Forbidden Seed
#1
Forbidden Seed - The Grand Masquerade (2018)

[Obrazek: R-11705339-1520967034-1399.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Intro 01:49
2.The Grand Masquerade 05:12
3.Into Nevermore 05:36
4.Labyrinth of Scars 05:29
5.Stealer of Dreams 05:26
6.The Gathering 04:32
7.Dreamspace 05:02
8.Crushade 06:26
9.Of Wrath and Blood 05:30
10.Night of Changes 04:40
11.Jester of Light 05:56
12.Siege of the Fallen 05:30
13.Heretic 04:43
14.The Wanderer 03:02

rok wydania: 2018
gatunek: heavy/power metal
Kraj: Grecja

skład zespołu:
Constantin Maris -śpiew, gitara
George Matikas - gitara
Nik Danielos  - bas
Kostas Matis - perkusja

oraz gościnnie:
Yannis Papadopoulos - śpiew ("Night of Changes")
Sotiris "Sverd" Tsolakoglou - śpiew ("("Into Nevermore" i "Siege of the Fallen")
Alexandros Papandreou - śpiew ("Into Nevermore" i "Siege of the Fallen")
Kosta Vreto - gitara ("Labyrinth of Scars", "Dreamspace", "Siege of the Fallen")
Elizabeth Mari - śpiew, głos żeński (" Labyrinth of Scars", "Jester of Light")

Nie znam pierwszej płyty tego zespołu z miasta Thessaloniki istniejącego od roku 2013, ale na tym albumie FORBIDDEN SEED sieje po prostu zniszczenie. Powermetalowe melodyjne zniszczenie.

Owszem, Grecy to zawsze potrafili grać metal, ale zazwyczaj taki bardziej klasyczny, epicki, a tu demolują i dewastują totalnie jako grupa power metalowa, o czym świadczy rewelacyjny super dynamiczny The Grand Masquerade. Po prostu zniszczenie!
To jednak Grecy i monumentalność to ich specjalność. Powolny, niemal power doomowy Into Nevermore z kilkoma wokalami zaproszonych gości to grecka epika, tu drapieżna i ponura, przepełniona dramatyzmem i podana z brutalną surowością, złagodzoną w pewnym momencie delikatna partią z solem gitarowym i hipnotycznie punktującym basem.
Labyrinth of Scars to uczta klimatu zimnego i dusznego i jeśli nie istnieje pojęcie greckiego power metalu progresywnego, to trzeba je natychmiast stworzyć na potrzeby tej kompozycji. A przy tym jaki przepiękny emocjonalny refren! No i Kosta Vreto gościnnie na gitarze. To jest jednak porywający swoim stylem Guitar Hero.
Nowocześnie i brutalnie w Stealer of Dreams, bezwzględnie jak MYSTIC PROPHECY, ale tak samo rozkwitającym refrenem. Prawdziwa moc! Mocne granie pod MYSTIC PROHECY to także Of Wrath and Blood.
Zniszczenie bez słów? Proszę bardzo. The Gathering. Ponownie czarodziej Kosta Vreto w dostojnym i równocześnie tak łagodnym Dreamspace, gdzie z takim rozmachem śpiewa Constantin Maris, niewątpliwie jak się okazuje jeden z najlepszych aktualnie wokalistów  sceny greckiej. Co za ładunek patosu i melancholii i jakie poruszające solo Kosta Vreto... On nie gra, on maluje dźwiękami swojej gitary obrazy pełne ciepła.
Jeśli może Crushade w obranej stylistyce nie robi aż tak piorunującego wrażenia w melodii, to Night of Changes, gdzie zaśpiewał gościnnie Yannis Papadopoulos (brutalne wokale) to kolejne małe arcydzieło powermetalowego klimatu zagrane w umiarkowanym tempie. Końcówka z gitarami akustycznymi po prostu aż się prosi o wydłużenie. Cudo.
Rozmarzony, rozległy w wokalach, niespieszny Jester of Light wybucha w kapitalnych niezwykle trudnych gitarowych partiach i nikt nie może powiedzieć, że Maris i Matikas to kiepscy gitarzyści. W Siege of the Fallen ponownie Kosta Vreto i epickie symfoniczne rozpoczęcie z elementami tradycyjnej muzyki greckiej... a potem potężny rzucający na kolana power metal dewastujący energią gitarowego natarcia. Heretic to jakby ciąg dalszy tej epickiej wysokoenergetycznej opowieści, gdzie zespół łączy swój unikalny styl z tym, co grają takie zespoły greckie jak ELWING czy MARAUDER. Autentyczny grecki heavy/power metal.
Na koniec melodyjne, dostojne wyciszenie w instrumentalnym The Wanderer...

Wyborne wykonanie i znakomita realizacja, zachowująca klasyczny ciepły i zarazem kruszący sound gitar oraz wyrazistą sekcję rytmiczną. No i jest ta typowa grecka surowość objawiająca się w lekkim tego wszystkiego przybrudzeniu, minimalnym rozmyciu planów i płaszczyzn. Jednak dbałość o szczegóły wychodzi w tych najdelikatniejszych partiach, utkanych z melancholii  akustycznych gitar.
Kolejny grecki zespół znikąd, który rzuca na kolana. Bezwarunkowo.
Ale przecież w przypadku grup z Hellady to zawsze tak jest... Pojawiają się i zmieniają optykę spojrzenia na pewne rzeczy w metalu.
FORBIDDEN SEED to jedna z największych sensacji heavy power metalowych roku 2018.

Ocena: 9,7/10


new 23.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Forbidden Seed - On Blackest Wings - Shadow of the Crow Pt.I (2022)

[Obrazek: 1018921.jpg?4222]

tracklista:
1.Awakening 01:45
2.On Feathered Wings 04:36
3.I Am 05:13
4.Murderers Among Us 05:03
5.Clown 06:35
6.Paint Your Face 01:01
7.Victims Aren’t We All 03:56
8.Greed 04:50
9.Paths of the Shadows 03:52
10.Bound 05:47
11.Dancing Shadows 03:12
12.Beyond the Doors of Sleep 05:02
13.I Do Care 06:22
14.Death Is Coming 05:33
15.Mother (A Word for God) 06:47
16.Till Death Do Us Part (Requiem) 00:49

rok wydania: 2022
gatunek: symphonic heavy/power metal
Kraj: Grecja

skład zespołu:
Constantin Maris - śpiew, gitara
Nik Danielos  - gitara basowa
Kostas Matis - perkusja
oraz
Sakis Bandis - orkiestracje i instrumenty klawiszowe
Ruby Bouzioti – śpiew (12)
Kosta Vreto – gitara (15)
Dimitris Goutziamanis – gitara (8)
Angelos Gerogiannis – gitara (11)


Jeden z najwspanialszych greckich zespołów heavy/power powraca z nowym albumem, który zostanie przedstawiony publiczności 25 lutego nakładem Steel Gallery Records.

Czy można powtórzyć geniusz muzyczny "The Grand Masquerade"? Okazuje się, że można, przy czym obierając nieco inną drogę. Tym razem FORBIDDEN SEED zabiera słuchacza w podróż magiczną, poetycką, romantyczną i heroiczną obudowaną symfonicznymi elementami stworzonymi przez wybitnego specjalistę od tych rzeczy Sakisa Bandisa. Intro Awakening, interludium Paint Your Face i outro Till Death Do Us Part (Requiem) przez niego zaaranżowane są po prostu przecudowne, poruszające i nad wyraz wysmakowane. Po prostu majstersztyk, zresztą jak wszędzie, gdzie można usłyszeć klawisze, chóry i symfonizacje na tym albumie. Epicki heavy/power ma tu wymiar magiczny w On Feathered Wings i umiejętność łączenia łagodności z mocą jest tu wyśmienita. Podniosłość power metalowego I Am z wyrazistymi chórami jest wyważona doskonale, podobnie jak zmienianie temp z szybkich na umiarkowanie wolne. Constantin Maris jako wokalista odnajduje się tu bezbłędnie, zachowując energię i pewną surowość stylu heavy/power i swobodnie operując łagodniejszym głosem. Niesamowity klimat, poruszający, mega epicki... To Murderers Among Us, w posępnym stylu, niepokojący, a przy tym porywający melodią, także przepięknego refrenu. Melodyjny, mroczny artyzm. I ta poetycka łagodność przy pianinie w pierwszej części Clown, a potem po prostu cudownie się rozwija, taki smutek, taka poruszająca muzyczna oprawa. Łza wzruszenia spływa ukradkiem...
I mocny gitarowy atak w nerwowych riffach Victims Aren’t We All (co za kapitalne sola!) i zaraz potem Greed z gitarzystą CRYSTAL TEARS Dimitrise Goutziamanisem i tu znowu gitarowa burza uspokajana jest przez niemal ambientowe wstawki. Ta melodia, po prostu niesamowita. Te brutalniejsze fragmenty, kapitalne! Wspaniałe, po prostu wspaniałe! Potęga Paths of the Shadows i w opcji heavy/powe i planu symfonicznego. Niesamowite... Niesamowite uczucie, jak się słucha tego, i jak to magnetycznie przyciąga! Majstersztyk, po prostu majstersztyk! Kolejne uspokojenie i przecudowny klimat refleksji w wolnym songu Bound i ta gitara, to solo... Mistrzostwo! I kapitalny instrumentalny gitarowy Dancing Shadows z Angelosem Gerogiannisem z ARTICAL i BLACK SUN. I majestatyczny spokój i łagodny smutek Beyond the Doors of Sleep, gdzie partia wokalna Ruby Bouzioti jest niewątpliwą ozdobą tego kapitalnego utworu. Jak to się wszystko niesamowicie przenika i uzupełnia, zagrany w umiarkowanym tempie I Do Care to kwintesencja muzycznej filozofii tego albumu, kwintesencja stylu aranżacji jaki tu został użyty. Pełen dramatyzmu heavy/power symfoniczny Death Is Coming jest dewastujący. A myślałem, że już mnie tu nic nie zaskoczy... Miazga! Moc! Ujmująca elegancja! Finałowy Mother (A Word for God) to realnie poetyckie zwieńczenie z udziałem Kosta Vreto jako gitarzysty. Narasta napięcie, narasta z chłodu w żar. Świetnie zrobione.

Kosta Vreto zrobił mix i mastering i lepiej ustawić tego się po prostu nie dało. Wieloplanowość, moc heavy/power gitar, klarowność brzmienia sekcji rytmicznej (brawa dla niej, świetnie zagrali!), doskonałe wpasowanie wokalu. No, po prostu Mistrz Kosta Vreto!
FORBIDDEN SEED - Zeus w Panteonie metalowym roku 2022. Genialny album, metalowa uczta. Ambrozja!


ocena: 10/10

new 22.02.2022

Podziękowania dla FORBIDDEN SEED i wytwóni Steel Gallery Records za przedpremierowe udostępnienie albumu.
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości