Fifth Angel
#1
Fifth Angel - Fifth Angel (1986)
[Obrazek: 3593.jpg]

tracklista:
1. In the Fallout 03:55
2. Shout it Out 04:27
3. Call Out the Warning 03:34
4. Fifth Angel 04:04
5. Wings of Destiny 04:39
6. The Night 04:45
7. Only the Strong Survive 03:48
8. Cry Out the Fools 04:23
9. Fade to Flames 04:04

Rok wydania: 1986
Gatunek: heavymetal/power metal
Kraj :USA

Skład zespołu:
Ted Pilot -śpiew
Ed Archer - gitara, bas
James Byrd -gitara
Ken Mary - perkusja

FIFTH ANGEL mimo nazwy i image bardziej pasujących do formacji glamowej grał prawdziwy metal. Zespół powstał w 1984 w Seattle i prowadzony przez wokalistę Teda Pilota szybko zdołał nagrać pierwszy album pod tytułem "FiFth Angel". Grupa w przeciwieństwie do innych zespołów z USA , ukierunkowanych na szeroką stadionową widownię przedstawiła muzykę melodyjną , ale ostrą i mocno podaną , heavy metalową z krwi i kości , no i podlaną power metalową energią , choć power metalem tego co na tym LP się znajduje nazwać trudno.
Zespół miał tu dwa wielkie personalne atuty. Teda Pilota i i Kena Mary.
Doprawdy siła głosu wokalisty jest wielka i on to wszystko robił bez wysiłku. Na tle większości śpiewaków z tego okresu z USA wypada znakomicie i mam wrażenie że by te wszystkie numery zaśpiewał bez problemu z samym podkładem perkusji. Może to za daleko idące porównanie ale ma coś w sobie z tej siły samego Dio.
Jednocześnie wyborna gra Mary. Ta perkusja wybija się ponad całość a bębny mają potężne brzmienie . Centralka aż dudni niemal infradźwiękami .To też zasługa świetnej -podkreślam świetnej produkcji . Może jej pozazdrościć niejeden współczesny band. Wystarczy posłuchać Wings of Destiny albo Fade to Flames. Fantastyczna selektywność. Gitarzyści są sprawni , grają kąśliwe sola , urozmaicone , bez wirtuozerii ale zawsze wzbogacające wszystkie kompozycje.
Amerykanie nie bawią się tu w żadne komplikacje i udziwnienia . Utwory są proste , zbudowane na jasnych zasadach i regułach. Taki jest szybki dynamiczny otwieracz In the Fallout , gdzie są echa zarówno NWOBHM jak i DIO w tym sposobie śpiewania Pilota w pewnych miejscach. Gitary ostro tną perkusja wbija w ziemię i tak mało kto grał w tym czasie w USA. W nieco wolniejszym tempie i w bardziej rockowej stylistyce znakomicie prezentują się w Fifth Angel z dużą dawka epickiego klimatu . Taki klimat potrafią utrzymać także w Fade To Flames , który jest znacznie bardziej amerykański w swoim charakterze. Bardzo dobre są szybkie numery jak Call Out the Warning czy The Night z łagodniejszymi refrenami , czy też dostojnie rozgrywany pełen heavy metalowej dumy Cry Out the Fools z potężnym wokalem Pilota. Zespół zaproponował tez bardzo interesującą pół balladę Wings of Destiny z epicką nutą , w stylu odwołującą się do rocka i hard rocka lat 70tych.
Album jest bardzo wyrównany i poza mniej rzucającymi na kolana melodiami w Shout it Out i Only the Strong Survive trudno tu znaleźć słabe punkty. Dużo dobrego metalu kryje ten LP , który nie zestarzał się ani trochę.
Zespół działał potem nadal ,ale na drugim LP "Time Will Tell" nagranym już w nieco innym składzie złagodniał i zaczął grać modniejszy i nastawiony na szerszą publiczność hard rock/heavy metal.
Płyta cieszyła się umiarkowanym powodzeniem i grupa trapiona problemami personalnymi została rozwiązana w 1989.
Reaktywowany w 2009 FIFTH ANGEL nadal jest w fazie kompletowania stałego składu , bo Pilot mimo początkowego zainteresowania odbudową grupy do składu nie dołączył. FIFTH ANGEL powoli szykuje też nagrania na nowy album i miło by było usłyszeć kompozycje w stylu z debiutu.


Ocena : 8,5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Fifth Angel - The Third Secret (2018)

[Obrazek: 731323.jpg?2213]

tracklista:


1.Stars Are Falling 04:13
2.We Will Rise 04:58
3.Queen of Thieves 05:09
4.Dust to Dust 04:12
5.Can You Hear Me? 04:58
6.This Is War 04:36
7.Fatima 02:59
8.Third Secret 04:54
9.Shame on You 03:29
10.Hearts of Stone 03:38

rok wydania : 2018
gatunek : power metal
kraj : USA

skład zespołu:
Kendall Bechtel - śpiew, gitary, instrumenty klawiszowe
John Macko - gitara basowa
Ken Mary - perkusja, instrumenty klawiszowe

Kiedy w ubiegłym roku reaktywował się FIFTH ANGEL mało kto przypuszczał, że grupa ta zrobi coś więcej,nikt da kilka koncertów, jak to miało miejsce  w roku 2010 przy okazji pierwszej reaktywacji. Tymczasem sławniw dawnych latach panowie nagrali trzecią po prawie trzydziestu latach płytę. Zespół powrócił w niemal oryginalnym składzie z 1989 roku, tyle że jako trio i na tym LP zaśpiewał poprzednio tylko gitarzysta Kendall Bechtel.
Wiele czasu upłynęło i wiele się zmieniło w heavy i power metalu amerykańskim od roku 1989.
Co proponuje FIFTH ANGEL na swoje płycie poza nawiązaniem do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej?

Prawdziwy melodyjny power metal.
Umiarkowane tempa, ale mocarne brzmienie, klasycznie amerykańskie oraz refreny typowe dla starych nagrań grupy, konkretne, melodyjne, zamaszyste. Jest tu klimat lekko orientalny, trochę apokaliptyczny oraz ogólnie moc, której tym panom mogłoby pozazdrościć wiele młodych grup power metalowych z obu stron Atlantyku.
No, jest ta moc i melodia w dynamicznym Stars Are Falling, jest i w wolniejszym epicko prezentującym się We Will Rise.
Zaserwowali także kruszący, niezbyt szybko zagrany epicki heavy/power w posępnym Queen of Thieves i tak ciężko oczywiście jeszcze nigdy dotąd nie grali. Barwna partia wysoką wokalizą i wspaniałą solówką to bardzo interesujący moment tego albumu.Bardzo dobrze prezentuje się mocno akcentowany w amerykańskim stylu Dust to Dust. Po nim łagodniejszy, ale dramatyczny song Can You Hear Me? dodaje klimatu i  nastroju i od razu można powiedzieć, że jeśli chodzi o klimat to jest najbardziej wyrazistszy album zespołu, czy też może po raz pierwszy ten element zaakcentowali i uznali za ważny.
To słychać także w po części zrobionym przy gitarze akustycznej wspaniałym, ale może za krótkim, semi balladowym Fatima. Jest to poniekąd liryczny wstęp do Third Secret. Ten tytułowy, kroczący numer jest ponury, pełen emocji, uroczysty i pompatyczny jak klasyczne heavy i power kompozycje sceny christian metalowej z USA. Jest jednocześnie surowy i szorstki, jakby nie dający nadziei...
Największe wrażenie robi niezwykle potoczysty This Is War, gdzie słychać wyraźne echa stylu grupy z czasów Pilota  oraz kapitalne rozległe partie perkusji Kena Mary, szczególnie w pełnych ekspresji refrenach.
Moze słabszy i trochę trywialny jak na FIFTH ANGEL jest szybki i mocno rozkrzyczany Shame on You, ale dynamiczny, z kąśliwymi gitarami Hearts of Stone trochę zaciera nie najlepsze wrażenie.

Nie jest to teatr jednego aktora, bo to trio zgrane i prezentujące ogólnie wysoki poziom wykonania, ale wielkie brawa dla Bechtela za wokale i grę na gitarze. Fantazyjne sola, momentami wirtuozerskie na granicy shredu, oraz mocny męski wokal.
Do tego do gitary rytmicznej dograł liczne umieszczone na drugim planie ozdobniki, które z powodzeniem mogłyby stać się kanwą riffów na kolejna płytę. Klasa.
Mocne brzmienie, czytelne, z potężną perkusją i robiącym głębokie doły basem, nad tym lekko wysunięty ponad własne gitary głos Bechtela. Klasyka soundu US Power przy czym masteringiem zajął się tu Brad Blackwood, na co dzień raczej ustawiający niszczące brzmienia bandów z kręgu metalcore i post metalu (TRIVIUM, SOUFLY, ALL THAT REMAINS i innych).
Nie jest to album w jakiś sposób deklasujący konkurencję ani miażdżący, ale to naprawdę spora porcja wysokiej próby power metalu Made In USA.

ocena : 8,2 /10

new 26.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości