Dysfunction
#1
Dysfunction - New Blood Faith (2011)
[Obrazek: 327286.jpg?3555]

Tracklista:
1. Intro 00:46
2. A Chapter Of Our Life 04:31
3. Trauma 05:08
4. New Blood Faith 04:07
5. Full Throttle 05:39
6. This World 07:23
7. Tears Of Blood 06:49
8. Sadness 03:48
9. Moment Of Hope 01:28
10. Agony 07:52
11. Moonlust 04:55
12. Death Row 06:30
13. Outro 01:49

Rok wydania: 2011
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Styvn Hudon - gitara,śpiew
Kevin Gauthier - śpiew, gitara
François Gingras - bas
Steve Laflamme - perkusja

Ten zespół rozpoczynał jako tribute band METALLICA pod nazwą METALLIC-ASS.
Przez prawie 10 lat pozostawał na etapie nagrań demo i ten LP jest debiutem gdzie zagrali już wyłącznie swoje kompozycje. To,że onegdaj grali kawałki METALLICA słychać nadal w ich muzyce, wczesna Metka pojawia się w mocnych powerowych riffach i wokalu nieco podobnym do prezentowano przez Hetfielda.
Dużo melodii i dużo perkusji grzmiącej i łomoczącej ale także zupełnie dobre umiejętności gitarzystów. To taki konkretny heavy/power bez nadmiaru amerykanizmów choć "metaliczny" a do tego w jednak w jakimś zakresie typowo europejski.
Europejski o tyle o ile METALLICA czerpała z doświadczeń metalu europejskiego w swoich pierwszych latach. Jest tu miejsce zarówno dla szybkich i melodyjnie agresywnych numerów w rodzaju "Trauma" jak i wolniejszych numerów z lekka napominających też "And Justice For All.." - jak bardzo dobry tytułowy "New Blood Faith".
Czasem ten ich heavy/power jest taki z lekka nieociosany i wkracza na obszar brutalniej zagranego melodic power w "Full Throttle" potrafią jednak i rozbudować swoje utwory do ponad siedmiu minut i "This World" wypada nieźle, przy czym lepiej gdy rozwijają fragmenty instrumentalne bo same melodie główne raczej średnie.Drugi z nich,"Agony" jest na tym LP najlepszy, posępny, zagrany niezbyt szybko ale i wzbogacony o partie rozpędzone i ta kompozycja ma bardzo dobry klimat adekwatny do tytułu.
Tak trochę punkowa maniera przez to wszystko przebija, sympatyczna miejscami tylko i tylko tam gdzie nie wkrada się pewien wypełniony nadmiernie siłowym graniem chaos.Tak z tego powodu zmarnowane zostały wyjątkowo udane riffowe natarcia w "Tears Of Blood". Bardziej zwarty i niedługi "Sadness" bez udziwnień i silenia się na chuligański styl jest z kolei udany i okraszony bardzo dobrym solem, przy czym te w zasadzie wszystkie są na wysokim poziomie. Elegancko i dostojnie rozpoczyna się "Moonlust", tyle ,że ten wokal jednak niespecjalnie sprawdza się gdy grają takie bardziej melodyjne rzeczy. Na uwagę zasługuje także zdecydowane melodyjne natarcie gitarowe "Death Row" gdzie dodatkowo wpleciono również elementy balladowe.

Stylowo płyta niejednorodna i zapewne te kompozycje nie powstały w jednym czasie.
Ich poziom jest także różny trzeba jednak powiedzieć że ani razu nie zeszli poniżej poziomu dobrego i czują się dosyć pewnie zarówno w melodyjnym heavy/power jak i w graniu okołometallicowym gdzie nie tworzą równocześnie jakichś bezpośrednich odwzorowań znanych kompozycji mistrzów.

Pewną wadą tego albumu jest przesterowane brzmienie instrumentów, nawet perkusji i trochę to wszystko trąci sztucznością. Cóż, w tym przypadku produkcja własna wymaga jednak doszlifowania.
Ten debiut przypadł na sam koniec roku 2011 a już na początku 2012 zespół powitał nową sekcję rytmiczną. Jak potoczą się ich dalsze losy trudno przewidzieć, bo zespołom muzycznie kojarzonym z METALLICA nigdy nie było łatwo ze zrozumiałych względów.


Ocena :7,2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości