Tears Of Anger
#1
Tears Of Anger - Still Alive (2004)

[Obrazek: R-3944097-1407705061-6092.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. The Awakening 04:31
2. Still Alive 03:43
3. Afraid of the Dark 03:46
4. Sword of Sorrow 04:36
5. Nightmare 03:06
6. Moment of Truth 03:39
7. Revenge Will Come 04:11
8. Watch Me Run 03:54
9. Walk Away 03:11
10. King's Call 04:10
11. Who I Am 03:35

Rok wydania: 2004
Gatunek: Progressive Melodic Heavy/Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Bjorn Jansson: śpiew, instrumenty klawiszowe
Benny Jansson: gitara
Johan Nieman: bas
Daniel Flores: perkusja


Bracia Jansson od ponad 10 lat stanowią ważny element szwedzkiej sceny progresywnego melodyjnego grania, jednak nigdy nie zdobyli znaczącego uznania, a zespoły i projekty z ich udziałem pozostają mało znane. W końcu lat 90-tych bracia wpadli na pomysł zorganizowania zespołu, który grałby muzykę zarazem ambitną i przystępną, heavy metalową w formie, ale cechującej power większej energii wykonania, a przy tym pozostającą rozpoznawalną jako metal szwedzki. Tak narodził się TEARS OF ANGER, w składzie którego znaleźli się obok Janssonów dwaj inni wysoko cenieni muzycy Nieman i Flores.
Zobowiązania muzyków w innych zespołach spowodowały, że pierwsza płyta była przygotowywana dosyć powoli i ukazała się w roku 2004, gdy w Szwecji grup proponujących podobną kombinację stylistyczną pojawiło się więcej. TEARS OF ANGER odróżniał się od nich jednak bardzo mocnym gitarowym soundem i brakiem instrumentów klawiszowych poza tłem, przez co w pewnym sensie TEARS OF ANGER stał się bardziej melodyjnym kontynuatorem stylu szwedzkich grup heavy/power progressive z dekady ubiegłej, jak choćby HOLLOW, a równocześnie z melodyką bliską często... MASTERPLAN. Zresztą, głos Janssona jest zbliżony do głosu Jorna Lande i to najlepiej słychać w najłagodniejszych i najbardziej melodyjnych rockowych partiach.
Łamane tempa, niepokojące ozdobniki elektroniczne ze zniekształconym i przetworzonym hymnem radzieckim na czele w otwierającej kompozycji "The Awakening", nowoczesne aranżacje z potężnymi riffami w "Still Alive"... czasem to trudne i niejednoznaczne granie mogące tym połączeniem wydawać się nie do końca przemyślanym. Taka muzyka wymaga odpowiedniego nastawienia na zróżnicowanie wewnątrz kompozycji. Tu za przykład może służyć przede wszystkim mistrzowsko rozegrany "Revenge Will Come" z doskonale dopasowanym do tego znacznie łagodniejszym melodic metalowy refrenem, który na tym LP należy do najbardziej rozpoznawalnych.
Gdy grają bardziej melodyjnie, ciepło i w prostszy sposób, to grają kapitalne numery w stylu późnego MASTERPLAN ze wspaniałymi heavy rockowym refrenami, jak hit tego albumu "Afraid of the Dark". Potrafią również zachwycić mocarną, rozbujaną, jazzującą gitarą w przebojowym, a przecież bardzo ciężkim "Nightmare".
Tak na dobrą sprawę ta płyta nie pozwala się nudzić. Mają pomysł na coraz to nowe rozwiązania komplikujące i ubarwiające melodie, doprawdy atrakcyjne, nawet gdy są smutniejsze, w odcieniach szarości i ze szczyptą psychodelii jak "Moment of Truth" czy "Who I Am".
Ładnie, jornowo, ale bardziej nonszalancko śpiewa Bjorn Jansson w songu "Sword of Sorrow".
Te utwory mają dużo treści w sobie, bardzo dużo, a wszystko mieści się w czterech minutach i na płycie nie ma ani jednego rozciągniętego tasiemca i kolosa. To granie zwarte, rockowo pokręcone jak w "Walk Away", gdzie obok kruszącej ołowianej gitary miażdży bas, a w tle nieśmiało się odzywają łagodne chórki rewellersów. Do tego odrobina soulu i czegoś tam jeszcze, co wymyślił doskonale swobodnie grający Benny Jansson.
Jest to jeden z najbardziej oszczędnie zagranych przez Daniela Floresa albumów. Tu praktycznie nie ma żadnych perkusyjnych szarż, za to każde uderzenie ma swoje znaczenie i cel. Za to bas jest wyjątkowo aktywny, doły przez to gniotą bez litości. Sola gitarowe zazwyczaj skromne i to też jest dosyć nieoczekiwane rozwiązanie. Brzmienie tego albumu jest wyjątkowo ciekawe i tego, jak to zostało zrobione, trzeba posłuchać samemu. Przepotężne i kto lubi taki mocny sound w heavy metalu, będzie z pewnością zadowolony.
Tej płycie trzeba dać więcej szans niż gdy podchodzi się do MASTERPLAN. To na pewno muzyka trochę trudniejsza w odbiorze, ale ileż tu pięknych melodii i niebanalnych chwytów spoza głównych metalowych obszarów.
Płyta to bardzo dobra, ale tylko, bo jednak jakiś niedosyt pozostaje i nawet trudno powiedzieć, dlaczego... Czegoś za dużo, czegoś za mało? Może.

Album został dostrzeżony, ale nie otworzył bramy do sławy. Bjorn Jansson w roku następnym zaliczył udany występ w szwedzkim wcieleniu IMAGINERY Boba Katsionisa, po czym TEARS OF ANGER dał o sobie znać jeszcze jednym LP "In the Shadows" rok później. Album ten był próbą progresywnego potraktowania stylistyki heavy/power, niestety niezbyt udaną.
W roku 2007 bracia Jansson weszli w skład super grupy RIDE THE SKY, gdzie z kolei zagrali uproszczone i pozbawione elementów progresywnych, nastawione na melodie utwory w stylu tych najbardziej chwytliwych ze "Still Alve".


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości