Dyslesia
#1
Dyslesia - In Veins, Hearts and Minds (2008)
[Obrazek: 191519.jpg]

Tracklista:
1. All That Will Be 04:30
2. Dependance 04:09
3. Earthquakes 05:10
4. Golden Path 06:06
5. Face 04:59
6. Come To Me 04:22
7. Illusion 04:38
8. A Tale Is Done 03:24
9. Time Of Tension 04:02
10. Where I Learn To Forget You (Departure) 04:38
11. Earthquakes (Radio Edit) 03:45

Rok wydania: 2008
GatunekJęzykower Metal
Kraj :Francja

Skład zespołu:
Thierry Lebourg - śpiew
Fabrice Dutour - gitara
Francois Loprete - gitara
Sylvain De Nicola - bas
Francois Brisk - perkusja

DYSLESIA był zespołem bardzo aktywnym na przełomie stuleci i nagrał w latach 1999-2002 trzy płyty z muzyką power metalową, ocenianą różnie ale dającą grupie miejsce istotne wśród skromnej liczby bandów z Francji grającej tej gatunek metalu. Celował w prostych kompozycjach o sporej dynamice i często melodiach zwrotek znacznie lepszych niż nie zawsze atrakcyjnych i dopracowanych refrenów.Potem na wiele lat umilkli i album "In Veins, Hearts and Minds" stanowił raczej nieoczekiwany powrót na scenę. Mimo upływu czasu zaprezentowali to samo co wcześniej i powielili te same błędy i ta płyta mogła w ich przypadku ukazać się równie dobrze pięć lat wcześniej.

Typowy power metal wsparty pewnymi thrashowymi akcentami, może co najwyżej trochę chłodniejsza to muzyka w samych riffach przetykana wolnymi bardzo melodyjnymi fragmentami. Ostrzej śpiewający Lebourg z taką bliżej niekreśloną chrypką i wysiłkiem wypada często rozpaczliwie i to co było w tym aspekcie takie wdzięczne wcześniej tym razem drażni. Potężny bas warkoczący wraz z mocarną perkusją i od czasu do czasu nowoczesny ekscytujący riff jak w "Dependance"czy w "Face". Francuska elegancja tu schematyczna i sztywna na granicy bezduszności i na próżno szukać takich naiwnych ale uroczych hiciorów jak pamiętny "Rest In Space" chociażby. Nieco więcej ciepła w "Earthquakes" i tu echa dawnych melodii są słyszalne ale dobre wrażenie ulega zatarciu w dłuższym i nudnym pozbawionym treści muzycznej pełnym fałszów wokalnych "Golden Path".
Dobre sola gitarowe , to trzeba oddać gwoli sprawiedliwości - różnorodne i bogate nawet zaskakujące niekiedy niebanalnymi motywami i wcześniej tego DYSLESIA raczej nie proponowała. Twardy bezwzględny powewr metal w "Come To Me" z konkretną udana melodią to także pewne zaskoczenie i to najlepszy kawałek na płycie, gdzie także ta klimatyczna wolniejsza partia jest zrobiona na wysokim poziomie i z intrygujacym planem drugim. Ten sam chwyt zastosowany w " Illusion" już nie wypalił. W "A Tale Is Done" znów potwierdzili prawdę o sobie ,że nie są mistrzami refrenów a w ogranym w motywie głównym "Time Of Tension" już zaczynają męczyć.
Uspokojenie na koniec następuje w akustycznej balladzie "Where I Learn To Forget You (Departure)" poprawnej ale pozostawiającej obojętnym, może poza wskazaniem na dobry wokal tym razem i piękne solo rockowe gitarzysty.
DYSLESIA nie chciała być radosna i słoneczna tym razem, zagrali nieco nowocześniej i bardziej w specyficznejj manierze francuskiej, nie starczyło jednak pomysłów i wyobraźni na komplet przynajmniej dobrych numerów. Zapewne i umiejętności indywidualnych też zabrakło aby w takim graniu się czymś wyróżnić. Album bardzo dobrze zrealizowany pod każdym względem, klarowny w doborze brzmienia instrumentów, czytelny, przejrzysty i z przemyślanym doborem poziomu mocy. Pozostawia jednak obojętnym choć po kilku przesłuchaniach zyskuje odrobinę ...po czym zaczyna nudzić.

Dosyć obojętnie przyjęta została ta płyta i grupie nie udało się powrócić do grona zespołów francuskich, o których się mówi głośniej.Znów zamilkli a w 2010 opuścił ich perkusista Francois Brisk. Od tego czasu nie dają znaku życia ale kto wie może jeszcze kiedyś nagrają coś na miarę przynajmniej LP "Who Dares Win".


Ocena 5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości