Royal Hunt
#1
Royal Hunt - X (2010)
[Obrazek: 260676.jpg]

tracklista:
1. Episode X (Arrival) 01:59
2. End Of The Line 04:50
3. King For A Day 04:49
4. The Well 04:52
5. Army Of Slaves 06:00
6. Shadowman 05:35
7. Back To Square One 05:25
8. Blood Red Stars 06:21
9. The Last Leaf 04:25
10. Falling Down 04:16
11. Epidose X (Departure) 01:06

Rok wydania : 2010
Gatunek: melodic metal
Kraj: Dania

Skład zespołu:
Mark Boals - śpiew
André Andersen - instrumenty klawszowe , gitara
Marcus Jidell - gitara
Andreas Passmark - bas
Allan Sorensen - perkusja

Liderem ROYAL HUNT jest znakomity klawiszowiec André Andersen , który ma również na koncie trzy albumy solowe oraz udział w wielu innych zespołach jak NARITA , CORNERSTONE , PRIME TIME lub jako gość - np w EVIL MASQUERADE. Zawsze grupa miała szczęście do wspaniałych wokalistów - Brockmann , D.C.Cooper , John West a od jakiegoś czasu Mark Boals.
Zespół wstępnie zapowiadał , że płyta ma być mocno inspirowana dokonaniami rockowych i hard rockowych zespołów lat 70 tych takich jak GENESIS , DEEP PURPLE i URIAH HEEP w połączeniu z doświadczeniami muzycznymi 20 lat działalności ROYAL HUNT.
Album ukazał się początkowo tylko w Japonii 21 stycznia 2010 i co tu dużo mówić okazał się spełnieniem "przedmeczowych" obietnic.
Boals w życiowej formie , chociaż przecież nigdy nie zawodził. Tu jednak wzniósł się na wyżyny swojego kunsztu , wspierany chórkami jakich się dziś po prostu nie słyszy .Perfekcja , za która stoją także zaproszeni inni wokaliści w tym zaprzyjaźnieni od lat z liderem Henrik Brockmann, iKenny Lubcke.Takich wielogłosowych harmonii wokalnych dawno nie słyszałem a Andersen po prostu zniszczył i tyle , bez uciekania się do skomplikowanych klawiszowych pasaży i nagłych zmian melodii i stylów
jak to często bywało w jego muzyce wcześniej , także i w samym ROYAL HUNT.
Co do wielowarstwowości instrumentalnej - ROYAL HUNT zawsze z tego słynął ale tym razem perfekcyjna produkcja odkryła pewne najmniejsze trybiki w tej super dokładnej machinie precyzji. Co więcej , tu nie ma żadnych łamańców ani egzotycznych popisów instrumentalnych , to jest genialne w prostocie , bo to w gruncie rzeczy proste granie i kopalnia melodic metalowcy hitów.
Inspiracje latami 70tymi nie zamykają się w kopiowaniu DEEP PURPLE czy URIAH HEEP , choć oba te zespoły tu słychać . Raczej chodzi o wydobycie pewnych powiązań pomiędzy wokalem , gitarą i klawiszami . A te są po prostu kapitalne . Może nie są tak natchnione jak Hensleya czy tak klasycznie barokowe w formie jak Lorda ale są tu solą. tego trzeba posłuchać dla samych klawiszy.
No co najważniejsze . Melodie są przedniej marki. to są przeboje AOR z zębem i szlifem.
Takiej muzyki jednak mimo przebojowości nie powinno sie profanować przy konsumpcji piwa. To nie jest biesiadny hard rock. Jedyny minus kompozycyjny to balladowy The Last Leaf, któremu brakuje klimatu pozostałych nagrań a i sama melodia , na tle innych nie jest zbyt atrakcyjna.
Niesamowity występ sekcji rytmicznej... . Sorensen wspaniale gra -co za przejścia i do tego ten tradycyjny sound całego zestawu .Nowy basista robi doły z takim wyczuciem jakby grał w DEEP PURPLE w 1972 roku. Marcus Jidell to klasa sama w sobie . Wyborne sola pod Blackmore'a i nawet brzmienie gitary podobnie zrobione.
Co najważniejsze - mimo inspiracji latami 70tymi ta muzyka jest absolutnie nowoczesna i nowocześnie podana, gdzie rockowa przebojowość miesza się z muzycznym inteligentnie podanym teatrem. O samych kompozycjach, jakże różnorodnych można by napisać całe elaboraty , ale chyba lepiej posłuchać po prostu samemu.
Jest tu od mas hitów i do tego to brzmienie jest po prostu niesamowite. Głębia, ciepło , selektywność .Kapitalna wycieczka w przeszłość w nowoczesnej realizacji dźwiękowej , bo brzmienie absolutnie niepodważalnie doskonałe.
ROYAL HUNT, mimo ze przez te wszystkie prawie 20 lat istnienia miewał i słabsze momenty, zawsze stanowił czołówkę grania wysublimowanego i nastawionego na wrażliwego odbiorcę.
Melodyjnie i progresywnie było zawsze. Tym razem jest mniej progresywnie, a melodie są na miejscu pierwszym . Melodie w we wspaniałych aranżacjach i na poziomie wykonania dla większości niedostępnym.
Najlepszy album ROYAL HUNT.


Ocena : 9,5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Royal Hunt - Show Me How To Live (2011)
[Obrazek: 318822.jpg?4142]

Tracklista:
1. One More Day 06:16
2. Another Man Down 05:17
3. An Empty Shell 04:35
4. Half Past Loneliness 05:15
5. Hard Rain's Coming 05:39
6. Show Me How to Live 10:06
7. Angel's Gone 05:12

Rok wydania:2011
Gatunek: progressive neoclassical melodic metal
Kraj: Dania

Skład zespołu:
D.C. Cooper - śpiew
Jonas Larsen -gitara
André Andersen -instrumenty klawiszowe
Andreas Passmark -bas
Allan Sørensen -perkusja

To już jedenasty album Mistrzów z Danii. Także jak już wcześniej zapowiadano nie będący kontynuacją płyty "X". Nie ma także Boalsa, wrócił D.C.Cooper i wiele z dawnego grania zespołu z symfoniką w tle, z neoklasyką i rozbudowanymi partiami instrumentalnymi tak gitarowymi jaki klawiszowymi.
Ta płyta jest dumna, szlachetna i pełna elegancji do jakiej ROYAL HUNT przyzwyczaił przez lata.
Jest równocześnie melodyjna i przystępna, a to co progresywne nie zmusza do rozgryzania i wielokrotnego analizowania.
Okładka rycerska, sama muzyka już nie, choć bitewny wstęp do "One More Day" do niej nawiązuje.
Ta kompozycja przepełniona neoklasyką jest zarazem bardzo przebojowa, w stylu hard rockowym i tego hard rocka i AOR tu znaleźć można w inspiracjach bardzo dużo.
Jest też melancholia i zaduma w niemal nokturnowym z początku "Another Man Down" z duetem wokalnym i melodic metalowym rozwinięciem. Jak zwykle starannie dobrano elementy symfoniczne w "An Empty Shell" bardzo istotne także w połączeniu z motywami klasycznymi i teatralnym wokalem D.C. Coopera. Jest ten album w pewnym stopniu widowiskiem czuć tu scenę i światła rampy, jednak publiczność siedzi na widowni we frakach i wieczorowych sukniach.
Na "X" było inaczej, luźniej i swobodniej nie było jednak takiego rozegrania partii klawiszowych jak w tym numerze...inny styl, po prostu inny.
Łagodnie, delikatnie, nostalgicznie i wciąż elegancko w pełnym doskonałych chórków "Hard Rain's Coming". ROYAL HUNT trochę onieśmiela na tym albumie.Jest melodyjny ale hermetyczny, chłodny i wystudiowany. Takie wystudiowane są klawisze André Andersena i taka jest gitara Jonasa Larsena, nowego nabytku grupy jednak grającego inaczej niż jego poprzednicy.
Taki malowany akwarelami jest album, pozbawiony ciężaru a przecież grywali ciężej od czasu do czasu i to nie tylko w składzie z Marcusem Jidellem.
Mimo to pięknie rozbrzmiewa i rozkwita w refrenie "Half Past Loneliness" i trzeba się z tym pogodzić że to takie a nie inne granie. A tu solo Larsena przecudownej urody wplecione zostało misternie w całość. Wirtuoz odkryty dla świata za późno...Tu czaruje również w popisowym dziesięciominutowym "Show Me How to Live" gdzie wszyscy dali z siebie wszystko pozornie bez wysiłku. Monumentalne neoklasyczne rozwinięcie tej kompozycji jest mistrzowskie a przy tym absolutnie naturalne.ROYAL HUNT to jest jednak Kultura gry przez duże K.
Tak jak w "Angel's Gone" na zakończenie gdzie melodic metal z najwyższej półki wyrasta z zupełnie innej gleby na początku i to rozwiązanie jest zdumiewające.No i ten kapitalny refren!
Ciekawe, Larsen przyćmił Andersena na tej płycie...
Brzmieniowo- pastele, koronki, tiule i aksamity. Zapewne inaczej być tu nie mogło.
O tym czy ktoś tu wypadł mniej niż bardzo dobrze mówić nie wypada. To Mistrzowie w białych rękawiczkach i tyle. Pewnie ,że patrząc na inne płyty i inne składy można by uznać że mieli lepsze albumy. Teraz ROYAL HUNT jest jednak w takim składzie i gra w takim stylu i zrobili to mieli w planie wspaniale.
Jedenasty album jest inny niż "X" i zapewne trafi w nieco inne gusta, ale z pewnością trafi.


Ocena : 9,2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Royal Hunt - Cast in Stone (2018)

[Obrazek: 687078.jpg?5049]

tracklista:
1.Fistful of Misery 07:26
2.The Last Soul Alive 06:49
3.Sacrifice 06:35
4.The Wishing Well 07:54
5.Cast in Stone 03:36
6.A Million Ways to Die 05:46
7.Rest in Peace 06:50
8.Save Me II 05:00


rok wydania : 2018
gatunek : progressive melodic heavy metal
kraj : Dania


Skład zespołu:
D.C. Cooper - śpiew
Jonas Larsen - gitara
André Andersen - instrumenty klawiszowe
Andreas Passmark - gitara basowa
Andreas Johansson - perkusja


Jest to czternasty album ROYAL HUNT, który nagrany został po trzyletniej przerwie z perkusistą Andreasem Johanssonem już jako pełno prawnym członkiem zespołu. Premiera tej płyty miała miejsce w Japonii 7 lutego, a wydanie europejskie pojawiło się początkowo jako self-release 21 lutego. Do płyty w tym wydaniu dodany został bonusowy CD zawierający instrumentalne wersje karaoke umieszczonych na tym LP utworów.
Karaoke... Metal i karaoke niespecjalnie idą ze sobą w parze. Można jednak sobie pośpiewać skoro ROYAL HUNT prezentuje po raz kolejny muzykę jaką proponują od kilku lat.
Długie, spokojnie poprowadzone kompozycje nasycone w wielu miejscach bardziej elektronicznym bitem, a nie realnymi klawiszami i niesamowity D.C. Cooper śpiewający w asyście wybornych chórków bujające, romantyczne i roztańczone refreny.

Może nie ma aż tak dużo metalu w Fistful of Misery, ale kto z taką gracją i elegancją gra podobne rzeczy?
W The Last Soul Alive hammondy, echa RAINBOW i przepiękne przejście do tradycyjnego dla ROYAL HUNT łagodnego cyzelowania neoklasycznych motywów w melodic metalu. W Sacrifice wstęp jest oparty o gitarę akustyczną i pianino, jednak nie jest to ostatecznie ballada lecz zmetalizowane najbardziej tradycyjne starohardrockowe granie, gdzie ataki gitarowe przeplatają się z nośnym radiowym refrenem i klawiszowymi ornamentacjami najwyższej próby.
The Wishing Well to zdumiewający popis w najlepszym stylu AT VANCE, gdzie melodic heavy metal zdecydowanie oparty jest na neoklasycznym fundamencie. Absolutnie według neoklasycznej receptury podany jest brawurowo odegrany instrumentalny Cast in Stone.
Z wielkim spokojem rozgrywają malowany emocjami i zadumą A Million Ways to Die w średnim tempie, a refren jest po prostu wspaniały. Rest in Peace to jeden z tych "teatralnych", narastających numerów ROYAL HUNT jakimi dewastowali w czasach "X", choć nieco wyciszony, tak by nie odbiegał od ogólnego planu muzycznego płyty. Solo Larsena jest oparte o gitarowe patenty Ritchie Blackmore'a.
Album zamyka Save Me II z southernowym wstępem i to taki rock/metalowy brylancik z dodatkowym wokalem żeńskim Alexandry Andersen.

Rockowy feeling gitary Jonasa Larsena jet tu kapitalny. Momentami po prostu wyciska łzy wzruszenia i chyba taki był zamiar. Mistrzowska gitara, mistrzowskie podjazdy pod Blackmore'a . Do tego ta sekcja rytmiczna, pozornie mało wyeksponowana, ale Johansson gra wspaniale i znacznie bardziej interesująco niż w NARNIA. No i André Andersen i te jego pasaże... Mało, mało, za mało! Ale gdy gra, to gra jak natchniony. W chórkach wieloletni przyjaciel zespołu Kenny Lübcke  po raz kolejny czaruje w wielogłosowych harmoniach wokalnych
Produkcja jest bardzo dobra, choć słyszałem już lepiej zrealizowane płyty ROYAL HUNT. D.C. Cooper jest chyba trochę za bardzo cofnięty za gitarę, a ta mogłaby mieć głębszy sound. Za to pozostałe instrumenty rozmieszczone są w przestrzeni w bardzo inteligentny sposób, a bas i klawisze zrealizowane perfekcyjnie.
Wracając do karaoke...
Bo ja wiem, w sumie czemu nie...

ocena 9/10

new 10.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości