Saidian
#1
Saidian - For Those Who Walk the Path Forlorn (2005)

[Obrazek: R-8052285-1540923607-3750.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. The Path Forlorn (intro) 01:07
2. Burn Down the Night 05:57
3. Lonely Nights 04:20
4. Silent Killer 04:21
5. Heart of Stone 06:23
6. Cry in the Rain 04:21
7. Chains of Time 06:09
8. The Only One 05:27
9. Raging Fire 04:00

Rok wydania: 2005
Gatunek: Melodic/neoclassical power metal
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Markus Engelfried - śpiew
Rodrigo Blattert - gitara
Manuel Glassmann - bas
Stefan Dittrich - perkusja
Markus Bohr - instrumenty klawiszowe

SAIDIAN to niemiecki zespół kierowany przez klawiszowca Bohra, w obecnej chwili kojarzony z graniem typowego melodic metalu, rozpoczynał swoją karierę od trochę bardziej ambitnego repertuaru, bo na pierwszej swojej płycie zaproponował metal neoklasyczny, z elementami power i melodic metalu.
Na scenie niemieckiej to rzadkość, bo w zasadzie poza AT VANCE i kilkoma grupami łączącymi neoklasykę z progresją nikt podobnej muzyki nie gra.
Muzycznie jest to tutaj nastawione na ekspansywne klawisze i wysoki wokal Engelfrieda oraz duże naśladowanie HELLOWEEN, szczególnie w próbach wokalnego kopiowania Kiske i typowych dla niemieckiego hansenowskiego nurtu refrenów. Fundament jest jednak zdecydowanie neoklasyczny, a Bohr gra dużo i bardzo akademicko prowadząc dialogi z gitarą. Nie jest to jednak pełna zaskakujących kombinacji gra ARTENSION, melodie są proste i chwytliwe i taki neoklasyczny helloweenowy Burn Down The Night na początek wypada znakomicie. Niekiedy, jak w Lonely Night w wolniejszy tempie wchodzą gdzieś na terytorium Malmsteena w graniu chłodnym i wycyzelowanym w szczegółach. Gitarzysta Blattert to w grupie mocny punkt, każda jego solówka jest wypełniona treścią, wymuskana i drobiazgowo dopracowana ładnie się też łączy z motywami granymi na instrumentach klawiszowych. Potrafią też w interesujący sposób ubarwić neoklasyką proste kompozycje melodic power metalowe, jak Silent Killer w typowo niemieckim stylu. SAIDIAN bardzo dobrze wypada w utworach lekko udramatyzowanych i tu najlepszym przykładem jest powolnie toczący się Heart Of Stone z elementami symfonicznymi, także bliższy szkole skandynawskiej niż AT VANCE, jednak gdy brakuje pomysłu na interesującą melodię, to dłuższe kompozycje nieco nużą, jak Chain Of Time. Na całej płycie zwraca też uwagę bardzo duże zaangażowanie perkusisty, którego jest wszędzie pełno z syczącymi blachami i przejściami i w wielu miejscach z tym przesadził.
W szybkich kompozycjach potrafią zachwycić zwiewnością nietypową dla Niemców i Cry The Rain ze zmianami tempa przy okazji refrenu jest tu obok openera najciekawiej pod tym względem zrobiony. Bardzo dobrze prezentuje się rycerski Raging Fire, najbliższy typowemu europowermetalowi, jednak z zachowaniem neoklasycznego szkieletu. Na tym albumie znajduje się też utwór The Only One, w konwencji typowego melodic metalu, niespecjalnie interesujący i niestety wytyczający dalszy kierunek muzyczny grupy na kolejnych płytach, bo taka muzyka już zdominowała wydany w następnym roku album "Phoenix".
Trochę szkoda, bo jak zespół grający neoklasyczny melodic metal z bogatymi klawiszami SAIDIAN czymś się wyróżniał.
Wysokie wokale, parapet, udane melodie, dobre zgranie i brzmienie to cechy charakterystycznego tego albumu, lekko naiwnego w treści, ale udanego i sympatycznego w ramach gatunku, który jest trudny i niewdzięczny, bo podobno najwięksi mistrzowie już tu wszystko powiedzieli.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Saidian - Phoenix (2006)

[Obrazek: R-6523650-1421182507-7515.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Resurrection (Intro) 00:42
2. Ride on a Phoenix 04:52
3. Praise the Lord 04:24
4. State of Euphoria 04:33
5. Fallen Hero 04:53
6. Crown of Creation 07:08
7. See The Light 05:29
8. Never Surrender 05:47
9. The Jester 07:07
10. Ride like the Wind 04:33
11. Nine Lives 04:14
12. Power and Glory 05:46
13. Reign of Agony 04:39

Rok wydania: 2006
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Markus Engelfried - śpiew
Rodrigo Blattert - gitara
Manuel Glassmann - bas
Stefan Dittrich - perkusja
Markus Bohr - instrumenty klawiszowe

Gdy w roku 2005 niemiecki SAIDIAN kierowany przez klawiszowca Bohra przedstawił swój pierwszy album "For Those Who Walk The Path Forlorn" wydawało się, że pojawił się pierwszy od czasów AT VANCE zespół z Niemiec w ciekawy sposób łączący melodyjny heavy metal z neoklasyką. Już w roku następnym intensywnie pracujący band wydał drugi LP "Phoenix" i jak się okazało, te nadzieje okazały się płonne.
Tym razem grupa przedstawiła ponad godzinę grania w ściśle określonym kanonie melodic power metal, ale zwyczajnego, ogranego i miejscami nudnawego. Przeważają średnie tempa, klawisze tym razem zbyt często robią bardziej za tło, a refreny niekiedy stanowią proste wariacje na temat "refreny GAMMA RAY lat 90tych" jak w nie najlepszym otwieraczu "Ride On A Phoenix".
Kilka numerów, szybszych bardziej power metalowych także przypominających kompozycje GAMMA RAY z bardziej rozbudowanymi klawiszami jak "Praise The Dead" ubarwiony częścią quasi symfoniczną czy "Power And Agony" zbudowany na energicznych typowo niemieckich galopadach z ciekawym dialogiem klawiszowo-gitarowym prezentuje się jednak bardzo dobrze.
Jest tu jednak i trochę z lekka oszlifowanego niemieckiego kwadratowego power w średnich tempach o wyeksploatowanej całkowicie melodii ("Never Surrender"), oraz próby grania bardziej epicko-rycersko-klimatycznego w dłuższym "The Jester". Słychać, że gdy numery są bardziej rozbudowane, to potrafią utrzymać uwagę cały czas, mieszając tempa i motywy, dodając łagodności i romantyzmu i wówczas nie brzmią już tak trywialnie.
Pod tym względem zdecydowanie wyróżnia się centralnie umieszczony "Crown Of Glory" z niepokojącym symfonicznym otwarciem i uroczystym rozwinięciem w niezbyt szybkim tempie.
Znakomicie prezentuje się hymnowy song balladowy "See The Light" z pianinem i normalnym głosem Engelfrieda, który na tym LP za często próbuje być drugim Kiske, co zresztą wymuszają i liczne nawiązania do muzyki HELLOWEEN w wielu kompozycjach.
SAIDIAN chce być zarazem przebojowy i ambitny i to nie zawsze wychodzi, chociaż zdecydowanie słabych numerów na tym tak przecież długim LP nie ma. Paradoksalnie najbardziej chwytliwą kompozycją jest przypominający numery Sammeta z EDGUY "Fallen Hero" ogólnie jednak dosyć trudno coś z tej płyty zapamiętać nawet po kilkukrotnym przesłuchaniu. Pewna liczba wypełniaczy w rodzaju "Reign Of Agony", "Nine Lives" czy "State Of Euphoria" to tylko sprawnie odegrane, nic niewnoszące numery.
SAIDIAN jakoś tu zatracił cechy własne i te wszystkie utwory mieszczą się w ramach melodic power metalowego środka i nie wykraczają poza ramy wyznaczone przez najbardziej popularne zespoły. Fakt, znacznie więcej tu instrumentów klawiszowych, jakichś ozdobników symfonicznych, ale to granie standardowe dla gatunku na dobrym poziomie wykonania. Trochę rozczarowuje tym razem Blattert, którego często złożone sola nie zawsze są odpowiednio dobrane do prostych melodii.
Engelfried śpiewa bardzo dobrze, trochę może za bardzo wczuwając się w rolę Kiske, ale z gracją i swoboda wyciąga górki. Bohr na planie drugim zazwyczaj, niemniej i tam pokazuje, że jest kompetentnym klawiszowcem, a przy tym dyskretnie trzyma to wszystko w garści swoimi instrumentami. Sekcja rytmiczna na co najmniej dobrym poziomie, a perkusista Dittrich nie raz pozytywnie daje się we znaki w szybszych numerach.
Zwraca uwagę znakomita produkcja i pod tym względem wszystko zostało dograne idealnie, od wieloplanowej realizacji i wysmakowanego tła, do mocnych dołów w postaci basu i bębnów.
Bohr przygotował zestaw kompozycji dla szerszego niż poprzednio grona słuchaczy. Zadowolenie ich jest jednak trudne przy natłoku płyt z podobnym melodyjnym mainstreamowym power metalem.
Zwiększona dawka klawiszy i wysoka kultura wykonania oraz wypieszczone brzmienie nie wystarczają jednak, aby uznać ten LP za szczególnie udany. Potrzeba rozpoznawalnych i w miarę oryginalnych melodii, a tych tu nie ma praktycznie wcale.
Ładnie opakowane pudełko, ale pustawe w środku.


Ocena: 6,9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Saidian - Evercircle (2009)

[Obrazek: R-5775431-1416750500-5625.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Out Of The Shadows 04:34
2. Tokyo 03:56
3. Solomon‘s Dance 05:28
4. Once In My Dreams 07:01
5. Pale Moon Rider 05:31
6. Stroke Of Genius 06:03
7. Moonlight’s Calling 08:16
8. Sign In The Sky 05:11
9. The Princess 04:42
10. Halos For Everyone 05:22

Rok wydania: 2009
Gatunek: Melodic Metal
Kraj: Niemcy

Skład:
Markus Engelfried - śpiew
Rodrigo Blattert - gitara
Stephan Lueddemann - gitara basowa
Bernd Heining - perkusja
Markus Bohr - instrumenty klawiszowe

Trzeci album tego zespołu z Esslingen ukazał się po trzech latach przerwy i wielkich zmian w stylu i poziomie grania nie przyniósł.
Zagrali miły solidny melodyjny metal, nawet momentami lepszy niż na LP poprzednim, ale ten zespół nie ma potencjału kompozytorskiego. No, może raczej wyczerpał go na pierwszej płycie. Mimo że jest posucha w melodyjnym łagodnym metalu, ten album nie robi tu pozytywnego przełomu. Czyste brzmienie, dobry wokal, wykonanie na bardzo dobrym poziomie i czuć, że się starali, aby to wypadło dobrze.....
Niestety melodia musi chwytać. Musi. Tu gładko przelatuje jeden utwór za drugim, chwyta na moment i zaraz puszcza. Trochę to też płaczliwe, jak w "Stroke Of Genius". Czasem niby żartobliwie, jak w "Halos for Everyone", upozowanym na późny EDGUY, ale ogólnie wszystko na poważnie, z nadzieją na dotarcie do jak najszerszych rzesz słuchaczy rocka i lekkiego metalowego grania. Taki jest tu "Hotel", takie są i inne numery, gdzie mamy proste refreny, ładne, melodyjne sola gitarowe i grzeczny śpiew.
Brak zdecydowanie udanej, czystej gatunkowo ballady, bo "Once In My Dream", rozwlekły i niespójny tego kryterium niestety nie spełnia.
Jedna rzecz do bani - klawisze. Bohr wiadomo jest mózgiem tutaj, ale po co doładowywać to takimi klawiszami . Stać go na więcej, co udowodnił na pierwszym LP. To, co tu słychać w "Solomon‘s Dance", to po prostu tragedia parapetowa...
W "Moonlight’s Calling" nieco zagrywek pod ekipy Kai Hansena, takim graniem jednak teraz ciężko kogoś zaskoczyć pozytywnie. W "Sign In The Sky"słychać echa ich neoklasycznych początków, które utorowały im drogę do drugiej ligi niemieckiego grania.
Jakoś nie zdołali wypełnić tej luki w tym gatunku w Niemczech, szkoda że poszli w kierunku muzyki bardzo łatwej, ale nie zawsze tak naprawdę przyjemnej w odbiorze.
Od jakiegoś czasu sprawni rzemieślnicy. Brak tu iskry i tego, co powinno przykuwać uwagę na takich albumach oraz rasowych "radiowych" numerów, które mogłyby zagościć na listach przebojów.


Ocena: 6.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości