Katsu Ohta
#1
Katsu Ohta - Eternal And External (2009)

[Obrazek: R-7859522-1450333711-3031.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Slave of Desire 05:12
2. Never Get Enough 03:52
3. Like a Fire 04:20
4. Into the Light of Heaven 04:24
5. Live for Today 04:41
6. Eternal And External 07:30
7. Black Dealer 04:52
8. Mortality X 03:52
9. Cry Your Heart Out 04:57
10. Star-struck Lady 03:57
11. The Turn (From The 5th To The Top) 04:27

Rok wydania: 2009
Gatunek: Neoclassical Metal/Heavy Power Metal
Kraj: Japonia

Skład:
Yasuo Sasai - śpiew
Katsu Ohta - gitara
Ken Nishikawa - bas
Junichi Sato - perkusja
Yuhki - instrumenty klawiszowe

Po pewnym okresie milczenia przypomniał o sobie znakomity japoński gitarzysta Katsu Ohta. Doskonały technik, mistrz neoklasycznego grania, shredder i pełen inwencji muzyk zaliczany jest do czołówki i gitarowej elity, nie tylko w Japonii. Swoje fascynacje melodyjnym neoklasycznym graniem uzewnętrznił przede wszystkim w prowadzonej przez siebie grupie ARK STORM, z którą nagrał trzy płyty oraz na albumach solowych, z których poprzedni ukazał się dosyć dawno, bo w 2003 roku. Także o ARK STORM słychać w ostatnich latach niewiele, dlatego pojawienie się nowej płyty mistrza gitary było wyczekiwane już od jakiegoś czasu z ciekawością, ale i niepewnością.

Ohta na tej płycie wydanej w kwietniu przez Nexus, pojawił się w otoczeniu sław japońskiego metalu, zresztą w zdecydowanej większości występujących także w ARK STORM. Perkusista Sato przyszedł z GALNERUYS, gdzie też przez ostatnie lata triumfy święcił Yuhki. Nishikawa to z kolei basista, z którym Ohta występuje od wielu lat i doskonale się rozumie. Także i ten muzyk wspierał ARK STORM na koncertach.
Mimo, że nazwa ARK STORM przewija się tu raz po raz, tego LP jako dodatku do dyskografii tego zespołu zaliczyć nie można. Płyta ma wyraźnie autorski charakter i słychać, że jest plonem wcielenia w życie różnych pomysłów, nieraz odległych od tego, co w formacji Ohta można było usłyszeć.
Z pewnością otwarcie w postaci „Slave of Desire” jest czystym wyrażeniem japońskiego melodic neoclassical power metalu z poważnymi wpływami GALNERYUS i ARK STORM, do tego na fantastycznym poziomie. Energia i melodia niby znajoma, ale wszystko tak zagrane, że ręce same składają się do oklasków. Tyle, że takiego grania nie ma tu za wiele.
”Never Get Enough” od razu budzi skojarzenia z amerykańskim heavy power i takich skojarzeń jest na tym LP bardzo dużo, choć może nie wszystkie utwory tak mocno tą Ameryką trącą. Gdyby szukać odniesień, to zapewne albumy solowe Rob Rocka można by przytoczyć jako pokrewne amerykańskiemu obrazowi tego krążka. Ta dawka grania made in USA jest tu umiejętnie przeplatana kompozycjami w duchu japońskim, jak przepiękny „Cry Your Heart Out”, czy wzruszający instrumentalny „Into the Light of Heaven”, gdzie Ohta jakby daje odpowiedź na „Requiem Syu” w GALNERYUS. Instrumentalnego grania tu jest w sumie niemal 20 minut i słychać, że gitarzysta maksymalnie chce zawrzeć w tych numerach swoje pomysły na granie z różnych obszarów rocka i metalu w częściowo progresywnej konwencji. „Eternal And External” to ponad 7 minut nieprzerwanego ataku gitarowego Mistrza, dzielnie wspieranego przez pozostałych wybitnych instrumentalistów.
Celowo użyłem określenia "wspieranego". Płyta jest autorska i nastawiona na wyeksponowanie niszczącej techniki Ohta, który udowadnia, że pojedynku z młodymi wilkami w rodzaju Ohmura czy Gentaro jeszcze nie przegrał i zapewne nieprędko się to stanie. Sola gitarowe są na tym albumie po prostu oszałamiające, a Ohta w formie wysokiej i brzmi bardzo świeżo i niemal drapieżnie. Pozostali muzycy tworzą zgrany kolektyw, pokazują jednak swój kunszt dyskretnie i jakby za plecami lidera. To słychać też w sposobie śpiewania Sasai, ustawionego gdzieś na równym z gitarą poziomie oraz w grze Yuhki, bardzo oszczędnej poza kilkoma pojedynkami i dialogami z Ohta. Wielbiciele talentu tego wspaniałego klawiszowca mogą się czuć lekko zawiedzeni rozmiarami jego udziału w kształtowaniu brzmienia tej płyty.

Skoro o brzmieniu mowa. Jest to sound potężny i klarowny zarazem, wręcz krystaliczny, żeby nie powiedzieć sterylny. Słyszalne jest wszystko wręcz idealnie - od najdrobniejszych gitarowych niuansów po szum blach perkusji. Pod tym względem jest to jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt z Japonii z ostatnich lat. Ohta, wykorzystując ten sound, panuje i przytłacza wypluwając serie morderczych riffów, przerywanych eksplozjami solówek.
Czegoś tu jednak na tym LP zabrakło. Zabrakło trochę duszy i tej japońskiej stylistyki, jaka czyni power metal z tego kraju tak swoistym i niepowtarzalnym. Słuchacze dostali solidnego, gitarowego kopa w twarz, ale płatki kwiatu wiśni opadały zbyt szybko i z niewielu drzewek.


Ocena: 7.5/10

27.04.2009
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości