Dream Weaver
#1
Dream Weaver - Words Carved Within (2003)
[Obrazek: 24531.jpg]

Tracklista:

1. Another Ascendance 01:59
2. Back from the North 05:24
3. The White Ship 05:23
4. Light in the Dark 05:54
5. Streams of Altered Worlds 04:14
6. Soulsearching 06:30
7. Wings of Forever 05:40
8. Bright Fading Past 06:46
9. Burn the Sun 05:20
10. Ice Cold Steel 04:16
11. Eyes of the Day 04:57

Rok wydania: 2003
Gtaunek: Epic heavy metal/power metal
Kraj: Grecja

Skład zespołu:
Jim Marcou - śpiew
George Zacharoglou - gitara
Takis Fytos - bas
John Basimakopoulos - perkusja

Historia tego zespołu może stanowić podręcznikowy przykład kariery grupy heavy metalowej w Grecji. Najpierw death metalowy falstart pod nazwą INFECTION, w roku 1992 przekształcenie w DREAM WEAVER po nagraniu jednego demo. Kolejne lata to skromne płytki demo w greckim podziemiu i lokalne koncerty w rejonie Aten.
Dopiero w 2001 roku zespół zdołał wydać EP "Fantasy Revealed", która co prawda nie podbiła greckiej sceny metalowej, ale pozwoliła w końcu na wydanie debiutanckiego LP w 2003 roku. Tu zespół przedstawił kompozycje premierowe w głównym nurcie tak lubianego w Helladzie tradycyjnego heavy metalu z nastawieniem na epic.
Jest w tym graniu jednak także poza heroicznym heavy metalem również power metal, który mieści się w gdzieś pomiędzy tym granym w USA i tym z Europy.
Kompozycje w większości opierają się na szybkich powerowych melodyjnych fragmentach i wolniejszych tradycyjnych epickich heavy metalowych wstawkach, a wokalistę wspierają chórki w refrenach.
Można by powiedzieć - "słyszałeś pierwszy kawałek - Back from the North, słyszałeś już wszystko". Zespół niczym nie zaskakuje w zasadzie przez cały czas, czasem jednak pojawiają się bardzo ciekawe, typowo greckie melodie - epickie, surowe, ale ciepłe i zapadające w pamięć. Tu na pewno wyróżnia się The White Ship, bo tam gdzie melodia jest mało wyrazista zespół niczym specjalnym nie imponuje - jak w Wings of Forever, czy w Bright Fading Past. Gdy grają wolniej jak w Light in the Dark i większa odpowiedzialność spoczywa na wokaliście, jest od razu obnażana jego słabość. Ma chyba wadę wymowy albo bardzo dziwny akcent, a sam głos może nie jest zły, ale emocjonalny przekaz pozostawia wiele do życzenia.
Tu brak jakiejś zadziorności albo męskiego podejścia, a tak to Jim Marcou bardziej by pasował do jakiejś kapeli grającej tradycyjny doom epicki metal, gdzie te zawodzenia nie raziły by tak mocno.
To także słychać w udanym muzycznie, amerykańsko rycerskim Streams of Altered Worlds,
gdzie akurat wstęp obiecuje nieco epickiego doom, ale ostatecznie dostajemy typowy dla tego LP utwór złożony z momentów szybszych i wolniejszych.
Znakomity jest pomysł na Soulsearching. Tu doprawdy brak tylko ostatecznego szlifu do tej melodii, jakże chwytającej za serce i gdzieś sięgającej korzeniami do hard rocka lat 70tych, ale w oszczędnym greckim epickim stylu.
Gitara akustyczna, szum morza - to na płytach zespołów greckich z tego kręgu jest niemal normą - tu tez mamy to w Burn the Sun. Szkoda jednak, że ta kompozycja to tylko klasyczny epicki heavy/power zagrany w średnim, lekko usypiającym tym razem tempie.
Dwa najlepsze numery zostały zostawione na koniec.
Dynamiczny, powerowy galopujący niemal jak RUNNING WILD Ice Cold Steel ładnie zrobiony jest też w tych partiach wolniejszych, tyle że jako powerowa rakieta bez zwolnień ożywił by ten LP.
A może trzeba było nagrać płytę z taką muzyką jak ostatni Eyes of the Day?
Jest w tym utworze coś urzekającego naiwnością czystej melodii i tego rzadko spotykanego tempa na takich płytach. Taki luz i taka przyjemna praca basu i gitar.
Epicki hard rock jak onegdaj inny grecki zespół NORTHWIND grał i to jak grał!
Poziom wykonania jest średni. Nie ma tu wirtuozów, nie ma też niczego co można określić jako artyzm. Graja dobrze, ale kilka momentów niezwykle ciekawie zagranych to za mało, aby chwalić samo wykonanie.
Brzmieniowo płyta nagrania dosyć niedbale, z ta charakterystyczną dla płyt greckich drugiego rzutu pukającą suchą perkusją, nieokreślonym soundem gitar i mętnym chwilami mixem całości. Wokal wysunięty do przodu, chyba aż bardzo i najjaśniejszym punktem jest tu bas i basista, tyle że i ten element mógłby być bardziej dopracowany.
Grecki średniak, który jednak ma do zaproponowania na tym LP więcej niż zazwyczaj PHANTOM LORD, ale znacznie mniej niż MARAUDER czy ELWING. Nie jest to także płyta, która mogła by zadowolić fanów typowego epic heavy spod znaku BATLLEROAR.
Zespół tym LP odniósł sukces bardzo umiarkowany i lokalny. Jakiś czas był wymieniany w gronie greckich metalowych nadziei na przyszłość, grywał z innymi zespołami na greckich gigach, ale od roku 2007 nie daje już znaku życia i najprawdopodobniej podzielił los wielu innych zespołów z Hellady i już nie istnieje.


Ocena: 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości