Loudness - Rise to Glory
#1
Loudness - Rise to Glory (2018)
[Obrazek: 697308.jpg?5531]

Tracklista:

1. 8118 01:49
2. Soul on Fire 05:50
3. I'm Still Alive 03:18
4. Go for Broke 04:55
5. Until I See the Light 04:43
6. The Voice 04:31
7. Massive Tornado 04:56
8. Kama Sutra 03:19
9. Rise to Glory 04:17
10. Why and for Whom 06:00
11. No Limits 05:09
12. Rain 06:19



Rok wydania: 2010
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Minoru Niihara - śpiew
Akira Takasaki - gtara
Masayoshi Yamashita - bas
Masayuki "Ampan" Suzuki - perkusja

W Japonii rok bez nowej płyty LOUDNESS to rok stracony. LOUDNESS grał, gra i grać będzie zapewne jeszcze bardzo długo, zapewne w klasycznym, kultowym składzie, który od tylu lat jest niezmienny i pokazuje stabilność więzi, zapewne nie tylko finansowych, łączących członków tego zespołu. Fenomen LOUDNESS polega na twardym trzymaniu się określonej stylistyki, kierowaniu muzyki do grona słuchaczy, które oczekuje właśnie takiej, a nie innej muzyki.
LOUDNESS to tradycyjny heavy metal, gdzie wpływy brytyjskie i amerykańskie ścierają się z japońską specyfiką, aczkolwiek słabiej wyrażoną, niż w japońskim power metalu z kręgu GALNERYUS.
Album tym razem wydał Ward i ukazał się on w styczniu bieżącego roku.

Tradycyjnie na płycie jest sporo prostego grania heavy metalowego z rockowymi refrenami jak Soul on Fire, Go for Broke, Why and for Whom, gdzie ogólną prostotę maskują pirotechniczne popisy Akira Takasaki i klasycznie zaostrzony wokal Niihara. Kontrowersyjnie tu prezentuje się "amerykański" dynamiczny Rise to Glory z ostrą, ryczącą gitarą i dosyć nietypowym, jak na LOUDNESS , refrenem. Gdzieś się po drodze gubi się sens melodii w tej kompozycji. Nie ustrzegli się marnych pseudopowerowych wpadek jak I'm Still Alive, a brutalny, thrashowo zagrany Massive Tornado poza rewelacyjnym solem Mistrza Takasaki zupełnie tu nie pasuje.
W wolnych numerach (Until I See the Light, The Voice) realnie pokazali niewiele i to raczej dosyć smętne pozbawione mocy i klimatu wypełniacze.
Forma wokalna Niihara jest poniżej oczekiwań. Ewidentnie brak mu mocy i przez to zepsuł bardzo dobry w riffach i motoryce No Limits. Ciekawe, że w powolnym dostojnym songu Rain, w tych delikatnych partiach prezentuje się znakomicie. W tej kompozycji jest najwięcej z tego, co w LOUDNESS dobre. Metalowej melodyjnej atrakcyjności bez popadania w komercję radiową. Nie jest to jednak utwór, który mógłby znaleźć miejsce nawet na dwupłytowym wydaniu "The Best Of Loudness".

Zachwyca ustawienie sekcji rytmicznej na tym albumie. To jedne z najlepszych brzmień perkusji na tegorocznych albumach z tradycyjnym heavy metalem. Poza tym niewiele dobrego można o tym wszystkim powiedzieć, bo po co po raz kolejny przypominać o wybitnej grze Takasaki.
Kompozycje są po prostu słabe i tyle. Zapewne fani z Japonii będą po raz kolejny zadowoleni, ale głowy bym za to nie dał.


ocena 4,4/10


new 11.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości