The Storyteller
#1
The Storyteller - The Storyteller (2000)
[Obrazek: The%2BStoryteller.jpg]

Tracklista:

1. And the Legend Begins 01:12
2. Guardians of Kail 06:06
3. Always Be There 05:12
4. Sense of Steel 05:18
5. Power Within 04:13
6. Book of Mystery 05:43
7. Like a Wind 04:09
8. A Test of Endurance and Strength 04:43
9. Chant of the Thieves 03:06
10. The Storyteller 09:09

Rok wydania: 2000
Gatunek: Epic/Melodic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład:
L.G. Persson - śpiew bas
Fredrik Groth -gitara
Erik Gornostajev -gitara
Martin Hjerpe - perkusja

Ten album to debiut jednego z najbardziej niedocenionych zespołów z nurtu melodyjnego power metalu odmiany europejskiej, który w swojej muzyce łączył epickość opowieści HAMMERFALL, balladowy styl BLIND GUARDIAN i elementy typowe dla głównego nurtu niemieckiego melodyjnego speed power metalu.
Pozostając w cieniu innych zespół nagrał debiut bardzo ciekawy, choć jakby lekko nieśmiały. Granie lekkie, momentami wręcz zwiewne otoczone aurą jakiegoś bardzo wyczuwalnego klimatu fantasy w tych kolejno przedstawianych opowieściach.
„Guardians Of Kail” może znakomity nie jest, ale bardzo dobry z pewnością. Da się zauważyć tu tą lekkość w podejściu do tematu i numer, choć to prosty standardowy speed melodic power to jednak znamionuje potencjał. Pewną wadą jest tu nieco niepewny wokal Perssona. Żadnych wad nie ma natomiast pięknie spokojnie rozpoczęty „Always Be There”, który przechodzi w epicką opowieść poprowadzona na najwyższym poziomie. Ten numer z powodzeniem stanowiłby ozdobę także genialnej płyty następnej. Jest to jeden z nielicznych utworów na tym LP, gdzie nie zabłądzili ani na moment.
„Sense Of Steel” niby bardzo klasycznie epicko rycerski, ale podany z dużym wdziękiem, jakiego zazwyczaj brak zespołom np. z Niemiec. Opowieść barda „Power Within” interesująca, ale zbyt delikatna i pastelowa. No i czy naprawdę nie ma tym BLIND GUARDIAN? „Book Of Mystery” ma ze wszystkich kompozycji najlepszą dynamikę w zwrotkach i niezmiernie chwytliwy refren i ogólnie jakoś się odróżnia na tle pozostałych.
Druga część LP słabsza, zwłaszcza ta pieśń złodziejska nie trafia do mnie... Znowu BG.
Sztandarowy „The Storyteller” bardzo dobry mimo znacznego rozbudowania i wielowątkowości, w której jednak się nie pogubili. To niemal kompozycja z gatunku medley, bo mamy tu wszystko po kolei - zaczynając od łagodnej opowieści, poprzez epicki power, folkowe leśne zaśpiewy, standardowy melodic power aż po skocznie zaprezentowane neoklasyczne motywy. Brawa za to zgrabne połączenie wszystkiego w jedną całość bez wrażenia byle jak posklejanej mozaiki.
Udane, choć skromne partie klawiszowe Nordstroma, który też ten LP wyprodukował i bardzo dobre zgranie całego zespołu słyszalne od początku do końca. Praca gitarzystów na solidnym poziomie, jednak nie dorównuje tej z płyty "Crossroad".
Brzmienie dosyć płaskie. Nie wszędzie, ale w większości kompozycji trochę jednowymiarowo ustawione i czasem aż się prosi o bardziej wieloplanową realizację. Trochę głośniejsza sekcja rytmiczna również by nie zaszkodziła.
Album nieco pastelowy... ale to akurat w tym wypadku nie jest wada.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
The Storyteller - Crossroad (2002)
[Obrazek: 565107.jpg?4445]

Tracklista:

1. And The Legend Continues 01:37
2. The Unknown 05:37
3. The Secret's Revealed 03:54
4. Eye Of The Storm 04:38
5. A Passage Through The Mountain 04:16
6. Ambush 05:37
7. Loss Of A Friend 05:02
8. Crossroad 05:36
9. Kingdom Above 04:39
10. The Moment Of Truth 07:59

Rok wydania: 2002
Gatunek: Melodic Epic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
L-G Persson - śpiew, bas
Fredrik Groth - gitara, instrumenty klawiszowe
Jacob Wennerqvist - gitara
Martin Hjerpe - perkusja

And The Legend Continues... Drugi album tego zespołu to kolejna, tym razem wspaniała, seria opowieści z krainy fantasy, magii i miecza. Nowy gitarzysta - Wennerqvist - dodał muzyce pewności oraz większego ładunku ekspresji, a wokal Perssona stał się znacznie śmielszy i mocniejszy. Mniej stylu niemieckiego, który pozostaje jedynie w refrenach "The Unknown" i w "Ambush". Więcej patosu i smutku, a to za sprawą "Loss Of A Friend" - ale to w końcu żałobny nokturn. Przejmujący utwór o niezwykle patetycznej melodii i taki mi się podoba. Niczego bym tu zmienił. Niczego zmieniać także nie trzeba w klasycznym wręcz, 8-minutowym "The Moment Of Truth", który rozkręca się w mroczny numer heavy power, aby dopiero w końcowej części powrócić do pierwotnej postaci. Taki zabieg zastosowali po raz pierwszy, ale jak się okaże niebawem, nie po raz ostatni. Mamy tu także dwie pieśni barda - "A Passage Through The Mountain", który poprzez chóry w refrenach można by też zaliczyć do ogniskowych pieśni rycerskich oraz bardziej wyciszony, osobisty "Kingdom Above".
To, co zrobili w samym "Crossroad" to absolutne mistrzostwo. Lekkość i polot, z jakim to zagrali po prostu wprawia w osłupienie. Ten utwór bardzo wysoko stawia poprzeczkę innym, którzy próbują podobnych rzeczy. Pozostałe dwie kompozycje, czyli "The Secret's Revealed" oraz "Eye Of The Storm" pokazują, jak można wykorzystać motywy i patenty rycerskiego heavy metalu klasycznego lat 80-tych we współczesnym melodic speed power metalu. Połączenie fantastyczne - klimatu, melodii i zadziorności.
Album ma brzmienie dosyć lekkie, co nie znaczy, że w momentach, gdy jest to niezbędne, nie mamy mocniejszego uderzenia. Myślę, że takie, a nie inne brzmienie, związane było z warunkami głosowymi, jakimi dysponuje Persson. W dosyć wysokich partiach czuje się dobrze i sporo tego na płycie jest. Mocniejsze brzmienie mogłoby wywołać skojarzenia z amerykańskim graniem, a tego przecież chcieli uniknąć. Na pewno płyta przez to jest łatwiejsza w odbiorze. Jednak z drugiej strony, wielu zwolenników epickiego power z USA może nie zadowolić.
Album europejski, album niemal doskonały, także pod względem solówek, jakie tu grają Groth oraz Wennerqvist. I sam nie wiem, który wypada lepiej.
Klawiszy mamy tu bardzo mało. Jest to album gitarowy z minimalną dawką elementów symfonicznych. Te klawisze oficjalnie przypisuje się Grothowi, jednak, jak czytałem w szczegółowych relacjach na stronie oficjalnej (gdy ta jeszcze istniała), faktycznie większość z tego dogrywał Fredrik Nordström, zajmujący się też produkcją albumu.
Ta płyta to przede wszystkich nieuchwytny, a wszechobecny klimat, jaki towarzyszy też obcowaniu z muzyką FALCONER. Tu jednak elementu folkowego jest bardzo niewiele i raczej mamy do czynienia z podobnym rodzajem magicznej aury, jaka dla tego gatunku jest tak charakterystyczna, a jednocześnie tak trudna do stworzenia.
THE STORYTELLER swoje opowieści na tym LP taką aurą otoczył.


Ocena: 9.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
The Storyteller - Tales of a Holy Quest (2003)
[Obrazek: 32137.jpg]

Tracklista:

1. Voices From The Past 00:46
2. Seed Of Lies 04:27
3. Conviction 05:44
4. A Holy Quest 03:52
5. Words Out Of Greed 03:52
6. Chamber Of Torture 04:38
7. The Mass 05:02
8. Blinded Eyes 04:17
9. When All Hope Has Faded 03:28
10. Trails Of Blood 08:03
11. ... And Still They Speak 00:50

Rok wydania: 2003
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
L-G Persson - śpiew, bas
Fredrik Groth - gitara, instrumenty klawiszowe
Jacob Wennerqvist - gitara
Martin Hjerpe - perkusja

Trzeci album szwedzkich bardów. Tym razem jest to granie nieco cięższe. Ta zwiewność uleciała, a zamiast tego mamy coś z Niemiec. Repertuar nieco bardziej złożony niż poprzednio, mocniej związany z power metalem.
Docenić należy motyw główny z "Conviction". Kto wie, czy nie najbardziej przemyślany ze wszystkiego, co nagrali. Również "The Mass" jest na wysokim poziomie, lecz tu nieco przymknąłem ucho na toporny środek. Za to krużgankowość początku oraz moc chórów na końcu powalająca.
Jednak dla przykładu, taki "Blinded Eyes" nic nie wnosi. "Trails Of Blood" mógłby być krótszy - nieco mielenia w środku obniża ocenę.Faworytem pozostaje "A Holy Quest" - umiejętnie zmontowany z FALCONER i własnych, charakterystycznych zagrywek."When All Hope Has Faded" to miła dla ucha ballada akustyczna, która jednak jakoś nie rusza.
Ocenę w dół ciągnie "Chamber Of Torture", aczkolwiek mnie w takim surowym graniu nie przekonują.

Wykonanie na tym LP jest znakomite. Wokal Perssona jak dotąd najlepszy. Już po raz kolejny wyborna gra Jacoba Wennerqvista. Niektóre jego wspólne zagrywki z Grothem są wyśmienite. Klawiszy jest tu mało - tworzą tło i czasem występują we wstępach oraz zwieńczeniach. Mimo wszystko, tym razem ten album już zupełnie nie posiada cech symfonicznych.
Również produkcja jest wyjątkowo dobra - dla przykładu, słychać to w ustawieniu perkusji, do tej pory mało wyeksponowanej.
Płyta bardzo dobra, stanowiąca konglomerat szwedzkiego, dumnego, zimnego i epickiego power metalu z surowym power melodic z Niemiec.
Jednak gdzieś ten specyficzny oraz niepowtarzalny klimat się ulotnił i mamy rycerski power metal - bardzo dobry - lecz o szczególne bicie serca nie przyprawiający. Pewna szorstkość i chłód na tej płycie jest słyszalna... A nie tego oczekuję od THE STORYTELLER.

Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
The Storyteller - Underworld (2005)
[Obrazek: 92078.jpg]

Tracklista:

1. Changeling 03:45
2. Eyes of the Dead 03:58
3. The Fiddler 05:29
4. Watcher in the Deep 05:25
5. Your Time has Come 02:58
6. Beauty is the Beast 04:35
7. Underworld 04:28
8. Magic Elements 04:35
9. Shine On 05:03
10. Ace of Spades (Motörhead Cover) 02:42

Rok wydania : 2005
Gatunek: Power Metal
Kraj : Szwecja

Skład zespołu:
L-G Persson - śpiew
Fredrik Groth - gitara , instrumenty klawiszowe
Jacob Wennerqvist - gitara
Johan Sohlberg - bas
Martin Hjerpe - perkusja

Album "Underworld" nagrany został z poszerzonym o nowego basistę Sahlberga składzie. Muzycznie stanowi kontynuację albumu poprzedniego ale w jeszcze cięższej, ocierającej się o heavy power wersji. Gitary mają surowe brzmienie, bas jest jak nigdy dotąd mocny metaliczny i często wysuwa się do przodu. Persson dostosowuje się do tego soundu i śpiewa zdecydowanie ostrzej i na granicy przyjętej w melodyjnym power metalu brutalności. Wciąż jest to jednak THE STORYTELLER i opowieści jakie snuje obracają się w kręgu epickiego fantasy z północy Europy.

Otwierający album "Changeling" jest wolniejszy niż te utwory do jakich zespół przyzwyczaił wcześniej, ma jednak podobnie epicki refren. Duża dawka mroku i surowości wprowadza tu w ogólny klimat płyty. Szybki "Eyes of the Dead " to rozpoznawalny styl melodii jakie proponowała grupa do tej pory, jednak wyraźnie słychać heavy powerowe podejście, łagodzone delikatniejszymi partiami wokalnymi z gęstym basem w tle. "The Fiddler " to kolejna w dorobku pieśń barda, ale tym razem zagrana ciężko a neofolkowe motywy ukryte nieco za ścianą ciężkich gitar. Utwór robi bardzo dobre wrażenie i muzycy pokazują że można taki motyw zagrać także znacznie mocniej bez utraty specyficznej atmosfery zamkowych opowieści. "Watcher in the Deep" jest lżejszy, oparty o rwane, nieco nerwowe riffy i galopady i stanowi zmetalizowaną wersję utworów w stylu "Chant Of The Thieves" z debiutu. Jest i obowiązkowe "ooooooo" w refrenach, jest też interesujący dialog gitarzystów i melodyjne solo wysokiej marki. Łagodna akustyczna ballada "Your Time Has Come" to chwila oddechu i zadumy ale po kliku minutach już następuje atak w postaci "Beauty Is the Beast ". Mamy tu jeden z najostrzejszych wokali Perssona i bardzo epicki refren a całość zbudowana jest na mocno zarysowanym głównym motywie gitarowym . To chyba najlepsza kompozycja na tym LP, pulsującą energią i zachwycająca znakomitą melodią. Tytułowy "Underworld " wolniejszy, podniosły i także bardzo melodyjny przy czym melodia ma charakter uroczysty w pewnych momentach o cechach metalowego hymnu. "Magic Elements " ma najradośniejszy wstęp, jednak wesołego powermetalu tu dalej niewiele. Szybki numer, stereotypowy power i gdyby nie pewne urozmaicenia łagodniejszym wokalem nie zaciekawiłby raczej...Jest to moim zdaniem na tym albumie utwór najsłabszy. "Shine On " to numer dosyć złożony stylowo odbiegający od reszty. Inny typ melodii, inne, niespotykane dotąd rozwiązania w chórkach. Znakomicie tu wypadł Persson i basista, który podąża za nim ze swoim instrumentem krok w krok.

Album ma bardzo dobre brzmienie, czyste, ostre i klarowne i tylko może perkusja mogła by być nieco głośniejsza. THE STORYTELLER po raz kolejny pokazał że jest grupą zgraną, o dużym potencjale i co najważniejsze potrafiącą w dosyć ograniczonej konwencji muzycznej stworzyć różnorodny ale rozpoznawalny zestaw utworów. Zespół ewoluował w kierunku cięższej muzyki skutecznie i z gracją, jednak ta magia wczesnych płyt gdzieś się ulotniła. Słuchacze otrzymali bardzo dobry album, ale bez tej nieuchwytnej bajkowej otoczki z "Crossroad". To ostatni niestety LP zespołu, który grał zawsze bardzo interesującą muzykę pozostając przez lata na drugim planie.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#5
The Storyteller - Dark Legacy (2013)
[Obrazek: 92078.jpg]

Tracklista:

1. Release Me 04:27
2. Strength of Valhalla 03:57
3. Dark Legacy 04:07
4. Uninvited Guest 05:27
5. Forever They Shall Kneel 04:06
6. God of Gods 04:26
7. Upon Your Icy Throne 04:57
8. Sancto Spirito 04:06
9. Break the Bounds 04:11
10. Sands of Time 03:10
11.Battle of Yggdrasil 08:54



Rok wydania : 2013
Gatunek: Power Metal
Kraj : Szwecja

Skład zespołu:
L-G Persson - śpiew
Marcus Backlund - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe
Jacob Wennerqvist - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe
Martin Hjerpe - perkusja
oraz
Per Nilsson - gitara ("Uninvited Guest")

Nagrają, nie nagrają, nagrają, nie nagrają...
Tak to było przez przez prawie osiem lat, gdy różne problemy zatrzymały działalność THE STORYTELLER.
Skład się nieco zmienił, problemy zostały rozwiązane, Jacob Wennerqvist wrócił w 2011 po tym jak odszedł w 2006 i w końcu nagrali. Album wydał Black Lodge Records w kwietniu 2013 i trochę to kontrowersyjny powrót.

Z jednej strony jest to w znacznej mierze kontynuacja stylu  z "Underworld" , z drugiej jednak forma wokalna Perssona nie najlepsza... Taki głos jakby starczy, w wysokich partiach to strasznie wymęczone, mimoże tego sporo jest i chyba niepotrzebnie. Release Me i Strength of Valhallato bardzo dobry początek z szybkim, melodyjnym, rasowym szwedzkim power metalem ale już przy Dark Legacy coś się zaczyna psuć, jest dark, ale jakiś mało wyrazisty, do tego te wokale poboczne i chórki niezbyt dobre. Jakoś to zajeżdża trochę "Dark Ride" HELLOWEEN i to nie dobrze.
W Uninvited Guest mrocznawo, ale bez przekonania, Persson słaby w tej opowieści, melodia marna i slychać,że gra tu pierwsze skrzypce ( a raczej gitarę) Pier Nillson ze SCAR SYMMETRY i ta gitara jest mocno nowoczesna z podjazdami pod groove. Ponadto pewne zapożyczenia od MORGANA LEFAY nie bardzo przystoją THE STORYTELLER.
W Forever They Shall Kneel zagrali bardzo rycersko i epicko niczym na "Crossroad", ale wokalnie Persson w tej formie to po prostu zawalił. God of Gods zawiera w sobie klasyczny styl narracji THE STORYTELLER, nie za szybko, dumnie, pompatycznie, Persson słaby, zresztą i refren tym razem jest taki sobie, podobnie jak i solo. W Sancto Spirito słychać trochę stylu POWERWOLF w bardziej poważnie potraktowany sposób i tu akurat te chóry gotyckie są bardzo dobre, tyle że riffy podstawowe dosyć trywialne i prymitywne. Za to Break the Bounds znakomity w tym połączeniu stylu stylu dawnego THE STORYTELLER z takim dodatkowym wdziękiem ornamentacji FALCONER. Tu także chyba najlepsze solo Wennerqvista na całej płycie.Dynamiczny i monumentalnie drapieżny Upon Your Icy Throne prezentuje się muzycznie znakomicie i jest tu też doskonały wyrazisty refren jakim THE STORYTELLER zazwyczaj czarował. Te spokojne balladowe songi były zawsze mocną bronią zespołu. Tym razem Sands of Time jest po prostu słaby i nudny, choć są tu naprawdę znakomite, niewykorzystane jak należy nuty.
THE STORYTELLER opowiada, taka jest jego rola. Tym razem ta opowieść to Battle of Yggdrasil. Niby wszystko jest... Dostojne tempo, rycerska narracja, ale całościowo nie budzi większych emocji. Najlepsza jest część instrumentalna, gdzie gitarzyści dają z siebie więcej niż w większości pozostałych kompozycji.

Wennerqvist to wszystko po prostu odegrał, o Backlundzie trudno coś powiedzieć, natomiast gra Martina Hjerpe jak zwykle wyborna. Persson bez formy, zdecydowanie jest nieprzygotowany na to, co musi tu zrobić.
Gitary mają mocne, ostre brzmienie i ten sound jest bardzo dobry, natomiast taka perkusja jaką tu ustawiono jest nie do przyjęcia. To karton i ktoś niepotrzebnie za bardzo majstrował przy suwakach. Ktoś... To Mike Wead i uważam, że się tym razem nie popisał. Kartonowe bębny i nijakie blachy, niestety.
Nie jest to taki powrót THE STORYTELLER jaki może zadowolić w pełni, bo ten zespół ustawił swoją poprzeczkę w przeszłości bardzo wysoko. Z drugiej strony pomimo pewnych słabszych momentów jest tu sporo dobrego, a momentami porywającego grania w dawnym stylu, są te chwytające za serce zagrywki THE STORYTELLER, które ustaliły pozycję tej grupy na europejskiej mapie power metalu.

ocena 7,2/10

new 30.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#6
The Storyteller - Sacred Fire (2015)

[Obrazek: 468542.jpg?2843]

Tracklista:

1. As I Die 04:15
2. One Last Stand 04:05
3. Sacred Fire 04:27
4. Ferryman 03:29
5. Serpent Eyes 04:10
6. Sons of the North 05:43
7. In Search for Treasures, Stones and Gold 04:02
8. Coming Home 04:15
9. The Army of Southerfell 04:00
10. Curse of the Seven Seas 03:55
11.Let Your Spirit Fly 04:06
12.God of War 04:08



Rok wydania : 2015
Gatunek: Power Metal
Kraj : Szwecja

Skład zespołu:
L-G Persson - śpiew
Marcus Backlund - gitara, instrumenty klawiszowe
Jacob Wennerqvist - gitara, instrumenty klawiszowe
Henrik Brannerydh - gitara basowa
Martin Hjerpe - perkusja

"Sacred Fire" wydany przez Black Lodge Records w lutym 2015 roku miał być realnym potwierdzeniem kondycji w jakiej znajduje się THE STORYTELLER. Przede wszystkim, czy jest w stanie nawiązać do stylistyki z przed 2013 roku, czy też po prostu tego nie chce.

Chcieli. Album jest nieco tylko unowocześnioną wersją najbardziej rozpoznawalnego stylu THE STORYTELLER z dawnych lat, z nastawieniem na epickość i heroizm przekazu.
Takich mocnych, prawdziwe power metalowych rycerskich kompozycji na najwyższym poziomie jest na tym LP kilka i zapowiedzą grania na najwyższym poziomie jest już na samym początku dynamiczny i pełen dumy As I Die. Równie okazale prezentują się podobne stylistycznie bardzo melodyjny i nieco łagodniejszy Sacred Fire oraz kapitalny epicki Sons of the North, nieco wolniejszy i uroczysty, opowiedziany tak jak do tego kiedyś przyzwyczaił THE STORYTELLER. Refren chóralny jest przepiękny i poruszający i tu trzeba powiedzieć, że praktycznie wszystkie chórki na tym albumie brzmią imponująco.
Jednak ten z Sons of the North jest szczególnie zapadający w pamięć.
Znakomitym przykładem, jak powinno grać się melodyjny power metal w rycerskim stylu jest także bardzo elegancki Let Your Spirit Fly, no i umieszczony na końcu, pełen ostrych dynamicznych riffów God of War.Pewną niespodzianką jest The Army of Southerfell  w stylu RUNNING WILD czy też BLAZON STONE, z porywającym głównym motywem gitarowym i nośnym refrenem. Gdyby szukać kompozycji najbliższych najdawniejszym dokonaniom THE STORYTELLER to jest to na pewno In Search for Treasures, Stones and Gold oraz łagodna ballada epicka Coming Home, bardzo nastrojowa no i po raz kolejny ze świetnymi chórkami i starannie przygotowanym klawiszowym planem drugim. Najwięcej czystej metalowej epiki słychać w Ferryman, z echami stylu FALCONER.
 Gitarzyści grają wybornie, co słychać chociażby w natarciach w As I Die, Serpent Eyes czy też w potężnym One Last Stand, gdzie te gitary przypominaną nieco wczesny PERSUADER. Jest tym razem basista Henrik Brannerydh i tworzy z jak zwykle doskonale grającym Martinem Hjerpe zgrany duet. Zgrany duet to także gitarzyści, a kilka solówek Wennerqvista jest po prostu wyśmienitych. L-G Persson śpiewa bardzo dobrze i znacznie lepiej niż na "Dark Legacy", chociaż mam nadal wrażenie pewnego zmęczenia w jego głosie. Pewne refreny brzmiałyby gorzej, gdyby nie wspomaganie chórkami, ale jak widać THE STORYTELLER wybrnął z tej sytuacji bardzo dobrze.

Album ma brzmienie podobne do poprzedniego. Typowy szwedzki power metalowy sound z lekkim chłodem w gitarach i odpowiednią mocą całości. Perkusja ustawiona znacznie lepiej niż dwa lata wcześniej. Tym razem doprawdy coś tu trudno zarzucić w tym względzie.
Klasyczny, wysokich lotów rycerski, heroiczny power metal  szwedzki, nawiązujący do najlepszych tradycji gatunku, jakie wypracowała Szwecja w pierwszych latach XXI wieku. THE STORYTELLER tym LP z pewnością powrócił do czołówki nie tylko szwedzkiej sceny power metalowej.

ocena : 8,8/10

new 14.05.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości