Pylon
#1
Pylon - Doom (2009)
[Obrazek: 227664.jpg]

Tracklista:

1. Renovatio (Renewal & Relapse) (10:50)
2. Doomstone (09:11)
3. Ho Theos Erchestai (07:11)
4. In The Shade (06:27)
5. Beneath, Beyond (05:44)
6. Dream A Dream (06:12)
7. De Rerum Sanctarum Una (02:16)
8. Psych-Icon (06:41)
9. Hors Des Sentiers Battus (06:23)
10. Age Of Despair (01:50)
11. An Angel Tale (06:28)
12. DeadLove (06:56)
13. The Void Thereafter (01:20)

Rok wydania: 2009
Gatunek: Doom Metal
Kraj: Szwajcaria

Skład:
Matt Brand - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe
Jan Thomas - gitara basowa
Tinu - perkusja

Ten szwajcarski zespół nie wiem czemu zaliczany bywa do gatunku funeral doom. Tymczasem od lat mamy raczej do czynienia z klasycznym, melancholijnym doom metalem. Tradycyjnym, z wysokim, "anielskim" wokalem, czystym zdominowanym przez bas brzmieniem i przestrzennymi klawiszami w tle.
Klimat, wyciszenie, klasyczne spokojne doomowe granie i tak jest i na tym nowym trzecim LP.
Mnie się tego słucha dobrze.

Kojące granie z lekko Ozzowym wokalem, a właściwie dwoma. Są klawisze tworzące "nieziemski klimat". Przyśpieszenia w momentach gdy wchodzą sola. Trzeba powiedzieć, że te sola to ważny element na tym LP, gdyż poprzez swoją melodyjność i czytelność prowadzą utwory do przodu uzupełniając wokal. Dużo nietypowych rozwiązań, jak w instrumentalnej części "Renovatio". To powoduje, że ich granie jest swoiste i choć dużo tu z St.Vitus, to kopią na pewno nie są.

Ciężej także potrafią zagrać, czego dowodem "Doomstone". Dużym plusem są wysmakowane średniowieczne klimaty, przywodzące na myśl mroczne klasztory pełne tajemnic. "Ho Theos Erchestai" oraz bardzo delikatny "Beneath, Beyond" znakomicie to ilustrują. Bardzo ciekawy jest spokojny zadumany "Dream A Dream".
"Psych-Icon" rozkręca od mniej więcej pierwszego refrenu i pod względem melancholijnego klimatu też jest w czołówce, wydaje się jednak, że solo tu jest jakby słabsze niż w pozostałych utworach, gdzie były one bardziej pomysłowe. Fanom Count Raven na pewno żywiej serce zabije przy riffach "Hors Des Sentiers Battus". Twarde, niepokojące granie. Smakowity kąsek w postaci "An Angel Tale" w klimatach Solitude Aeturnus zostawiony niemal na koniec, a to jest według mnie najlepszy numer o niebywałym wyważeniu proporcji pomiędzy wszystkimi składnikami. "Dead Love" to niemal doom /death, gdzie czuć zatęchły kurz wieków. Ciężki akcent na koniec, jakby dla wybudzenia z transowości jaką cechuje się ten album.

Dla mnie ten LP to duża niespodzianka. Wysoka kultura wykonania, bardzo dobre brzmienie i atrakcyjnie podane, złożone kompozycje.
Silna pozycja w czołówce tego gatunku w roku bieżącym. Płyta lepsza niż poprzednia tego zespołu, który jest niezbyt znany, a to błąd.


Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości