Striker
#1
Striker - Eyes in the Night (2010)

[Obrazek: R-4241769-1387118189-9621.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Full Speed or No Speed 03:09
2. Eyes in the Night 04:13
3. We Don't Play by the Rules 03:42
4. Never Ending Nights 04:37
5. The White Knight 03:55
6. Voice of Rock 04:09
7. Ice Cold 04:54
8. Terrorizer 04:22
9. Believe in Me 05:48
10. Hang on (To Your Life) 04:16

Rok wydania: 2010
Gatunek: speed metal/heavy metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Ian Sandercock - gitara
Chris Segger - gitara
Dave Arnold - bas
Magnus Burdeniuk - perkusja


Melodyjny speed heavy metal ma się w związku pojawieniem STRIKER nieźle.
Okazuje się, że można zagrać jak EXCITER z dawnych oczywiście w Kanadzie, skąd STRIKER się wywodzi. O ile ich EP "Road Warrior" z 2009 była sympatycznym, i tylko, przejawem przywiązania do metalowej tradycji lat 80- tych, to ten album, wydany przez niemiecką wytwórnię Iron Kodex Records w kwietniu, jest już dojrzalszym i udanym przedsięwzięciem muzycznym, mającym na celu eksplorację klasycznego speed heavy Złotej Dekady.

Zespół przemieszcza się najbardziej wyjeżdżonymi trasami nie dodając nic od siebie i nic z nowomodnych trendów. Bardzo dobrze, tym bardziej, że granie wsparte jest solidną produkcją, odległą od wielu muzycznie fajnych, ale amatorsko realizowanych płyt z tamtego okresu. Wokalista Dan Cleary zgrabnie naśladuje manierę wokalną Dana Beehlera - górki wypisz wymaluj te same, a nawet i frazowanie do złudzenia przypomina jego styl. Dwóch gitarzystów ostro atakuje dynamicznymi prostymi zagrywkami, bez popadania w prędkość światła, ale wystarczająco szybkimi aby nasycić niezbyt długie kompozycje gitarowym mięsem, w większości utworów bardzo smakowitym.
Płyta znakomicie rozpoczyna się utworem Full Speed or No Speed, którego tytuł jasno daje do zrozumienia że kompromisów tu oczekiwać nie należy. Od razu kłania się EXCITER z najlepszych lat, tak jak i w Eyes in the Night, gdzie wszystko jest bardzo proste, melodyjne i chwytliwe. No i jest "ooooo oooooo" co najważniejsze. Są też niezwykle udane sola gitarowe trzymające się linii głównych melodii. Ciekawie zrobiony jest We Don't Play by the Rules gdzie exciterowy speed metal jest połączony z tradycyjnym amerykańskim heavy metalem. Tych wtrąceń jest więcej i w innych kompozycjach i tu Never Ending Nights z bardzo melodyjnym i przebojowym refrenem ociera się o amerykański hard rock/glam. The White Knight bardzo szybki i tu jest klasyczny speed metal zagrany z ogromnym zaangażowaniem. Górki wokalne wyborne i takich piszczących krzykaczy można słuchać z przyjemnością. Do tego bojowe chórki na drugim planie i wszystko układa się w godną uwagi, wysokiej klasy całość. Voice of Rock to taki hard rock na sterydach i słychać że i w tej konwencji czują się bardzo dobrze. Najsłabszym ogniwem albumu jest Ice Cold, taki trochę bez historii i bez pomysłu na dobrą melodię. Ot, riffowanie dla riffowania, ale w dobrym po raz kolejny wokalem. Terrorizer terroryzuje ostrymi gitarami i zaskakująco łagodnym refrenem, wyjętym z US heavy lat 80tych.
Taką kalką dawnego grania jest też niemal epicko zrobiony Believe in Me z rozmachem i zębem, gdzie też słychać jak świetnie w tym zespole sekcja rytmiczna zgrana jest z całością. Ogólnie bas na tym LP jest metaliczny, dudniący, a perkusja atakuje ze wszystkich stron, także syczącymi blachami. Na koniec Hang on (To Your Life) również bardziej w stylu heavy metalu tradycyjnego bez gonienia do przodu bez potrzeby, za to tchnący zdecydowaniem wykonania. 

Bardzo udana płyta dla fanów tradycyjnego grania, a dla nich w ostatnich czasach sensownych propozycji jest coraz mniej. STRIKER udowadnia, że można nadal wykorzystywać stare patenty utrzymując uwagę słuchacza przez 40 minut.
Na obecny moment jeden z najbardziej obiecujących zespołów z Kanady. Pozostawił też w pobitym polu Szwedów z ENFORCER, który w tym roku nagrał jednak słabszy od "Eyes in the Night" album.


Ocena: 9/10

23.04.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Striker - Armed To The Teeth (2012)

[Obrazek: R-3876779-1474034178-3287.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Forever 02:54
2. Let It Burn 03:10
3. Lethal Force 04:47
4. It Could Be Worse 04:37
5. Fight for Your Life 04:20
6. Land of the Lost 04:24
7. Wolf Gang 03:26
8. Feed My Fire 04:33
9. All the Way 04:22
10. Can't Stop the Rush 03:34

Rok wydania: 2012
Gatunek: heavy metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Ian Sandercock - gitara
Chris Segger - gitara
Dave Arnold - bas
Adam Brown - perkusja


W lipcu 2012 nakładem Napalm Records ukazał się drugi album STRIKER.  Zagrał na nim nowy, pozyskany w roku 2010 perkusista Adam Brown.

Jak to często bywa i w przypadku STRIKER doszło do zmiany muzycznej orientacji. Ze speed metalu w stylu EXCITER nie pozostało prawie nic, przyszedł czas na tradycyjny heavy metal, bardziej amerykański niż europejski, melodyjny w nieco stadionowy sposób. Zestawienie tych raczej prostych kompozycji z ostro zarysowanymi znakomitymi duetami gitarzystów, stanowi raczej zgrzyt niż atut. Wystarczy posłuchać takich numerów jak Forever czy Lethal Force, albo dobrego w ramach trywialności Fight for Your Life.Mało porywające jest dynamiczne granie heavy metalu w Let It Burn, mimo popisów gitarowych w stylu Davida Lee Rotha, czy w Feed My Fire ze stadionowym refrenem.Najlepiej prezentuje się tu surowy w zwrotkach i autentycznie bujający w refrenie It Could Be Worse z poniekąd stylizowanym fragmentami na neoklasykę solo gitarowym. Może się także podobać zdecydowanie heavy/power metalowy, dewastujący gitarami Land of the Lost oraz speedowy (jedyny na płycie!) Wolf Gang, ale szybkim graniu to blade echo z "Eyes Of The Night". All the Way to speed metal tylko fragmentami, bo większość do podjazdy pod SKID ROW i nic ponadto. Tego speed metalu się chyba wyrzekają świadomie, wyciszają go w swoich kompozycjach, bo Can't Stop the Rush jest zdecydowanie zwalniany i jest podkreślane krzyczanymi chórkami. Gramy coś speedowo, a jednocześnie tego nie robimy...

Produkcja jest wyśmienita. Głębokie gitary o kruszącym, ale równocześnie ciepłym soundzie, grzmiąca perkusja z syczącymi blachami, mocny bas odpowiednio ustawiony na drugim planie i świetnie ustawiony w tym wszystkim głos wokalisty.
Dan Cleary śpiewa znakomicie, z absolutną pewnością siebie wchodząc w górki i współzawodnicząc z mocnymi gitarami, sekcja rytmiczna mocarna, a gitarzyści wybornie sobie radzą w pojedynkach, duetach, solach i mocno podawanych riffach głównych. Jednak samo wykonanie to nie wszystko i czegoś tu zabrakło. zapewne spójności stylistycznej i wystarczającej ilości prawdziwie atrakcyjnych melodii, by to wszystko w sumie dało bardzo dobrą płytę.
Z całą pewnością "Armed To The Teeth" jest próbą pozyskania publiczności szerszej niż do tej pory.


ocena: 7,5/10

new 31.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Striker - Play to Win (2018)

[Obrazek: R-12556783-1537555592-9840.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Heart of Lies 04:04
2. Position of Power 03:40
3. Head First 04:02
4. On the Run 03:51
5. The Front 04:02
6. Play to Win 03:48
7. Standing Alone 04:56
8. Summoner 04:04
9. Heavy Is the Heart 04:54
10.Hands of Time 03:46

Rok wydania: 2018
Gatunek: melodic heavy metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Tim Brown - gitara
Chris Segger - gitara
William Wallace - gitara basowa
Randy Black - perkusja


STRIKER nagrywa w ostatnim czasie bardzo dużo i to trzeci album od 2016 roku. I tym razem został wydany w październiku nakładem Record Breaking Records, własnej małej wytwórni zespołu, założonej po rozstaniu się Napalm Records w roku 2016. Tym razem czasowo Adama Browna zastąpił w czasie sesji nagraniowej nie kto inny tylko Randy Black (ANNIHILATOR, PRIMAL FEAR, REBELLION), więc o poziom perkusji można być spokojnym.

Niektórzy uważają, że STRIKER nagrywa za dużo i za często, na czym cierpi jakość ich albumów. Póki jest jednak pomysł na nośne melodie odgrywane w heavy i power metalowej stylistyce...Taki pomysł jest tym razem w znakomitym Heart of Lies otwierającym ten LP i mamy tu potoczysty metal w mocnej oprawie. Bardzo dobry jest także Position of Power z lżejszymi akcentami, ale  już w jakiś sposób rozwodniony pustymi przestrzeniami Head First z nowoczesnym rockowym (nazbyt AOR) refrenem już takiego wrażenia nie robi. Podobnie
On the Run jest gładki i jest radiowy w refrenie z chórkami stylizowanymi na lata 80-te XX wieku, ale czegoś tu brak. Chyba po protu podobnych melodii już  było zbyt wiele. Jednak takiej jak w rytmicznym, stadionowym metalu The Front nie było i ten numer w swej melodyjności i pewności zagrania wszystkiego jest wspaniały. To ten STRIKER jaki wciągał niby prostym, ale wręcz hipnotycznym graniem z krążącą w tle gitarą z obłędnym motywem. Kapitalnie to zostało zrobione! Jak to ma miejsce zazwyczaj w przypadku STRIKER na płycie pojawia się i słabsze granie i tym razem nie bardzo do końca wiadomo co chcą powiedzieć w połatanym z różnych gatunków Summoner z przewagą heavy/power. Ten numer ratuje trochę być może najlepsze na płycie solo gitarowe. Niewiele jednak można powiedzieć na obronę trywialnego melodic heavy Heavy Is the Heart.
Trzeba przyznać, że zasadniczo obracający się w klimatach heavy/power STRIKER ma niesamowite wyczucie rocka jako gatunku nadrzędnego. To słychać nie tylko w mocnym, nośnym rockowym głosie Dana Cleary, ale i aranżacjach gitarowych w tych kompozycjach, gdzie nieco obniżają ich ciężar. Tak jak w Play to Win, realnie numerze hard rockowym zgrabnym i osadzonym w estetyce metalowej ubiegłego stulecia, może nawet gdzieś z echami nie tylko lat 80-tych ale i 70-tych w stylu chórków i punktowania basu w pewnych partiach wokalnych, gdy przycichają gitary. Nie można odmówić im także umiejętności tkania ażurowej muzycznej tkaniny w łagodnym Standing Alone. Kunszt wokalny Cleary słychać chyba najlepiej w zamykającym ten LP Hands of Time, gdzie też wyraziście ukazane jest jak pieczołowicie są przygotowane na tym albumie wokale poboczne.

Realizacja jest znakomita i być może to najlepiej nagrany technicznie album STRIKER. No, ale jeśli za mastering bierze się sam rozchwytywany Henrik Udd, to efekt po prostu musi być.
Zaryzykuję stwierdzenie, że pod przykrywką heavy metalu STRIKER przemycił znacznie więcej hard rocka i nawet AOR, niż można było przypuszczać. Z całą pewnością bardzo daleko odeszli od muzyki swoich początków i niekoniecznie to, co grają teraz musi się podobać fanom bardziej true classic metalu. Jednak miłośnicy metalu stawiający na rockowy feeling w tradycyjnym heavy powinni być zadowoleni.
Tyle, że chociażby DYNAZTY i THE UNITY nagrali w takiej konwencji w tym roku znacznie lepsze płyty.

ocena: 7,5/10

new 6.11.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Striker - City Of Gold (2014)

[Obrazek: R-6042707-1412932231-6214.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Underground 03:01
2. City of Gold 04:51
3. Start Again 04:26
4. Bad Decisions 03:58
5. Crossroads 04:23
6. All for One 03:25
7. Mind Control 03:21
8. Second Attack 03:40
9. All I Want 04:18
10. Rise Up 03:28
11.Taken by Time 05:00
12.Two Minutes to Midnight (Iron Maiden cover) 06:02
13.Watching You 03:56
14.Roll with the Punches 03:58
15.Fuck Volcanoes 05:18

Rok wydania: 2014
Gatunek: heavy/power  metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Tim Brown - gitara
Chris Segger - gitara
William Wallace - gitara basowa
Adam Brown - perkusja


Do nagrania swojej trzeciej płyty STRIKER przystąpił w zmienionym składzie. Odszedł Ian Sandercock, a jego miejsce zajął Tim Brown, brat perkusisty Adama. Pojawił się także nowy basista William Wallace czyli Wild Bill. Nowa płyta, nagrana w 2014, została wydana przez Napalm Records w sierpniu.

Ta płyta pod względem zawartości muzycznej jest pewną niespodzianką, choć z drugiej strony patrząc na przeszłość grupy nie jest. Trzy pierwsze kompozycje to mocny heavy/power, dosyć melodyjny (City Of Gold), bardziej w tradycji amerykańskiej niż europejskiej, znakomicie zagrany, ale z którego w sumie niewiele wynika. No, takie mocne, rytmiczne granie heavy/power i tyle. Zaraz potem marny hair metal w Bad Decisions i wracamy do roku 2012, niestety także z "łooo" w refrenach i nie tylko... Nieciekawie.
Gdy już czujność zostaje uśpiona, zaczynają właściwy atak. Atak miażdżący, atak nieubłagany i następuje seria przepotężnych killerów, zagranych z furią i niewyobrażalną energią, gdzie obie gitary są wspomagane przez wbijający w ziemię bas, występujący tu często jako druga gitara rytmiczna. Efekt jest piorunujący, także nieco spokojniejszych partiach instrumentalnych z imponującymi pojedynkami gitarzystów, fantazyjnymi i pełnymi treści. No i te melodie, jakże nośne melodie, szczególnie w potoczystych refrenach! Rozpoczyna serię Crossroads, ze speed thrashowymi inklinacjami, po nim pulsujący All for One... Absolutne zniszczenie!
Mind Control trochę słabszy, tak na miarę solidnego grania z początku płyty, może zbyt siłowy i za brutalny, ale już Second Attack to po raz kolejny moc i tym razem to najlepszy z możliwych USPM z lat 80tych na sterydach.
Trzeba powiedzieć, że Cleary śpiewa w tej zasadniczo mocnej konwencji wyśmienicie. To jest jednak czołowy metalowy głos Kanady i o ile w takim hair metalu to jest przeciętny, to w twardym, bezkompromisowym heavy/power ze speedowymi inklinacjami - bezkonkurencyjny. Do tego te krzyczane chórki na tej płycie to perfekcja i zrobione zostało to doprawdy w wielkim stylu.
Niestety, nie mogą się powstrzymać od miałkiego hair metalu w All I Want. Szkoda... Jednak zaraz potem kolejny super killer zagrany z niezachwianym przekonaniem, dewastujący jak huragan, czyli Rise Up. Po raz kolejny zniszczenie jest totalne! I ten bas tutaj, jak pięknie mruczy. Taken by Time ma w sobie poza świetną melodią taką muzyczną przestrzeń, jaka w heavy/power jest zazwyczaj trudna do uzyskania. Tu ona jest no i jest mistrzowskie wykonanie tego. Jak te gitary się czają w pewnych momentach, jak to wybucha w refrenach i jak eksploduje w solo. Moc!
Końcowa część tego albumu jest oznaczona jako bonusy, ponieważ utwory od covera IRON MAIDEN stanowią stronę D dwupłytowego limitowanego wydania winylowego. Z drugiej strony, co to za bonusy, skoro nie ma wersji CD bez nich.
Taka polityka wydawnicza. Cover, jeśli chodzi o jego dobór wybrany właściwie. Wersja STRIKER jest potężna i dopasowana do stylu całej płyty. Zaśpiewał sam Bruce? Nie, to Dan Cleary śpiewa absolutnie w jego manierze. Potem bardzo dobry Watching You, a zaraz potem Roll with the Punches, kolejny dewastator - morderczy i pełen ciętych riffów gitar, ale także z klimatycznym romantycznym mini interludium. I na koniec nowa wersja znanego z singla digital z roku 2011 Fuck Volcanoes.

Ta płyta była przygotowana w Szwecji przez Mistrzów Fredrika Nordströma, Henrika Udda i Jensa Bogrena. Szwedzkie brzmienie? Nie. STRIKER, przepotężny w gitarach i głębokim, masywnym soundzie, bas ciężki i metaliczny, perkusja syczy blachami i dudni bębnami. Nad tym wszystkim lekko wysunięty, idealnie w każdej sekundzie słyszalny Dan Cleary! Majstersztyk produkcyjny po prostu. Mocne, soczyste granie heavy/power, odległe od rock/metalu z albumu poprzedniego. Gdyby płyta była krótsza, a materiał lepiej wyselekcjonowany, to ten album byłby całkowitym zniszczeniem mózgu. Jednak i tak jest to powrót STRIKER do formy bardzo wysokiej, pokazującej, kto w Kanadzie rządzi w takiej stylistyce.


ocena: 8,5/10

new 13.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#5
Striker - Stand in the Fire (2016)

[Obrazek: R-8010626-1453427900-1519.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Phoenix Lights 03:38
2. Out for Blood 03:51
3. Too Late 04:52
4. Stand in the Fire 03:39
5. The Iron Never Lies 04:06
6. Escape from Shred City 02:53
7. Outlaw 04:35
8. Locked In 03:45
9. United 04:06
10. Better Times 03:37
11.One Life 04:17

Rok wydania: 2016
Gatunek: heavy/power  metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Tim Brown - gitara
William Wallace - gitara basowa
oraz:
Trent Halliwell - gitara - (1, 2, 4, 5, 7, 10)
Randy Black - perkusja


STRIKER nie odpuszcza. W lutym 2016 nakładem własnej niezależnej wytwórni Record Breaking Records grupa przedstawia album "Stand In The Fire", po raz kolejny w ramach swoje wizji hair/arena metalu z power metalowym turbodoładowaniem. Tym razem bez Chrisa Seggera, który odszedł w 2014 i to jest bez wątpienia duże osłabienie na stanowisku gitarzysty. Także bez perkusisty Adama Browna, który na tej płycie nie mógł zagrać, ale znaleziono godne zastępstwo w osobie samego Randy Blacka (ANNIHILATOR, PRIMAL FEAR, REBELLION). Drugim gitarzystą, jako muzyk sesyjny, został Trent Halliwell, który wcześniej grał w thrash metalowym VILLAINIZER.

STRIKER nie odpuszcza. Bardzo dobre dynamiczne kompozycje z kręgu melodic heavy power Phoenix Lights i Out for Blood z rozległym rockowym refrenem otwierają ten album i co najważniejsze, nie słychać tu braku Seggera. Chyba jednak nie ma ludzi niezastąpionych... A w Out for Blood  John McCormack ze świetną partią saksofonu i potężne speed metalowe ataki obu gitarzystów. Doskonały numer!
Ten hair metal w gorszym stylu wychodzi jednak na wierzch w tuzinkowym Too Late i bardzo mało przekonującym Stand in the Fire, mimo wszystko dosyć chaotycznym w tym modern podejściu do tematu. Jednak już w The Iron Never Lies  graja taki stadionowy heavy wybornie i z ogromną mocą oraz gitarową finezją i nawet ograny radiowy refren jest tu atrakcyjny. Jest tu też część romantyczna, krótka i tylko zaznaczona. W instrumentalnym Escape from Shred City zagrał gościnnie wspaniały gitarzysta z fenomenalnego technicznego extreme melodic metalowego amerykańskiego ARSIS Brandon Ellis i jest tu w obszarze gitarowego kunsztu czego posłuchać w dynamicznej i pełnej niuansów kompozycji.
Outlaw i Better Times to taki dosyć typowy amerykański heavy/power, raczej nastawiony na moc przekazu, ale już wirtuozersko odegrany potoczysty Locked In, choć także rodem z USA to już zdecydowanie wyższa półka. Do tego znakomity refren się tu pojawia, bardzo fajnie kontrastujący z niemal power/thrashowymi zagrywkami (wybornymi zresztą) w zwrotkach i kalifornijskimi gang chórkami. Takie amerykańskie hard'n'heavy w United grają ze swobodą i kapitalnym rock/metalowym gitarowym uporem w zwrotkach. Absolutnie doskonale to zostało zrobione, mimo pozornej prostoty.
Na koniec hair metalowa ballada One Life, to nie jest nic specjalnie ciekawego w kategorii "coś ze SKID ROW coś z TESLA".

Co do wykonania. Dan Cleary jest po prostu niesamowity i moc jego głosu wraz z zasięgiem pokonuje nawet potężną heavy/power ścianę obu gitarzystów. Bezbłędny, fantastyczny popis Dana, godny oklasków na stojąco. Rzecz jasna, gitarowa robota rozumie się sama przez się jako znakomita, no i sekcja rytmiczna z Blackiem, to kolejny element dopasowanej metalowej układanki.
A brzmienie? Mistrz Björn Tom Fredrik Nordström w swoim Studio Fredman w Goteborgu to jednak geniusz jest, oczywiście jeśli ma na to ochotę. W przypadku STRIKER ma i jest to po prostu arcydzieło soundu heavy power, miażdżące mocą i zachwycające klarownością. Ekstraklasa światowa i chyba najlepiej zrealizowany album z heavy/power w roku 2016.

Pochwały pochwałami, ale jednak są na tej płycie kompozycyjne mielizny. To obniża wartość całości. To już nie chodzi o to nasycenie hair metalem, ale o to, że te kompozycje jednak w znacznej mierze nie spełniają warunków hitów. No i ten powszedni power rodem z USA...


ocena: 7,7/10

new 11.11.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#6
Striker - Striker (2017)

[Obrazek: R-9919947-1496390085-1824.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Former Glory 03:59
2. Pass Me By 03:33
3. Born to Lose 04:02
4. Cheating Death 00:53
5. Shadows in the Light 03:29
6. Rock the Night 04:30
7. Over the Top 04:38
8. Freedom's Call 04:30
9. Curse of the Dead 03:49
10. Desire (Ozzy Osbourne cover) 05:27

Rok wydania: 2017
Gatunek: heavy/power metal / melodic heavy metal
Kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Tim Brown - gitara
William Wallace - gitara basowa
Adam Brown - perkusja


Czasem trudno się oprzeć wrażeniu, że pewne płyty są nagrywane nieco na siłę, nawet gdy brakuje pomysłów, a to z powodu konieczności podtrzymania popularności, a to ze względu na zobowiązania kontraktowe...
W lutym 2017 STRIKER przedstawia album pod tytułem "Striker", ponownie z Adamem Brownem jako perkusistą i jest to właśnie taki typ płyty. Swojej muzyki nieco ponad pół godziny, do tego kiepski cover Osbourne'a i niedługi wypełniacz instrumentalny. Okładka bardziej w stylu podziemnego doom czy sludge, a muzyka taka sobie...
Zupełnie bezbarwny początek to hair metalowy Former Glory, kompozycja całkowicie nieudana, co więcej słychać tu znaczne odejście od atomowej power metalowej interpretacji i brzmienia, co w efekcie przynosi mdły radiowy numer, którego melodię trudno uznać za interesującą. Potem trochę udawania oswojonej PANTERA w Pass Me By i doprawdy w takiej stylistyce STRIKER nie ma nic do powiedzenia. Dalej młodzieżowy refren w Born to Lose, który brzmi jak słabsza wersja BULLET FOR MY VALENTINE.
Czeka się, że się obudzą, ale sen rock arena metalu trwa w nudnym Shadows in the Light i poniekąd kompromitującym, miałkim Rock the Night. Naprawdę ktoś słucha takiej muzyki około metalowej? Over the Top jest mocniejszy i dynamiczniejszy, ale gdy dochodzi do refrenu, to już przestaje to być w ogóle interesujące. Nawet w solo Tim Brown nie jest tu w stanie niczym zelektryzować. Freedom's Call ma być może najbardziej wyrazisty i zamaszysty refren, ale to i tak słaba forma nawet w stosunku do średnich kompozycji z roku 2016.
Na zakończenie listy własnych kompozycji nijaki heavy/power w duchu nijakości głównego nurtu północnoamerykańskiego heavy/power w Curse of the Dead.

Trudno to nawet zaliczyć do udanej płyty w kategorii melodic metal/ hard rock czy hair metal. Te melodie są po prostu zupełnie pozbawione cech chwytliwej przebojowości. Marne mainstreamowe radiowe brzmienie dopełnia całości i niech momenty z power/groove soundem gitary nikogo nie zwiodą.
Po prostu słabo.  Jak zestaw odrzutów albo coś z singlowych B-side. Ta płyta nigdy nie powinna się ukazać
W roku 2017 wraca Chris Segger, ponownie także na perkusji zagra na kolejnej płycie z 2018 Randy Black. Będzie dużo lepiej.


ocena: 3,9/10

new 23.11.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#7
Striker - Ultrapower (2024)

[Obrazek: NjktNjAwNy5qcGVn.jpeg]

tracklista:
1.Circle of Evil 03:44
2.Best of the Best of the Best 03:20
3.Give It All 04:14
4.Blood Magic 04:35
5.Sucks to Suck 03:15
6.Ready for Anything 03:56
7.City Calling 03:45
8.Turn the Lights Out 02:49
9.Thunderdome 04:01
10.Live to Fight Another Day 04:00
11.Brawl at the Pub 03:47

rok wydania: 2024
gatunek: melodic heavy metal
kraj: Kanada

skład zespołu:
Dan Cleary - śpiew
Timothy Brown - gitara
John Simon Fallon - gitara
Pete Klassen - gitara basowa
Jonathan Webster - perkusja


Po sporej, sześcioletniej przerwie powraca z nowym albumem STRIKER. Płyta została zrealizowana z pomocą Kickstarter i zostanie wydana nakładem własnym (jak poprzednio pod szyldem Record Breaking Records) 2 lutego 2024.

Image się nie zmienił, to i muzyka się nie zmieniła. Naprawdę znakomicie śpiewa Daniel Cleary, to z pewnością wokalista na swój sposób charyzmatyczny, a na pewno bezproblemowo górujący nad mocną gitarową ścianą, zawsze na planie pierwszym. Timothy Brown, tak, on tworzy tę masywność, zabudowuje przestrzeń, formuje ją. No, ale ile jest STRIKER w STRIKER bez Chrisa Seggera, który odszedł w roku 2022? Nowa sekcja rytmiczna, tak dają radę zagrać to, co tu się gra bez żadnych problemów. Przemeblowany skład, tak nadal sprawna muzyczna maszyna... Jak zwykle, lub prawie jak zwykle sound wyborny i niczym nie ustępuje temu z "Play to Win", a może nawet w opcji pewnych niuansów planów dalszych i pogłębienia gitar jest to jeszcze lepiej zrobione.
Tak, to wszystko jest, tylko dobrej muzyki nie ma. Image się nie zmienił, więc i ten inspirowany latami 80tymi melodic heavy metal na sterydach pozostał, przy czym pomysły na dobre melodie, takie jak niektóre z roku 2018 po prostu uleciały i pozostał tylko spandex i lustrzane okulary. Grupa serwuje zestaw miałkich utworów rock metalowych, o ile Gunsów można w ogóle zaliczyć do metalowego świata. Tu by się wiele wybaczyło, gdy usłyszeć można było jakieś inspirowane latami 80tymi hity, z nośnymi refrenami i zadziornymi zwrotkami. Nie ma niestety ani jednego, są natomiast momenty doprawdy żenujące jak City Calling z fragmentami, gdzie na myśl przychodzi pokaz młodzieżowej mody alternatywnej. Jakieś zupełnie do przyjęcia ugładzone pomysły rodem z hardcore w Sucks to Suck i aż dziwne, że najkrótszy Turn the Lights Out się na tym LP prezentuje najlepiej, choć jest bardzo przeciętny. Kreowane na hity Best of the Best of the Best, Circle of Evil czy Blood Magic, poza chęciami grania mocno i zdecydowanie, niczego sobą specjalnie nie prezentują, reszta nawet jeszcze słabsza. Ileż to już identycznych kawałków glam /hair metalowych takich jak Ready for Anything się słyszało? Mnóstwo albo i więcej.

Jeśli "Play to Win" się jakoś bronił, to "Ultrapower" już się nie broni niczym. Miałka muzyka glamowa z turbodoładowaniem. Fakt, może i dzieciaki poskaczą pod sceną w takt rytmów ich rodziców i dziadków, ale ten zespół nagrał, gdy tych dzieciaków nie było jeszcze może na świecie, "Eyes in the Night", a gdy poszli do szkoły - "City Of Gold". Z takiej muzyki nie zostało nic i jej fani zostają tu definitywnie odprawieni z kwitkiem.
I żeby to było jasne. Można zupełnie zmienić styl i grać hair metal, arena rock, glam itd. Nic w tym złego i grzmieć o zdradzie ideałów true metalu nie ma powodu.Trzeba jednak mieć na to pomysł i stworzyć atrakcyjny repertuar na miarę mistrzów, na których się wzoruje. Tu się to nie udało. Nie tym razem.
 

ocena: 5,1/10

new 2.01.2024

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości STRIKER
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości