Desolation Angels
#1
Desolation Angels - Desolation Angels (1986)
[Obrazek: 10919.jpg]

Tracklista:
1. Spirit of the Deep 08:02
2. Evil Possessor 03:29
3. Valhalla 06:35
4. Unsung Hero 04:34
5. Death Machine 05:40
6. Wild Gypsy Woman 05:11
7. Dance of the Demons 06:15
8. Angry Rain 06:05

Rok wydania: 1986
Gatunek: heavy metal (NWOBHM)
Kraj : Wielka Brytania

Skład zespołu:
Dave Wall -śpiew
Robin Brancher - gitara
Keith Sharp - gitara
Dave Scutt - bas
Adam Palfrey - perkusja

Gdyby nawet osoby dosyć obeznane z NWOBHM zapytać jakie zespoły grały ten nowy heavy metal wzorując się na BLACK SABBATH to zapewne natychmiast padły by nazwy WITCHFINDER GENERAL i PAGAN ALTAR po czym zaległa by cisza.
Tak cisza panowała też przez cały czas istnienia wokół londyńskiego DESOLATION ANGELS , który swą działalność rozpoczął w pamiętnym roku 1980.
Przez długie lata nie mógł jednak kompletnie nic zdziałać i kilka nagrań utrwalił jedynie własnym przemysłem. Gdy już zainteresowanie metalem z kręgu NWOBHM zaczęło ostatecznie słabnąć w akcie desperacji za własne pieniądze w roku 1986 wydał płytę s/t.
Płyta zdumiewa i w wielu momentach zachwyca.
Muzyka z jednej strony opierała się na grze dwóch gitarzystów produkujących standardowe dla NWOBHM riffy ale tworzące melodie charakterystyczne raczej dla BLACK SABBATH. Można powiedzieć że to taki w pewnym stopniu również szybciej zagrany doom. Wokalista lekko w manierze Osbourne'a , spora dawka mrocznego epic , świetne riffy i melodie poza jedynie jakoś nie pasującym zwykłym rockowym "Unsung Hero". Reszta kompozycji to wspaniały popis -wystarczy posłuchać jak sobie na średnich tempach grają w numerze "Valhalla" czy w niszczącym "Angry Rain". Wspaniały epicko-melancholijny klimat w tym spokojnym rozgrywaniu tej kompozycji to jej wielki atut. Sola na tej płycie są lekko stylizowane na styl Iommiego , jednak nie na tyle aby uznać to za proste kopiowanie. W najdłuższym "Spirit of the Deep " generują sporą dawkę mroku i faktycznie sabbathowego klimatu. Krótkich utworów ,tak typowych dla NWOBHM nie ma wiele a jedyny taki to "Evil Possessor" gdzie słychać pewne echa grania amerykańskiego epickiego power/heavy. Rytmika jest nieraz porywająca , jak w "Death Machine" a melodie mają czasem zmetalizowany retro charakter jak w "Wild Gypsy Woman" .
Nie ma tu niezwykłych popisów instrumentalnych, nie ma też identyfikacji z BLACK SABBATH w pełnym wymiarze.
Mimo,że to produkcja własna to brzmienie można uznać za co najmniej dobre.
Ten sound porównywalny jest z tym z debiutu WITCHFINDER GENERAL i tylko miejscami jest jakby nadmiernie wyostrzony.
Płyta z przyczyn finansowych nie miała ani promocji, ani żadnego wsparcia i zespół pozostał niezauważony.
Muzycy,którzy nie potrafili się przebić w Anglii udali się do USA ale i tam niewiele zdziałali . Powrócili do UK w 1991 i zespół się ostatecznie w 1994 rozwiązał.


Ocena 8,7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości