Dreamtale
#1
Dreamtale - Beyond Reality (2002)
[Obrazek: 15930.jpg]

Tracklista:

1. Intro 04:06
2. Memories of Time 04:46
3. Fallen Star 04:25
4. Heart's Desire 08:10
5. Where the Rainbow Ends 05:01
6. Time of Fatherhood 05:25
7. Dreamland 03:38
8. Call of the Wild 05:23
9. Dancing in the Twilight 04:58
10. Refuge From Reality 04:45
11. Silent Path 04:52
12. Farewell... 07:15

Rok wydania: 2002
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Rami Keränen - śpiew, gitara
Esa Orjatsalo - gitara
Alois Weimer - bas
Turkka Vuorinen - instrumenty klawiszowe
Pete Rosenbom - perkusja
gościnnie:
Marco Hietala - śpiew
Sanna Natunen - śpiew

DREAMTALE to zespół stworzony przez gitarzystę Keränena i ten album to debiut grupy.
Keränen wyszedł na tej płycie naprzeciw oczekiwaniom fanów melodyjnego heavy i power metalu na fali wzmożonego zainteresowania gatunkiem w Finlandii i Europie i Japonii, gdzie DREAMTALE szybko zdobył sporą popularność. Keränen zrezygnował z prostego kopiowania dokonań STRATOVARIUS czy SONATA ARCTICA i do kompozycji dołożył elementy hard rocka, melodic metalu i całości nadał formę bogatą aranżacyjnie, choć nie wychodzącą poza ramy melodic power metalu, także w wielu punktach stycznego z niemieckim. Jest to jedyny album, gdzie Keränen zaśpiewał sam, posiłkując się gościnnym udziałem Marko Hietala i wokalistki Sanny Notunen w kilku kompozycjach. Był to dobry ruch, bo Keränen okazał się wokalistą bardzo dobrym, o specyficznym, rozpoznawalnym głosie, nie mającym nic wspólnego ze śpiewem Koltipelto dla przykładu.

Płyta nie posiada ani nadmiernego ciężaru, ani też nie jest zbyt lekka. Kompozycje dobrano bardzo starannie, także pod względem ich układu i samo rozpoczęcie w postaci instrumentalnego "The Dawn" autorstwa Smitha i Zimmera jest zaskakujące, ale zwiastujące, że i trochę lekko podanej epiki i fantasy klimatu tu się znajdzie."Memories Of Time", w melodii bezpośrednio z niego wypływający to właśnie taka łagodna pełna ciepła, ale dynamiczna kompozycja z echami wczesnego HELLOWEEN, z porcją galopad powerowych i znakomitym, pełnym rozmachu refrenem. Ta, jak i pozostałe kompozycje, są ładnie rozbudowane o liczne sola, klawiszowe pasaże, gęsty bas i ta muzyczna przestrzeń jest wypełniona cały czas interesującymi motywami pobocznymi.
Duża w tym zasługa klawiszowca Vuorinena, gra doprawdy znakomicie proste rzeczy, idealnie wpasowane w utwory. Drugim gitarzystą jest Orjatsalo, współtwórca większości kompozycji i ta wzajemna współpraca z Keranenem się układa znakomicie. Gitary się uzupełniają, to granie pełne energii w natarciach i galopadach.
No i refreny są kapitalne. Jak pojawia się refren w "Refugee From Reality" to potem się czeka cały czas, gdy wykonają go ponownie. To taka specyficzna cecha tego albumu - na te refreny zamaszyste czeka się bez przerwy z ogromną niecierpliwością. Radosne, ale nie wesołkowate granie melodic fantasy metalu trwa przez cały czas. Cały czas na bardzo wysokim poziomie, bo na tym LP nie ma po prostu słabych utworów. W "Fallen Star" świetne partie wokalne różnego typu i zwiewne solo Vuorinena, no i oczywiście gitarowe sola, które są bardzo dobre na tej płycie.
Gdy graja wolniej, prezentują pełne ciepła melodic metalowe utwory w rodzaju "Time Of Fatherhood", gdy zaś wchodzą w rytmiczny power metal są nie do pobicia, szczególnie we "When The Rainbow Ends", gdzie gościnnie śpiewa w roli głównej Marko Hietala. Refren tej kompozycji to absolutny killer i kwintesencja melodic power. Zresztą Hietala się tu bardzo przyłożył, podobnie jak w rozbudowanym, centralnie ustawionym "Heart's Desire" pokazał on klasę, przy czym ta kompozycja jest nieco bardziej złożona. Zawiera ona i elementy neoklasyczne i pewne cechy stylistyki STRATOVARIUS i może nawet TAROT oraz coś z progresywnego melodic power, prezentowanego przez zespoły skandynawskie. Ładna jest melodia, a staranność wykonania ogromna. Tu też słychać, jak to wszystko jest przemyślane na tym albumie w szczegółach. Nie ma miejsca na przestoje czy nadmierne wydłużanie jakichś motywów. Udane są także numery, gdzie zaśpiewała Notunen - "Silent Path"i łagodny "Farewell".
"Dreamland" to jedyna kompozycja autorstwa Orjatsalo i tu lekki motyw folkowo-rycerski jest głównym. Po raz kolejny to wszystko pięknie się rozwija w refrenie, śpiewanym razem z Notunen. Ułożone, pełne elegancji sola klawiszowe i gitarowe. Piękny nastrój w początkowej części "Call Of The Wild" czy tez wciągajaca melodia w "Dancing In The Twilight".

Dużo można o tej płycie opowiadać. Bogato to jest zrobione, bez uciekania się do symfoniki czy elektroniki.
DREAMTALE zdołał także uzyskać znakomite brzmienie całości. Krystaliczny sound, miękki w gitarach, głęboki w basie i mocnej perkusji. Wysublimowane klawisze o bardzo różnym brzmieniu, za każdym razem nieco innym. Zagrane to wszystko jest w sposób porywający, a zgranie zespołu fantastyczne.
Magiczna, pełna niespodzianek i bardzo bardzo przyjemna podróż w świat melodic metalu.
Jeden z najlepszych fińskich albumów w tym gatunku, którego poziomu już DREAMTALE w innych składach w okresie późniejszym nie osiągnął.


Ocena: 9.4/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Dreamtale - Phoenix (2008)
[Obrazek: 199054.jpg]

Tracklista:

1. Yesterday's News 03:32
2. Eyes Of The Clown 04:43
3. Payback 04:44
4. Failed States 03:49
5. Take What The Heavens Create 02:53
6. Great Shadow 05:15
7. No Angels No More 03:49
8. Faceless Men 04:16
9. Firebird 03:47
10. The Vigilante 04:46
11. Lady Dragon(bonus track) 4:15
12. Between Love And Hate (bonus track)4:04

Rok wydania: 2008
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Erkki Seppänen - śpiew
Rami Keränen - gitara
Seppo Kolehmainen - gitara
Pasi Ristolainen - bas
Arto Pitkänen - perkusja
Akseli Kaasalainen - instrumenty klawiszowe

Rami Keränen to niezwykle sympatyczny człowiek, który od roku 1999 kieruje zespołem DREAMTALE. Melodyjny power metal w Finlandii ma pozycję bardzo mocną, a znaleźć się tam w czołówce i jednocześnie nie być stale porównywanym do tych najbardziej rozpoznawalnych grup to nie lada sztuka. Keränenowi udało się jedno i drugie i pierwsza połowa bieżącego dziesięciolecia to seria trzech bardzo dobrych płyt, nagranych w stale zmieniających się składach.
Po roku 2005 nastała jednak cisza i gdy wydawało się, że kolejny znakomity zespół przeszedł do historii, Keränen zreformował skład po raz kolejny, jako wokalistę wciągnął do grupy Erkki Seppänena znanego z KYPCK i pojawiła się kolejna płyta.
Żeby nagrać taki album trzeba mieć i fantazję i dużo poczucia humoru oraz sporo dystansu do siebie i muzyki, jaką się prezentuje. Trzeba mieć też pewną odwagę, aby z zespołu, grającego melodic metal/power metal w ściśle określonej konwencji, przejść na pozycje radosnej, melodyjnej zabawy stylami, formami i gatunkami. Ta płyta to zbiór radosnych hitów na słoneczny, ciepły dzień, to w wielu momentach metalowe disco polo, muzyka z remizowych potańcówek w klawiszach i rytmach, a co najważniejsze jest tu luz i żart, a przy tym zrealizowany na bardzo wysokim poziomie, do którego DREAMTALE już wcześniej wszystkich przyzwyczaił.
Jest to nadal album dla fanów melodic power, bo to metal jak się należy, a że wzbogacony o elementy pop, disco, a nawet i techno to niczego nie zmienia. Czystego pop music tu nie ma, dyskoteka jest melodic metalowa, a techno czy nawet industrial to tylko taki dodatek, aby wywołać jeszcze więcej zamieszania w tej muzycznej zabawie. Co jeszcze ważniejsze - ta muzyka chwyta od razu, jest przebojowa, zmusza do nucenia refrenów i zostaje w głowie.
Nie jest natomiast infantylna. Słychać, że nad tymi kompozycjami muzycy solidnie przysiedli, i że wzięli się za to autentyczni fachowcy. No i wreszcie ta płyta jest różnorodna i barwna. Praktycznie każdy kawałek jest w swej głównej melodii zaczerpnięty z innego podgatunku muzycznego i dopasowany do potrzeb melodic metalowej imprezy Keränena i reszty imprezowiczów.
"Yesterday's News", obdarzony disco polo klawiszami na początku, przekształca się w rytmiczny melodic power z elementami hard rocka z lat 80-tych i jest to bardzo fajne zaproszenie na tę metalową prywatkę. Jest ona pełna chórków w refrenach, czasem nie do końca poważnych, klasycznego "oooo'" i wszystkiego tego, co stanowi nieodłączny składnik takiego grania. W "The Vigilante" miesza się wszystko od SONATA ARCTICA po HELLOWEEN z Kiske i tu też melodic speed power pokazany jest lekko w krzywym zwierciadle. No po prostu słychać, że ta epicko rycerska napinka jest tu udawana. "Eyes Of The Clown" to także czyste granie z Kai Hansenem w tle, pełne luzu i dystansu do tego wszystkiego, podanego z uśmiechem, pukającą rytmicznie perkusją i długim solem klawiszowym, pasującym bardziej do SOANTA ARCTICA. Dyskotekowy rytm, techno i zabawne parodiowanie industrialnych brzmień to "Failed States" ze skocznymi, remizowymi wstawkami elektronicznymi i zupełnie do tego nie pasującym, z lekka napuszonym, true wokalem. No zrobione jest to bardzo dobrze, tak jak i chwytliwy refren. Znakomicie wypadają te zagrywki rodem z wiejskiej zabawy w "Take What The Heavens Create" w połączeniu z tradycyjnym dla DREAMTALE motywem głównym. Od czasu do czasu zwalniają tempo, jak w balladowym "No Angels No More" z duetem mieszanym i to doprawdy piękny utwór, z pianiem, symfonicznym tłem i śpiewem Seppänena w stylu, jaki prezentuje w KYPCK oraz kapitalnymi partiami wokalistki.
Znakomicie prezentuje się mocniejszy, melodic heavy metalowy, trochę w stylu lat 80-tych, "Great Shadow" z bogatymi partiami wokalnymi w tle, gdzie chórki z udziałem głosów żeńskich mają charakter stosowanych w metalu symfonicznym, a riffy są ciężkie i soczyste. Radosnego melodic power metalu w tanecznych rytmach nie brak w "Faceless Men", ale i tu mamy do czynienia z nieustannym mieszaniem i rycerskiego power metalu, i fantasy grania niemieckiego, i zabawnych chórków, a wszystko podane w sposób bardzo atrakcyjny, nawet i to solo, jakże typowe dla dyniowego grania HELLOWEEN. Ta sama helloweenowska atmosfera z lat 80-tych panuje i w "Firebird", ze znakomitym refrenem, jakiego na próżno teraz szukać w nagraniach HELLOWEEN czy GAIA EPICUS. Może nieco słabiej się tu prezentuje "Payback", ale w wersji japońskiej grupa dodała dwa bonusy, które są niewątpliwie ozdobą albumu i warte są wymienienia. Skoczny i szybki "Lady Dragon" to klasyczny speed melodic power w tradycji fantasy, zagrany przez Finów, a wymyślony przez Niemców. To wszystko już było, a przecież słucha się tego świetnie, zwłaszcza z radosnymi, "wieśniackimi" klawiszami w tle oraz ich dialogiem z gitarą w części instrumentalnej.
"Between Love And Hate" to absolutny killer disco polo metalu i nasi rodzimi twórcy powinni się wstydzić, że nie wymyślili czegoś takiego. No i do tego są tu lata 80-te i jest metal, podany z humorem i lekkością, jakiej coraz mniej nawet w rasowym hard rocku. Fantastyczne klawisze i zaśpiewy pań w chórkach oraz Seppänen, śpiewający z ogromnym zaangażowaniem, ale jestem ciekaw, ile się wszyscy uśmiali, jak to nagrywali wraz tymi wygłupami wokalnymi w pewnych momentach. Keränen znany jest z ogromnego poczucia humoru, jak widać Seppänen także umie się bawić w przerwach pomiędzy śpiewaniem rosyjskich romansów.
A przy tym wszystko to jest zrobione na najwyższym poziomie , to nie jest żart muzyczny dla samego żartu kogoś, kto w muzyce nie ma nic do powiedzenia. Oni się tu wszyscy świetnie bawią i zapraszają do zabawy innych.
Robota instrumentalistów wyśmienita i choć tym razem Keränen specjalnie się gitarowo nie wysila, to sola są jak zwykle co najmniej bardzo dobre. Klawisze Kaasalainena kapitalne w tym odważnym, kontrolowanym kiczu i jest tu jednym głównych bohaterów tego spektaklu, a to przecież jego pierwsza płyta w DREAMTALE. Ristolainen z nowym perkusistą Pitkänenem rozumie się bardzo dobrze, a nowy pałker pokazał tu oprócz prostego, remizowego młócenia kilka ciekawych zagrywek, ale, co najważniejsze, gra z wyczuciem w tej pomieszanej konwencji.
Tradycyjnie dla DREAMTALE, album ma znakomite brzmienie, pełne głębi, mocnego basu, grzmiącej i syczącej blachami perkusji i starannie dobranych klawiszy o najróżniejszym natężeniu i soundzie. Moc gitar dobrana starannie, a wokal ustawiony na optymalnej głośności, podobnie jak bardzo czytelne chórki.
Wesoło, powerowo, melodyjnie, z jajem i humorem DREAMTALE zagrał to, co inne zespoły traktują śmiertelnie poważnie. Na pewno nie jest to album na miarę płyt wcześniejszych, z topowych pozycji fińskiego melodic power, ale w kategorii żartobliwego grania z pewnym kluczem spisali się bardzo dobrze.


Ocena: 8.6/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Dreamtale - Epsilon (2011)
[Obrazek: 299422.jpg]

Tracklista:

1. Firestorm 04:30
2. Angel Of Light 04:04
3. Each Time I Die 05:13
4. Where Eternal Jesters Reign 03:33
5. Fly Away 05:08
6. Reasons Revealed 04:48
7. Strangers' Ode 05:58
8. Mortal Games 03:45
9. Lady Of A Thousand Lakes 05:51
10. March To Glory 06:28

Rok wydania: 2011
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Erkki Seppänen - śpiew
Rami Keränen - gitara
Seppo Kolehmainen - gitara
Heikki Ahonen - bas
Petteri Rosenbom - perkusja
Akseli Kaasalainen - instrumenty klawiszowe

To już piąty album grupy, od początku kierowanej przez Rami Keränenena, która największą popularnością cieszyła się w pierwszych latach XXI wieku, dołączając do ścisłej czołówki europejskiego melodic power metalu.
Mimo że skład nie był nigdy ustabilizowany, zespół nagrywał w miarę regularnie, ostatnio prezentując płytę w 2008 roku z nowym, ale markowym wokalistą Seppänenem, znanym także z klimatycznego "rosyjskiego" KYPCK.

Poprzedni LP "Phoenix" był pełnym rockowego luzu i pomysłów albumem z kręgu melodic metal, tym razem grupa ponownie skierowała się w rejony power metalu tradycyjnego i niestety trochę już wyeksploatowanego. Po raz pierwszy jest w historii zespołu nastawienie na ten niby rycerski i niby medievalowy power metal, niby, bo w gruncie rzeczy to kompozycje plasujące się w mainstreamie melodic power.
Słychać poważne uproszczenie konstrukcji utworów w stosunku chociażby do debiutu i płyty następnej, gdzieś trochę uciekły te fantazyjne klawisze i solówki gitarowe i ten element nieprzewidywalności, jaki cechował zespół w dawnych latach. Taki jest otwierający "Firestorm", dynamiczny i prościutki i taki też jest "Angel Of Light", gdzie ten motyw główny już był kiedyś wykorzystany, a dyskotekowe klawisze nie bardzo pasują do ogólnie podniosłego rycerskiego charakteru utworu.
W pewnym sensie DREAMTALE na tym LP próbuje połączyć najprostszą chwytliwość z atmosferą bardziej uroczystą, bojową i heroiczną i nie bardzo się to udaje.
Tym utworom trudno coś zarzucić, są sprawnie zagrane, melodie sympatyczne, galopady zgrabne jak w "Each Time I Die" czy też "Where Eternal Jesters Reign", ale to wszystko jest bardzo ograne.
Coś tam nowego pojawia się w "Fly Away", jakiś motyw irlandzki, trochę bojowej podniosłości i rozmachu, ale to też się w końcu rozmywa w źle dobranych klawiszach i powszednim refrenie.
Nieszczególna jest forma wokalna Seppänena. "Reasons Revealed" to piękny, dumny song i na tym albumie zdecydowanie zwraca uwagę, ale wokalista mógł lepiej rozegrać początkową część, zwłaszcza, że potrafi stworzyć głosem klimat, co pokazał w KYPCK i to nie raz.
Potem jednak rozkręca się i po raz pierwszy jest też godne uwagi solo gitarowe.
Pod pewnymi względami ten LP przypomina w rozwiązaniach albumy niemieckie, gdzie najważniejsza jest energiczna prostota przekazu i nawet w "Strangers' Ode" z wyraźnym helloweenowskim motywem, dodanie rozmachu drugiego planu i ubarwień znanych z pierwszych płyt zespołu tego nie zmienia.
Trochę ta medievalowa konwencja nie pasuje do DREAMTALE. To jest takie nienaturalne i ani Seppänen nie jest stworzony do takiego śpiewania, ani klawisze nie tworzą atmosfery.
Takie niewyraźne granie to także "Lady Of A Thousand Lakes" i rycerskie i symfoniczne w zamyśle, ale w rzeczywistości mechanicznie powielające utarte schematy w gatunku.
Umieszczony na końcu "March To Glory" chyba najbardziej oddaje styl tej płyty. Na dobrą sprawę wystarczy posłuchać pierwszej i ostatniej kompozycji, aby wyrobić sobie pogląd na całość.

Taka muzyka powinna zachęcać do dobycia miecza i siodłania pegaza albo jednorożca, a tu nie bardzo się chce...
Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
Aktualnie Keränen pracuje z takimi muzykami niezbyt znanymi, sprawnymi, ale którym daleko do tych, jacy grali przed laty w DREAMTALE. Cieszy powrót do zespołu perkusisty Rosenboma po pięciu latach i jego występ należy uznać za bardzo dobry.
Pozostali odegrali swoje, sprawnie, bez polotu, a Seppänen odśpiewał swoje chyba z nieco udawanym zaangażowaniem.
Brzmienie i produkcja dobre, choć też bardzo to stereotypowe.
Nie jest to płyta zła, ale to prosty melodic power daleki i od fantazji starych albumów grupy i radosnego luzu "Phoenix". Bardzo daleko tej muzyce do chociażby ostatniej płyty CELESTY.
Tak na siłę zrobiona płyta, z nadzieją, że może chwyci.
Chwyta chwilami, miejscami i momentami.


Ocena: 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Dreamtale - Ocean's Heart (2003)
[Obrazek: 23717.jpg?4222]

Tracklista: (wersja japońska Avalon)

1. Ocean's Heart 01:18
2. Chosen One 03:37
3. Angel Eyes 05:10
4. Fool's Gold 03:52
5. Two Hundred Men 05:32
6. The Awakening 03:28
7. Tears 05:18
8. Garden of Eternity 04:15
9. My Only Wish 04:49
10. If You Will Go 05:22
11. Rising Wind 05:34
12.Return to the Sea 07:29
13.Whisper 01:51
14.Wasteland 06:58

Rok wydania: 2003
Gatunek: Melodic Power Metal/melodic metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Tomi Viiltola - śpiew
Rami Keränen - gitara
Esa Orjatsalo - gitara, syntezatory
Pasi Ristolainen - gitara basowa
Pete Rosenbom - perkusja
Turkka Vuorinen - instrumenty klawiszowe

Poza Europą DREAMTALE zdobył swoją pierwszą płytą oddane grono fanów także w Japonii i właśnie w tym kraju odbyła się w czerwcu 2003 roku premiera drugiej płyty tego zespołu.
Zagrał na niej nowy basista Pasi Ristolainen i, co bardziej istotne, Rami Keränen miejsce głównego wokalisty ustąpił mało wówczas jeszcze znanemu Tomi Viiltola. Muzycznie nie zmieniło się praktycznie nic i to kontynuacja melodyjnego grania power metalu i zmetalizowanego hard rocka.

Nie można zaprzeczyć, że czerpią ze starego HELLOWEEN i stylu hansenowskiego w Chosen One, solidnej, ale jakby podpatrzonej u Niemców kompozycji, która ujawnia jeszcze jedną sprawę istotną dla odbioru tej płyty. Tomi Viiltola, poza udanymi górkami w stylu Kiske nie prezentuje niczego ciekawego, a już jakiejkolwiek charyzmy w ogóle. Sztywne, drewniane wokale to największy mankament  tej płyty i doskonała gra zarówno gitarzystów jak i sekcji rytmicznej oraz nieco naiwne, ale zgrabnie wplecione partie klawiszowe Vuorinena nie są wstanie tego zniwelować. Tomi Viiltola został wyeksponowany, wysunięty nawet nadmiernie na plan pierwszy i nie ma możliwości ominąć jego śpiewu.

Typowy fiński melodic metal można usłyszeć w Angel Eyes, trochę przeładowany różnymi melodiami, bardzo dobrymi w oddzielności, ale razem to trochę taki medley wyszedł, a nie jeden konkretny, w pełni rozpoznawalny utwór. Jest tu i classic heavy i coś z folka heroicznego i z symfonicznego power metalu. Fool's Gold jest bardzo dobry, w wolniejszym tempie i stylizowany na te lekko epickie utwory SONATA ARCTICA, przy czym to jest jeden z nielicznych utworów gdzie wokalista śpiewa dobrze i jego wykonanie nie razi. Sonatowy jest również The Awakening oraz co najwyżej dobry Wasteland z dodatkowymi wokalami Notunen, stanowiący bonus do wersji japońskiej.
Szybki melodic power grają w Two Hundred Men i tu są ponownie akcenty niemieckie (HELLOWEEN, BLIND GUARDIAN) oraz fińskie a nawet i włoskie z obszaru flower power, głównie KALEDON. Niby wzory dobre, ale jakoś to mało interesująco wyszło. Wymęczone jest granie w podobnych tempach w Garden of Eternity, bogaty w klawisze i symfonizacje Rising Wind ostatecznie zmierza donikąd w kwestii epickości fantasy i marnego wzmocnionego grania HELLOWEEN w pewnych partiach.W Tears mamy duet z Sanną Natunen w songu który łaczy w sobie cechy gothic metalu z rockiem i pop. Jest tu nawet dodana partia harshu w wykonaniu Rainera Nygårda z DIABLO, ale ta kompozycja bez mocy, zadziorności i prawdziwej przebojowości jest po prostu bardzo słaba. Pomijam klawisze w stylu disco polo....
Rolę ukłonu w stronę bardziej progresywnego i klimatycznego STRATOVARIUS można przypisać My Only Wish, ale wokalnie jest to zniszczone przez niemal beczącego Viitola i ta kompozycja jedynie drażni. Gdy się jednak jakoś wbije w samą muzykę, to także nie ma tu niczego ponad pewnego rodzaju fińskie melodic metalowe rzemiosło w sosie progresywnym.
If You Will Go jest natomiast wspaniałym dramatycznym songiem balladowym malowanym emocjami, pięknie ozdobionym klawiszami w tle i gitarą akustyczną i aż strach pomyśleć, jaki by to był killer, gdy by zaśpiewał to autentycznie czujący to wokalista.
Return to the Sea to małe melodic symphonic arcydzieło, pełne dostojeństwa i treści, opowiedziane w zmiennych, po części w niemal speed powerowych tempach. Na szczęście tu rola wokalisty jest nieco mniejsza i partie instrumentalne dominują, przy czym pojawiają się także fragmenty o charakterze neoklasycznym podobne do tych z płyt VIRTUOCITY.

Brzmieniowo jest to klasyka soundu fińskiego, wykonana przez Finnvox  Studio i Mika Jussila, ale jakoś nawet ten mocny bas i świetne ustawienie klawiszy i perkusji specjalnie nie cieszy.
Kontrowersyjny wokal, bardzo dużo cytatów z Niemiec i nie tylko. Mało kompozycji swoistych, odważnych i atrakcyjnych w melodiach, a to co fińskie, to w znacznej mierze słabsze pomysłu SONATA ARCTICA odegrane bez wiary.
Tak, właśnie to, że wszystko jest jakby bez wiary odegrane, stanowi najważniejszy obok wokalisty czynnik powodujący, że ta płyta nie może być uznana za udaną.
Tomi Viiltola jeszcze w tym samym roku pożegnał się z zespołem. Kilka lat później można go będzie usłyszeć na płytach melodic power metalowego ULTIMATIUM.

ocena 6/10

new 10.20.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#5
Dreamtale - Difference (2005)
[Obrazek: 61704.jpg]

Tracklista:
1. Lost Souls 03:12
2. Wings of Icaros 04:54
3. New Life 04:50
4. Lucid Times 07:31
5. Mirror 03:28
6. World's Child 03:57
7. Sail Away 03:46
8. Fly 04:07
9. Secret Door 03:55
10. We Are One 04:19
11. Green Fields 03:11


Rok wydania: 2005
Gatunek: Melodic Power Metal/melodic metal
Kraj: Finlandia

Skład zespołu:
Jarkko Ahola - śpiew
Rami Keränen - gitara
Esa Orjatsalo - gitara
Pasi Ristolainen - gitara basowa
Pete Rosenbom - perkusja
Turkka Vuorinen - instrumenty klawiszowe
oraz
Sanna Natunen - śpiew


W roku 2003 pojawił się w składzie DREAMTALE kolejny bliżej nieznany wokalista Jarkko Ahola i grupa przystąpiła do prac nad nagraniem nowej płyty, która ukazała się w lutym 2005 równolegle w Europie i Japonii.

"Difference" to tytuł nieco mylący, bo w sumie niczym się to wszystko, co zostało tu zaprezentowane, od muzyki jaką DREAMTALE nagrywali wcześniej nie różni. Jest melodic power metal z wyraźnie zaznaczonym planem klawiszowym, ale...
Jest cięższe brzmienie gitar, momentami niemal w stylu heavy/power i odpowiednio dobrany do tego wokalista. Jarkko Ahola nie ma może zbyt potężnego głosu, ale przynajmniej słychać tu zaangażowanie i jasność przekazu, oraz pewien pazur, nadający kompozycjom bardziej drapieżnego wyrazu. Tym razem Lost Souls na otwarcie jest bardzo dobry, oddalony od melodic metalowego przesłodzenia SONATA ARCTICA i bardziej to wszystko wchodzi na obszary bo0jowego grania z pod znaku CRYONIC TEMPLE chociażby. Grupa nie zapomina jednak i o neoklasyce i na takim fundamencie oparty jest dumny Wings of Icaros, potoczysty i z bardzo chwytliwym refrenem. Elementy progresywne dominują w Fly i jest to dobry przykład przystępnego melodyjnego grania o progresywnym charakterze właśnie.
Taki melodic inspirowany latami 80tymi to New Life i tu znakomicie z rockowym feelingiem zaśpiewał Ahola, a refren, mimo prostoty jest bardzo udany. Jeśli coś przecierało drogi power rockowi kolejnej dekady to na pewno ta kompozycja. Mocno, ostro, zdecydowanie! Do tego irlandzki/celtycki motyw zaskakujący i doskonale wpasowany.  Te celtyckie pierwiastki słyszalne są również wyraźnie w spokojnej, wysmakowanej epickiej kompozycji We Are One, której moc wzrasta jednak potem niemal z każdą sekundą.Znakomity melodic power z nutą irlandzką to także World's Child. Na rockowym fundamencie oparty jest dosyć łagodny i przebojowy Secret Door i jest to bardzo fiński melodic metal z elementami power, ponadto DREAMTALE  w tym stylu nagra w przyszłości jeszcze wiele kompozycji i będzie to pewnego rodzaju wyznacznik ich stylu na dalsze lata.
Balladowy song Mirror jest wspaniały. I Ahola jest w nim wspaniały. Po prostu tyle.  Umieszczony na końcu drugi, podobny, Green Fields tak samo. Po części akustyczny Sail Away nie robi już takiego wrażenia i zapewne większe by robił na "morskim" albumie o charakterze konceptualnym.
Najdłuższą i najbardziej zbliżoną do stylu STRATOVARIUS/SONATA ARCTICA oraz niektórych starszych kompozycji DREAMTALE jest tu Lucid Times. Rozległe klawisze, pianino i partie o charakterze para-symfonicznym, epicki śpiew Ahola, ciężkie zwaliste monumentalne riffy gitarowe i w rezultacie otrzymujemy znakomity utwór z genialnymi chórami, które się tu w pewnym momencie pojawiają.

 Producentem tego albumu jest Timo Tolkki, ostateczny kształt nadał całości Mika Jussila w Finnvox Studio w Helsinkach.
Instrumnety brzmią fantastycznie, perkusja jest grzmiąca, bas ciężki i ładnie wymodelowany, gitary mocne i soczyste. W tym wszystkim jest jednak pewne małe niedociągnięcie, zaskakujące jak na tak doświadczonych inżynierów dźwięku. Jarkko Ahola jest zbyt mocno wciśnięty w gitary i odnosi się wrażenie, że słychać go zbyt słabo. Dosyć rzadko się to zdarza na płytach melodic power z Finlandii. Zbyt głośny Viitola na LP poprzednim, zbyt cichy Ahola tym razem. A do ideału brakowało w soundzie tak niewiele!
Pełna rehabilitacja za mdłe pogrywanie na płycie poprzedniej, przy czym naprawdę wielkie brawa dla Jarkko Ahola.
Niestety, DREAMTALE do wokalistów szczęścia nie miał i Ahola jeszcze w roku 2005 z zespołem się pożegnał. Zastąpił go Nisse Nordling, który był członkiem zespołu w latach 2005-2007, ale nic z nim nie nagrał.

ocena 8,7/10

new 11.02.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości