Voyager
#1
Voyager - The Meaning of I (2011)
[Obrazek: 314938.jpg?2107]

Tracklista:
1. Momentary Relapse of Pain 04:02
2. Stare Into the Night 04:22
3. Seize the Day 04:51
4. Broken 04:47
5. The Pensive Disarray 05:56
6. He Will Remain 02:46
7. The Meaning of I 04:19
8. Iron Dream (In Memoriam: Peter Steele) 04:06
9. Feuer Meiner Zeit 00:43
10. Fire of the Times 04:48
11. She Takes Me (Into the Morning Light) 04:05
12. It’s Time to Know 02:19
13. Are You Shaded? 05:29

Rok wydania:2011
Gatunek:progressive melodic metal/modern rock
Kraj: Australia

Skład zespołu:
Daniel "'Nephil'" Estrin - śpiew , instrumenty klawiszowe
Simone Dow - gitara
Scott Kay - gitara
Alex Canion - bas
Mark Boeijen- perkusja

Trudno powiedzieć dlaczego gdy wymienia się australijskie zespoły nazwa VOYAGER pada rzadko, albo bywa pomijana. Ta grupa kierowana od początku przez Daniela "'Nephil'" Estrina działa mimo licznych zmian osobowych już od roku 2000 i ma na koncie trzy albumy, owszem dostrzeżone przez koneserów melodyjnego metalu ale szerzej mało znane.
"The Meaning of I" to już płyta czwarta, przygotowywana od jakieś czasu w ciszy i bez rozgłosu.
VOYAGER czasem balansował na granicy eksperymentu w obrębie melodic heavy metal, nie zawsze był mimo całej swojej przyswajalności prosty i łatwy w odbiorze. Estrin na pewno ma swoją wizję, nawet szerszą niż klasyczny australijski metalowy synkretyzm, czy też to co proponuje dla przykładu VANISHING POINT.

Progresywność na pewno, inność, specyficzny klimat melodii gdzieś ocierających się o styl teatru spod znaku EVIL MASQUERADE. Mocne powerowe głębokie gitary, złożone klawisze, skomplikowane linie melodyczne i specyficznie rozplanowane partie sekcji rytmicznej na rozległych przestrzeniach. "Momentary Relapse of Pain" może na wstępie nieco odstraszać fanów prostszego melodic power tak jak i syntetyka elektroniczna "Stare Into the Night" ale jakże tu wdzięcznie rozwija się ta power rockowa melodia. Chwytliwe, zgrabne i takie inne ...jak cały VOYAGER.
Ten zespół jest i był zawsze intrygujący swoją nieprzewidywalnością. Tu się dzieją różne rzeczy od łagodnych koronek na wietrze do takich prześlicznych refrenów jak w "Seize the Day".
Estrin ma bardzo specyficzny głos, zawsze młodzieńczy, zawsze lekko napięty, rozpoznawalny i taki jakiego nieraz brakuje wokalistom ..gothic rocka. Nowoczesne granie, takie taneczne jak w nostalgicznym "Broken" albo intymne, osobiste i refleksyjne w spokojnie zagranym "The Pensive Disarray". Kilka ładnie wplecionych miniatur z Estrinem w roli głównej, pastelowe sola podszyte jazz rockiem, przestrzeń, mnóstwo przestrzeni. Dynamiczny power metal miesza się z osobistą opowieścią w "The Meaning of I" i modern metalowymi ozdobnikami wokalnymi.
W "Iron Dream" ciepło i alternatywnie w rockowej manierze o Peterze Steele, bez patosu i płaczu i chyba tak jest najlepiej. W pięknym misternie zbudowanym z głosów i instrumentów łagodnym, ale dosyć szybkim "Fire of the Times", w duecie z Estrinem D.C. Cooper .
Fajnie grają w kruchym i delikatnym "She Takes Me". Dużo rocka, dosyć nowoczesnego ale bardziej poetyckiego niż radiowo komercyjnego ,ciekawe brzmienie, które zapewne fanom heavy power wyda się zbyt lekkie, niewymuszona nowoczesność w "Are You Shaded?"

To co grają i jak grają może wydawać się proste, ale to tylko pozory. To płyta malowana niuansami.
VOYAGER pozostał sobą, ma wciąż wizję, a kto zna płyty wcześniejsze zauważy, że oni wciąż szukają i idą w ciekawym kierunku.


Ocena 8,8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości