Taliön
#1
Taliön - Killing the World (1989)

[Obrazek: R-4079292-1413992842-8987.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Killing the World 05:22
2. Sanctuary 05:24
3. Living on the Edge 05:03
4. Speed Thrills 03:03
5. Laws of Retaliation 10:15
6. Screamin' for Mercy 04:56
7. Premonition 02:23

Rok wydania: 1989
Gatunek: Speed/Power/Heavy Metal
Kraj: Wielka Brytania

Skład zespołu:
Graeme Wyatt - śpiew
Pete Wadeson - gitara
Phil Gavin - bas
Johnny Lee Jackson - perkusja


TALION stanowił reinkarnację jednego z najbardziej interesujących speed metalowych zespołów brytyjskich, TROJAN. Gdy TROJAN, pod naporem wszelkiego rodzaju trudności technicznych i organizacyjnych został ostatecznie rozwiązany, Wyatt i Wadeson nie dali za wygraną. Ponownie dołączyli Gavin i Jackson i w 1988 TALION rozpoczął działalność, początkowo pod nazwą LETHAL. Jako LETHAL przygotowali płytę "Twilight Sound", która jednak oficjalnie się nie ukazała i dopiero po zmianie nazwy zdołali zainteresować swoimi nagraniami Major Records.
Album ten jest w znacznym stopniu kontynuacją tego, co grał TROJAN, jednak słychać już mniej ech klasycznego NWOBHM, a więcej tej muzyki, jaka pojawiła się z nastaniem thrashowej dominacji w USA. Nie jest to jednak płyta thrashowa, dominuje speed metal, oparty na klasycznym heavy, niemniej coś amerykańskiego tu słychać. TALION gra dosyć surowo i ostro, ta muzyka budzi momentami skojarzenia z grupami pokroju LAAZ ROCKIT, gdzie ten pierwiastek thrashowy miesza się z heavy i power w amerykańskiej odmianie. Z USA na pewno zapożyczone są także chórki.

Problemem tego albumu jest monotonia. Kolejne kompozycje wydają się do siebie bardzo podobne. Są wojownicze, jest tu próba opowiedzenia jakichś historii, jak w "Killing The World" i "Sanctuary", ale nawet te zwolnienia i sola wydają się podobne w każdym utworze. Niby próbują unikać schematyzmu, ale bez przerwy w niego wpadają. Gra perkusisty mało ciekawa, za to z pewnością superszybkie sola Wadesona mogą się podobać, o ile ma się chęć słuchać tych samych patentów każdym kawałku.
W TROJAN mocnym atutem były melodie. Tu jakoś są one odsunięte na dalszy plan albo są zupełnie nieinteresujące jak w "Living On The Edge". Jednostajnie podawane riffy w średnim tempie pogrążały tu zespół, a łagodna część w tej kompozycji jeszcze podkreśla, że przecież potrafią zagrać i inaczej.
Wokalna forma Wyatta jest średnia i jakby nie wykorzystywał wszystkich swoich umiejętności. Takie to śpiewanie niby agresywne, ale bez wiary.
Najlepszym utworem jest na tym albumie "Speed Thrills", mający najwięcej ze stylu TROJAN, instrumentalny, melodyjny, z rozbudowanymi partiami gitarowymi i perkusyjnymi. Tu chyba jedyny raz w pewnych momentach ta perkusja jest ciekawa, za to trzeba powiedzieć, że bas Gavina jest we wszystkich numerach znakomity. Nieraz robi on niemal za gitarę rytmiczną.

Płyta zawiera ponad 10 minutowy utwór "Laws Of Retalliation", znów szybki i znów niewiele wnoszący, także z raczej nieudolnymi próbami wprowadzenia epickości do tego wszystkiego. Jest tu kilka interesujących instrumentalnych momentów, zwłaszcza gdy korzystają z thrashowej motoryki, ale ogólnie tu, jak na 10 minut, dzieje się za mało. "Screamin For Mercy" to ciąg dalszy takiego grania, pędzącego do przodu bez szczególnego pomyślunku, surowo i niby agresywnie, ale jakieś to wymęczone, jak i ostatni "Premonition", bardzo krótki speed rock'n'roll w stylu RAVEN.
Ta płyta już w momencie ukazania się była w pewnym stopniu muzycznie przestarzała. Speed metal w takiej formie został wyparty przez thrash, a brak ciekawych melodii i surowizna niespecjalnie przypadła do gustu fanom TROJAN, liczącym na więcej tego, czym tamten zespół ich zachwycał.
TALION nie spełnił marzeń Wyatta i Wadesona o metalowym podboju świata, który atakowały w takim graniu zespoły z USA i niebawem odszedł w niepamięć.



Ocena: 6.8/10

10.10.2009
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości