Valhalla (ESP)
#1
Valhalla - Beyond the Underworld (2000)

[Obrazek: R-6827304-1427467674-6315.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Aliens 04:26
2. Rohirrim 04:05
3. Eclipse 05:34
4. Shadow Of The King (Part I) 05:29
5. Medieval Feast 04:04
6. Guardians Of Metal (2000 version) 03:37
7. Metalopolis (Orchestral Version) 04:15

Rok wydania: 2000
Gatunek: Melodic Heavy/Power Metal
Kraj: Hiszpania

Skład zespołu:
Javi "Patxa" Navarro - śpiew
Ignacio "Jevo" Garamendi - gitara
Mikel Martinez - gitara
Ivan Valdemoros - bas
Ivan Corcuera - perkusja

Amerykanie zagraliby to surowiej, Niemcy bardziej bojowo i kwadratowo, Włosi z większą gracją, a Brytyjczycy wcale…
Debiut hiszpańskiego zespołu, którego liderem jest znany gitarzysta "Jevo". Skromnie wydany jako produkcja własna pod szyldem Agnat w czerwcu 2000 roku.

Niby tylko nieco ponad 30 minut muzyki, ale i tak płyta wydaje się dłuższa. To nic, że umiejętności wokalne Navarro są bardzo średnie, a i wymowa nieszczególna. Mamy tu metal - i to jest najważniejsze. Początek w postaci "Aliens" ma się nieadekwatnie do tego, co jest dalej i niech przeciwnicy niemieckiego speed melodic power nie wyłączają przed czasem. Zwolennicy z kolei, niech sobie apetytów na nowe Keepery nie robią, bo pomimo że ten numer zagrany jest znakomicie, to tylko taki wyjątek.
Dalej zespół obraca się w stylistyce rycerskiego power metalu szkoły europejskiej, choć nie tylko. "Shadow of the King (Part I)" po odgłosach ciężkiej, średniowiecznej bitwy, rozwija się jako utwór w amerykańskim stylu heavy z niezwykle przyjemnym, gitarowym zakończeniem. Jest to jednak, moim zdaniem, najsłabsza część trylogii. Dużo mamy na płycie krużgankowego folkloru - i taki jest "Eclipse". Tutaj jednak, mimo wszystko, palma pierwszeństwa należy się wśród anglojęzycznych NIVAIRA oraz LORIEN. "Rohirrim" jest to metal z runningowym początkiem oraz kasparkowym solem – musi się podobać. Podobnie jak "Garamendi", który na tym LP toczy liczne pojedynki z Martinezem i zawsze wygrywa.
Zaś "Guardians Of Metal" musi niszczyć, bo tekst:

Keeping the faith of those who believe
In power of Metal


Zawsze niszczy.
Utwór jest nową wersją z dema z roku 1998, podobnie jak symfoniczna wersja "Metalopolis". Owszem, są tam mielizny, ale chór to totalny kult i zaraz na myśl nasuwa się, rzecz jasna, MANOWAR. "Medieval Feast" to pieśń barda, przechodząca w bojowy, rycerski power metal .
Fajne brzmienie, fajne sola, dobra perkusja… I pamiętajmy też o tym, jakim jajcarzem jest sam "Jevo".


Ocena: 9/10

25.08.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Valhalla - Once Upon a Time (2001)

[Obrazek: R-2117846-1415183778-3370.jpeg.jpg] 

Tracklista:
1. The Awakening 02:19
2. Ride of Norsemen 05:19
3. Metalopolis 04:53
4. Resurrection (Shadow of the King Part II) 04:00
5. Egypt 05:37
6. The Outlaw 06:34
7. To the Other Side 06:22
8. Born by Metal 05:20
9. The Oak 04:02
10. Hymn of Victory 05:22
11. Humans 06:39

Rok wydania: 2001
Gatunek: power metal
Kraj: Hiszpania

Skład zespołu:
Javi Navarro - śpiew
Ignacio "Jevo" Garamendi - gitara
Mikel Martinez -gitara
Chefy - bas
Ivan Corcuera - perkusja

Po bardzo krótkim debiutanckim albumie "Beyond The Underworld" z 2000, VALHALLA przedstawił szybko drugi album, na którym styl muzyczny grupy został ostatecznie jasno skrystalizowany. Płyta została wydana przez krótko istniejącą wytwórnię hiszpańską Anfeca Music w grudniu 2001 roku.

Zespół postawił na melodyjny power metal w epicko rycerskiej odmianie, grając jeszcze bardziej dynamicznie i zdecydowanie niż na debiucie.
"Ride of Norsemen" jest typowym przykładem stylu, jaki dalej prezentują - średnie tempa, dosyć wysoki momentami wokal i chórki oraz melodyjne sola w rycerskim stylu. W tej akurat kompozycji jest ono dodatkowo stylizowane na średniowieczny folk i bardzo rozbudowane. "Metalopolis" bardziej podniosły, z niemal operowymi zaśpiewami Navarro i chórkami a la MANOWAR, wszystko jednak nadal w konwencji melodic power metal.
Od razu trzeba zaznaczyć, że Navarro szczególnie wybitnym wokalistą nie jest i może lepiej by się prezentowali ci co robią te chórki, ale w sumie strona wokalna i tak jest przyćmiewana przez długie partie gitarowe, w których prym wiedzie Jevo. Czasem też wraz z Martinezem prowadzą interesujące dialogi i pojedynki. Klamrą łączącą dwie pierwsze płyty jest druga część "Shadow Of The King" czyli "Resurrection", utrzymana w bardziej klasycznej heavy metalowej konwencji, choć gitary grają bardzo powermetalowo. W końcówce nieco symfonicznego grania, co też nawiązuje do poprzedniego LP. "Egypt" zbudowany na "starożytnym" jest epickim utworem zagranym niezbyt szybko, ale dosyć dynamicznie, gęsto przetykany chórkami i nieoczekiwanym przyspieszeniem gdy ponownie do głosu dochodzą gitary. "The Outlaw" to zupełna zmiana klimatu i miejsca. Piękny początek westernowy i dalej rozwija się to jako speed metalowe natarcie dwóch gitar z fantastycznymi irlandzkimi motywami gitarowymi granym od czasu do czasu i solami unisono. Potem trochę wytchnienia w balladowym "To the Other Side", ładnym instrumentalnie, ale obnażającym braki wokalne Navarro. "Born by Metal" to metalowy hymn z bardzo dobrym, nośnym koncertowym refrenem, tyle że zagrany w mniej powerowym stylu miałby większą siłę rażenia. Bardzo staranne sola gitarowe także i tym razem no i chórki "oooo oooo oooo" obowiązkowo dopełniają całości.
"The Oak" podniosły, rycersko-folkowy wyróżnia się zdecydowaniem wykonania i ładnymi gustownymi akcentami folkowymi. "Hymn of Victory" to ciężki, heavy metalowy, kroczący song z refrenem trochę w stylu MANOWAR a trochę RUNNING WILD, w części drugiej to już zupełnie niemieckie podejście do tematu i wgrana w tle publiczność z pewnością śpiewała to sobie chóralnie na koncertach zespołu. Świetne zakończenie płyty w melodyjnej powerowej galopadzie "Humans", tym razem z echami HELLOWEEN.

Bardzo udany to album, gdzie mieszają się style niemiecki, amerykański i jest w tym wszystkim odrobina tego żartu, jaki zawsze Jevo wplatał w swoją muzykę. Album ma świetne brzmienie sekcji rytmicznej z mocarnym basem i dudniącymi bębnami oraz syczącymi blachami, jakie nie tak łatwo znaleźć na innych płytach. Tu duża zasługa studia FinnVox w Finlandii, gdzie materiał został poddany obróbce. Co najważniejsze brzmienie jest swoiste i nie ma nić wspólnego z klasycznie rozumianym fińskim powermetalowym soundem.
Wyśmienita gra gitarzystów, atrakcyjne melodie, dużo smaczków i klika cennych cytatów i lekko przymykając ucho na średni wokal Navarro (choć czasem bardzo dobry) można uznać ten LP za jeden z najlepszych anglojęzycznych power metalowych albumów z Hiszpanii.


Ocena: 9/10

25.08.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Valhalla - Nightbreed (2003)

[Obrazek: R-5865581-1415183719-6487.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Welcome To... 00:45
2. Rebellion 04:22
3. Holywar 04:11
4. Revenge (Shadow of the King, Part III) 04:38
5. Bigwigs 05:30
6. Raise Your Tankard 04:55
7. No Time to Surrender 03:36
8. Carpathian Tales: Countess Bathory 05:47
9. Carpathian Tales: Vlad the Impaler 06:32
10. The Fallen Angels 04:46
11. Dark Side of Life 05:00
12. In the Navy (Village People cover) 04:36

Rok wydania: 2003
Gatunek: power metal/heavy metal
Kraj: Hiszpania

Skład zespołu:
Javi Navarro: śpiew
Ignacio "Jevo" Garamendi: gitara, gitara basowa
Mikel Martinez: gitara
Chefy: gitara basowa
Ivan Corcuera: perkusja

"Nightbreed', trzeci album VALHALLA, wydany tym razem przez baskijską Goimusic w czerwcu, można uznać za stylistyczną kontynuację dwóch poprzednich płyt. Hiszpanie nadal obracają się w kręgu melodyjnego power metalu w europejskiej odmianie, połączonego w wielu miejscach z klasycznym heavy w epickiej odmianie, jaki grało się w latach 80tych XX wieku. Na tym albumie dorzucono też trochę morskiego klimatu i nieco folka, co doskonale słychać we wrzuconym na początku "Rebellion".

Melodyjne, zgrabne połączenie wszystkiego o czym napisałem powyżej daje znakomity efekt w postaci szybkiej, zwartej kompozycji sławiącej metal w pirackim stylu. "Holywar" nieco wyłamuje się z konwencji, w jakiej ten zespół grał do tej pory bo jest to numer heavy power, przypominający twarde kwadratowe niemieckie granie GRAVE DIGGER czy PARAGON, lekko łagodzone koronkowo rozgrywanymi solówkami. Podobnie zrobiona jest trzecia część "Shadow of the King" i tu inspiracje niemieckim heavy i power słyszalne są od razu. Navarro bardzo dobrze wypada w tej cięższej konwencji, mamy też kolejną porcję lekko podanej epiki i wyborną grę gitarzystów, najbardziej przypominającą nieubłagane ataki wioślarzy z PARAGON. Dosyć ciężko zagrany jest również "Bigwigs", ale tu bardzo melodyjny refren łagodzi ogólną surowość zwrotek i ponurego bezwzględnego riffowania, w którym można się doszukać rytmiki RUNNING WILD. Po raz kolejny VALLHALA pokazuje, że potrafi rozegrać znakomite partie instrumentalne w środkowych częściach swoich utworów i że duet gitarzystów rozumie się bez słowa.
Oczywiście Jevo nadal pozostaje kawalarzem i całe to granie ma żartobliwy podtekst i jest lekko prześmiewcze. Jak bowiem można traktować tawernowy song piwny "Raise Your Tankard", zrobiony po prostu perfekcyjnie z ciężkim basem i chóralnym refrenem, w czasie którego koniecznie należy mieć w ręce pełny kufel?
Najkrótszy na płycie "No Time to Surrender" to bardzo dobry heavy power, znów z mocnymi chórkami i wokalami Navarro wchodzącymi chwilami w bardzo wysokie rejestry. Melodyjny utwór łączy cechy US power i niemieckiego speed power metalu, charakteryzuje się także potężną perkusją, która ogólnie na tym LP nie jest tak dominująca jak na poprzednim.
Centralnym punktem płyty jest składająca się z dwóch opowieści historia o wampirach z Transylwanii "Carpathian Tales". Trochę słuchowiska, nieco horroru w tekstach, ale "Countess Bathory" jakoś tą swoją melodic metalową stylistyką tu nie wypalił. Lepiej wypada zagrany ciężej i bardziej epicko "Vlad the Impaler", ale i to nie jest szczególnie interesujący kawałek, może poza power metalowymi fragmentami z wysokim śpiewem Navarro. Ogólnie tu trochę panuje chaos i jeśli to miała być opowieść z budowaniem napięcia i rozwojem fabuły to się nie udało. Jeśli jednak słuchać tego tylko jako melodyjnego heavy power to jest przyjemnie. Gdy milkną dzwony, dostajemy "The Fallen Angels" - rycerski, lekko folkowy utwór prowadzony w średnim tempie, gdzie osią są głośne chórki a zwrotki wykonane są dużo lżej, w konwencji klasycznego heavy metalu.Na zakończenie zasadniczej części płyty VALHALLA serwuje zrobiony z symfonicznym rozmachem "Dark Side of Life", bardzo łagodny klasyczny metalowy utwór z cechami muzyki MANOWAR, pełen wzniosłych chórów i true metalowego patosu. Piękne zwieńczenie tego albumu i jakże niespodziewane po tym, co było wcześniej.
Na sam koniec jeszcze żart w postaci power metalowo zrobionego covera "In the Navy" grupy VILLAGE PEOPLE. Jevo po raz kolejny tryska humorem i puszcza oczko do słuchacza.

"Nightbreed", po części płyta pomostowa do nowego stylu jest bardzo dobra, ale trochę nierówna. Wykonana na bardzo wysokim poziomie pod względem instrumentalnym i lepszym niz poprzednio wokalnym, charakteryzuje się też bardzo dobrym, selektywnym brzmieniem. O to ponownie zadbali Finowie z FinnVox studio. Jest to także najbardziej "niemiecka" płyta zespołu i fanom niemieckiego speed power i heavy power w melodyjnej odmianie na pewno przypadnie do gustu.
Jest to ostatni album VALHALLA w konwencji melodyjnego power i heavy. Po pewnych zmianach w składzie, grupa pokazała się jeszcze jako ekipa heavy power z elementami thrash metalu w 2005 na płycie "The Aftermath", po czym już więcej nic nie nagrała. Została oficjalnie rozwiązana w roku 2010.

Ocena: 8.5/10

15.11.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości