Black Seal - Black Seal
#1
Black Seal - Black Seal (2018)

[Obrazek: 714645.jpg?1504]


tracklista:
1.Intro 00:38
2.Black Seal 04:10
3.Faith 03:58
4.River of No Return 04:35
5.War 05:29
6.Hail to the Bastards 04:32
7.Thousand Names 04:55
8.Coming Home 04:41
9.World Is Dead 05:44
10.Prelude to Destruction 01:22
11.Rage of the Gods 04:40
12.Die 03:59


rok wydania : 2018
gatunek : heavy/power metal
kraj : Hiszpania


skład zespołu:
Daniel Maestro - śpiew
Daniel Iranzo - gitara
Fernando Guzmán - gitara
Juan Campayo - gitara basowa
Jesús Marco - perkusja


Można by powiedzieć kolejny debiut z Hiszpanii, kraju, gdzie zepołów heavy metalowych jest bez liku i wciąż pojawiają się nowe.
Debiut, ale jaki! Co za potęga i rozmach w graniu heavy power, jakie rozerwanie ram niemieckiej kwadratowości, skandynawskiego precyzyjnego chłodu i amerykańskiej maniery amelodyjności.
Ten zespół to po prostu objawienie w chłodnym ponurym power heavy z minimalnymi ozdobnikami progresywnymi, totalnie zgrana maszyna do utrzymywania słuchacza w nieustannym napięciu. Skąd się biorą tacy fantastyczni wokaliści, o takim zasięgu głosu jak ma Daniel Maestro? Rewelacja po prostu i tyle.
Tu jest epika i historia opowiedziana jak w teatrze niemal, spójna muzycznie iw ramach konwencji tworzącej klimat duszny, mroczny a jednocześnie. podkreślam po raz drugi, w ogromnej przestrzeni muzycznej.
Gitarowe riffy kruszą mury, a jednocześnie nie męczą ani przez chwilę. Niekiedy pojawiają się genialne partie basu, często przy okazji brutalnych wstawek wokalnych dozowanych jednak z wielkim umiarem. Moc bojowych chórkach, nie mających jednak nic wspólnego z graniem rycerskim.
Te chwilowe zmiany tempa zwiastowane zazwyczaj innym tempem sekcji rytmicznej i wywołującej reakcję gitarzystów są niezwykłe i bardzo rzadko spotykane. Sola są epickie, rozpaczliwe, polatujące ku niebu ultra czytelne w przekazie, bez jednego zbędnego dźwięku.
BLACK SEAL gra heavy power inteligentny, zmuszający do myślenia, zmuszający do uważnego słuchania i jeśli chodzi o mnie, to wychwyciłem tylko jedną niedużą rysę w postaci Thousand Names, ale tylko w pierwszej części tej kompozycji, bo druga z narracją i wybuchowym solem po prostu poraża.
Gra gitarzystów wyborna, także solach, którymi czarują i opowiadają dodatkowe historie.
Ciężko, doprawdy coś wyróżnić specjalnie ponad ten niesamowicie wysoki równy poziom. Powalające przejścia od gitary akustycznej do pancernych riffów w World Is Dead...
Produkcja rewelacja. Ciężko znaleźć równie dopasowaną brzmieniowo sekcję rytmiczną do głębokich, a zarazem ostrych gitar.

Brylant mrocznego, ponurego heavy power. Brylant z Hiszpanii.
Sensacyjny debiut z Saragossy.

Ocena : 9,8/10

new - 10.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości