The Michael Schenker Group
#1
The Michael Schenker Group - The Michael Schenker Group (1980)

[Obrazek: R-2315652-1444931030-6743.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Armed And Ready 4:06
2. Cry For The Nations 5:08
3. Victim Of Illusion 4:40
4. Bijou Pleasurette 2:16
5. Feels Like A Good Thing 3:45
6. Into The Arena 4:11
7. Looking Out From Nowhere 4:29
8. Tales Of Mystery 3:17
9. Lost Horizons 7:07

Rok wydania: 1980
Gatunek: Heavy Metal/Hard Rock
Kraj: Niemcy

Skład zespołu:
Gary Barden - śpiew
Michael Schenker - gitary
Mo Foster - bas
Simon Phillips - perkusja
Don Airey - instrumenty klawiszowe


Pokrętne i skomplikowane były muzyczne losy Michaela Schenkera po odejściu z UFO i drugim rozstaniu ze SCORPIONS.
Musiał najpierw pokonać swoje słabości, aby stanąć ponownie na scenie. Gdy wyleczył się z trapiących go nałogów, odstawił alkohol, porzucił narkotyki i opanował nieco nerwy z pomocą lekarzy, mógł powrócić. W roku 1979, w Hanowerze, założył własny zespół, na początku bez nazwy, a potem pod szyldem MSG.
Wokół tej nazwy narosło sporo nieporozumień, bo tak naprawdę to początkowo grupa firmowana była jako MICHAEL SCHENKER, potem THE MICHAEL SCHENKER GROUP i dopiero od sierpnia 1980 MICHAEL SCHENKER GROUP, a stosowano skrót MSG.
Skrót MSG niekiedy odnosi się do innego zespołu, jakim Schenker kierował, a mianowicie MCAULEY SCHENKER GROUP, założonej kilka lat później w USA.

Skład MSG w roku 1980 rodził się w bólach. Schenker nie mógł się zdecydować, z kim nawiązać współpracę. Był znany, sławny, ceniony, obawiał się jednak konfliktu osobowości. Cóż, jak się okazało, to on był największym źródłem konfliktów, jakie trapiły MSG przez lata.
Ostatecznie zebrał skład bardzo dobry i znalazł się w nim wybitny wirtuoz instrumentów klawiszowych Don Airey. Wokalistą został Gary Barden, którego właściwie Schenker sam odkrył w grającym w małych klubach rockowym zespole FRASER NASH i współpracował jeszcze na pierwszym albumie solowym "Premiere" z 1979 roku. Mocarną sekcję rytmiczna stworzył wyborny basista Mo Foster i czarodziej perkusji Simon Phillips. Nagranie albumu o mało oryginalnym tytule "The Michael Schenker Group" udało się zakończyć dosyć sprawnie, choć o tym, co się działo w studio nagraniowym i na próbach muzycy zaangażowani w ten LP i ekipa techniczna oraz producent Roger Glover (DEEP PURPLE, RAINBOW) wypowiadała się, używając słów, które w tekście powinny zostać zastąpione oględnym "XXXXX".

Schenker co chwila wyrzucał Bardena, wołał go ponownie, nieraz jeszcze tego samego dnia, zmieniał sola, aranżacje, przerabiał gotowe kompozycje w ostatniej chwili, miał też z tego powodu zatargi z Phillipsem, który był też związanymi innymi zobowiązaniami.
Czy warto było? Odpowiedź jest trudna, a i łatwa zarazem. "Lost Horizons". Heavy metalowy przebłysk geniuszu Schenkera, ponoć najdłużej dopieszczana kompozycja, ale warto było. Niesamowity, arcyklimatyczny siedmiominutowy popis wszystkich bez wyjątku członków zespołu z serią zadziwiających solówek Schenkera, kapitalnym wokalem Bardena, kładącego podwaliny pod epicki styl śpiewania w metalu oraz po prostu budzące zdumienie partie perkusji Philipsa. Totalnie demolujący utwór, który, abstrahując od wszystkiego innego, co stworzył pod szyldem MSG Schenker, jednoznacznie go unieśmiertelnia.
Na covery tej kompozycji odważyli się nieliczni, a najbardziej znaną jest wspaniała wersja szwedzkiego MEMENTO MORI z morderczym wokalem Messiaha Marcolina.
Co więcej, tu ciekawego? Schenker nie potrafił się uwolnić od demonów UFO i SCORPIONS, długo nie potrafił i chyba dopiero wtedy, gdy spojrzał na metalową muzykę pod innym kątem w USA.
Co bowiem jest ciekawego w utworze "Armed And Ready"? Hard rock, bardzo typowy, trywialny i zupełnie bez melodyjnej chwytliwości. "Cry For the Nation" niezdecydowany pomiędzy ostrym metalowym graniem w zwrotkach z echami UFO i zupełnie nieciekawym rockowym bladym refrenem.

Schenker gra bardzo dobrze, wszyscy grają bardzo dobrze, ale trudno jest zachwycić takim utworem, jak "Victim Of Illusion", bo rytmiczne zagrywki gitarowe to niestety za mało. Instrumentalny "Bijou Pleasurette" bardzo ładny jako miniaturka, łagodna i romantyczna, ale przecież rocka czy metalu tu nie ma.
Drażnią przesłodzone chórki w "Feels Like a Good Thing" i jeśli już tu Schenker chciał podeprzeć się nieco WHITESNAKE, to mógł być bardziej konsekwentny. Na tym tle bardzo dobrze wypada instrumentalny popis całego zespołu w "Into The Arena" i szkoda, że MSG nie grał więcej takiego właśnie dynamicznego, pełnego treści heavy metalu. Bębny Phillipsa tu niszczą totalnie, a klawiszowe solo Airey'a skromne, jednak godne odnotowania.
Zaprawiony soulem i pop music "Looking Out From Nowhere" sympatyczny, ale nie wnosi wiele.
Na pewno jednak warto posłuchać, jak ładnie na akustycznej gitarze gra Schenker w balladzie "Tales Of Mystery", jak ładnie tu śpiewa Barden, nie forsując głosu i jak pięknie śpiewa gitarą Schenker w solo.

Płyta dobrze wyprodukowana, selektywna pod względem brzmienia, warto jednak sięgnąć po wydanie CD, gdzie dźwięk jest poprawiony i słychać jeszcze więcej, zwłaszcza wszelakich niuansów perkusyjnych.
Album trudny do oceny... W końcu jest tu "Lost Horizons". Jest jednak i sporo rockowej sałaty, wyhodowanej przez mistrzów ogrodnictwa artystycznego.


Ocena: 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości