: 296558.jpg]

Tracklista:

1. Locked In 03:07
2. Welcome To Vegas 03:06
3. Let the Demon Out 04:27
4. Get Out Of The Rock 02:39
5. She Lies 04:07
6. Buffet Rock 04:39
7. The Bastard's Song 03:29
8. Kill Your Memory 05:56
9. Don't Care 03:30
10. Ten Years Of My Life 04:25
11. Stay Strong 03:52
12. Sword In Your Eye 03:39

Rok wydania: 2011
Gatunek: Melodic Power Metal/Heavy Metal
Kraj: Węgry

Skład zespołu:
Balázs Jurásek - śpiew, bas
András Nagy - gitara
Gábor Kovács - gitara
Zoltán Világi - perkusja

Do tej płyty podszedłem zupełnie bez bagażu doświadczeń i porównań, bo zespół znałem dotychczas tylko z nazwy i kilku popularniejszych kompozycji z ciekawymi melodyjnymi refrenami. Węgry nigdy wielką potęgą w power metalu nie były, ten zespół jest jednak popularny nie tylko w rodzinnym kraju. Nowa płyta została przyjęta z zainteresowaniem, tym bardziej, że od wydania poprzedniej minęło kilka lat.

Album zawiera 12 kompozycji, zwartych i niezbyt długich, poza "Kill Your Memory".
"Locked In" buja w prostym rytmie. Najbliżej tu do Niemiec, gdzie mocna gitara jest nieco kwadratowa, nieco groove w tym wszystkim jest i hard'n'heavy spod znaku GUN BARREL, zmieszanego z późnym PRIMAL FEAR i pewnie można by wiele tu jeszcze wymieniać.
W "Welcome To Vegas" jest coś z RAGE i słychać, że dopracowanie refrenów pod względem atrakcyjności i ich chwytliwości to mocna strona zespołu. W tej kompozycji jest bardzo klasyczne dla stylu niemieckiego grania solo, takie tu dominują i są zazwyczaj bardzo dobre, pełne ekspresji i na solidnym technicznym poziomie.
W "Let The Demon Out" nieco epiki power metalowej w stylu fantasy i tu faktycznie jest super melodyjnie i potoczyście, choć gdyby to było zagrane dynamiczniej i szybciej, wtedy wyszedłby z tego PARAGON z bardzo atrakcyjnym refrenem. Gitara wygrywa zabawną w sumie melodię i tak do końca na poważnie tego utworu chyba nie można traktować. Niemniej jest znakomity.
"Get Out Of The Rock" to niestety słaby kawałek, gdzie MOTORHEAD miesza się ze stadionowo podanym glam metalem. "She Lies' to znów nieco siłowo wykonany numer hard rockowy z pretensjami na heavy metal i bardzo ograną melodią, podobnie jak gra masa niemieckich grup określanych jako melodic heavy metal/hard rock.
"Buffet Rock" rozpoczyna się od fantastycznego pitolenia na gitarze w stylu neoklasycznym i jest też ona dalej w speed metalowym kawałku w stylu true i tu znów słychać zbliżenie do tego melodic speed grania, jakie było popularne w Niemczech, w latach 90-tych, przy czym solo neoklasyczne tu wrzucone to coś zupełnie nowego i ubarwia ten w sumie średni typowy kawałek. W "The Bastard's Song" zespół proponuje prosty heavy power, melodyjny, dynamiczny i z true refrenem do wspólnego śpiewania o metalu. No germańskie to w każdym calu, wręcz nie do pomyślenia, aby taki kawałek nagrany został gdzieś indziej. Fajnie się tego słucha, bo to jest jasne i proste w formie i treści. Podobnie jest w "Don't Care", gdzie jednak więcej z kolei tradycyjnego rocka podanego w metalowej formie.
Wspomniany wcześniej "Kill Your Memory" to kompozycja balladowa, ładnie akcentowana basem bez nadmiernego słodzenia, bo toczy się powoli, ale dosyć ciężko tu momentami gitary brzmią .
W pewnym miejscu jest doprawdy fajny motyw przemykający w refrenie, natomiast solo jakieś płaczliwe i nijakie.
Taki melodic heavy/hard rock w średnim tempie to "Ten Years Of My Life" i znów to kolejna wycieczka do Niemiec, ale już na tej trasie byliśmy setki razy.
Pod RUNNING WILD jeszcze na tej płycie nie grali, ale zagrali na początku "Stay Strong", przechodząc potem do szerszego eksploatowania melodyjnego poletka hard'n'heavy i heavy metalu tradycyjnego. W Sword In Your Eye" są na koniec rycerscy, bardzo true i bardzo jak SOLEMNITY, ale oczywiście z dużo lepszym wokalem. No jest to udane zakończenie tego albumu, który w sumie budzi mieszane uczucia.

Wokalista jest bardzo pewny siebie ze swoim głosem z lekką chrypką, napędza to wszystko, gitary dynamiczne, sekcja rytmiczna chwilami nawala aż miło posłuchać, choć rzeczy proste. Mocne, soczyste brzmienie, takie to true power metalowe, zadziorne i lekko chropowate przy całkowitej klarowności jednocześnie.
Tyle że to kolejna płyta z niemieckim biesiadnym power/hard rockiem/melodic metalem z pubów. Tego się na pewno fajnie słucha po kilku piwach, w sympatycznym towarzystwie Braci Metalu, ale ogólnie to taki zbiór utworów w nadreńskiej tradycji, zagranych nieco mniej topornie, z melodiami i riffami, jakie już tysiące razy się przewinęły w odtwarzaczach. Jeśli faktycznie "Let the Demon Out" jest tu trochę żartem, to szkoda, że tak nie żartowali cały czas.
Ten refren z głowy wyjść nie może .


Ocena: 7.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości