Ross the Boss - By Blood Sworn
#1
Ross the Boss - By Blood Sworn (2018)

[Obrazek: 699329.jpg?2848]

tracklista:
1.By Blood Sworn 04:49
2.Among the Bones 04:52
3.This Is Vengeance 04:27
5.Faith of the Fallen 05:28
6.Devil's Day 03:06
7.Lilith 07:23
8.Play Among the Godz 03:39
[url=https://www.metal-archives.com/albums/Ross_the_Boss/By_Blood_Sworn/699329#4506062] 9.Circle of Damnation 04:27
10.Fistful of Hate 04:19

rok wydania : 2018
gatunek : heavy metal
kraj :USA

skład zespołu:
Marc Lopes - śpiew
Ross the Boss (Ross Friedman) - gitara, instrumenty klawiszowe
Mike LePond - gitara basowa
Lance Barnewold - perkusja

Po krytyce niesławnego albumu "Hailstorm" Ross The Boss rozwiązał tamten skład i przeniósł się ponownie do USA, by w spokoju przeorganizować grupę. W efekcie po 2015 roku został skompletowany nowy skład muzyków. Mike LePonda przedstawiać raczej nie trzeba, natomiast Marc Lopes jest znany przede wszystkim z  MELIAH RAGE, z którym w 2014 roku nagrał płytę "Warrior" i który opuścił w roku 2017. Lance Barnewold, młody perkusista współpracujący z LePondem w
MIKE LEPOND'S SILENT ASSASSINS wystąpił na tym LP jako muzyk sesyjny. Od 2018 oficjalnym perkusistą ROSS THE BOSS jest Steve Bolognese.
W czasie gdy działalność ROSS THE BOSS była zawieszona, Ross tworzył nowe kompozycje i album "By Blood Sworn" jest właśnie plonem tych kompozytorskich zmagań.
By Blood Sworn to niewątpliwie manowarowe otwarcie, w z miarowym kroczącym motywem głównym. Marc Lopes radzi sobie z klasycznymi wokalami Adamsa średnio w niższych rejestrach i barbarzyńsko dobre w wysokich. Autentyczność wszystkiego wspierają rozpoznawalne gitarowe sola Rossa The Bossa i apokaliptyczne zakończenie w stylu Królów.
Among the Bones gdzieś tam może i odwołuje się do MANOWAR z pierwszego albumu, jednak zasadniczo jest stadionowy amerykański heavy metal/ glam z kategorii MOTLEY CRUE powiedzmy, co wcale nie znaczy, że jest to źle zrobione, zwłaszcza  tej wolniejszej romantycznej części. Kolejne stylowe sola Rossa The Bossa, zwłaszcza to drugie!
Circle of Damnation jest zrobiony w podobnej stylistyce, ma rockowy a nawet punkowy feeling, lecz całość niespecjalnie pasuje do styli śpiewu wokalisty.
W This Is Vengeance kapitalne zaśpiewy i okrzyki Marca Lopesa na początku, dynamiczne riffowanie w stylu MANOWAR i stopniowo się to rozkręca w epicki killer miecza i topora.
We Are the Night i Play Among the Godz oraz Fistful of Hate to bardziej klasyczny heavy metal w amerykańskiej manierze lat 80tych, oczywiście bardzo zgrabnie zrobiony i dyskretnie przyodziany w lamparcie skóry. Balladowy semi akustyczny numer Faith of the Fallen jest starannie zaaranżowany przez Rossa The Bossa, który tu podgrywa Lopesowi na pianinie także i fajnie brzmi również jego gitara akustyczna, jednak całościiowo jakoś to do mnie dociera, mimo, że solo na gitarze elektrycznej jest poruszające.
Nie za słodkie?
Devil's Day demoluje w stylu Metal Daze i wiadomo o co chodzi. Motoryka identyczna, riffy podobne. Czego chcieć więcej?

Lilith jest potężny i mroczny z demoniczną gitara Rossa The Bossa i miażdżącym basem LePonda. Lopes zaśpiewał to kapitalnie, ponuro i zarazem drapieżnie. Jak on się umiejętnie i bez wysiłku wysunął na plan pierwszy ponad gitarę.
Przyspieszenie w pewnym momencie godne najlepszych numerów Friedmana i wzmocnione barbarzyńskim śpiewem Lopesa.
Nie spodziewałem się, że Lopes wydobędzie z siebie tyle manowarowego barbarzyństwa. Pewnych rzeczy nawet by tak sam Adams nie wyartykułował. Wielkie brawa panie Lopes! Kompetencja sekcji rytmicznej nie podlega dyskusji, wystarczy posłuchać początku Fistful of Hate. W końcu to Mike LePond i nie musi grać jak DeMaio. Natomiast Lance Barnewold demoluje swój zestaw momentami z energią godną Rhino.

Muzycznie ten album osadzony jest w USA  w roku 1985. Produkcyjnie jest na poziomie średniej klasy remasterów albumów z roku 1985. Technika gry wskazuje na rok 1985. Wszystko wskazuje na rok 1985.
Bardzo dobrze. ROS THE BOSS zabrał słuchaczy na wycieczkę do roku 1985, podbarwioną MANOWAR i tym naiwnym klimatem, którego nigdy się już potem prawie nikomu nie udało odtworzyć.
Solidna robota Mr.Friedman.

Ocena 7,9/10

new 12.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości