Ophis
#1
Ophis - Withered Shades (2010)
[Obrazek: 271189.jpg]

Tracklista:

1. The Halls of Sorrow 14:38
2. Suffering is a Virtue 09:37
3. Earth Expired 11:32
4. Necrotic Reflection 15:48
5. Halo of Worms 12:46

Rok wydania: 2010
Gatunek: Doom/Death Metal
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Philipp Kruppa - śpiew, gitara
Jan Baum - gitara
Oliver Kröplin - bas
Nils Groth - perkusja

Jest to drugi po wydanym w 2007 roku "Stream of Misery" album tego zespołu z Hamburga, mało znanego, ale zdecydowanie wartego poznania.
OPHIS to muzyka z pogranicza funeral doom i doom/death, przy czym tego drugiego jest tu znacznie więcej.
Pięć długich kompozycji i najprościej mówiąc kruszący żelazobeton powolny doom/death z jednym z najlepszych wokalistów - growlujących Philippem Kruppa na czele.
Miazga. Tak się to powinno grać. Walec niesamowity i przygniatający przy jednocześnie grobowym, momentami bardzo zimnym klimacie wilgotnej krypty. Posępność i szarość, duszna, ale i zarazem monumentalnie podana. Czysta surowa moc z elementami gitarowymi CANDLEMASS - jak w otwieraczu The Halls of Sorrow, którego część druga jest wręcz przecudownej urody. Świetne są też te przyspieszenia w pewnych miejscach, choć występują niezbyt często i ogólnie utwory rozkręcają się powoli, są statyczne w uparcie powtarzanych wyrazistych motywach. Jest to na swój sposób melodyjne, jednak ta muzyka tchnie pierwotną death metalową surowością, przygniatającą tym mocniej, im częściej do głosu dochodzi masakryczny growl Kruppy. Dołują i wbijają w ziemię pancerno-cmentarne motywy z ponurego Necrotic Reflection i Halo of Worms, przy czym długie wybrzmiewania kapitalnie zrobione, a co najważniejsze wiedzieli, kiedy tu sensownie przyspieszyć i dodać tą akustyczną gitarę. Fantastyczna, mordercza końcówka albumu to zwieńczenie całości.
Płyta jak rzadko która w tym gatunku trzyma w napięciu od początku do końca, jest też wyjątkowo spójna. Jest to album bardzo jednolity gatunkowo i w przeciwieństwie do większości płyt z ostatniego czasu nie zawiera żadnych elementów charakterystycznych dla gothic metalu czy dark metalu. Sieją zniszczenie dwie gitary i mocny bas, oraz perkusja - godna uwagi, bo jest duże wykorzystanie blach i nawet takich długo wybrzmiewających na tle tych superwalcujących riffów.
Muzyka na tej płycie nie jest przesadnie ascetyczna, mimo, że minimalizm jest tu słyszalny.
Jest to jednak minimalizm transowy, czasem z zabarwieniem epickim, czasem funeralnym, czasem jakby wyjętym z sennego koszmaru. Kwintesencją grania z tego LP jest Suffering is a Virtue, zawierający wszystko co tu najbardziej typowe w pigułce i trwający "tylko" 9 minut.
Dziwne, ale dlatego może ten kawałek mimo wszystko robi najmniejsze wrażenie?
Atmosferę generują tu gitary. Dwie doskonale rozumiejące się gitary obywające się wsparcia klawiszy i damskich wokaliz. Taka dumna precyzja bije z tej muzyki, zrealizowanej jak na skromne możliwości bardzo starannie.
Melancholia ujawnia tu swoją ciemną stronę i chwilami ma się wrażenie, że to granie jest logiczną kontynuacją owianego złą sławą, tragicznego niemieckiego TORCHURE.
Niemiecki doom/death zawsze był interesujący. Ten zespół to moim zdaniem teraz ścisła czołówka i to nie tylko w Niemczech.


Ocena: 9.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości