Thundermaker - Gods of the Earth
#1
Thundermaker - Gods of the Earth (2018)

[Obrazek: 720060.jpg?3532]


tracklista:

1.Obsidian Mirror 05:32
2.Nemesis 05:07
3.Spirit of the Water 04:20
4.Deity in the Sky 05:11
5.The Winged Maiden 04:31
6.Shesha 04:35
7.Master of Mischief 04:19 
8.Judgment & Order 04:41
9.Protector of the King 04:30
10.Mount Olympus 03:19

rok wydania : 2018
gatunek : epic heavy metal
kraj: Szwecja

skład zespołu:
Marty J Gummesson - gitary, bas, instrumenty klawiszowe
Eddie Juneskär - perkusja

oraz goście
Michael Andersson - śpiew
Jon Mikl Thor - śpiew
Blaze Bayley - śpiew ("Judgment & Order")
Paul Stead - śpiew ("Shesha")
Wade  Black - śpiew ("Nemesis")
Göran Edman - śpiew (dodatkowe wokale)
Andy LaRocque - gitara ("Spirit of the Water")
Kane Roberts - gitara ("Obsidian Mirror")

Po raz drugi multiinstrumentalista Marty J Gummesson w otoczeniu plejady gwiazd prezentuje swój epicki heavy metal.
Ponownie zaszczycił swoim udziałem Andy LaRocque, a zestaw wokalistów został rozszerzony o nowe słynne nazwiska.
Jest wśród nich sam Jon Mikl Thor, legenda kanadyjskiego true metalu i to jakby przypieczętowanie muzycznych wpływów Thora na debiucie Gummessona z 2014 roku ("The Thundermaker").
Rozpoczyna się tradycyjnie surowo od miarowego Obsidian Mirror, gdzie na gitarze zagrał Kane Roberts, znany z występów w grupie Alice Coopera. Ponura kompozycja ,o przygniatającym nastroju i apokaliptycznymi solami gitarowymi wskazuje, że ten album będzie kontynuacją stylistyki poprzedniego. W Nemesis zaśpiewał Wade Black (CRIMSON GLORY, SEVEN WITCHES, a tym roku WAR OF THRONES) i jeśli wokal jest znakomity to muzyczny minimalizm po prostu poraża. Epic heavy nie może być aż tak ubogi w muzyczne dźwięki. Zupełnie też nie trafia do mnie muzyczny kolaż w Spirit of the Water, zwłaszcza chórki gości w połączeniu z fałszywym piszczeniem gitary.
To co słychać w Deity in the Sky przekracza nawet granice pojęcia najgorszych nagrań Thora. Thor oczywiście jest tu na swoim ostatnio dramatycznie niskim poziomie, jednak takich "kompozycji" to by na swoim albumie chyba jednak nie umieścił. The Winged Maiden prawie tak samo paskudny, tyle, że Michael Andersson śpiewa jednak znacznie lepiej. Pytanie tylko, co?
W rozpoczętym od opukiwania bębenka Shesha zaśpiewał uzdolniony przecież brytyjski wokalista Paul Stead z zespołu SACRED HEART, tu jednak zmuszony jest wykonywać do gitary akustycznej i elektroniki udającej realne instrumenty i jest to prostu marnowanie czasu. Najgorszy koszmar doomowy w oparach marychy.Master of Mischief to ciąga dalszy zdumiewającego quasi epickiego grania w doomowych tempach i tu słychać rozpaczliwe próby Edmana w tle zrobienia z tym cokolwiek, by dało się tego słuchać choćby miejscami.
Blaze Bayley w Judgment & Order! Trochę się mistrz dostosował do tego ogólnego poziomu. A może to tylko taki żart ma być? Jest to chyba najgorsza kompozycja  w jakiej słyszałem Blaze'a. Dobrze, że w tym roku nagrał swój własny kolejny album i A.D.2018 nie pozostanie dla niego pod znakiem tego koszmarka.
Moim zdaniem Gummesson albo udaje, że nie umie grać albo naprawdę nie umie, choć pierwszy LP THUNDERMAKER wskazuje na coś innego. Na co? Już sam nie wiem.
Ohydne riffy w Protector of the King, wstrętne udawanie epic heavy metoda plumkania w instrumentalnym Mount Olympus.
Może to naprawdę jest taki żart muzyczny, taki pastisz, paszkwil... Nie, to po prostu metalowy pasztet.
Metalowy? Takie granie to dla metalu ciężki dyshonor.

Ocena : 1,4/10


new 11.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości